“Cześć Gosiu 🙂
Dwa lata temu zajęłam się rozwojem, praktykuję Metodę Odpinania Gosi Wołukanis, troszkę gimnastykę słowiańską, stąd też trafiłam na Twoją stronę i z wielką inspiracją czytam i oglądam to, co udostępniasz i czym się dzielisz…
i mam taką kwestię, nad którą się zastanawiam… poznałam jakiś czas temu mężczyznę, starszego lat 17. Człowiek twardo stąpający po ziemi, analityczny, myślący “zdroworozsądkowo”, przedsiębiorczy, jak twierdzi “prosty w sposobie myślenia”…
no i ja… która też kiedyś taka była, silna, konsekwentna, stanowcza pani prawnik, rzadko chodząca na kompromisy, twardy charakter… która z biegiem rozwoju, praktykowania medytacji, odpinania, w mniejszym (jeszcze 😉 ) zakresie gimnastyki zaczęła dostrzegać, że można inaczej, że większość tego, co się dzieje to kwestia programów, wzorców, energii, podświadomości, znaków, które daje nam życie… która weszła na ten etap i zaczyna go coraz mocniej rozumieć, która inaczej już podchodzi tych tematów – życia, kobiecości, ludzi, systemów…
i tu pojawiają się rozkminy…. jak to jest z tymi mężami, partnerami kobiet, które praktykuję te metody, a którzy to mężczyźni podchodzą do nich sceptycznie.. delikatnie mówiąc..
jak to było u Ciebie? Czy Twój mąż po prostu akceptuje to, co robisz, a sam “zajmuje się swoimi sprawami i swoim podejściem”, czy też praktykujecie te metody razem? Czy podchodzi albo podchodził na początku do tej tematyki sceptycznie i z czasem Jego podejście się zmieniło, czy też od początku był w nią zagłębiony, bo sam tego chciał?
Dlaczego pytam?
Bo oto odpowiedź tego mężczyzny, którego poznałam i z którym można powiedzieć coś zaczyna się tworzyć… a moje pytanie brzmiało, czy nie przeszkadza mu to, co praktykuję i zadałam to pytanie po tym, jak przeczytał Twój tekst “O byciu w kobiecym i w męskim” z 22 października 🙂
“Nie, absolutnie mi to nie przeszkadza. Ja wyrażam tylko swoje zdanie (–> to zdanie brzmiało tak:
– ale to nie mój świat… w sensie patrzenia na rolę mężczyzny i kobiety w taki sposób… niepotrzebnie nakomplikowane”,”
– “Cała rozkminka tekstu… przyciąganie, nieprzyciąganie, obudzić przestrzeń serca i takie tam… obawiam się, że większość ludzi nic z tego nie wyniesie… że to takie “przekołczingowane”.”,
– “Po prostu ja twardo stąpam po ziemi i takie rzeczy do mnie nie przemawiają… A wiem, że ludziom robią też wodę z mózgu… I nie naśmiewam się z tego… tylko mówię, że ludzie tracą na to czas… nie rozumiejąc i nie wyciągając dla siebie nic… I mam wątpliwości, czy 3-5% z tego korzysta… Moim zdaniem może… 0.5%”)
Bo widziałem mnóstwo “ofiar” tego typu praktyk… Zresztą nie tylko takich… Ale każdy obiera swoją drogę, którą podąża.”
noooo…. i jak to “ugryźć”? Czy dwa aż tak różne podejścia mają rację bytu? 🤔🙄😑
Z góry dziękuję ❤ ❤ Pozdrawiam serdecznie”.
———————————————————————-
“JAK TWIERDZI PROSTY W SPOSOBIE MYŚLENIA” – to zdanie mnie poruszyło i jest – moim zdaniem – bardzo ważne i od niego chciałabym zacząć.
