Category: Blog

  • Nagość

    Nagość

    Doszły mnie słuchy, że niektóre kobiety nie chcą przyjechać na warsztat podstawowy z gimnastyką słowiańska i elementami tantry, bo my tam nago chodzimy 🙂.

    Żeby uspokoić od razu piszę, że na podstawowym jeszcze nie, choć powoli zaczynamy otwierać się na nagość – jednak w przestrzeni łagodnej i nic nie wymuszającej. Mamy w programie saunę i tam zachęcam, aby otworzyć się na nagość i akceptację swojego ciała, ale można też w ręczniku (nikt nikogo do niczego nie zmusza). Także spokojnie. Dopiero, jak kobieta poczuje, że jest gotowa, może odkryć co nie co i pójść dalej ścieżką tantry. Czasem kobieta potrzebuje więcej czasu na kolejne stopnie, więc po prostu można sobie poczekać i oswoić się z tematem lub pozostać i zakończyć na warsztacie podstawowym.

    Na warsztatach zaawansowanych z tantrą i gimnastyką słowiańską doświadczamy gimnastyki nago i w kontakcie ze wszystkimi żywiołami. Można wtedy zobaczyć jaka jest różnica wchodzenia w ćwiczenie w ubraniu i nago. Nago wchodzimy w ćwiczenia o 20-50% głębiej, a w kontakcie z ziemią jeszcze głębiej. W żywiole wody można wejść w ćwiczenie w 100-u%, co czasem nie jest możliwe w standardowych (nazwijmy to tak) warunkach, czyli często w ubraniach uciskających ciało, ze sztucznych tkanin oraz na podłodze betonowej, płytkowej itp.

    Na warsztatach możesz doświadczyć nagości, aby puścić w końcu tabu na temat ciała, że jest złe, brzydkie, gorszące, grzeszne itd. Przyjąć poczucie winy, wstyd, zażenowanie, lęki. Na moich warsztatach nie pływamy na powierzchni, lecz wchodzimy głęboko. Dzięki temu też są bardzo głębokie transformacje dla kobiet, zmiany w życiu, zdrowiu, zwiększenie energii, sił witalnych, poprawa relacji z mężczyznami, dziećmi i wiele, wiele innych.

    Ogólnie ubrania to przebieranki. Jesteśmy przebrani zawsze za kogoś, kogo się uważamy albo chcemy być. W nagości stoimy w prawdzie. Dopiero wtedy możemy dojrzeć boską część swojej istoty.

    Nasze lęki związane z nagością wynikają też z piramidy pożądań, pod którą jesteśmy podpięci. Boimy się z tym zmierzyć, ale jak odważymy się na to, uzdrowienie i wzrosty świadomości nie mają końca. Dopiero zaczyna się prawdziwe życie, bez masek, udawania, lęków. Wzrasta nasza moc i zmienia się totalnie jakość życia. Kobiety uzdrawiają relacje z mężczyznami, dziećmi, rodzicami, szefami, sąsiadami, a tak naprawdę ze sobą i życiem. Tak wiele widziałam transformacji kobiet, że nie jestem w stanie teraz opisać nawet ułamka procenta tego, co się zadziało.

    Warsztaty podstawowe dopiero w kwietniu 2024 roku, ale póki co zapraszam Cię bardzo na Program on-line SEKRET DŁUGOWIECZNOŚCI, gdzie odzyskasz swoje moce i siły witalne. Program jest dla kobiet, które nie potrzebują już przedłużać gatunku, czyli chcą wyjść z programu reprodukcyjnego, ale nie tylko. Dla tych, które jeszcze nie rodziły też, gdyż w każdej chwili można wejść z powrotem w program reprodukcyjny. Piszą do mnie kobiety, które nie miesiączkują, nie jajeczkują a chcą zajść w ciąże. To też jest dla Was. Też dla kobiet, które mają problemy z miesiączką (bolesne, nieregularne).
    Tutaj link do zarezerwowania miejsca: https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-sekret…/

    Całuję i pozostaję w służbie, Gosia ❤

  • Związki poliamoryczne

    Związki poliamoryczne

    Ponieważ temat wielomiłości, komuny seksualnej, poliamorii, czy jak to zwał – nawet może orgii – kręci się wokół mnie od kilku tygodni, a dzisiaj dostałam dwa listy od kobiet w tej sprawie, uznałam więc, że temat jest wart rozpoznania i przedstawienia szerszemu gronu.

    Kiedyś bardzo dawno dawno temu, kiedy ludzie znali seks nr 2, czyli używali energii seksualnej do uzdrawiania, kreowania, stwarzania, powiększania energii miłości we wszechświecie, zwiększania poziomu wibracji “wielomiłość, orgie, poliamoria” – służyły wzrostowi wibracji i pozwalały na przykład przeprowadzać znaczące rytuały przejścia w inne światy, poza fizyczne formy życia, w inne gęstości, przestrzenie, transmigracje ciał itp. Ten rodzaj zbliżeń kobiet i mężczyzn nie miały jednak nic wspólnego z wymiarem seksualności jaką znamy i uprawiamy dzisiaj.

    Dzisiaj w większości seksualność sprowadza się do dwóch głównych form:
    1. napięcie – rozładowanie
    2. stymulacja – satysfakcja
    *** z podpięciem pod piramidę pożądań, byty energetyczne itp.
    *** choć często pod przykrywką “miłości” (kiedyś pisałam post na ten temat: weź zabierz seks ze związku i wtedy okaże się czy to jest prawdziwa miłość – zacznie się od subtelnych manipulacji, a może skończyć na bardziej wyrafinowanej prowokacji, obrażaniu, pogróżkach, udowodnij, że mnie kochasz czy w konsekwencji na rozstaniu i wtedy już wiadomo na czym stoi związek).

    W takim wymiarze seksualności wejście w komunę oznacza przeważnie duże obciążenia karmiczne, utratę zdrowia, zazdrość, obciążone potomstwo, no i w konsekwencji rozpad związków – często z dużym obciążeniem emocjonalno-psychicznym (negatywna telegonia – też był post o telegonii).

    Można prześledzić takie komuny i zobaczyć czy któraś z nich przetrwała dłużej niż 5 lat. Są wyjątki oczywiście, ale wówczas im mniejsza liczba dodatkowych osób ponad dwie, tym większa szansa na dłuższe przetrwanie.

    W poliamorii mówi się dużo o wolności, szacunku, zaufaniu, lojalności, równości. Moje odczucie jest takie, że są to piękne słowa i hasła służące rozgrzeszeniu siebie. Na poziomie podświadomym jest konflikt, więc świadomie trzeba dorobić coś, aby ten konflikt rozładować. Nie chcę oceniać tego zjawiska, bo wiem, że każde doświadczenie jest potrzebne i może niektórym nawet bardzo dla rozwoju duszy. Jesteśmy tutaj na ziemi, aby doświadczać i to jest najważniejsze zadanie i cel każdej istoty wcielonej na ziemi. Żeby doświadczyć czystości relacji, trzeba doświadczyć czegoś przeciwnego. Na tym polega dualność tego świata, rozwój i ewolucja. Nie ma też jednej dobrej odpowiedzi w żadnej sprawie dla wszystkich.

