Tag: dusza

  • Nagość

    Nagość

    Doszły mnie słuchy, że niektóre kobiety nie chcą przyjechać na warsztat podstawowy z gimnastyką słowiańska i elementami tantry, bo my tam nago chodzimy 🙂.

    Żeby uspokoić od razu piszę, że na podstawowym jeszcze nie, choć powoli zaczynamy otwierać się na nagość – jednak w przestrzeni łagodnej i nic nie wymuszającej. Mamy w programie saunę i tam zachęcam, aby otworzyć się na nagość i akceptację swojego ciała, ale można też w ręczniku (nikt nikogo do niczego nie zmusza). Także spokojnie. Dopiero, jak kobieta poczuje, że jest gotowa, może odkryć co nie co i pójść dalej ścieżką tantry. Czasem kobieta potrzebuje więcej czasu na kolejne stopnie, więc po prostu można sobie poczekać i oswoić się z tematem lub pozostać i zakończyć na warsztacie podstawowym.

    Na warsztatach zaawansowanych z tantrą i gimnastyką słowiańską doświadczamy gimnastyki nago i w kontakcie ze wszystkimi żywiołami. Można wtedy zobaczyć jaka jest różnica wchodzenia w ćwiczenie w ubraniu i nago. Nago wchodzimy w ćwiczenia o 20-50% głębiej, a w kontakcie z ziemią jeszcze głębiej. W żywiole wody można wejść w ćwiczenie w 100-u%, co czasem nie jest możliwe w standardowych (nazwijmy to tak) warunkach, czyli często w ubraniach uciskających ciało, ze sztucznych tkanin oraz na podłodze betonowej, płytkowej itp.

    Na warsztatach możesz doświadczyć nagości, aby puścić w końcu tabu na temat ciała, że jest złe, brzydkie, gorszące, grzeszne itd. Przyjąć poczucie winy, wstyd, zażenowanie, lęki. Na moich warsztatach nie pływamy na powierzchni, lecz wchodzimy głęboko. Dzięki temu też są bardzo głębokie transformacje dla kobiet, zmiany w życiu, zdrowiu, zwiększenie energii, sił witalnych, poprawa relacji z mężczyznami, dziećmi i wiele, wiele innych.

    Ogólnie ubrania to przebieranki. Jesteśmy przebrani zawsze za kogoś, kogo się uważamy albo chcemy być. W nagości stoimy w prawdzie. Dopiero wtedy możemy dojrzeć boską część swojej istoty.

    Nasze lęki związane z nagością wynikają też z piramidy pożądań, pod którą jesteśmy podpięci. Boimy się z tym zmierzyć, ale jak odważymy się na to, uzdrowienie i wzrosty świadomości nie mają końca. Dopiero zaczyna się prawdziwe życie, bez masek, udawania, lęków. Wzrasta nasza moc i zmienia się totalnie jakość życia. Kobiety uzdrawiają relacje z mężczyznami, dziećmi, rodzicami, szefami, sąsiadami, a tak naprawdę ze sobą i życiem. Tak wiele widziałam transformacji kobiet, że nie jestem w stanie teraz opisać nawet ułamka procenta tego, co się zadziało.

    Warsztaty podstawowe dopiero w kwietniu 2024 roku, ale póki co zapraszam Cię bardzo na Program on-line SEKRET DŁUGOWIECZNOŚCI, gdzie odzyskasz swoje moce i siły witalne. Program jest dla kobiet, które nie potrzebują już przedłużać gatunku, czyli chcą wyjść z programu reprodukcyjnego, ale nie tylko. Dla tych, które jeszcze nie rodziły też, gdyż w każdej chwili można wejść z powrotem w program reprodukcyjny. Piszą do mnie kobiety, które nie miesiączkują, nie jajeczkują a chcą zajść w ciąże. To też jest dla Was. Też dla kobiet, które mają problemy z miesiączką (bolesne, nieregularne).
    Tutaj link do zarezerwowania miejsca: https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-sekret…/

    Całuję i pozostaję w służbie, Gosia ❤

  • Związki poliamoryczne

    Związki poliamoryczne

    Ponieważ temat wielomiłości, komuny seksualnej, poliamorii, czy jak to zwał – nawet może orgii – kręci się wokół mnie od kilku tygodni, a dzisiaj dostałam dwa listy od kobiet w tej sprawie, uznałam więc, że temat jest wart rozpoznania i przedstawienia szerszemu gronu.

    Kiedyś bardzo dawno dawno temu, kiedy ludzie znali seks nr 2, czyli używali energii seksualnej do uzdrawiania, kreowania, stwarzania, powiększania energii miłości we wszechświecie, zwiększania poziomu wibracji “wielomiłość, orgie, poliamoria” – służyły wzrostowi wibracji i pozwalały na przykład przeprowadzać znaczące rytuały przejścia w inne światy, poza fizyczne formy życia, w inne gęstości, przestrzenie, transmigracje ciał itp. Ten rodzaj zbliżeń kobiet i mężczyzn nie miały jednak nic wspólnego z wymiarem seksualności jaką znamy i uprawiamy dzisiaj.

    Dzisiaj w większości seksualność sprowadza się do dwóch głównych form:
    1. napięcie – rozładowanie
    2. stymulacja – satysfakcja
    *** z podpięciem pod piramidę pożądań, byty energetyczne itp.
    *** choć często pod przykrywką “miłości” (kiedyś pisałam post na ten temat: weź zabierz seks ze związku i wtedy okaże się czy to jest prawdziwa miłość – zacznie się od subtelnych manipulacji, a może skończyć na bardziej wyrafinowanej prowokacji, obrażaniu, pogróżkach, udowodnij, że mnie kochasz czy w konsekwencji na rozstaniu i wtedy już wiadomo na czym stoi związek).