Bywa tak, że ci prości w sposobie myślenia idą szybciej w rozwoju duchowym, niż ci którzy robią dużo, często, systematycznie, często naciskając na proces i oczekując wiele. Nie podejmowałabym zatem powierzchownych ocen naszych Mężczyzn, dlatego, że czasem jest tak, że wydaje się nam “coś” i te “coś” wydaje się prawdziwe, logiczne i bezdyskusyjne. A na poziomie głębokim wygląda zupełnie inaczej, a często zupełnie odwrotnie.
——————————————————————-
Tak było i u mnie w początkach mojego rozwoju, ale już niejednokrotnie przekonałam się, że mój Mąż – choć wydaje się na pierwszy ogląd – bardzo zdroworozsądkowy, prosty w myśleniu właśnie, często zamknięty w pewnych tematach i wydawałoby się nic albo mało robiący w kierunku rozwoju duchowego, jest tak naprawdę na SŁUSZNEJ, WŁAŚCIWEJ i przede wszystkim SWOJEJ, NIEPOWTARZALNEJ DRODZE. I w tej Jego drodze widzę (na głębokim poziomie odczuwania) wielką Mądrość i Sens.
Już od dawna
NIE CHCĘ GO ZMIENIĆ.
I AKCEPTUJĘ W CAŁOŚCI z całym dobytkiem fizycznym, emocjonalnym, mentalnym, energetycznym i duchowym.
**************************************
I to jest według mnie KLUCZ
💙TOTALNA AKCEPTACJA💙
**************************************
Tylko w takich warunkach możemy WĘDROWAĆ WSPÓLNIE. Inaczej rozjedziemy się w najlepszym przypadku, a pozabijamy w najgorszym.
Od kiedy ujrzałam wielką Mądrość i Sens drogi mego Męża i nie próbuję tego zmienić, od wtedy widzę WIELKIE ZMIANY. Paradoks co?
Oczywiście nie jest tak, że nie dyskutujemy, nie podaję Mu swoich przemyśleń, rozwiązań i nie mówię o tym, co widzę i co czuję. Wręcz przeciwnie. Coraz więcej rozmawiamy na różne tematy. Ale rozmowy z mojej strony są z pozycji AKCEPTACJI, MIŁOŚCI, ZROZUMIENIA drugiego człowieka, swego Męża. W SZACUNKU do Siebie, do Niego może dopiero coś się zadziać dla nas WSPÓLNIE. Inaczej każdy będzie kroczył własną drogą, często pozostawiając za sobą “trupy”, ubytki emocjonalne, rozgoryczenie, żal, złość, wrogość …. itp.
————————————————————————
Jeżeli mój Mąż mówi do mnie treści typu jak w ostatniej części listu przytacza Autorka –
AKCEPTUJĘ to w pełnym Zrozumieniu i Miłości.
AKCEPTUJĘ, że ma prawo tak mówić, myśleć. Że to jest Jego droga – ta NIEPOWTARZALNA i ŚWIĘTA.
Potem dopiero – z takiej pozycji PRZYJMOWANIA I ODBIERANIA świata – można rozmawiać, wymieniać się doświadczeniem, odczuciami.
I wtedy energetyka Mężczyzny się zmieni. Tylko wtedy. Możemy naprawdę robić wiele. Zmieniać się. Podwyższać swoje wibracje.
Często jednak robimy to nagminnie i nadużywamy – jedząc wege, wprowadzając oddechy, medytując itp.
Ale jeśli jest w nas OPÓR i chęć zmiany drugiego człowieka – z pozycji, że ja wiem lepiej i więcej rozumiem i rozwijam się, a Ty nie, wtedy bardzo szkodzimy sobie samym. Bo będąc w wyższych wibracjach mamy większą MOC SPRAWCZĄ, MOC STWARZANIA. I wtedy nasz opór, pretensje czy “zwycięskie” Ego czynią spustoszenie wokół, zamiast DOBROSTAN i OBFITOŚĆ. I wtedy nici z rozwoju duchowego. Tak nam się tylko wydaje, że ten rozwój idzie. Oczywiście to też jest DROGA. Więc tak do końca i zero-jedynkowo nie odbierajcie tego, co piszę. Często jest tak, że musimy przejść przez coś, żeby pójść krok dalej. I nie da się ominąć, nie ma drogi na skróty.