    Jeśli znajdziesz się w sytuacji kiedy musisz dokonać wyboru jak i z kim wymieniać energię seksualną, wejdź bardzo, ale to bardzo głęboko w siebie (w medytacji lub poproś o znaki od Rodu na jawie lub we śnie) i poszukaj PRAWDZIWYCH POBUDEK w sobie. Dlaczego? Czego chcę/potrzebuję doświadczyć? W którym kierunku mam iść? Co mi to da? Czego mam się nauczyć? itp.

    I ZDECYDUJ SAMA z całą ODPWOIEDZIALNOŚCIĄ za swoje czyny, myśli i uczucia/emocje.

    Pozdrawiam i życzę rozwoju duchowego, poszerzania świadomości w czystości relacji damsko-męskich, choćby droga do nich miałaby być zawiła, Gosia ❤

    Zapraszam do Szkoły Miłości Metamorphosis, gdzie poprzez gimnastykę słowiańską, tantrę i pracę z energią, połączenie z Rodem, Ziemią, Słońcem, Żywiołami itp. doświadczamy swego ciała, łona, serca, oczyszczamy energię seksualną z piramidy pożądań itd itd…… Link do Szkoły: https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/

  • Czy wyobrażacie sobie, co to znaczy mieć dostęp do energii o mocy zdolnej zrodzić nowe życie?

    Czy wyobrażacie sobie, co to znaczy mieć dostęp do energii o mocy zdolnej zrodzić nowe życie?

    Kobieta została stworzona tak, aby co miesiąc tworzyć dziecko. Olbrzymi potencjał energetyczny co miesiąc tworzy jajeczko. Wszystko, co najlepsze mężczyzna przekazuje kobiecie od siebie w plemnikach. Do tego kobieta cały miesiąc kumuluje energię z zachodów, wschodów słońca, odżywiania, oddychania, rytmów dobowych, miesięcznych, rocznych, kosmicznych, orgazmów, zakupów, spacerów, relacji, życia ogólnie.
    I co się dzieje, jeśli dziecko nie zostanie stworzone, bo przecież ile razy w życiu tworzymy dziecko (raz, dwa, w porywach trzy)? Co z tymi razami, których jest co nie miara? Gdzie idzie ten olbrzymi ładunek energii, który jest przeznaczony do stworzenia człowieka i to dzieje się CO MIESIĄC? W każdym miesiącu albo tracimy albo zyskujemy olbrzymią ilość energii (która tworzy całego człowieka, który przeżyje kilkadziesiąt lat).

    U mężczyzny jest wydalany razem z ejakulacją. Kobieta zaś kumuluje go w jajnikach, w macicy, w łonie, bo ciało jest nastawione na tworzenie co miesiąc dziecka. Jeśli dziecko nie zostanie stworzone, przychodzi miesiączka i w jej trakcie cały ten zasób jest wydalany.

    Jak wchłonąć, zmagazynować, przetworzyć tę potężną dawkę energii? Energii uzdrawiającej i kreatywnej. Energii płodności, owocności i tworzenia całej materii. Energii, która potrafi uzdrawiać ciało fizyczne i ciała subtelne, całą istotę. Energii dzięki której możemy uzdrawiać partnera. Energii młodości i długowieczności.

    Wszystkie ćwiczenia tao miłości, których uczymy się w Szkole Miłości Metamorphosis służą do tego właśnie. Zaczynając od pracy z mięśniami dna miednicy (zapraszam do programu on-line MOC ŚRODKA – Sekret Zdrowia i Urody: https://produkty.metamorphosis.gs/…/moc-srodka-kurs-video/

    Ćwicz swoje centrum, twórz wewnętrzny kręgosłup poprzez używanie mięśni głębokich ciała, czyli zaczynając od mdm, poprzez mięśnie gorsetowe, przykręgosłupowe itd. Jak to robić? W programie Moc Środka podane jest wiele metod, ale przede wszystkim jest to kształtowanie nawyków posturalnych na co dzień, poprzez właściwe chodzenie, siadanie, wstawanie, schylanie, podnoszenie, sikanie, dosłownie poprze każdą czynność dnia codziennego. Warto pamiętać o tym, żeby robić to po prostu żyjąc, przy tak zwanej okazji, bo przecież za każdym razem kiedy siadamy, schylamy się, czyli przy czynnościach zwykłych mamy ku temu najlepszą okazję. Potrzeba tylko pamiętać o tym.

    Wzmacniając centrum, jednocześnie pracujemy ze wszystkimi przeponami: piersiową, miedniczną, moczowo-płciową. Do tego jeśli uruchomimy, kiedy jest taka potrzeba, pompę krzyżową i czaszkową, możemy skierować strumień energii życiowej, tej, co nie stworzyła dziecka, zamiast na zewnątrz poprzez miesiączkę, oddawanie moczu, pot, oddech itd. – do góry, napełniając narządy i gruczoły oraz całe ciało fizyczne, energetyczne, emocjonalno-uczuciowe, mentalne i ciała duchowe. Budujemy wówczas siebie samą na nowo. I nie jest to jakaś metafora poetycka czy przenośnia, a dosłownie budowanie siebie na nowo, poprzez rozwijanie ciał subtelnych i wzrost świadomości. Dzięki temu możemy się uzdrawiać, odmładzać, możemy też uzdrawiać partnera.

    W naszym centrum, łonie zbiegają się liczne nerwy i naczynia, gruczoły limfatyczne, a także zakończenia tkanek mających swe powiązania z każdym centymetrem kwadratowym naszego ciała. Przez ten obszar przechodzą wszystkie ważniejsze kanały akupunktury. Jeśli obszar miednicy jest zablokowany lub osłabiony, energia ulega rozproszeniu, przez co cierpią nasze organy, kości, mózg. To właśnie przytrafia się wielu ludziom w podeszłym wieku, gdy ich mięśnie biodrowe i odbytnicze wiotczeją, puszczają energię życiową a ludzie słabną, wiotczeją i więdną.

    Na początku jest potrzeba, aby pracować na poziomie fizycznym włączając przepony i pompy, gdyż energia szczególnie w stanie pobudzenia jest dosyć gęsta i wtedy najłatwiej jest wypuścić ją na zewnątrz. W miarę ćwiczeń włączamy świadomość i jak już się wyszkolimy, coraz mniej musimy używać mięśni i stosować technik, a wystarczy jedna myśl, aby uruchomić proces.

    Do najprostszych “technik” należą też chodzenie, siadanie, schylanie się podnoszenie itd., o których pisałam wcześniej, podczas których cały czas ćwiczymy i wzmacniamy całe ciało, mięśnie dna miednicy, nasze centrum, mięśnie i przepony odpowiedzialne za przepychanie energii do wyższych ośrodków. Wtedy każda czynność jest wykonywana z lekkością, chodzimy jakbyśmy się unosiły, jednocześnie mocną stąpając po ziemi. Każdy ruch staje się płynny, lekki i sprężysty, ciało giętkie i zdrowe. Techniki pisane w cudzysłowie dlatego, że są to normalne, zwykłe czynności dnia codziennego. Techniki często kojarzą nam się z koniecznością zrobienia czegoś, często przeciwko sobie, bo naciskamy, robimy coś z poczucia winy albo konieczności. Tworzymy wtedy konflikt wewnętrzny, który działa przeciwnie, bo nie dość, że nie mamy efektów w ciele to jeszcze dużą utratę energii. Czasem jakieś efekty chwilowe w ciele są, ale zestawiając je z poziomem energii, którą utraciliśmy, docelowo te efekty przeradzają się w degradację na wszystkich poziomach. Nie możemy budować ciała, tracąc jednocześnie mnóstwo energii na wewnętrzne konflikty.