    W takim wymiarze seksualności wejście w komunę oznacza przeważnie duże obciążenia karmiczne, utratę zdrowia, zazdrość, obciążone potomstwo, no i w konsekwencji rozpad związków – często z dużym obciążeniem emocjonalno-psychicznym (negatywna telegonia – też był post o telegonii).

    Można prześledzić takie komuny i zobaczyć czy któraś z nich przetrwała dłużej niż 5 lat. Są wyjątki oczywiście, ale wówczas im mniejsza liczba dodatkowych osób ponad dwie, tym większa szansa na dłuższe przetrwanie.

    W poliamorii mówi się dużo o wolności, szacunku, zaufaniu, lojalności, równości. Moje odczucie jest takie, że są to piękne słowa i hasła służące rozgrzeszeniu siebie. Na poziomie podświadomym jest konflikt, więc świadomie trzeba dorobić coś, aby ten konflikt rozładować. Nie chcę oceniać tego zjawiska, bo wiem, że każde doświadczenie jest potrzebne i może niektórym nawet bardzo dla rozwoju duszy. Jesteśmy tutaj na ziemi, aby doświadczać i to jest najważniejsze zadanie i cel każdej istoty wcielonej na ziemi. Żeby doświadczyć czystości relacji, trzeba doświadczyć czegoś przeciwnego. Na tym polega dualność tego świata, rozwój i ewolucja. Nie ma też jednej dobrej odpowiedzi w żadnej sprawie dla wszystkich.

    Jeśli znajdziesz się w sytuacji kiedy musisz dokonać wyboru jak i z kim wymieniać energię seksualną, wejdź bardzo, ale to bardzo głęboko w siebie (w medytacji lub poproś o znaki od Rodu na jawie lub we śnie) i poszukaj PRAWDZIWYCH POBUDEK w sobie. Dlaczego? Czego chcę/potrzebuję doświadczyć? W którym kierunku mam iść? Co mi to da? Czego mam się nauczyć? itp.

    I ZDECYDUJ SAMA z całą ODPWOIEDZIALNOŚCIĄ za swoje czyny, myśli i uczucia/emocje.

    Pozdrawiam i życzę rozwoju duchowego, poszerzania świadomości w czystości relacji damsko-męskich, choćby droga do nich miałaby być zawiła, Gosia ❤

    Zapraszam do Szkoły Miłości Metamorphosis, gdzie poprzez gimnastykę słowiańską, tantrę i pracę z energią, połączenie z Rodem, Ziemią, Słońcem, Żywiołami itp. doświadczamy swego ciała, łona, serca, oczyszczamy energię seksualną z piramidy pożądań itd itd…… Link do Szkoły: https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/

  • Co robisz z negatywnymi emocjami?

    Co robisz z negatywnymi emocjami?

    CO ROBISZ Z NEGATYWNYMI EMOCJAMI?
    Strząsasz je?
    Odcinasz?
    Uwalniasz?
    Jak pracujesz z emocjami tak zwanymi negatywnymi. Dlaczego akceptowane są pozytywne emocje a negatywne nie? Czy i co tracimy odcinając się od negatywnej strony mocy?

    Jedną z podstawowych technik tao miłości jest Orbita Mikrokosmosu. Jest to obieg energii w ciele. Tak jak mamy w ciele układ krwionośny, limfatyczny, nerwowy, kostno-stawowy, mięśniowy, podobnie mamy obieg energii w ciele. Nazywa się to orbitą mikrokosmosu. W bardzo dawnych czasach ludzie byli bardziej połączeni ze swoimi ciałami, nie było tylu rozpraszaczy, co mamy teraz. Zaobserwowali, będąc w totalnym rozluźnieniu i w sobie, że energia w ciele ma zamknięty obieg i można swoją świadomością robić wiele dla siebie, aby utrzymać wysoki poziom energii we wszystkich narządach i gruczołach oraz można dzięki tej orbicie przekształcać surową energię z ziemi czy też energię podstawową, nazywaną często seksualną w energię życiową i duchową. Można także przekształcać tak zwane negatywne emocje i przede wszystkich wchłaniać z powrotem tę energię w siebie.

    Mieliśmy taki czas, że każdy chciał pozbyć się tej negatywnej energii. Jest ona nieakceptowana społecznie, najlepiej jakby każdy się uśmiechał i nie robił problemu. Łatwiej jest manipulować kimś, kto jest słaby, a ciemna strona mocy ma olbrzymią moc, więc fajnie jakby każdy myślał, że jest zła i jeszcze na dodatek miał wyrzuty sumienia, że ją ma i czuje. Jest ona nieprzyjemna w odczuwaniu, więc najlepiej jakby znikła. Nie chcemy jej czuć, ani się nią zajmować, najlepiej wyoddychać, wyrzucić, zakopać. Takie mieliśmy metody pracy, żeby było lżej, łatwiej i przyjemniej żyć. Ale … przez to pozbywaliśmy się z ciał ogromnej ilości energii, bo emocje to energia i nie ważne czy pozytywne czy negatywne. Niektórzy mówią, że negatywne emocje mają niskie wibracje i że to źle. Tak, o ile jesteśmy w mentalności ofiary, kata, czy oprogramowaniu, ocenie ich itp. Jeśli natomiast po prostu je odczuwamy, nie mając do nich stosunku, traktujemy je jako doświadczenie, wtedy dopiero zaczyna się jazda. Zaczynamy czuć ich moc i swoją pełnię. Wypierając, oceniając te emocje, oceniamy cześć siebie i dualność ziemskiego systemu życia, osłabiając tym samym siebie, wypierając energię żeńską w nas, księżyc, noc, ziemię. Czyli przyjmujemy tylko część siebie.

