“Witaj Gosiu. Dzisiejszym postem na fb rozbroiłaś mnie. Bo to gest, który wymaga dużo odwagi. Jestem w związku od ponad 10 lat. Zawsze ulegałam mężowi, dawałam mu rację, ale to nie dawało mi satysfakcji. Ostatnio bywa różnie w naszej relacji. Czy to możliwe, że spotkałam go żeby wydobył ze mnie złośnicę, normalnie mam wrażenie jakbym musiała poznać swoje ciemne oblicze, które wyłazi ze mnie jak dym z komina…czy my kobiety mamy dwa oblicza? Dobre i złe? Czy pokajanie się przed mężem pomoże naszej relacji? To wydaje mi się tak irracjonalne? A może właśnie dlatego warto by było zaryzykować? Ulegamy umysłowi I cierpimy, może zaufać sercu I wierzyć, że miłość zdziała cuda…. Kto Wie…..”
————————–
Piękny list za który bardzo dziękuję. Dziękuję Bogu za to, że otaczają mnie tak piękne i mądre Kobiety. Prawdziwe Wiedźmy, które wszystko wiedzą, tylko czasem jeszcze nie potrafią zaufać i uwierzyć w to.Za każdym razem jak czytam te listy od Was widzę tyle mądrości i w większości z nich są już zawarte odpowiedzi, tylko trzeba je wyłuskać i rozebrać na czynniki pierwsze dla lepszego zrozumienia tematu.I tak też uczynię.
————————–
🧚♂️
Słowa “Ulegamy umysłowi i cierpimy, może zaufać sercu i wierzyć, że miłość zdziała cuda …” – rozbroiły z kolei mnie. Całe sedno w nich zawarte.
TAAAKKKK!!!! ZAUFAĆ sercu i wierzyć
.
Wszak my kobiety czujemy sercem, a przynajmniej tak powinno być. W matrixowym świecie nie jest to łatwe, gdyż od dzieciństwa tkwimy w tych męskich schematach widzenia świata. Schematy w rodzinie, potem w szkole – wszystko to zaburza raczej aniżeli pokazuje, co ważne.
Ale do rzeczy…
————————–
🧚♂️
“Zawsze ulegałam mężowi, dawałam mu rację, ale to nie dawało mi satysfakcji.”
Pytanie: Czy ulegałaś z poczucia winy, z pozycji ofiary, ze strachu, z manipulacji – w sensie, że mąż da bezpieczeństwo jak będę przytakiwać i ulegać albo, że nie będzie agresywny? Pobudek oczywiście może być więcej. Wymieniłam tylko kilka.
Pamiętajmy, że czasem to, co na zewnątrz po pierwsze zupełnie i kategorycznie różni się od tego, co wewnątrz i wydaje się być czymś innym. Dzieje się tak z powodu, że nie mamy dość głębokich wglądów i prawdziwego poznania spraw. Więc wydawać się na zewnątrz może, że taka żona dobra, bo uległa, ale to może tak prawdziwie wyglądać zupełnie inaczej. Właśnie tak jak napisałam wyżej.
I dlatego nie ważne jest jak to wygląda i co robimy czy mówimy, a ważne jakie są tego intencje. Z czego takie zachowanie wynika. I dlaczego tak akurat postępujemy.
Więc tutaj należy stanąć w prawdzie ze sobą – co nie jest proste (wiem z własnego doświadczenia) i odpowiedzieć sobie i poznać prawdziwe pobudki/intencje zachowania.
A czemu nie jest proste?
Bo ze wszystkich sił bronimy się przed poznaniem prawdy, bo ona często boli i trzeba stanąć z nią twarzą w twarz i zmierzyć się. Zmierzyć się ze zranieniami babci, ze strachem prababci, która aby nie być pobita uśmiechała się i robiła wszystko, co mąż każe. Z poczuciem winy, że jestem niedobra i to moja wina – to mentalność ofiary, która często jest tak mocno w nas, że wręcz stanowi naszą tożsamość i trudno nam się jej pozbyć. Bo co będzie? Jak będę żyć, jak nie będę ofiarą? Nie umiem inaczej. I tak dalej i tak dalej …..
To też tylko promilowe przyczyny, które akurat przyszły mi do głowy, ale może być ich tysiące różnych odmian. Co ród, to specyfika.
Czasem też jest tak, że prawdziwe pobudki postępowania są tak głęboko ukryte, schowane, zakamuflowane, że trudno jest do nich dotrzeć. W kolejnym poście przytoczę Wam przykład jak trudno i jak głęboko mogą być schowane i zakamuflowane.