Więc czasem musimy się pokręcić w kółko, zobaczyć, doświadczyć, że coś jest nie tak, że idę chyba nie w tym kierunku, żeby w końcu móc zawrócić, zmienić tory, zacząć inaczej.
————————————————————————-
UWIERZMY w swoim MĘŻCZYZN!
DBAJMY o Nich.
POKŁOŃMY się Im.
ODDAJMY Im cześć, jako Pierwotnym.
KOCHAJMY
SZANUJMY
I RÓBMY SWOJE
🙂
💜 A CUDA będą się wydarzać. Jedno za drugim. Zobaczycie. 💜
————————————————————————
I jeszcze na koniec podam taki co prawda bardzo prozaiczny przykład ze swojego życia, ale dla lepszego zrozumienia myślę, że dobry
:-).
Mój Mąż bardzo lubi oglądać sport i filmy wojenne, a mnie kiedyś bardzo to wkurwiało
:-). I tak myślałam sobie wtedy: dlaczego On to ogląda? Przecież w sporcie są takie emocje, rywalizacja, energia, której ja nie mogłam znieść. Chodziłam poddenerwowana albo totalnie wkurwiona czasem. A co w tych filmach wojennych On kurde widzi? Przemoc, strach, najgorsze ludzkie instynkty się ujawniają itp. I myślałam sobie: Ja to jestem wielka Pani Rozwijająca się duchowo, bo widzę to wszystko i czuję, a On nie widzi i nie czuje.
Ale potem …..
W miarę jak …. no i właśnie nie wiem jak to ująć …. rozwijałam się jednak duchowo hahhaha, zaczynałam przyglądać się temu głębiej. Zaczęłam dostrzegać, że Mąż szuka kogoś na wojnie, swojego dziadka, może pradziadka, a może samego Siebie. Że to jest dla Niego terapia. Że ta konfrontacja jest Mu bardzo, bardzo potrzebna. Że to programy, które ma w Sobie i pamięć komórkowa rządzi i kieruje Go w tym akurat kierunku.
I to był pierwszy krok w drodze do pełnej AKCEPTACJI.
ZROZUMIENIE
A ze sportu bierze rywalizację i walkę oraz agresję, aby przetrwać w biznesie. To przecież typowa męska energia. Pierwotna. To męska natura.
I znowu przyszło ZROZUMIENIE.
A potem, NAGLE, mnie olśniło. Pamiętam jak siadłam, patrząc na Niego z MIŁOŚCIĄ prosto z Serca i z pełną AKCEPTACJĄ jak ogląda telewizor. Tak po prostu siedziałam i patrzyłam. A MIŁOŚĆ rozlewała się i uzdrawiała nasze relacje, nas.
I to właśnie wtedy nastąpiło UZDROWIENIE i rozwój duchowy w moim rozumieniu.
A wiecie co mój Mąż wtedy powiedział i zrobił?
Mówi do mnie: wiesz, ja sobie kupię takie słuchawki do telewizora, żebyś nie słyszała tych odgłosów, co cię denerwują. TAAA DAAAM!!!
I kupił. I teraz jak ogląda, choć aktualnie dużo mniej, to na słuchawkach, a ja sobie mogę czytać w tym czasie i rozwijać się duchowo hahhaha :-).
———————————————————————–
Jeśli tekst podoba Ci się i chciałabyś, aby inne Kobiety rozwijające się duchowo 🙂 przeczytały tekst, podaj dalej proszę – udostępniając na swej tablicy.
Całuję Was Kochane Kobiety w całej Swej, Waszej i Naszej Mądrości, Małgosia