    PRZEKDZTAŁCANIE ENERGII NEGATYWNEJ W ENERGIĘ ŻYCIOWĄ. Poprzez otwarcie kanału energii w naszym ciele (orbity mikrokosmosu), wkładasz tam energię negatywną i wraz z energią seksualną i każdą inną – energia negatywna przekształca się tym samym w energię życiową. Dzięki temu zyskujemy nową energię życiową i automatycznie coraz mniej mamy negatywnej, trudnej energii.

    W innym przypadku, jeśli pozbywamy się czy zakopujemy głęboko, energia ta jest przekierowana na zewnątrz lub grzęźnie w naszych ciałach i wtedy konsekwencją jest coraz mniej sił życiowych i coraz więcej negatywnych emocji. Koło się zamyka i rośnie jak śnieżna kula. Im mamy mniej energii życiowej, tym bardziej i głębiej popadamy w mentalność ofiary/kata, a także szukamy paliwa w postaci dopalaczy, używek, sztucznych podniet czy też poprzez nadmierną aktywność seksualną. Prowadzi to do jeszcze większych strat i za każdym kolejnym razem musimy coraz więcej sobie dolewać paliwa, żeby te straty zrekompensować, ale okazuje się, że to oznacza, że poszukujemy coraz to bardziej wyrafinowanych sposobów, które nas niszczą i uzależniają, zamiast napełnić. I potem nastaje często czas, gdzie nie widzimy już wyjścia i sami nie dajemy rady, aby sobie pomóc.

    Dlatego zapraszam Cię kochana kobieto do transformacji swojego życia seksualnego i energii seksualnej, tak aby służyła Tobie, RODowi, RODzinie i światu. Do tego, abyś nauczyła się ją zachowywać i przekształcać w siebie nową. Tak dosłownie. Dzięki tej energii TWORZYMY SIEBIE. Energia seksualna bowiem służy tylko do jednego. Jest to energia STWÓRCZA. I jeśli nie tworzysz dziecka akurat, to warto z niej korzystać, zamiast tracić. Nie jest to jakaś metafora, porównanie, tylko dosłowne TWORZENIE SIEBIE. Wchodzimy dzięki temu na wyższy poziom świadomościowy. Jest to proces kształtowania i rozwijania ciała najpierw fizycznego, potem energetycznego, emocjonalno-uczuciowego, mentalnego i duchowego.

    Już jutro rozpoczynamy warsztat zaawansowany II stopnia w Szkole Miłości Metamorphosis. Zapraszam kobiety, które ukończyły podstawowy i pierwszy stopień. Jeszcze możesz dołączyć do kręgu. W programie tego warsztatu jest między innymi Orbita Mikrokosmosu, piramida pożądań i wiele innych transformujących zajęć i doświadczeń. Pracujemy poprzez ciało, dlatego warsztaty są tak skuteczne.

    Link do warsztatu: https://sklep.metamorphosis.gs/…/warsztat-zaawansowany…/

    Pozdrawiam, Gosia

  • Nowe doświadczanie seksualności

    Nowe doświadczanie seksualności

    Najbardziej cieszy, jak kobiety po warsztatach piszą takie świadectwa. Na tym warsztacie powstała też pieśń do mężczyzny oddająca mu jego czyn. Przepięknie się dzieje dla kobiet i ziemi. Wykonanie pieśni za zgodą autorki tekstu i melodii załączę w komentarzu.

    Najpierw świadectwo Mirki:
    “Chciałam się z Wami podzielić wczorajszym doświadczeniem … bo jestem zagubiona … ale szczęśliwa …
    Spędziliśmy wczoraj z mężem wspólnie czas w uważności dla siebie, w bliskości, ale bez zbliżenia tj. beż połączenia. Długo masowałam ciało męża i cały czas śpiewałam mu pieśń.
    Po kolacji, przed zaśnięciem, też mu śpiewałam, pytając czy tego chce? Czy potrzebuje się rozładować, swoje napięcie? Czy potrzebuje seksu nr 1?
    Nie potrzebowaliśmy. Odpowiedział, że czuje Spokój. Nie ma w sobie napięcia. Ja czułam się szczęśliwa i również spokojna.
    Kochane kobiety. Czy to o to chodzi? ♡” Mirka

    Przepiękne przeżycie seksu w innej odsłonie. Na warsztatach otwieramy się na inną seksualność, nie taką jak znamy od zawsze, nazwaną przez mojego nauczyciela Luczisa seksem nr 1, a na seks nr 2, czyli ten, który ma nas nasycić, napełnić i wykreować, dosłownie stworzyć nas i nasze życie na nowo. Zwykły reprodukcyjny i napięciowy wymiar seksu powoduje utratę. Potężna ilość energii od kobiety i mężczyzny przeznaczona na stworzenie dziecka traci się, jeśli dziecko nie zostanie stworzone. A przecież ile razy w życiu tworzymy dziecko. Co z tymi pozostałymi razami i energią?

    Mirka przepięknie weszła w przeżywanie połączenia z mężczyzną na innym poziomie, nie reprodukcyjno-genitalno-napięciowym. Potrzebna jest do tego uważność, którą mu dała, ale też rozpoznanie potrzeb mężczyzny wraz z totalną akceptacją wszystkiego, co się wydarzy, bez oczekiwań na rezultaty. Weszła w inną przestrzeń relacji seksualnej, dlatego tak pięknie się skończyła, nasycając obydwoje spokojem i radością. Czas, powolne ruchy, subtelność, bez agresywnych, napięciowo-emocjonalnych ruchów – od tego warto zacząć, żeby posmakować i poczuć trochę inaczej, a nawet zupełnie inaczej naszą seksualność.

