Oto historia Kobiety Słowianki, która ćwiczy Gimnastykę Słowiańską.
O BYCIU W KOBIECYM I W MĘSKIM
—————————————————————————
“Cześć Małgosiu, ostatnio regularnie ćwiczę w domu gimnastykę słowiańską i sporo się dzieje, dlatego do Ciebie piszę. Wiem, że masz spore doświadczenie, więc będę Ci bardzo wdzięczna za radę 🙂. Jak pewnie pamiętasz, mam teraz dwójkę małych dzieci (Jaś 3 lata i Dorotka 18 m-cy). Wcześniej miałam firmę z winami, ale ją zamknęłam. Teraz zaczęłam pracować jako agent ubezpieczeniowy, ponieważ można zarobić ale też nie trzeba spędzać 8 godz.w pracy. Mąż pracuje i zarabia całkiem dobrze i wolałby, żebym siedziała w domu i ogarniała dzieci i dom. Ja z kolei mam potrzebę zarobienia na swoje wydatki i poczucia, że nie jestem od nikogo uzależniona. Od kiedy ćwiczę gimnastykę słowiańską, wszystko jakoś tak zaczyna płynnie się układać, dużo łatwiej przychodzą do mnie rzeczy na których mi zależy. Ale jak tylko zaczynam się z tego cieszyć i wzrasta moje poczucie bezpieczeństwa, to w tej samej chwili wszystko szlag trafia. Na przykład, początek miesiąca w pracy był bardzo dobry, podpisałam dwie umowy z klientami i miałam zaplanowane kolejne dobrze rokujące spotkania. W momencie, jak zaczęłam się cieszyć, że będzie fajny miesiąc, wszyscy rokujący klienci odwołali spotkania. Ostatnio podobnie, w czwartek ćwiczyłam w intencji dobrobytu dla naszego domu i dla mnie rano, kiedy już nikogo nie było w domu. I nie byłam w stanie się skoncentrować, bo mąż akurat na koniec ćwiczeń zaczął wydzwaniać. Okazało się, że źle się czuje i muszę z nim jechać do szpitala. Po fakcie okazało się, że nic poważnego się nie działo. Piątek był super, mam wrażenie, że to zasługa ćwiczeń odezwał się klient na którym mi zależało i umówiłam się na ten tydzień z dwoma firmami na podpisanie umów. I znów mi skrzydełka urosły i cieszyłam się z perspektyw…do dzisiaj…mąż mój pojechał do lekarza na drugi koniec Warszawy i okazało się, że samochód mu padł…planowany dzień pracy zakończył się na jeździe po męża, odwiezieniu go do pracy oraz ogarnięcia mechanika i lawety.. w międzyczasie wszyscy ważni klienci na ten tydzień odwołali spotkania…
Nie wiem o co chodzi…czy to źle, że chcę być niezależna i mieć swoich parę groszy? Zawsze po ćwiczeniach jest super, do momentu aż poczuję się pewniej i nie zacznę czynić planów albo pochwalę się, że jest fajnie . Wtedy wszystko się zmienia o 180 stopni i trafiam głową w mur dosłownie natychmiast…nie mam intencji zarabiać pieniędzy za męża ale chciałabym być niezależna od niego finansowo. Nie dlatego, że mi czegoś odmawia. Raczej po to, żeby nasza relacja zmieniła się na bardziej partnerską i żebym ja miała większe poczucie bezpieczeństwa. Mam straszny mętlik w głowie. Ostatnio po ćwiczeniach GS czuję dużo złości do niego, choć nie wiem o co. Zastanawiam się czy jestem jakaś przewrażliwiona, czy może powinnam zmienić podejście do swoich zarobków? Nie raz o tym myślałam, może to ego tak ich potrzebuje? Co Ty na to? Będę Ci bardzo wdzięczna za każde słowo i przemyślenie, choć pewnie takich jak ja jest wiele…Miłej nocki i do zobaczenia jutro o 18 😘😘😘”
——————————————————————————
Przepiękna opowieść, w której przedstawione są “problemy” i jednocześnie między wierszami są przepięknie wplecione odpowiedzi.
Naprawdę Kobiety!
UWIERZCIE W SIEBIE.
