Tag: wiosna

  • Od kiedy chodzimy boso? (Dzień Jurija)

    Od kiedy chodzimy boso? (Dzień Jurija)

    Dzień Jurija – 6 MAJA

    Stare przekazy Słowian mówią, że dzień, od którego możemy rozpocząć okres bosych nóg to 6 MAJA. Do tego czasu Matka Ziemia oczekuje i potrzebuje, żeby to jej dawać, zasilić ją, użyźnić. Ona teraz zabiera, potem nam daje. Dlatego rolnicy od równonocy, czyli od czasu kiedy Ziemia otworzyła się z 40 zamków zaczynają wywozić nawóz na pola i użyźniać Ziemię. Ziemia potrzebuje w tym okresie (od równonocy do 6 maja), żeby ją przygotować do zasiewów. Mówi się u Słowian, że w tym okresie zabiera, a po dniu Jurija już daje.

    Jak Słowianie go obchodzili?

    Ważnym świętem wiosennego cyklu dla Białorusinów był zawsze dzień Jurija. Świętowaliśmy i świętowaliśmy 6 maja. Tego dnia po raz pierwszy wypędzano bydło na pastwisko i kąpano się w rosie. W niektórych regionach w Dzień Jurija otwierano sezon wiosenno-letnich piosenek i montowano huśtawki. Zgodnie z powszechnymi przekonaniami, Jurij jest patronem pasterzy, a to święto jest jednym z głównych w kalendarzu rolniczym.

    W Grodnie istnieje nawet legenda o tym, jak święty Jurij stał się patronem pasterzy i koni. Dawno dawno temu Pan polecił, aby bydło domowe przyszło do niego po radę. W tym czasie także zaprosił wszystkich swoich świętych. Wszyscy pojawili się na czas, tylko Jurij się spóźnił. Zainteresował się tym także nieczysty. Pan wydzielił każdemu stworzeniu pożywienie. Szatan chciał wyprosić dla siebie owies, bo chciał być panem/gospodarzem koni. W tym czasie przyszedł też Jurij, aby poprosić o jakąś strawę dla siebie. Wybór był już niewielki, więc dostał chwast. Jurij zaczął prosić o coś lepszego, a Bóg rzekł do niego: “Zabierzesz owies od szatana – to będzie twój”. Jurij pobiegł, by dogonić Szatana. Biegł tak szybko, że w rezultacie wyprzedził go i usiadł czekając w zasadzce w pobliżu jego domu. Szatan tak bał się zapomnieć o tym, co Bóg mu przekazał, że powtarzał całą drogę: owies, owies, owies. I nagle Jurij wyskoczył z krzaków i krzyknął, z całych sił: “Hej!” Szatan był tak przerażony, że zapomniał o tym, co powtarzał. A Jurij przypomniał mu: “Pan przydzielił ci chwast”. Szatan znowu zaczął powtarzać: chwast, chwast, chwast … Jurij podszedł do Boga i opowiedział o tym. I tak został patronem wszystkich zwierząt.

    Dlatego wszyscy pasterze udawali się do cerkwi na Dzień Świętego Jerzego, patrona, żeby obrońca nie pozbawił ich swojej uwagi, a rolnicy w ten dzień przygotowywali posiłek z płatków owsianych.

    Dzień Świętego Jerzego jest obchodzony w tym czasie, gdy trawa zaczyna się zielenić. Powstało takie powiedzenie: „Do Jurija karmi się głupca, a po Juriju nakarm siebie”.

    Czarownicy i szamani byli pewni, że rosa na Jurija – jest szkodliwa, marnieje bydło, krowy tracą mleko, a cielęta ślepną. A jeśli jakiś czarownik wziął płótno, pokropił je rosą i nakrył nim bydło, to umierało. Aby uciec od tej plagi, nasi przodkowie wypasając w ten dzień bydło, chronili je poświęconą wierzbą.

    To prawda, że była inna opinia: ludzie mówili, że rosa na Jurija jest bardzo lecznicza, pomaga zarówno inwentarzowi, jak i człowiekowi. Uzdrawiająca moc tej rosy, wierzyli nasi przodkowie, polegała na tym, że Jurij otwierał w ten dzień ziemię kluczami Pana, wypuszczając życiodajne soki. W niektórych wioskach taką rosą uzdrawiali, wmasowywali w chore miejsca – zwłaszcza oczy. A w obwodzie witebskim obmywali nią krowy.

    W noc poprzedzającą Dzień Jurija konie po raz pierwszy były wypasane nocą. Najpierw właściciel czytał modlitwę przed ikoną św. Jerzego, aby zwierzęta były zdrowe i bezpieczne. Potem brał tyle jajek, ile koni, trzykrotnie okrążał stodołę i kładł jaja pod progiem. Potem podchodził do koni i mówił: “Nadchodzi rosa Jurija, nie dam wam owsa”. Głaskał je trzy razy po plecach, a potem wychodził na ulicę i przekazywał konie pasterzowi. Wraz z końmi pasterz otrzymywał torbę z mąką, kilka kiełbas i jaj.

    Były wioski, w których wypasanie bydła było prawdziwym rytuałem. Nakrywano stół, zapalano gromnicę, na stole stawiano chleb i sól. Gospodarz modlił się do Świętego Jerzego, następnie posypywał chleb solą i szedł do szopy. Bydło spryskiwano wodą święconą, przewiązywano nitką, a następnie przeganiano przez bramę. Tam leżał zamknięty zamek, a na nim patelnia, wypełniona nawozem. Gospodarz kłaniał się trzydzieści razy. W regionie Могилевской trzeba było trzykrotnie obejść piec z chlebem, ze słowami: “Gdy piec stoi na miejscu, bydło także jest na miejscu!”.

    Na Jurija najważniejszą osobą we wsi był pasterz. Dostawał kiełbasę, jajka, masło, smalec, a potem pieniądze i wódkę. Kiedy pasterz wypędził stado z wioski, okrążał go trzykrotnie z ikoną św. Jerzego, chlebem, jajkami i wierzbą.

    Był jeszcze jeden obowiązkowy rytuał, który był wykonywany w Dzień Jurija. Gospodarz musiał obejść swoje pole. Brał świeży bochenek, zawijał go w czyste płótno i niósł na ostatni pas/zagon pola, zasiany żytem. Gdy bochenek był wyższy niż łodyga młodego żyta, zbiory będą dobre. W domu ten bochenek był zjadany przez całą rodzinę. Często na pole chodzili wszyscy domownicy i przynosili oprócz jedzenia także kości, które pozostały z wielkanocnego stołu. Te kości zakopywano w rogach pola.

    Był taki narodowy znak związany z pogodą: “Jeśli deszcz na Jurija, będzie chleb i dla głupca!”.

    Wieczorem na wioskach odbywały się festiwale.

    Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Małgorzata Daniło-Gorlewicz, przy pomocy Marina Gawkowska.

    Ze strony: http://probelarus.by/