    Bardzo ważne jest zdanie: “Czy potrzebuje się rozładować, swoje napięcie? Czy potrzebuje seksu nr 1?” Otwarcie się na jego potrzeby, bez narzucania, że mój sposób na połączenie, wymianę jest lepszy, spowodowało właśnie totalne przejście z seksu nr 1 na seks nr 2. Bez celu, bez pożądań ego, jedynie służba dla drugiego człowieka. Oprócz tego oczywiście też uważność, bycie w tu i teraz, bez oczekiwań, rezultatów, zafiksowania na przyjemności. Obdarowanie mężczyzny sobą, swoim czasem, dotykiem, uważnością to jest właśnie to. I tego właśnie uczymy się doświadczać na warsztatach zaawansowanych z tantrą i gimnastyką słowiańską.

    A teraz czas na pieśń.
    Twórczyni tekstu i melodii: Wanda Banat, wykonanie: Wanda Banat i Irena Inka.

    Wanda pisze, że można by stworzyć mantrę dla mężczyzn, gdyby ktoś chciał stworzyć do tego melodię, ale mi się ta melodia wykonana przez autorkę akurat podoba i jest już mantrą. Gdyby któraś z Was miała jakiś pomysł na inną melodię, to podzielcie się proszę.

    “Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Otwieram się na świat
    Na cudów przyjmowanie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Proszę przyjmij mnie
    I moje ukochanie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Oddaję Ci Twą moc
    Z miłością ją oddaję
    Oddaję Ci Twą moc
    Z miłości ją oddaję

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Proszę przyjmij je
    I otwórz serce na nie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Pokłon składam Ci
    Otwieram swe serce na nie.

    Oddaje Ci Twój czyn
    Oddaje Ci Twoje działanie
    Z miłością proszę weź
    Odpowiedzialność za nie.”

    Niechaj się dzieje najpiękniej dla kobiet, mężczyzn i ziemi, Gosia ❤

    wykonania Wanda Banat:

  • JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI. KTO WAŻNIEJSZY?

    Niedawno zrobiłam relację i napisałam tam: “Jestem. Widzę siebie.”
    Dostałam wiadomość z uzupełnieniem: “Jestem, widzę siebie i innych 💚❤️💙

    No i postanowiłam pochylić się nad tym tematem właśnie dzisiaj w dzień mamy.

    Pisząc teks w relacji: “Widzę siebie” miałam taką myśl: powinnam napisać: “i innych”, ale … ZATRZYMAŁAM SIĘ i postanowiłam świadomie i celowo nie napisać tego.

    Dlaczego? Ponieważ wyczułam, że impuls był nie z serca a z ego, z piramidy pożądań, z poczucia, że tak należy, wypada, że jak tak nie napiszę, to zostanę oceniona, upomniana … hahha i zostałam. Oczywiście od razu sama świadomość tego faktu, podziałała uzdrawiająco na mnie w tym momencie. Przyjęłam od razu te uczucia, przepuściłam przez siebie i teraz wyrażam. Dzisiaj wiem, że to musiało się wydarzyć, żebym mogła się pochyli nad tematem, ułożyć go sobie i przekazać dalej.

    Pisałam wielokrotnie o tym, że chcielibyśmy być biali i puchaci albo w mentalności ofiary – nie różnią się za bardzo między sobą te dwa programy. Praprzyczyna obydwu programów to: JESTEM LEPSZA. I aby to ukryć, trzeba wtedy napisać: “Widzę innych”.

    Naprawdę zobaczysz innych, ale tak prawdziwie – dokładnie wtedy, gdy zobaczysz siebie. Siebie Prawdziwie. Nie przez schematy, systemy przekonań, ego, ziemski system życia a przez INNE SPOJRZENIE – tak to nazwę. Spojrzenie czyste, pozbawione nakładek, przekonań, programów, scenariuszy, przeświadczeń, punktów widzenia, tez, światopoglądów, wyobrażeń, zapatrywań, stereotypów, doktryn, ideologii, ocen, stosunku, zasad, względów, sympatii, antypatii itp.
    Dopiero wtedy zobaczysz siebie. Innych zobaczysz też, ale nie jako innych a jako całość, część siebie, jako lustro, czyli Twoich aniołów, jako duchowych braci, istoty niefizyczne.

    Nie będziesz miała potrzeby rozgłaszania, że widzisz innych, żeby ktoś Ci nie zarzucił, że jesteś egoistką, pyszną, niewystarczająco dobrą, mało opiekuńczą, niewzruszoną, niewspółczującą i tak dalej, epitetów może być wiele. A kto zarzuca, poprawia, indoktrynuje, naucza? Ten kto chciałby ukryć te programy w sobie i nie zobaczyć ich. W psychologii nazywa się to przeniesieniem. Widzimy, zauważamy w innych dokładnie to, co mamy w sobie i najczęściej czego bardzo nie chcemy pokazać światu i sobie.

    Często słyszę określenie: to nie jest moje. To jest już w ogóle hit nad hity. Nie poczujesz, jeśli nie masz w sobie. Jeśli coś Cię spotyka, coś odczuwasz, to znaczy, że masz to w sobie. Każdy człowiek ma w każdej komóreczce swego ciała WSZYSTKO, co wydarzyło się powiedzmy od Adama i Ewy, czyli od początku, od źródła. Jeśli masz ciało fizyczne, to w genach masz każde doświadczenie, jeśli nawet nie każde, to miliony, a z pewnością te, o którym właśnie mówisz i rozprawiasz, że nie jest Twoje dla przykładu.