Wszystko, dosłownie wszystko, cała wiedz Wszechświata jest w każdej z Nas. Kobieta, która napisała tę przepiękną opowieść, od razu dała Sobie odpowiedzi, ale nie potrafi na ten moment ich odczytać, gdyż za bardzo się identyfikuje z programami, które nie są Nią, aniżeli z trzewiami, z wnętrzem, gdzie zawarta jest cała Mądrość Pierwotnej Kobiety i pierwotnego Mężczyzny.
——————————————————————————–
Odniosę się do kilku programów zawartych w tekście.
NACISK – Kobieta bardzo naciska na proces, dzięki czemu dostaje odwrotnie. Natura nie lubi nacisku i zawsze nacisk odwzajemnia naciskiem i dzięki temu zamiast płynąć, dostajemy odwrotnie.
A bycie w energii żeńskiej, to płynięcie z prądem. Kobieca energia to Woda. Płynie w nurcie, raz spokojnie, raz rwąco, ale PŁYNIE. Jak naciskamy, brutalnie zaprzeczamy temu Prawu Natury.
TRAKTOWANIE GIMNASTYKI PRZEDMIOTOWO – zdarza się, że niektóre Kobiety traktują Gimnastykę jak narzędzie do osiągnięcia celu. Bardzo ostro i egoistycznie. Tak chcę, i tak ma być! Tutaj też pięknie ukazuje się męska strona. A Gimnastyka jest w energii żeńskiej. Ona jest Nami, jest w Nas, jest częścią Nas. Jest po to, aby otwierać nas, abyśmy mogły zobaczyć swoją głębię. Abyśmy mogły odczuć ją w ciele. Być Tu i Teraz. Być uważną. Być w Miłości do Siebie, do swego Ciała – Świątyni, do całej swojej Istoty. Gimnastyka nie służy temu, aby spełniać nasze pragnienia, wynikające z Ego. Ona służy naszej Duszy i Duchowi. Co nie oznacza, że nie będzie spełniać. Będzie, ale to, co dobre dla Duszy, a nie to czego pragnie Ego.
PRZYWIĄZANIE SIĘ I OCZEKIWANIA – to temat podobny do powyższego.
Chcę zarabiać. Chcę być niezależna. Zaplanuję sobie. Wszystko dobrze rokuje i nagle masz tu babo placek hahahha.
A było się przywiązywać do rezultatu?
A było oczekiwać?
A było naciskać?
Jak przestaniemy oczekiwać, żądać, a zaczniemy UFAĆ, zaczniemy MATERIALIZOWAĆ.
BRAK – Czemu chcę sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa? Z poczucia braku. Tutaj kłania się – jako pierwsze – przerobienie Mamy.
A drugi temat: Do kogo należy zapewnienie poczucia bezpieczeństwa? Poczucie bezpieczeństwa – pierwsza czakra, otwarta u Mężczyzny. To On daje w tej przestrzeni. I dajmy Mu ku temu możliwości. Zaufajmy Mu i uwierzmy, że potrafi. To też programy w nas. Kto w domu rodzinnym zapewniał poczucie bezpieczeństwa? Jak było w Rodzie? Czy Mama karmiła nas piersią? Jak długo?
No a te wypadki Męża. Kurde no. Ale znaki! Szczęściara jesteś Kochana. Nie często zdarza się tak, żeby otrzymywać tak szybko znaki i takie ewidentne.
Mąż ewidentnie prosi o uwagę. Zobacz mnie. Ja tutaj jestem. Nie zabieraj mi mojej przestrzeni. Ja zarobię. Ja jestem od dawania rodzinie poczucia bezpieczeństwa.
Przypadek ogarniania lawety ewidentnie pokazuje, że chcemy wejść w męskie, w rolę swego Mężczyzny. Wszechświat pokazuje cały czas znaki, cały czas mówi do nas, tylko trzeba się otworzyć na to, zobaczyć, usłyszeć. Zdystansować się od swoich emocji, od tego, co nie jest NAMI. Popatrzeć z boku, jak widz, jakbyśmy w teatrze oglądali sztukę. Wówczas łatwiej zobaczyć i obiektywnie ocenić te znaki.
“Chcę być niezależna, mieć parę groszy swoich” – a czemu? Boję się, że mój Mężczyzna nie da rady, nie wierzę w Niego. Mam poczucie braku. W tym przypadku warto zawierzyć, warto pokłonić się przed Mężczyzną. Przeprosić Go za to, że nie ufamy Mu, że chcemy zabrać jego przestrzeń, Jego Czyn. Modlić się za swego Mężczyznę, za Jego zdrowie, powodzenie, za obfitość dla niego i pobłogosławić jak wychodzi z domu z uwagą i Miłością, zamiast myśleć jak tu “wyjść z domu i zarobić parę groszy dla Siebie”.