    Kolejnymi technikami, które możemy stosować na co dzień, aby wzmocnić swoje centrum i skierować tę olbrzymią energię tworzenia do wewnątrz na budowanie siebie jest gimnastyka słowiańska, wszelkie ćwiczenia i ruchy bioder, taniec brzucha lub inny – o ile umiemy włączać mięśnie dna miednicy i o ile pracują one dobrze podczas tych czynności. Inaczej możemy nabawić się kontuzji albo przeciążeń. Dlatego uważam, że warto zacząć od świadomej pracy z mdm lub jeśli mamy naprawdę dobrego instruktora ćwiczeń lub tańca, który potrafi przekazać i nie zapomina o tej tak ważnej wiedzy.

    Kiedy ćwiczymy gimnastykę słowiańską otwieramy wejście do rdzenia kręgowego, którym energia ma możliwość przedostać się do wyższych ośrodków naszego ciała. Gdy rozwarcie krzyżowe jest zablokowane energia nie ma możliwości przedostać się do naszego ciała. Wycieka najczęściej pierwszą czakrą, bo tam ma najszybciej i najłatwiej, tym bardziej, że nie ćwiczona należycie przepuszcza jak dziurawe wiadro. Często kobiety mają bardzo bolesne i zablokowane miejsce krzyża i lędźwi. Podobnie jest z odcinkiem szyjnym kręgosłupa, a to są dwie najważniejsze pompy (krzyżowa i czaszkowa), które działają jak śluzy otwierające się w celu przesyłania energii, jak tłoki przepompowujące.

    Kolejne narzędzia to włączanie orbity mikrokosmosu w ciele, oddech jajników, ciąg wstępującego orgazmu i wiele innych, których uczymy się na kolejnych stopniach na warsztatach zaawansowanych w Szkole Miłości Metamorphosis.

    Pozdrawiam w mocy środka, Gosia ❤

  • Co robisz z negatywnymi emocjami?

    Co robisz z negatywnymi emocjami?

    CO ROBISZ Z NEGATYWNYMI EMOCJAMI?
    Strząsasz je?
    Odcinasz?
    Uwalniasz?
    Jak pracujesz z emocjami tak zwanymi negatywnymi. Dlaczego akceptowane są pozytywne emocje a negatywne nie? Czy i co tracimy odcinając się od negatywnej strony mocy?

    Jedną z podstawowych technik tao miłości jest Orbita Mikrokosmosu. Jest to obieg energii w ciele. Tak jak mamy w ciele układ krwionośny, limfatyczny, nerwowy, kostno-stawowy, mięśniowy, podobnie mamy obieg energii w ciele. Nazywa się to orbitą mikrokosmosu. W bardzo dawnych czasach ludzie byli bardziej połączeni ze swoimi ciałami, nie było tylu rozpraszaczy, co mamy teraz. Zaobserwowali, będąc w totalnym rozluźnieniu i w sobie, że energia w ciele ma zamknięty obieg i można swoją świadomością robić wiele dla siebie, aby utrzymać wysoki poziom energii we wszystkich narządach i gruczołach oraz można dzięki tej orbicie przekształcać surową energię z ziemi czy też energię podstawową, nazywaną często seksualną w energię życiową i duchową. Można także przekształcać tak zwane negatywne emocje i przede wszystkich wchłaniać z powrotem tę energię w siebie.

    Mieliśmy taki czas, że każdy chciał pozbyć się tej negatywnej energii. Jest ona nieakceptowana społecznie, najlepiej jakby każdy się uśmiechał i nie robił problemu. Łatwiej jest manipulować kimś, kto jest słaby, a ciemna strona mocy ma olbrzymią moc, więc fajnie jakby każdy myślał, że jest zła i jeszcze na dodatek miał wyrzuty sumienia, że ją ma i czuje. Jest ona nieprzyjemna w odczuwaniu, więc najlepiej jakby znikła. Nie chcemy jej czuć, ani się nią zajmować, najlepiej wyoddychać, wyrzucić, zakopać. Takie mieliśmy metody pracy, żeby było lżej, łatwiej i przyjemniej żyć. Ale … przez to pozbywaliśmy się z ciał ogromnej ilości energii, bo emocje to energia i nie ważne czy pozytywne czy negatywne. Niektórzy mówią, że negatywne emocje mają niskie wibracje i że to źle. Tak, o ile jesteśmy w mentalności ofiary, kata, czy oprogramowaniu, ocenie ich itp. Jeśli natomiast po prostu je odczuwamy, nie mając do nich stosunku, traktujemy je jako doświadczenie, wtedy dopiero zaczyna się jazda. Zaczynamy czuć ich moc i swoją pełnię. Wypierając, oceniając te emocje, oceniamy cześć siebie i dualność ziemskiego systemu życia, osłabiając tym samym siebie, wypierając energię żeńską w nas, księżyc, noc, ziemię. Czyli przyjmujemy tylko część siebie.

    PRZEKDZTAŁCANIE ENERGII NEGATYWNEJ W ENERGIĘ ŻYCIOWĄ. Poprzez otwarcie kanału energii w naszym ciele (orbity mikrokosmosu), wkładasz tam energię negatywną i wraz z energią seksualną i każdą inną – energia negatywna przekształca się tym samym w energię życiową. Dzięki temu zyskujemy nową energię życiową i automatycznie coraz mniej mamy negatywnej, trudnej energii.

    W innym przypadku, jeśli pozbywamy się czy zakopujemy głęboko, energia ta jest przekierowana na zewnątrz lub grzęźnie w naszych ciałach i wtedy konsekwencją jest coraz mniej sił życiowych i coraz więcej negatywnych emocji. Koło się zamyka i rośnie jak śnieżna kula. Im mamy mniej energii życiowej, tym bardziej i głębiej popadamy w mentalność ofiary/kata, a także szukamy paliwa w postaci dopalaczy, używek, sztucznych podniet czy też poprzez nadmierną aktywność seksualną. Prowadzi to do jeszcze większych strat i za każdym kolejnym razem musimy coraz więcej sobie dolewać paliwa, żeby te straty zrekompensować, ale okazuje się, że to oznacza, że poszukujemy coraz to bardziej wyrafinowanych sposobów, które nas niszczą i uzależniają, zamiast napełnić. I potem nastaje często czas, gdzie nie widzimy już wyjścia i sami nie dajemy rady, aby sobie pomóc.