    Mamo, kobieto, siostro, córko, żono, kochanko, pracownico, przełożono, siostrzenico, synowo, bratowo, nauczycielko, uczennico – i jakiekolwiek inne role, w których jesteś – zobacz siebie na nowo. Zobacz siebie. Nie innych. Innych zwykle widzimy wtedy, kiedy mamy z tego korzyść, bo … napisali coś, powiedzieli, nie napisali, nie powiedzieli, zrobili, nie zrobili … I wtedy możemy się do tego odnieść (czytaj ocenić – przeważnie), żeby lepiej się poczuć, żeby mniej lub bardziej wyrafinowanie, dyplomatycznie pokazać (ocenić też, bo w ocenianiu też jesteśmy bardzo sprytne i wyrafinowane :-)) światu, że to JA JESTEM LEPSZA. Już tyle razy w życiu złapałam się na tym, że jak powiesz mi, że tak nie masz, to będę się modlić do Ciebie i zrobię pokłon, błogosławiąc i dziękując, że taka nauczycielka stanęła na mojej drodze. Przekręcę orbitą, żeby się wymienić i złożę dar.

    Droga mamo we mnie życzę Tobie prawdy, mądrości, mocy, zdrowia, szczęścia i wiele długich lat życia w doskonałym zdrowiu i dobrostanie, Gosia ❤

  • Jak ma się Twoje ciało?

    Jak ma się Twoje ciało?

    Czy masz bóle/dyskomfort/niedogodności w ciele?
    Może boli Cię kręgosłup lędźwiowo-krzyżowy?
    Może masz przesunięte biodra, bolące pachwiny, kolana, stopy?
    Jak się ma Twoja żuchwa? Czy zaciskasz żuchwę i zęby? Gdzie leży Twój język na co dzień?
    A jak Ci się oddycha?
    Czy oddychasz pełną piersią, czujesz wolność?
    Czy może masz zapadniętą klatkę piersiową, wdowi garb czy bóle w okolicy łopatek?
    Jak Twoje ramiona i barki?
    Jak szyja?
    Czy czujesz sztywność i ciężar w ciele czy też giętkość i lekkość?
    Kochana Kobieto może Twoje ciało krzyczy, woła do Ciebie?

    Nasze ciało to taki pojazd dla nas do życia tutaj na ziemi. Fajnie jest, gdy jest sprawne i zadowolone. Z mojego doświadczenia wiem, że większość naszych bóli/chorób/dyskomfortów (może nawet wszystkie) wynika z NAPIĘĆ, które generujemy poprzez stare schematy myślenia, zachowania, działania, sposób wychowania, oczekiwania społeczne, oczekiwania wobec siebie, programy rodowe, ocenianie i brak akceptacji życia i świata, ciągłe zaspokajanie ego itd.

    Jeśli jesteś bardziej świadoma i uważna na siebie, zaczynasz widzieć i odczuwać te napięcia. Żeby je zauważyć, potrzeba naprawdę zatrzymać i wyciszyć się. Podczas wybuchów adrenaliny lub w trakcie permanentnych zachowań adrenalinowo-programowo-schematowo-stresowo-różnych nie jesteśmy w stanie dotrzeć do praprzyczyny naszych niedogodności. Dlatego fajnie jest zwolnić i popatrzeć, posłuchać, poczuć.

    Od kiedy zatrzymałam się i zwolniłam tempo życia cały czas obserwuję i czuję. Wyszło mi, że NAPIĘCIE jest głównym powodem twardego, bolącego i sztywnego ciała. Tym bardziej u kobiety, która z natury ma być mięciutka dla dzidziusia, dziecka, mężczyzny.

    Im bardzie jesteś w miękkości i relaksie ciała i umysłu, tym bardziej Twoje ciało się raduje i dobrze się ma. Rozluźnione stopy, miękkie kolana, swobodny i taneczny ruch bioder, otwarte łono, rozluźnione ręce, tułów, barki, twarz i głowa NA CO DZIEŃ, to to, co daje mi zdrowie, lekkość, miękkość i giętkość. Ponieważ ciało wpływa na umysł i odwrotnie, wówczas umysł też zmienia swoje nastawienie, co skutkuje zupełnie inną jakością myślenia, odczuwania i w konsekwencji działania. Życie staje się proste i przyjemne. Nawet w tak zwanej ciemnej stronie mocy jest super. Naprawdę.

    To gimnastyka słowiańska postawiła mnie w pionie i w mocy mego ciała. Ukorzeniła mnie, dzięki czemu nikt i nic nie jest w stanie mnie wytrącić z mojej drogi. To dzięki niej zatrzymałam się i nie pędzę nie wiadomo dokąd, a jestem w tu i teraz ze sobą i dla siebie. To dzięki niej moja korona na głowie daje mi mądrość, prawdę i akceptację, a nie pychę, władzę i kontrolę.

    Kobieta, która jest nasycona i rozluźniona jest w stanie obdarować mężczyznę, rodzinę, świat. Stwarza wszystko, co najlepsze. Jeśli natomiast jest pusta, zmęczona, wciąż pędząca i zestresowana, tworzy dokładnie taki sam świat. To w Łonie kobiety znajduje się Tygiel Tworzenia wszystkiego, co widzimy i nas otacza.