A tak w ogóle zgodnie z PRAWAMI NATURY, to raczej Mężczyzna powinien dawać rację Kobiecie hahhaha. Energetycznie naprawdę opłaca Mu się to bardzo, podobnie jak nie opłaca się nic a nic przeciwstawianie się Jej. Kiedyś opiszę jak to idzie energetycznie.
On jest Królem. Ona jest Królową. I oddanie pokłonu Mężczyźnie nie oznacza przyznawania Mu racji wciąż (czasem można oczywiście hahha) czy poniżania się czy traktowania Siebie gorzej niż Jego.
Tak jak bycie Gospodynią domową nie oznacza bycia kopciuszkiem i służącą, choć służyć Mężowi wskazane. Widzicie tu są bardzo subtelne granice, co powoduje zamieszanie wokół tematu. Może już niektóre z Was poczuły te subtelne różnice, które w konsekwencji nadają ZUPEŁNIE INNY SENS. Niby subtelne a WIELKIE.
To tak jak można się zagubić i pomylić co do wysokiego poczucia własnej wartości i pychy. Albo co do bycia służącą i ofiarą losu i służenia Mężowi Królowi w koronie Królowej z najwyższym szacunkiem do Siebie i Niego.
————————–
🧚♂️
“Czy to możliwe, że spotkałam go żeby wydobył ze mnie złośnicę, normalnie mam wrażenie jakbym musiała poznać swoje ciemne oblicze, które wyłazi ze mnie jak dym z komina…czy my kobiety mamy dwa oblicza? Dobre i złe?”
Tak to możliwe, a nawet bardzo możliwe
. Nasz partner jest dla nas najlepszym lustrem, odbiciem tego, co mamy głęboko schowane. On mówi nam: ZOBACZ TO. Ja Ci pokazuję. Zobacz. A my często wtedy buntujemy się, obwiniamy, że to On niedobry, zły i złośliwy itp. A to wszystko jest w nas. Nic nie poczujemy poza tym, co jest w nas. Jeśli coś czujemy, a na dodatek wkurza nas to, to na pewno i w 1000% jest to NASZE.
Dlatego w rozwoju duchowym mówi się: ZAJMIJ SIĘ SOBĄ. NIE INNYMI, A SOBĄ.
Naprawdę powinnyśmy być tak bardzo WDZIĘCZNE za to, że partner pokazuje nam co w nas. Ja w tej chwili każdego dnia dziękuję za to, bo przecież bez Niego bym stała w miejscu albo szła w żółwim tempie. Nie mogłabym ZOBACZYĆ SIEBIE.
Oczywiście dla samotnych ludzi rozwój też idzie. Są jeszcze szefowie, dzieci, sąsiadki itp. hahahha, ale w parze idzie najszybciej – pod warunkiem, że na to pozwolimy i tego chcemy. W przeciwnym wypadku coraz bardziej zapadamy się w mentalności ofiary lub agresora. I powiększamy długi energetyczne oraz negatywną karmę.
TAK. Jak najbardziej każda Kobieta powinna ujrzeć swoją ciemną stronę, swego DEMONA. Pisałam o tym serię postów po powrocie z Wędrówki Bohatera.
Bowiem ciemna strona to Ziemia, to podświadomość, to energia żeńska. Inaczej jesteśmy niepełne.
Wszyscy ludzie (nie tylko kobiety) mają ciemną i jasną stronę. To jest ta dualność świata. Tak jak jest dzień i noc, Słońce i księżyc. Ale to tylko tutaj na Ziemi, wyżej jest inaczej.
————————–
🧚♂️
“Czy pokajanie się przed mężem pomoże naszej relacji? To wydaje mi się tak irracjonalne? A może właśnie dlatego warto by było zaryzykować?”
TAK TAK TAK
Warto zaryzykować, ale pod warunkiem, że pokajanie się nie będzie z pozycji mentalności ofiary a z pozycji KRÓLOWEJ KRÓLA.
Pokłon oddajemy z koroną na głowie, a nie ze szmatą w ręku i ubrudzonymi rękami.
————————–
Dziewczyny, jeśli post podoba się Wam, podzielcie się nim dalej. Udostępnijcie proszę. Oraz zalajkujcie. Dzięki temu więcej Kobiet to widzi.
Pozdrawia Was KRÓLOWA KRÓLA Roma, Małgosia 💃

Leave a Reply