    Dlatego zapraszam Cię kochana kobieto do transformacji swojego życia seksualnego i energii seksualnej, tak aby służyła Tobie, RODowi, RODzinie i światu. Do tego, abyś nauczyła się ją zachowywać i przekształcać w siebie nową. Tak dosłownie. Dzięki tej energii TWORZYMY SIEBIE. Energia seksualna bowiem służy tylko do jednego. Jest to energia STWÓRCZA. I jeśli nie tworzysz dziecka akurat, to warto z niej korzystać, zamiast tracić. Nie jest to jakaś metafora, porównanie, tylko dosłowne TWORZENIE SIEBIE. Wchodzimy dzięki temu na wyższy poziom świadomościowy. Jest to proces kształtowania i rozwijania ciała najpierw fizycznego, potem energetycznego, emocjonalno-uczuciowego, mentalnego i duchowego.

    Już jutro rozpoczynamy warsztat zaawansowany II stopnia w Szkole Miłości Metamorphosis. Zapraszam kobiety, które ukończyły podstawowy i pierwszy stopień. Jeszcze możesz dołączyć do kręgu. W programie tego warsztatu jest między innymi Orbita Mikrokosmosu, piramida pożądań i wiele innych transformujących zajęć i doświadczeń. Pracujemy poprzez ciało, dlatego warsztaty są tak skuteczne.

    Link do warsztatu: https://sklep.metamorphosis.gs/…/warsztat-zaawansowany…/

    Pozdrawiam, Gosia

  • Uprawianie seksu, uprawianie miłości. Czy jest różnica?

    Uprawianie seksu, uprawianie miłości. Czy jest różnica?

    Jest prawdopodobieństwo, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy uprawianiem seksu i miłości.
    Dlaczego?
    Jeśli w czasie połączenia z mężczyzną myślisz o przyjemności, żeby się zaspokoić albo żeby zaspokoić jego, jest to wynikiem podpięcia pod piramidę pożądań. A może myślisz, żeby nim zawładnąć, żeby mieć władzę nad nim (to często jest na poziomie podświadomym) albo zasłużyć na niego albo być ukochaną, zaakceptowaną. Jeśli porównujesz te zbliżenie z jakimś innym, w innym czasie, albo ze sceną z filmu pornograficznego, erotycznego albo romansu lub fantazjujesz w inny sposób. Jeśli masz napięcie/emocje, które chcesz zrzucić i poczuć się lepiej.
    To wszystko i każde inne oczekiwanie świadczy o tym, że próbujesz coś ugrać dla siebie. To oznacza działanie na poziomie ego, które zawsze prowadzi do ubytków energetycznych i z pewnością nie świadczy o prawdziwej miłości, raczej o uprawianiu seksu, często nazywane uprawianiem miłości albo połączeniem miłosnym. Takiego rodzaju zbliżenia powodują utratę olbrzymich zasobów energetycznych z naszego organizmu, doprowadzając do utraty zdrowia, urody, kreatywności i płodności. Coraz mniej nam się chce, nasilają się negatywne emocje, z którymi często nie umiemy i nie mamy siły sobie poradzić. Narasta lęk, frustracja, złość, rozgoryczenie, nienawiść, zazdrość i aby sobie to zrekompensować często sięgamy po używki, żeby nie czuć lub inne substancje, leki ograniczające świadomość. Albo sięgamy po kolejne sztuczne podniety (jedzeniowe, zakupowe, rozrywkowe i inne) lub nadmierną aktywność seksualną. Właściwe przetwarzanie obfitych zasobów energii podstawowej i energii qi eliminuje potrzebę wyładowania za pomocą wszelakich sztucznych podniet lub przez nadmierną aktywność seksualną

    Nie ma możliwości w takim stanie myśli, emocji, umysłu i ducha przekształcić energię seksualną w energię qi narządów i gruczołów i wprowadzić ją w obieg orbity mikrokosmosu w ciele. Poprzez otwarcie kanału biegnącego przez nasze ciało, stopniowo możemy odtworzyć utraconą kreatywną energię seksualną. Tę, którą traciliśmy poprzez łamanie praw natury związanych z seksualnością i nie tylko. Podczas całego naszego życia często tracimy energię, która została nam dana na dany dzień i korzystamy z zasobów przeznaczonych na przyszłość. Dlatego żyjemy krótko i często schorowani. Energia nie dociera do organów i narządów, bo jesteśmy na deficycie, już często mając 25 lat. Z wiekiem sytuacja się pogarsza, ponieważ potrzebujemy więcej zasobów, a wytwarzamy ich coraz mniej.

    Zdarza się też, że w związkach mylona jest miłość z seksem. To jest taki zabieg, żeby po prostu ładniej brzmiało i wyglądało. Spróbujcie zabrać seks ze związku i zobaczcie, co będzie się działo, szczególnie chodzi o młode związki, czyli takie do 10 lat. W długoletnich związkach sprawa wygląda inaczej. Jeśli się okaże, że któraś ze stron będzie próbować manipulować, przekonywać, a potem nawet i ostrzej przekonywać, że należy uprawiać seks/miłość, to znaczy, że ma w tym swój cel. A miłość i cel nie ma się nijak.

    Jeśli chcesz, potrzebujesz rozpoznać różnicę pomiędzy pragnieniami z piramidy pożądań a swoimi i partnera potrzebami, zapraszam Cię na warsztat zaawansowany II stopnia z tantrą i gimnastyką słowiańską (oferta jest skierowana do kobiet, które przeszły przez warsztat podstawowy i I stopnia w Szkole Miłości Metamorphosis ( https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/ ). Będziemy się również uczyć przekształcania i zachowywania podstawowej energii jing w energię witalną, życiową i potem w energię wyższych ciał, duchową. Będziemy doświadczać seksualności, która pozwala zachować energię i moc. Pamiętajmy, że energia z którą przychodzimy na świat jest energią rodową, więc ród z pewnością będzie nas w tych procesach wspierał, zamiast ograniczać nam możliwości, jak też się dzieje.

    Link do warsztató II stopnia. Są dwa terminy w lipcu. Kolejne są w licu 2024, więc jeśli czujesz się gotowa pójść dalej, to zapraszam: https://sklep.metamorphosis.gs/

    Pozdrawiam i czekam z ekscytacją i otwartością na ten cudowne kręgi 12-16 lipca i 26-30 lipca, Gosia ❤

  • Nowe doświadczanie seksualności

    Nowe doświadczanie seksualności

    Najbardziej cieszy, jak kobiety po warsztatach piszą takie świadectwa. Na tym warsztacie powstała też pieśń do mężczyzny oddająca mu jego czyn. Przepięknie się dzieje dla kobiet i ziemi. Wykonanie pieśni za zgodą autorki tekstu i melodii załączę w komentarzu.