    Całuję i pozostaję w lekkości ciała i ducha, Gosia ❤

  • ZAMIERZONE CIERPIENIE

    ZAMIERZONE CIERPIENIE

    Cóż to takiego i co daje?
    Należy złapać różnicę pomiędzy zamierzonym cierpieniem a mentalnością ofiary. Tu jest cienka granica i warto być uważną. Widzę po sobie, że jak tylko na chwilę stracę świadomość i uważność w tym temacie, natychmiast wchodzę w wibracje programu ofiara-kat. Już kilkakrotnie w życiu myślałam, wręcz byłam pewna, że pozbyłam się tego programu raz na zawsze, ale niestety. Na ten moment mam takie wrażenie, że w takim normalnym funkcjonowaniu chyba nie da się go tak pozbyć w 100%. Nie mówię o stanie wysokowibracyjnym, gdzie nie ma już nic poza błogością i pustką-pełnią, ale w takim stanie raczej nie bywamy na co dzień. Może kiedyś, wkrótce 🙂.

    Jak ja obserwuję u siebie przechodzenie tej cienkiej granicy?

    Na przykład wstałam dziś o świcie na Powitanie Jaryło i live, który sobie zafundowałam hahha – właśnie w celu zamierzonego cierpienia i poszłam do łazienki umyć zęby, spojrzałam w lustro i co zobaczyłam. Ujrzałam twarz totalnej biednej ofiary, wykorzystywanej sama przez siebie, aby sobie chyba dopierdolić haha – tak z tego wynika. Widzę to po swojej twarzy, staje się starsza, szara i oczy! Oczy robią się małe i bez życia, bez iskry. Od razu dostrzegam to i staram się natychmiast zadziałać. Dlatego może teraz jestem młodsza i ładniejsza – jak mawiają moi bliscy. Czasem jak moja córcia ogląda stare zdjęcia, to za każdym razem mówi: mamo ty teraz wyglądasz młodziej niż kiedyś. Mąż nie ma odwagi tak powiedzieć haha, ale też czasem skomentuje, że chyba podpisałam pakt z diabłem, bo wyglądam ciągle tak samo jak mnie poznał, a wtedy miałam 23 lata. Tak podpisałam pakt z diabłem, co dosłownie oznacza, że skontaktowałam się ze swoją ciemną stroną, zaakceptowałam ją i nie daję się jej wkręcać. Tylko obserwuję. I żyję (na ile potrafię) poza programem kat-ofiara. Poza wyjątkami, kiedy to wstanę rano na live, który sobie zafundowałam i zapomnę o tym (czyli stracę uważność i świadomość po co to w ogóle robię) i wtedy zamiast ciemna strona ma mi służyć (dawać mi moc), ja służę jej (oddaję swą moc). Oddaję masę swojej cennej, pięknej energii życiowej.

    A tak niewiele potrzeba. UWAŻNOŚĆ I ŚWIADOMOŚĆ. I intencja.

    Ważna jest i pomaga bardzo jakaś intencja, dla której chcemy odbyć tę niedogodność i wejść w ZAMIERZONE CIERPIENIE.

    Ważne jest też, aby to coś było dla nas prawdziwą niedogodnością. Czyli, jeśli któraś z Was uwielbia wstawać o świcie i czuje się wtedy jak nowonarodzona, wyspana, szczęśliwa, to nie zadziała. To ma być prawdziwe wyrzeczenie się.
    To tak jak kiedyś za dziecka i młodu. Nie rozumiałam kompletnie postów, które jeszcze jako dziecko, nastolatka, młoda dziewczyna robiłam, a właściwie kazano mi robić, bo wtedy jeszcze miałam małą świadomość i po prostu podążałam za świadomością bliskich i rodziny. Czasem próbowałam o tym rozmawiać, ale albo mnie nie rozumiano albo udawano, że się mnie nie rozumie. Zawsze pytałam: czemu ja mam pościć i jeść w piątek naleśniki, pierogi z serem albo rybę, jak to były moje najlepsze dania obiadowe. Za to nie lubiłam mięsa, ale jadłam go, aby coś świętować. Teraz tak sobie myślę, że dobrze, że nie dostałam schizofrenii od tego.

    Jak jeszcze rozpoznać kiedy przekroczyłaś granicę oraz czy jesteś aktualnie w programie kat – ofiara?

    Zaobserwuj jakich słów, zdań używasz. Czy mówisz:
    * bo wszyscy, albo nikt
    * albo szef coś, albo mąż winien, albo dzieci, teściowa, sąsiad, lekarz
    * a może koronawirus albo rząd są przeciwko Tobie
    * a może pogoda słaba i nie daje żyć
    * albo programy rodowe wykorzystywania, gwałtów, przemocy, zawodów miłosnych itp.
    * a może los taki albo ciągłe zwroty w sytuacji, czyli tak zwany pech

    Tak winowajcę/kata można znaleźć wszędzie. Wszystko na zewnątrz, aby tylko nie ja. Jeśli szukasz na zewnątrz, jesteś w programie kat-ofiara.

    Kat i ofiara to jedno i to samo, ten sam poziom i przeważnie jesteśmy i ofiarami i katami jednocześnie. Ofiara potrzebuje bardzo dużo energii z zewnątrz, gdyż sama ją traci w olbrzymich ilościach (to bardzo energochłonny program) i wtedy zaczyna żalić się do innych i wciągać ich w pomaganie, doradzanie, litowanie się nad nią. I takim sposobem staje się jednocześnie katem dla otoczenia. Ale jest też katem dla siebie samej, wprowadzając się w ten stan utraty energii, zdrowia, życia

    Czemu służy ZAMIERZONE CIERPIENIE?

