Na samym początku było drzewo. Wyrastało z bezkresu wód. Dookoła niego nie było niczego poza szumiącym morzem. Korona drzewa kosmicznego podtrzymywała niebo, a jego korzenie przebijały świat na pół, stanowiąc jego oś.
Na drzewie, wśród gałęzi ozdobionych szerokimi liśćmi, siedziały dwa ptaki. Jeden z nich był biały, a jeden czarny. Odpowiednio nosiły imiona Białobóg i Czarnobóg. Długo dyskutowały o tym, jak stworzyć świat. W końcu czarny ptak postanowił zanurkować w morskiej toni i wydobyć z dna odrobinę piasku. Dwa razy próbował nabrać go pomiędzy pazury, ale za każdym razem wypływał z niczym. Za trzecim razem nabrał ziarenek w dziób.
Gdy wypłynął na powierzchnię i wypluł piach, Białobóg zamienił go w ląd. W ten sposób powstała ziemia, z której pępka wyrastało drzewo kosmiczne.
Czarnobóg chciał jednak oszukać drugiego ptaka i zatrzymał w ustach część piasku. Białobóg uderzył czarnego ptaka i ten wypluł piach, co sprawiło, że na lądzie wypiętrzyły się góry.
Biały ptak wzniósł się do nieba, by władać nim za pomocą piorunów, ale przedtem za karę zepchnął Czarnoboga w głąb ziemi i przykuł go do korzeni drzewa, ustanawiając go władcą podziemi.
K.B. Miszczuk
——————————————————————————–
Niesamowity przekaz. Wyłania pięknie istotę energii męskiej i żeńskiej. Nadświadomości i podświadomości. Istotę dualizmu na Ziemi. Zachwyciłam się i odpłynęłam.
Pozdrawiam kosmicznie, Małgosia <3

Leave a Reply