🦜 SKŁADAM POKŁON MATCE ZIEMI 🦜
Na załączony zdjęciu niniejszym to czynię. W choreografii z tańca orientalnego Dolny Świat 6 krąg – Winorośl – ćwiczenie z Gimnastyki Słowiańskiej.
Stojąc pod prysznicem pomyślałam: gdybym jeszcze mocniej dotknęła tych emocji, tej części mnie, nie dałabym rady, chyba bym umarła. I nagle przyszło olśnienie!. No i bardzo dobrze! Głębokie dotknięcie wnętrza, tak do samego końca, powoduje uzdrowienie. A śmierć starego powoduje powstanie przestrzeni na nowe. Śmierć = Życie = Śmierć = Życie ……..
Uzdrowienie tej części Siebie następuje przy pełnej świadomości i akceptacji tego stanu i emocji. Potem także pełne wybaczenie Sobie i Innym, których spotkałam na swojej drodze i których dotyczyła ta część mnie. Przewinęło się we mnie jak film mnóstwo sytuacji z przeszłości.
POCZUŁAM – do głębi
ZAAKCEPTOWAŁAM – w 100%
WYBACZYŁAM – Sobie i Innym
UKOCHAŁAM- Siebie i Innych, ten stan i emocje, wysłałam MIŁOŚĆ prosto z serca
UZDROWIŁAM – tak w podsumowaniu wyglądał proces uzdrawiania
Jadąc samochodem i wypłakując tą malutką Małgosię, bezradną, gorszą, nic nie wartą, nie umiejącą, zawstydzoną i upokorzoną, mimo naprawdę bardzo nieprzyjemnego stanu, czułam jakby schodziły ze mnie kolejne kilogramy. Jakbym ważyła z 5 kg. mniej. Do tego energia zaczęła jakoś wyraźniej krążyć w ciele. I jakby moje ciało uwolniło się i otrzymało jakąś dodatkową wewnętrzną przestrzeń.
Czułam, że dzieje się coś bardzo ważnego i przełomowego we mnie. Chyba nigdy w życiu tak mocno i głęboko nie dotknęłam SIEBIE. Mimo dużego dyskomfortu, czułam szczęście i radość. Jakaś ambiwalencja, ale tak było – bardzo źle i bardzo dobrze jednocześnie.
I ten stan właśnie nazwałabym HARMONIĄ/RÓWNOWAGĄ.
Czyli jakby wyzerowanie się. Jak na osi jest źle na -100 i dobrze na +100, to wynik daje 0. To jest właśnie stan IDEALNEJ RÓWNOWAGI.
Uświadomiłam Sobie swoją dotychczasową PYCHĘ oraz jednocześnie przyszła wielka POKORA. I to samo PYCHA na -100 i POKORA na +100, co daje 0.
Powstaje stan BŁOGOSTANU i BEZRUCHU. Daje on wielką MOC i dużo ENERGII. Można się naładować na maksa wtedy.
Taniec. Taniec. Taniec. On mój najlepszy ostatnio NAUCZYCIEL I TERAPEUTA. Dzięki niemu mogłam skontaktować się z tą częścią Siebie o której naprawdę nie miałam pojęcia. Zobaczyłam jak NAPRAWDĘ wyglądało dotychczasowe życie. Mała Małgosia, która była głęboko schowana, nie chciała się ujawnić za żadne skarby. I całe życie była Wielką Małgosia, która odnosiła sukcesy, była mądra, inteligentna, czasem najmądrzejsza. Widziała i wiedziała wszystko i dziwiła się, jak inni mogą tego nie wiedzieć. No mogą, bo są gorsi, głupsi i słabsi.
Tak było za czasów korporacyjnych. I co zaskakuje, że wtedy wydawało mi się, że byłam empatyczna, wyrozumiała i szanowałam ludzi. Na zewnątrz tak to wyglądało, ale to tylko kamuflaż, żeby nie odkryć, co niechciane i ciężkie.
Od jakiegoś już czasu mam takie obserwacje, że wewnątrz nas jest dokładnie odwrotność tego, co na zewnątrz. Oczywiście im większa świadomość i praca ze sobą, tym mniej tej ambiwalencji. Świadomość/mental/ego sprytnie kamuflują, aby nie poczuć i nie dokopać się do Podświadomości.
Dla przykładu:
Jeśli ktoś jest na zewnątrz agresywny, w środku boi się jak cholera.
Jeśli na zewnątrz jest dumny i wyniosły, wewnątrz jest malutki i zakompleksiony.
Jeśli na zewnątrz jest odważny, wewnątrz czai się bezradny, strachliwy chłopiec czy dziewczynka.
Jeśli na zewnątrz śmieje się, wewnątrz kryje się wielki smutek.
Jeśli na zewnątrz jest łagodny, wewnątrz jest dużo złości z którą nie chce się skontaktować i wyrazić jej.
Pozdrawiam, Mała Wielka Średnia Wyzerowana Małgosia 🌷🦜