    Zamierzone cierpienie wyrównuje nas energetycznie. Czyli na przykład jesteś w ego, pożądaniu, pragnieniach, zrób post lub coś innego w energii zamierzonego cierpienia, a wyrównasz przyszłe skutki karmiczne z tego powodu. Ważne, żeby nadać temu intencję, ona zawsze wzmacnia, choć bez intencji też zadziała, jeśli będziemy w świadomości tego, co robimy. Zatem zamierzone cierpnie bardzo zmniejsza, nawet niweluje obciążenia karmiczne.

    Jeśli jesteśmy mocno w jakiś skrajnościach, emocjach (nie ważne czy tak zwanych „pozytywnych” czy „negatywnych”) poprzez zamierzone cierpienie wyrównujemy się na zero, czyli przechodzimy jakby w pozycję zero ze skrajności. Każda silna emocja odziera nas z energii, nawet radość, ekscytacja itp. Jeśli takie uczucia zamienią się w emocje, to pociągną z nas energię. Dlatego czasem obserwujemy taki stan, że po dużym szczęściu, nadchodzą łzy. Wtedy nieświadomie wyrównujemy się. Mawia się nawet: „Nie śmiej się tak, bo będziesz płakał.” I nie chodzi tu o zwykły śmiech, radość, a o taki, który nas wessie, pociągnie, czyli będziemy się nadmiernie czymś podniecać i wkręcać.

    Dużo ludzi traci dużo energii seksualnej/życiowej (nie ma bowiem edukacji w tej dziedzinie), a to jest energia rodu do przedłużenia gatunku a nie na trwonienie na przyjemności, zachcianki, żądze, pożądania, wyrzucanie napięć. Jeśli tak właśnie się dzieje, to też warto praktykować zamierzone cierpienie w celu zmniejszenia karmicznych obciążeń. Wszak marnotrawienie energii seksualnej bardzo obciąża naszą duszę karmicznie.

    Może pomyślisz, że ludzie, którzy trwonią na prawo i lewo swoją energię seksualną (energia seksualna jako przykład, bo chodzi o całokształt) mają większe skutki karmiczne niż Ty, która być może nie tracisz tak wiele. Tu nie chodzi bowiem o ilość czynów, a o świadomość. Jeśli jakiś człowiek nie jest świadomy tego, co robi, konsekwencje są dużo mniejsze, nić tego świadomego. Nie jest to może pocieszające hahha, ale niestety albo stety rozwój i większa świadomość pociągają za sobą większą odpowiedzialność i konsekwencje. Co nie oznacza, żeby z tego powodu popadać w mentalność ofiary czy poczucie winy. Z tego właśnie powodu niektóre z nas stają w miejscu na jakiś czas, aby złapać balans, a także nie powodować nadmiernej odpowiedzialności i konsekwencji. To taka ochrona nas samych przed skutkami.

    WAŻNA INFORMACJA JEST TAKA, że:
    * Wszystko co wyżej napisane może być prawdą lub fałszem dla Ciebie, wszystko zależy od tego czego Ty potrzebujesz na ten moment.
    * Dla mnie na ten moment ważne jest, aby nie popadać w skrajności, w tym temacie oznacza, żeby nie zrobić z siebie ascetki (lub drugiej strony – hedonistki). Ja potrzebuję dosięgać równowagi. Skrajności już znam.
    * Dla Ciebie natomiast może potrzeba doświadczyć skrajności albo iść po swojemu w tym temacie. Nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny. Czasem dusza wybiera jakąś drogę i na ludzki rozum może być to nielogiczne i niezrozumiałe. Im dalej i głębiej idę, tym mniej rozumiem, a jednocześnie więcej. Najwięcej kryje się poza rozumieniem.
    * Im więcej czuję, a w tym pomaga mi praca z ciałem (gimnastyka słowiańska oraz praca z energią seksualną), tym bardziej wiem czego potrzebuję na ten moment. Jeśli trafiłaś na ten post, to być może i Tobie przyda się świadome praktykowanie zamierzonego cierpienia.

    Życzę zatem sobie i Wam kobiety doświadczania, jakiekolwiek by nie było, w świadomości, uważności i miłości, Małgosia

