BOGINI💃
KAŻDY DZIEŃ JEST ŚWIĘTEM. JEST WYJĄTKOWY I NIEPOWTARZALNY🌹
A jak jest u Ciebie? Co robisz, aby każdego dnia czuć się jak BOGINI, wyglądać jak BOGINI, chodzić jak BOGINI, pracować jak BOGINI, zajmować się domem jak BOGINI?
Opowiem swoją historię.
Byłam w moim ulubionym sklepie. Kupowałam sukienkę. Czerwoną, piękną z odkrytymi plecami i ramionami, z kokardą z tyłu.
Projektant ze sklepu, młody odlotowy chłopak przygląda się jak ją mierzę i wiruję wkoło, przyglądając się w lustrze.
Podchodzi i pyta: “Na jaką okazję kupuje Pani tę sukienkę?”
Spojrzałam z uśmiechem i mówię: “Na specjalną okazję, którą jest każdy dzień. Kupuję ją do ubierania na co dzień.”
Mina i reakcja tego projektanta była bezcenna. Myślałam, że weźmie mnie na ręce i będzie kręcił wkoło z radości. Zaczął mi dziękować, niemalże podskakiwał z radości. I mówi: “Tak. Zawsze marzyłem, aby Kobiety nosiły takie suknie na co dzień”.
Miałam wrażenie, że chłopak czekał na taki moment całe życie. Żeby to usłyszeć :-).
A ciąg dalszy tej historii jest taki:
Tydzień temu założyłam tę kieckę jadąc na zajęcia z gimnastyki do Białegostoku.
Podjechałam pod kawiarenkę MAMA TATA I JA Kawiarenka Pedagogiczno-Terapeutyczna.
Stanęłam na parkingu, wyjęłam krem z czarnej orchidei i zaczęłam muskać nim nosek, twarz i ręce. Lubię pachnieć. Potem wyjęłam błyszczyk do ust i poprawiłam usta. Lubię, jak błyszczą mi się usta.
Jak skończyłam, odwracam się w bok, biorę za klamkę i widzę mężczyznę siedzącego w pięknym białym BMW, ciacho :-), który z otwartą szybą wpatruje się we mnie z takim ogromnym zachwytem i z takim podziwem, że poczułam się właśnie jak BOGINI. Gest, który mi pokazał trudno opisać, ale było to coś w rodzaju podziwu piękna, które właśnie go olśniło.
Dziewczyny właśnie szły na gimnastykę i zatrzymały się widząc tę akcję. Mówiły, że nigdy nie widziały tak zauroczonego mężczyzny i takiej akcji.
Potem długo odprowadzał mnie wzrokiem aż zniknęłam.
Mężczyźni chcą mieć przy sobie BOGINIE. Nie służące, nie kopciuszki, nie ofiary. Chyba, że my tego chcemy. Mężczyźni traktują nas tak, jak traktujemy SIEBIE SAME. Jeśli chodzimy po domu i wyglądamy jak służąca, to będziemy służącą. Nasze życie i to, co na zewnątrz jest odbiciem naszego wnętrza.
Jak sprzątam ubieram się w kieckę, może nie tę czerwoną, ale też ładną, taką wygodniejszą. Mam zadbane włosy i choć usta nabłyszczę – nie trzeba przecież w domu mieć pełnego makijażu. I wtedy czuję się dobrze. Mąż prawi mi komplementy, uśmiecha się i podziwia swoją Kobietę. Suknia nieco mnie spowalnia w sprzątaniu, co jest bardzo wskazane, gdyż mogę dzięki temu być TU I TERAZ i cieszyć się darem bycia Kobietą, Żoną i Matką. Cieszyć się z roli, jaką mam i że mogę rozwijać się dzięki temu. Wręcz czuję wówczas, że SŁUŻĘ, ale przez duże S. Nie w negatywnym tego słowa znaczeniu, a z taką godnością i czcią roli OPIEKUNKI OGNISKA DOMOWEGO.
Dodatkowo korzystam napełniając się energią kobiecą. Bo właśnie dzięki takim czynnościom dostajemy MOCY i emanujemy PIĘKNEM. Nie dzięki męskim czynnościom, jak zarabianie pieniędzy na utrzymanie rodziny, zarządzanie, kierowanie, podejmowania decyzji itp. itd. Tylko właśnie dzięki realizowaniu się w energiach żeńskich. To nie znaczy, że mamy nie zarabiać pieniędzy. Jeśli chcemy, jak najbardziej możemy. Ale nie w celu zapewnienia bezpieczeństwa rodzinie, ale dla pasji i przyjemności. Lecz to temat rozległy i na inny moment.
Zainspirowana naszyjnikiem Małgorzata Podgórska :-).
A jak jest u Was? Napiszcie proszę swoje historie. Kiedy czujecie się jak BOGINIE?