    Najpierw świadectwo Mirki:
    “Chciałam się z Wami podzielić wczorajszym doświadczeniem … bo jestem zagubiona … ale szczęśliwa …
    Spędziliśmy wczoraj z mężem wspólnie czas w uważności dla siebie, w bliskości, ale bez zbliżenia tj. beż połączenia. Długo masowałam ciało męża i cały czas śpiewałam mu pieśń.
    Po kolacji, przed zaśnięciem, też mu śpiewałam, pytając czy tego chce? Czy potrzebuje się rozładować, swoje napięcie? Czy potrzebuje seksu nr 1?
    Nie potrzebowaliśmy. Odpowiedział, że czuje Spokój. Nie ma w sobie napięcia. Ja czułam się szczęśliwa i również spokojna.
    Kochane kobiety. Czy to o to chodzi? ♡” Mirka

    Przepiękne przeżycie seksu w innej odsłonie. Na warsztatach otwieramy się na inną seksualność, nie taką jak znamy od zawsze, nazwaną przez mojego nauczyciela Luczisa seksem nr 1, a na seks nr 2, czyli ten, który ma nas nasycić, napełnić i wykreować, dosłownie stworzyć nas i nasze życie na nowo. Zwykły reprodukcyjny i napięciowy wymiar seksu powoduje utratę. Potężna ilość energii od kobiety i mężczyzny przeznaczona na stworzenie dziecka traci się, jeśli dziecko nie zostanie stworzone. A przecież ile razy w życiu tworzymy dziecko. Co z tymi pozostałymi razami i energią?

    Mirka przepięknie weszła w przeżywanie połączenia z mężczyzną na innym poziomie, nie reprodukcyjno-genitalno-napięciowym. Potrzebna jest do tego uważność, którą mu dała, ale też rozpoznanie potrzeb mężczyzny wraz z totalną akceptacją wszystkiego, co się wydarzy, bez oczekiwań na rezultaty. Weszła w inną przestrzeń relacji seksualnej, dlatego tak pięknie się skończyła, nasycając obydwoje spokojem i radością. Czas, powolne ruchy, subtelność, bez agresywnych, napięciowo-emocjonalnych ruchów – od tego warto zacząć, żeby posmakować i poczuć trochę inaczej, a nawet zupełnie inaczej naszą seksualność.

    Bardzo ważne jest zdanie: “Czy potrzebuje się rozładować, swoje napięcie? Czy potrzebuje seksu nr 1?” Otwarcie się na jego potrzeby, bez narzucania, że mój sposób na połączenie, wymianę jest lepszy, spowodowało właśnie totalne przejście z seksu nr 1 na seks nr 2. Bez celu, bez pożądań ego, jedynie służba dla drugiego człowieka. Oprócz tego oczywiście też uważność, bycie w tu i teraz, bez oczekiwań, rezultatów, zafiksowania na przyjemności. Obdarowanie mężczyzny sobą, swoim czasem, dotykiem, uważnością to jest właśnie to. I tego właśnie uczymy się doświadczać na warsztatach zaawansowanych z tantrą i gimnastyką słowiańską.

    A teraz czas na pieśń.
    Twórczyni tekstu i melodii: Wanda Banat, wykonanie: Wanda Banat i Irena Inka.

    Wanda pisze, że można by stworzyć mantrę dla mężczyzn, gdyby ktoś chciał stworzyć do tego melodię, ale mi się ta melodia wykonana przez autorkę akurat podoba i jest już mantrą. Gdyby któraś z Was miała jakiś pomysł na inną melodię, to podzielcie się proszę.

    “Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Otwieram się na świat
    Na cudów przyjmowanie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Proszę przyjmij mnie
    I moje ukochanie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Oddaję Ci Twą moc
    Z miłością ją oddaję
    Oddaję Ci Twą moc
    Z miłości ją oddaję

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Proszę przyjmij je
    I otwórz serce na nie

    Oddaję Ci Twój czyn
    Oddaję Ci Twoje działanie
    Pokłon składam Ci
    Otwieram swe serce na nie.

    Oddaje Ci Twój czyn
    Oddaje Ci Twoje działanie
    Z miłością proszę weź
    Odpowiedzialność za nie.”

    Niechaj się dzieje najpiękniej dla kobiet, mężczyzn i ziemi, Gosia ❤

    wykonania Wanda Banat:

  • Ośrodki mocy kobiety

    Ośrodki mocy kobiety

    Kobieta w swej mocy może wzbić się na miotle podczas lub po ćwiczeniach gimnastyki słowiańskiej. I wcale nie żartuję czy metaforyzuję. Tak dosłownie. W czasie plandemi działała czapka niewidka. Nikt mnie nie widział bez maski przez całe dwa lata. Nie raz czy dwa, ale dwa lata. Policjanci zdejmowali maski, jak ze mną rozmawiali, lekarze w swoich gabinetach też. Do szpitala wchodziłam bez maski, pomimo żołnierzy stojących w wejściu z bronią. Jedna z kobiet z moich warsztatów, wiedźma ma się rozumieć, w swojej mocy, latała samolotem po całym świecie nie robiąc ani razu testu i nie używając masek. Robiła zakupy w Berlinie bez maski, gdzie to teoretycznie nie powinno być możliwe. Na każdym moim warsztacie przez te dwa lata było zawsze po kilka kobiet z zagranicy, nawet kiedy samoloty nie latały. No to jak by przybyły, jak nie na miotle. A miotła oznacza właśnie moc kobiety. To dzięki niej możemy osiągać “niemożliwe”, to dzięki niej podróżujemy po światach i możemy bawić się, jak we śnie się bawimy, w życie niemożliwe według ziemskiej logiki.

    Ale to, co chciałam Wam opisać teraz to historia Karoli Karolina Cieślik, mojej instruktorki i słowiańskiej kapłanki miłości ze szkoły Metamorphosis.

    W okresie zaostrzonej kontroli maskowej Karola poszła do biedry na zakupy, bez maski ma się rozumieć. Stoi sobie przy warzywach i spokojnie ogląda, co jest do wzięcia. Nagle podbiega do niej kobieta, wyjmuje maskę z torebki i mówi: weźmie pani założy, bo policja jest w sklepie i szukają chyba pani, ktoś musiał zadzwonić, że jest pani bez maski. A Karola spokojnie i z uśmiechem odpowiada pani: dziękuję bardzo pani, ale ja nie noszę. I dalej sobie ogląda i chadza po sklepie. Nagle widzi jak policjanci kierują się w jej stronę. Było ich dwóch. Idą prosto na Nią szybkim krokiem.
    I …..
    Nagle ….
    około 2 metrów od Niej pierwszy zatrzymuje się, jak wryty, dosłownie nagle staje w miejscu, odwraca się, popycha swojego kompana i mówi: idziemy tam, pokazuje przeciwny kierunek, oddalają się w przeciwną stronę i wychodzą z biedry.

    Nie mogę Wam teraz tego pokazać, ale jak Karola to opowiadała i pokazywała, to wyglądało, jakby odbili się od Jej aury, dosłownie odbili z wielką siłą i jakaś siła/moc nie pozwoliła im jej przekroczyć i kazała sobie pójść.

    Dzisiaj pisząc swoją książkę o gimnastyce słowiańskiej (tak w końcu zabrałam się za nią i ukończę w tym roku – to dla zainteresowanych, co mnie pytają wciąż, jak tam książka), przeglądałam książkę Giennadija Adamowicza i natknęłam się na fragment tekstu. Od razu przypomniała mi się historia Karoliny.