  • Najpiękniejszy opis duszy

    Najpiękniejszy opis duszy

    Najpiękniejszy opis duszy jaki kiedykolwiek widziałam. W wielkim zachwycie jestem …… wszechogarniającym i wszechobecnym zachwycie …..
    Bardzo polecam Wam kobiety przeczytać.
    💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚
    “— Gdy byłam mała, też unosiłam się wysoko z tym właśnie orłem. Jeszcze niewiele mogłam zrozumieć, ale to było bardzo, bardzo ciekawe i niezwykłe. Polana z wysokości wydawała się mała. Ziemia stała się wielka, bezkresna, nie do ogarnięcia. To było bardzo silne, intensywne doświadczenie i jego niezwykłość zapamiętałam na długo… Na zawsze.
    Gdy podrosłam i miałam już trzy lata, któregoś razu pradziadek zadał mi pytanie:
    — Powiedz, odpowiedz, Anastazjo, czy wszystkim zwierzątkom podoba się, gdy głaszcze je twoja ręka?
    —Tak, wszystkim. One nawet machają ogonkami, bo podobają się im bardzo pieszczoty.
    I trawom, i kwiatkom, i drzewkom – wszystkim się podoba, ale nie każdy ma ogon, żeby machać, żeby pokazać, jak mu dobrze, gdy głaszczą go rączki.
    — Czy to znaczy, że wszystko wokół pragnie poznać objęcie twoich rąk?
    — Tak, wszystko, co żyje, rośnie, i małe, i duże.
    — A ogromna Ziemia też chce pieszczot? Widziałaś Ziemię, jej wielkość?
    Przypomniał mi się żywy obraz z orłem, z niemowlęctwa. Wielkość Ziemi znałam nie ze słyszenia. Więc bez namysłu mogłam odpowiedzieć pradziadkowi: – Ziemia jest wielka, końca jej nie widać. Ale któż zdoła Ziemię całą objąć? Jest tak wielka, że nawet twoich rączek, dziadku, byłoby mało, żeby Ziemię całą objąć…
    Pradziadek rozpostarł ręce na boki, popatrzył na nie i potwierdził, zgodziwszy się ze mną: – Tak, nawet moje rączki nie wystarczą, żeby Ziemię całą objąć. Ale ty powiedziałaś, że Ziemia, tak jak wszystko, pragnie pieszczoty.
    — Tak, pragnie. Wszyscy chcą pieszczot od człowieka.
    — Zatem, Anastazjo, powinnaś objąć całą Ziemię. Pomyśl, jak ją objąć – powiedział dziadek i odszedł.
    Często myślałam, jak objąć całą Ziemię, i nie mogłam wymyślić. Wiedziałam, że pradziadek nie będzie ze mną rozmawiał, nie usłyszę od niego następnego pytania, dopóki nie rozwiążę zagadki, więc starałam się.
    Upłynął więcej niż miesiąc. Zagadka wciąż nie była rozwiązana. I kiedyś nagle spojrzałam pieszczotliwie z daleka na wilczycę. Stała w drugim końcu polany.
    Wilczyca zamachała ogonem w odpowiedzi na spojrzenie. Potem zauważyłam, że cieszą się wszystkie zwierzątka, gdy patrzę na nie czule i z radością, i nie ma znaczenia odległość od nich ani ich wielkość. Radość napełnia ich od spojrzenia albo gdy o nich pomyślę z miłością. Zrozumiałam, że robi się im dobrze, tak jak wcześniej od rączki, gdy się pieści ręką. Wtedy zrozumiałam… Jestem “Ja” ze swoimi rączkami i nóżkami, ale jest jeszcze “Ja” większa, niż można rączkami pokazać. I ta wielka i niewidzialna to także jestem ja. A to znaczy, że każdy człowiek tak jest skonstruowany jak ja. I to moje wielkie “Ja” zdoła objąć całą Ziemię.
    Gdy pradziadek przyszedł, powiedziałam mu, promieniejąc cała z radości:
    — Dziadku, dziadku, zobacz, wszystkie zwierzątka cieszą się nie tylko gdy obejmuję je rączką, ale i gdy z daleka na nie patrzę. Coś niewidzialnego, ale mojego, obejmuje je, więc i Ziemię całą może objąć.
    Obejmę całą Ziemię niewidzialną sobą! Jestem Anastazja. Jestem malutka i jestem duża. Jeszcze nie wiem, jak nazwać tą drugą siebie. Ale pomyślę´, jak ją dobrze nazwać, i nazwę, i odpowiem ci, dziaduniu. Czy wtedy zechcesz ze mną rozmawiać?
    Pradziadek od razu zaczął rozmawiać:
    — Wnuczko, nazwij tę drugą siebie – Duszą, swoją Duszą. I chroń Ją i działaj Nią – nieobjętą.
    — Powiedz, Władimirze, ile miałeś lat, gdy mogłeś pojąć, uświadomić sobie, poczuć swoją Duszę?
    — Nie pamiętam dokładnie – odpowiedziałem Anastazji i pomyślałem: “Czy w ogóle poznałem swoją Duszę i ile lat mają inni, gdy Ją poznają? W jakim stopniu? Może po prostu mówimy o Duszy, nie czując się z Duszą jednością, nie myśląc o swoim drugim, niewidocznym «Ja»….”
    Anastazja
    💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚
    Z Miłością wszechogarniającą wszystko …. w wielkim zachwycie, Małgosia
    💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚💚
  • Skóra duszy

    Skóra duszy

    Zagrożone są też kobiety, które długo i bez wytchnienia ciężko pracują. Skóra duszy zanika, kiedy przestajemy zauważać to, co naprawdę robimy, a zwłaszcza, kiedy nie zauważamy, jaką płacimy za to cenę.

    Tracimy skórę duszy, pozwalając, by zawładnęło nami ego, kiedy jesteśmy zbyt wymagające i pedantyczne, kiedy bez potrzeby stajemy się męczennicami lub kiedy popycha nas ślepa ambicja. 

    Tracimy skórę duszy, kiedy jesteśmy niezadowolone z siebie lub rodziny, ze środowiska, z kultury czy ze świata – i nic w tej sprawie nie mówimy i nie robimy, a także wtedy, gdy udajemy, że jesteśmy niewyczerpanym, niezastąpionym źródłem dla innych i nie robimy nic dla siebie. Skórę duszy można stracić na tyle sposobów, ile jest kobiet na świecie. 

    Jedynym sposobem utrzymania tej cennej skóry jest zachowanie pierwotnej świadomości, jej wartości i przydatności. Ale ponieważ nikt nie może nieustannie trwać w tak jaskrawej świadomości, więc nikt nie może tez pilnować skóry w każdej chwili dnia i nocy. Możemy natomiast ograniczyć ryzyko kradzieży do minimum. Możemy rozwinąć w sobie owe ojo aqudo – przenikliwe oko, które pozwoli nam obserwować, co się dzieje wokół nas, i strzec naszego psychicznego terytorium.

    Fragment analizy bajki Skóra foki – skóra duszy z Biegnącej z wilkami. 

    Baśnie o zwierzętach tajemniczo spokrewnionych z ludźmi opowiada się na całym świecie, bo przekazują one archetypową, uniwersalną wiedzę o duszy.