    “Ale te dwie dziewczyny są w pewnym sensie unikalne. Natura podarowała im ogromne zdolności, które zostały odkryte za pomocą gimnastyki. Pierwsza (“uwodzicielka”) nabyła zdolności uwalniania energii z dolnej krynicy siły (okolica pępka) i gaszenia w ten sposób świecy z odległości dwóch metrów. Druga (“pociągająca”) może dzięki takiemu samemu uwolnieniu energii zawrócić szybko biegnącego psa o 180 stopni (wydaje się przy tym, że pies uderzył w niewidzialną ścianę i zawrócił, ale nawet tego nie zauważył i biegł z tą samą prędkością).”

    W tej historii było dokładnie tak samo. Policjanci nie zmieniając swojej prędkości, po prostu zawrócili i odeszli. Śmiem twierdzić, że nawet tego nie zauważając.

    Kochane naprawdę mamy tę moc, tylko, że większość z nas w to nie wierzy. Brak wiary to raz, ale inny powód to nasza ochrona. Tak jesteśmy chronione przed tą mocą, bo jeszcze nie jesteśmy gotowe na nią. Mamy taką moc, że mężczyźni przestraszywszy się jej chronili się patriarchatem. Tak potrzebowali się wtedy chronić, bo w takim stanie świadomości i wibracji naprawdę stałyśmy się niebezpieczne, nawet dla siebie samych, ale i dla świata. Wyobrażacie sobie taką nieokiełznaną moc, która potrafi zawrócić policjantów albo większą, bo podejrzewam, że to jest tylko namiastka – jak ona się wymyka i zaczyna rozpierduchę, niszczy miasta, ziemię. Widzę teraz kobieta w gniewie i nienawiści, która niszczy. Oczywiście gniew i nienawiść to nic złego na poziomie duchowym, jednak na ziemskim w dualności, ocenie i niezrozumieniu może zrobić niezłą rozpierduchę.

    Przypomniał mi się teraz sen, który miałam wiele lat temu. To była wizja raczej niż sen. Stoję w ogniu i nie spalam się. I to właśnie chodzi o taką moc. Moc, która zasila, jak trzeba oczyszcza, uzdrawia, wzmacnia, ale nie niszczy i spala bez ukierunkowania i świadomości. Czasem trzeba też zniszczyć, wiadomo, ale nie planetę jednym wydechem i bez powodu hahha. Ogrodnicy ziemi pilnują, nie pozwolą nam na to.
    ******************************************************
    W gimnastyce słowiańskiej mamy 3 światy, 3 główne ośrodki mocy w ciele. W każdym z tych trzech światów/ośrodków mocy jest po 9 ćwiczeń/kręgów/królestw/energii. Co daje nam 27 ćwiczeń.

    Wszystkie 27 ćwiczeń uaktywnia 3 ośrodki mocy (27 ćwiczeń podzielone na 9), nazwane przez Adamowicza krynicami, co w tłumaczeniu z języka białoruskiego oznacza „źródło”.

    Trzy podstawowe ośrodki mocy to:
    1. środek czoła,
    2. granica splotu słonecznego i serca
    3. okolice pępka.

    Te miejsca są zaznaczane znakami krzyży na haftowanych wizerunkach bogiń słowiańskich.
    1. Szczodruszka (Kolęda) ma krzyż na środku czoła. Jest to bogini przesilenia zimowego i jest symbolem świata prawi/górnego.
    2. Żytnia Baba, bogini obfitości ma krzyż na granicy splotu słonecznego i serca i symbolizuje świat jawi/środkowy.
    3. Bogini Matka, symbol pierwiastka żeńskiego, czczona jako Matka Rodzicielka ma krzyż na pępku i odnosi się do świata nawi/dolnego.

    Istnieją też boginie pomocnice i krzyże na ich wizerunkach zaznaczane są po dwa na stawach kończyn górnych i dolnych. I co jest ciekawe słowiańskie hafty na odzieży znajdują się właśnie dokładnie w tych miejscach. Natomiast na miejscach trzech podstawowych źródeł mocy w ciele stosuje się symbole ochronne na tradycyjnej odzieży słowiańskiej.

    Kochane jeśli jeszcze nie poznałyście systemu ćwiczeń dla kobiet, które zawierają się w trzech światach, czyli trzech krynicach/ośrodkach mocy – zapraszam do poznania ich. U mnie w szkole na ten moment nie ma już warsztatów podstawowych w tym roku, ale … będzie dodatkowy termin (prawdopodobnie 1-3 września w okolicy Warszawy). Możecie sobie popatrzeć, co dzieje się w Polsce u instruktorek szkoły Miłości Metamorphosis. Prowadzą zajęcia regularne w swoich miastach oraz organizują warsztaty dla kobiet. Kontakty znajdziecie tutaj: https://metamorphosis.gs/instruktorki-metamorphosis/

    A jeśli chcesz/potrzebujesz już teraz i on-line, to zapraszam do Programu MOC ŚRODKA – Sekret Zdrowia i Urody (filmy wideo), gdzie rozpoznasz swoje dno miednicy, nauczysz się prawidłowego oddechu oraz przejdziesz przez wszystkie 27 ćwiczeń. Dzięki programowi kobiety uczą się na nowo żyć, chodzić, siedzieć, sikać, podnosić, schylać się, chodzić po schodach… . Te wszystkie prawidłowe nawyki posturalne i czynności powodują, że wracamy do swojej mocy. Kobieta starzeje się i wiotczeje, gdy jej dno miednicy słabnie, dlatego jest to tak ważne. Kobiety po programie rosną o kilka centymetrów, także przekonanie, że z wiekiem się maleje, przestaje istnieć. Przestają popuszczać mocz, narządy kobiece wracają na swoje miejsce. Przestaje boleć kręgosłup, biodra, nogi, szyja …. i wiele, wiele innych dobrodziejstw się zadziewa. Także zapraszam bardzo: https://produkty.metamorphosis.gs/…/moc-srodka-kurs-video/

    Pozdrawiam w mocy i mądrości, Gosia ❤

  • NOC KUPAŁY 2023

    NOC KUPAŁY 2023

    Dziś kupalnocka. Ostatnio bardzo czuję rytm roczny natury na bazie którego powstały święta słowiańskie i nie tylko słowiańskie. W naszym klimacie mamy cztery pory roku, w tym dwa przesilenia i dwie równonoce. Dziś przesilenie letnie zwane Kupałą. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc. Od wielu dni budzę się około 2.30 -3.00, bo już zaczynają śpiewać ptaki i robi się widno. Śpiewają tak głośno, że nie mogę spać. Życie tak mocno i intensywnie się budzi o tej porze. I tak jest do wschodu, który jest teraz około 4.00. Po wschodzie troszkę cichnie ta pieśń natury.

    Od kilku lat mam taką potrzebę, aby po swojemu przeżyć i doświadczyć tego czasu. Z rodziną i najbliższymi. W tym roku zrodził się we mnie taki pomysł, dosłownie dzisiaj rano po obudzeniu się. Zasiadłam do kompa i od razu stworzyłam grupę na mesendżerze dla moich bliskich przyjaciół i znajomych, takich co są najbliżej w sensie dojazdu też. I zebrała się KUPALNOCNA BANDA MOCY.

    Jest wiele rytuałów i pomysłów na obchody tej nocy. Od dawna czułam, że potrzebuję zasiąść sobie przy ogniu i posiedzieć przez całą noc, a o brzasku pójść nad rzekę, żeby o wschodzie wskoczyć do żywej wody. Jest to święto żywiołu ognia i wody, czyli mężczyzny i kobiety. Więc będzie rytualny ogień i żywa woda, będzie sauna i wspólne biesiadowanie, może śpiewy, tańce, bębny. Nie wiem co się urodzi. Już wiele razy chciałam posiedzieć do rana w tę noc, ale sama bym odpadła spaćku (pewnie), więc zebrałam bandę mocy. I choć bardzo chciałabym przeżyć w świadomości cały ten czas, to mimo wszystko nie spinam się, jak zechce się pójść położyć to też dobrze. Ważne, żeby nam było dobrze, żeby nic nie wymuszać i nie działać, bo muszę, a raczej bo potrzebuję. I tak sobie myślę, że jest to właśnie ten stan, który dzisiaj potrzebny jest światu, jeśli chodzi o relacje mężczyzny i kobiety oraz relację męskiego i żeńskiego w nas samych, w naszych wnętrzach. Do tej pory były czasy udowadniania sobie kto ważniejszy, silniejszy, mądrzejszy. Była walka męskiego i kobiecego na świecie. A teraz w końcu nastał czas pogodzenia, współdziałania, docenienia się nawzajem i szacunku. Też takiego stanu nie wymuszania, nie z obowiązku, a raczej w służbie. Nie mylić ze służalczością. Służba to najwyższa forma działania tutaj na ziemi – dla mnie przynajmniej na ten moment.

    Noc Kupały przywraca na ziemię urodzaj, dobrobyt i szczęście. Niechaj się dzieje. Jeśli mężczyzna i kobieta się połączą tak właśnie się stanie.

    Będziemy też kontaktować się z Przodkami, spalać dary w ogniu. Nasycimy też tą energią nasze przedmioty, coś co jest ważne dla nas, co nosimy często przy sobie lub na sobie, jakieś amulety itp. Ja na przykład zawsze nasycam takimi mocnymi energiami swój dębowy grzebień, który potem służy nam, mnie i mężowi do wspólnych rytuałów czesania włosów, do wspólnego połączenia się i wymiany energetycznej. Wożę go na miejsca mocy, ostatnio był ze mną na Babiej Górze o wschodzie słońca.

    Będą wianki lub/i wiązki z ziół, ale najważniejsze, że będziemy my. Będziemy w tu i teraz, bez ulepszania i oczekiwań.

    Błogosławię ten czas i życie, błogosławię święte połączenie mężczyzny i kobiety, Gosia ❤
    PS. zapraszam i Ciebie, jeśli poczujesz, że to Twój klimat i energia na ten czas i jeśli mas możliwość przybyć 🙂.

  • Nigdy nie będzie lepiej.

    Nigdy nie będzie lepiej.

    Czyżby? Tak, tak właśnie chcę i potrzebuję. Dziękuję Nitya Patrycja Pruchnik.

    Dziś wylosowałam sobie kartę do medytacji (od Patrycji) na ten tydzień. I co widzę: “Nigdy nie będzie lepiej. W tym właśnie jest Spokój.”

    Może dla niektórych wydaje się niedorzeczne, przynajmniej na pierwszy rzut rozumu, ale ze mną tak mocno rezonuje, że postanowiłam się podzielić z Wami moimi przemyśleniami.

    Dawno temu sama uczyłam specjalnych pytań, typu: jak może być jeszcze lepiej, co najlepszego mogę dla siebie zrobić, jak najlepiej mogę to zakończyć, jak pięknie dzisiaj jest? I tak dalej. Takie pytania sugerują odpowiedź, zawsze pozytywną. I pewnie część z tych pytań jest ok i może wzmocnić, może czasem sztucznie i powierzchownie, ale to też czasem potrzebne. Zastanówmy się nad tym konkretnym: jak może być jeszcze lepiej? I zestawmy:
    Nigdy nie będzie lepiej vs Jak może być jeszcze lepiej.

    Często czekamy na COŚ. COŚ wyjątkowego, lepszego, ładniejszego, doskonalszego, nowszego, nowoczesnego, zdrowszego … . Czy nie zapędza nas to w kozi róg? Wyzwala oczekiwania, które są wynikiem pożądań i pragnień. Jest szkoła, że to pragnienia trzymają nas przy życiu. Trzymają czy powodują, że tracimy życie? Rzucam tak luźno, żeby każda z nas mogła się zastanowić, jak w naszym wnętrzu to wybrzmiewa i co się zadziewa, jakie emocje się rodzą.

    Dla przykładu. Jeśli dążymy do zdrowszego stylu życia, to czy dążenie to nas wyzwala, uzdrawia, wzmacnia czy też osłabia, powoduje, że wpadamy w samobiczowanie, kata, ofiarę, a może bycie lepszą, na czasie, mądrzejszą od innych.

    Z jednej strony dlaczego nie miałybyśmy dążyć do lepszego, zdrowszego, ładniejszego? Z drugiej dlaczego to robimy? I co nam ucieka, umyka w tym czasie, kiedy próbujemy zmienić życie na lepsze.

    Z mojego punktu ucieka nam tu i teraz. Większość tych fajnych i wydawałoby się dobrych dla nas działań, to podpięcie pod ideologie ziemskiego systemu życia. Nie potrafimy dostrzec tej chwili, tego życia które się żyje właśnie, często podświadomie oceniając je i nie akceptując, skoro chcemy ulepszać. A jeśli jesteś perfekcjonistką i masz na dodatek na wyposażeniu programy niewystarczającej albo za mało kochanej, zauważanej – a te raczej większość ludzi ma, to wtedy dopiero zaczyna się jazda. Jeszcze mogłabym lepiej, szybciej, perfekcyjniej, doskonalej.

    I jest różnica pomiędzy dążeniem do zdrowszego, lepszego życia a życia, które potrzebuje nasza dusza. Te pierwsze zwykle jest z ego a drugie z głębi potrzeb duszy. Tylko co jest lepsze ego czy dusza? Ego/dusza może przerabia przywiązanie do życia, chcemy długo żyć, wypieramy śmierć, degradujemy i stawiamy ją poniżej życia. Zaprzeczamy jednemu z podstawowych praw, prawu życia i śmierci. Jeśli z tego powodu dbamy o zdrowie, to taka pobudka oznacza utratę i ciągłe powtarzanie doświadczenia. Każde przywiązanie będzie się ciągnąć za nami w nieskończoność. Dusza przyszła coś przeżyć, doświadczyć. Ale czemu? Pewnie temu, że nie zaliczyła danej lekcji. I nie mając świadomości tego, co się wydarza, możemy zapętlić się w koło Samsary czy dzień Świstaka (różnie to można nazwać). Będziemy ciągle powtarzać to samo doświadczenie, tylko w różnych odsłonach, sceneriach i w innej obsadzie aktorskiej. W każdym razie dla mnie to duża sprawa, to dzisiejsze odkrycie. NIGDY NIE BĘDZIE LEPIEJ. Usadza mnie to w tym co JEST, w świadomości wszechrzeczy, wszechdziałań, wszechmyśli czy wszechemocji. Daje możliwość doświadczania i patrzenia bez oceny, pragnień, pożądań, programów czy schematów ziemskich. A to z kolei zostawia w moim ciele i aurze mnóstwo energii, którą traciłam na ulepszanie siebie i życia, nie daj boże kogoś 🙂. I wtedy nie muszę już tak dbać o zdrowsze i lepsze życie, bo one takie się staje właśnie. I to dzięki nie dążeniu do lepszego, a pozostaniu w tym jak jest, bez oceny i ulepszeń. Więcej energii, więcej spokoju równa się “lepsze” życie.
    Co nie oznacza, że mam nie wymienić kosza na śmieci w łazience na nowy. Robię to, ale pomijając oprogramowanie – tak w skrócie, czyli na przykład pokazanie teściowej czy koleżance, że mam taki ładny i jestem taka fajna i zaradna i jestem taka wystarczająca i lepsza (ten nowy przecież jest lepszy niż ten stary). Mało tego mogę się nasycać oglądając i wybierając taki kosz. Miałam tak wyraźne wglądy podczas remontu łazienki w to, kiedy traciłam energię a kiedy mnie to nasycało. Nasycałam się wtedy, gdy wchodziłam właśnie w ten Spokój i nie chciałam ulepszać z oprogramowania, pędu do … . Dziękuję za to i błogosławię tę uważność i mądrość w sobie.
    …….
    …….
    Teraz taka chwila konsternacji: a czy ja się nie usprawiedliwiam inteligentnie, czujnie, sprytnie i wyrachowanie. No właśnie to jest ten moment, kiedy uświadomiłam sobie, że to jest moje dążenie do perfekcji w świadomości, do ulepszania świadomości. Widzę, przyjmuję, akceptuję i szanuję tę część siebie. Pomyślałam sobie w tej chwili: może kiedyś dojdę do tego, aby nie ulepszać tak totalnie – jak pójdę do lasu, tam gdzie nic nie trzeba ulepszać. No … ale tam przecież też czasem trzeba szałas odnowić hahhaha. Także wewnętrzne pobudki i intencje, ale takie czyste i uświadomione są najważniejsze dla mnie na ten moment. Czyste i uświadomione – z podkreśleniem NA TEN MOMENT.

    W każdym razie oznajmiam dziś głośno, wyraźnie, z mocą i otwartym sercem do Uniwersum: Nigdy nie będzie lepiej. W tym właśnie jest Spokój.

  • JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI. KTO WAŻNIEJSZY?

    Niedawno zrobiłam relację i napisałam tam: “Jestem. Widzę siebie.”
    Dostałam wiadomość z uzupełnieniem: “Jestem, widzę siebie i innych 💚❤️💙

    No i postanowiłam pochylić się nad tym tematem właśnie dzisiaj w dzień mamy.

    Pisząc teks w relacji: “Widzę siebie” miałam taką myśl: powinnam napisać: “i innych”, ale … ZATRZYMAŁAM SIĘ i postanowiłam świadomie i celowo nie napisać tego.

    Dlaczego? Ponieważ wyczułam, że impuls był nie z serca a z ego, z piramidy pożądań, z poczucia, że tak należy, wypada, że jak tak nie napiszę, to zostanę oceniona, upomniana … hahha i zostałam. Oczywiście od razu sama świadomość tego faktu, podziałała uzdrawiająco na mnie w tym momencie. Przyjęłam od razu te uczucia, przepuściłam przez siebie i teraz wyrażam. Dzisiaj wiem, że to musiało się wydarzyć, żebym mogła się pochyli nad tematem, ułożyć go sobie i przekazać dalej.

    Pisałam wielokrotnie o tym, że chcielibyśmy być biali i puchaci albo w mentalności ofiary – nie różnią się za bardzo między sobą te dwa programy. Praprzyczyna obydwu programów to: JESTEM LEPSZA. I aby to ukryć, trzeba wtedy napisać: “Widzę innych”.

    Naprawdę zobaczysz innych, ale tak prawdziwie – dokładnie wtedy, gdy zobaczysz siebie. Siebie Prawdziwie. Nie przez schematy, systemy przekonań, ego, ziemski system życia a przez INNE SPOJRZENIE – tak to nazwę. Spojrzenie czyste, pozbawione nakładek, przekonań, programów, scenariuszy, przeświadczeń, punktów widzenia, tez, światopoglądów, wyobrażeń, zapatrywań, stereotypów, doktryn, ideologii, ocen, stosunku, zasad, względów, sympatii, antypatii itp.
    Dopiero wtedy zobaczysz siebie. Innych zobaczysz też, ale nie jako innych a jako całość, część siebie, jako lustro, czyli Twoich aniołów, jako duchowych braci, istoty niefizyczne.

    Nie będziesz miała potrzeby rozgłaszania, że widzisz innych, żeby ktoś Ci nie zarzucił, że jesteś egoistką, pyszną, niewystarczająco dobrą, mało opiekuńczą, niewzruszoną, niewspółczującą i tak dalej, epitetów może być wiele. A kto zarzuca, poprawia, indoktrynuje, naucza? Ten kto chciałby ukryć te programy w sobie i nie zobaczyć ich. W psychologii nazywa się to przeniesieniem. Widzimy, zauważamy w innych dokładnie to, co mamy w sobie i najczęściej czego bardzo nie chcemy pokazać światu i sobie.

    Często słyszę określenie: to nie jest moje. To jest już w ogóle hit nad hity. Nie poczujesz, jeśli nie masz w sobie. Jeśli coś Cię spotyka, coś odczuwasz, to znaczy, że masz to w sobie. Każdy człowiek ma w każdej komóreczce swego ciała WSZYSTKO, co wydarzyło się powiedzmy od Adama i Ewy, czyli od początku, od źródła. Jeśli masz ciało fizyczne, to w genach masz każde doświadczenie, jeśli nawet nie każde, to miliony, a z pewnością te, o którym właśnie mówisz i rozprawiasz, że nie jest Twoje dla przykładu.

    Mamo, kobieto, siostro, córko, żono, kochanko, pracownico, przełożono, siostrzenico, synowo, bratowo, nauczycielko, uczennico – i jakiekolwiek inne role, w których jesteś – zobacz siebie na nowo. Zobacz siebie. Nie innych. Innych zwykle widzimy wtedy, kiedy mamy z tego korzyść, bo … napisali coś, powiedzieli, nie napisali, nie powiedzieli, zrobili, nie zrobili … I wtedy możemy się do tego odnieść (czytaj ocenić – przeważnie), żeby lepiej się poczuć, żeby mniej lub bardziej wyrafinowanie, dyplomatycznie pokazać (ocenić też, bo w ocenianiu też jesteśmy bardzo sprytne i wyrafinowane :-)) światu, że to JA JESTEM LEPSZA. Już tyle razy w życiu złapałam się na tym, że jak powiesz mi, że tak nie masz, to będę się modlić do Ciebie i zrobię pokłon, błogosławiąc i dziękując, że taka nauczycielka stanęła na mojej drodze. Przekręcę orbitą, żeby się wymienić i złożę dar.

    Droga mamo we mnie życzę Tobie prawdy, mądrości, mocy, zdrowia, szczęścia i wiele długich lat życia w doskonałym zdrowiu i dobrostanie, Gosia ❤