A czemu chcę wyjść z domu? To odrębny temat do przemyśleń.
“Chcę być niezależna”. Nawet jeśli Kobieta zarobi swoje pieniądze – dla dobra wspólnego i zgodnie z prawami natury – powinna oddać swoje pieniądze Mężczyźnie i potem poprosić Go, żeby obdarował nas czymś, co chcemy. Ja obecnie się tego mocno uczę. :-). Potem On obdaruje nas całą obfitością i pięknem tego świata, ale najpierw musimy nauczyć się poprosić Go. Czemu nie chcę Go poprosić, czemu nie chcę być zależna? Ja rozumiem to wszystko (patriarchat, inkwizycja itp.), ale to już stare sprawy, stare schematy. Odczepmy już je od Siebie, zdejmijmy jak płaszcz z Siebie nie wracajmy do tego. Nie idźmy w przeszłość, w traumy kobiet, wykorzystywanie. To stare czasy, które były potrzebne, aby Kobieta mogła obudzić przestrzeń Serca i otworzyć się na Mężczyznę. Ale już nie wracajmy do tego. Wejdźmy w NOWE. Wejdźmy w Swoją Przestrzeń SERCA. Otwórzmy się na przyjmowanie. Rolą Kobiety jest przyjmować, Mężczyzny dawać. Nie zaprzeczajmy prawom natury, nie stawajmy im na drodze, nie budujmy murów. Otwórzmy się. I uwierzmy w Mężczyznę. To My tworzymy swego Mężczyznę. I jaki mu dajemy przekaz? Chodząc do pracy, żeby zarobić? Że nie jest wystarczająco dobry, nie nadaje się, nie da sobie rady. I tak będzie.
Co nie oznacza, że nie mamy zarabiać Możemy, ale z innej pozycji, z innej perspektywy, bez oczekiwań ego. Jedynie dla przyjemności i realizacji pasji lub w SŁUŻBIE (najwyższa forma) – żeby się doładować tym, a nie zarobić, żeby mieć swoje parę groszy :-.
“Żeby relacja zmieniła się na bardziej partnerską” – To Mężczyzna jest Pierwotny. On jest ucieleśnieniem Boga na Ziemi. Na początku był Mężczyzna. Kobieta powstała z Niego. Żeby być Boginią i pierwszą jako Kobieta, musimy uznać Mężczyznę jako pierwszego, pierwotnego. Potem połączyć się z nim w pełnym otwarciu. Wtedy dopiero będziemy na równi, będziemy partnerami. “Partnerstwo” to nie przepychanki na poziomie ego i mentalu. Prawdziwe PARTNERSTWO powstaje na poziomie Dusz, zgodnie z Prawami Natury. To ZJEDNOCZENIE MĘŻCZYZNY I KOBIETY. JEDNOŚĆ. Ty Jesteś we Mnie, a Ja w Tobie.
“Czuję złość na męża” – Bardzo dobrze. Wszystko dzieje się DOBRZE. Gimnastyka ma to do siebie, że bardzo otwiera i uruchamia, kontaktuje nas z programami. Złość do Mężczyzn. Cóż. Wiele jej w nas. Taka nasza rola była przez lata ewolucji. Mężczyźni byli agresorami, a my ofiarami. Po co? Wszystko po to, aby powiększyć i otworzyć przestrzeń serca. Wszystko działo się dobrze. A teraz po prostu wychodzi to wszystko na jaw. Jako w Niebie, tak i na Ziemi. Bardzo dobrze, że jest złość. Wychodzi z czeluści, z głębin. Chce się oczyścić. Naszą rolą jest odczuć ją do końca, potem uwolnić. I podziękować swemu Mężczyźnie za to, że był agresorem, że dzięki temu mogłyśmy iść do przodu w ewolucji Świadomości. Pokłonić się przed Mężczyzną za wszystkie jego ataki na kobiecość, na Kobietę. Tylko wtedy się uwolni. I warto sobie uświadomić, że my nie jesteśmy tą złością. To tylko program, który pojawił się dla dobra naszej ewolucji.
——————————————————————————
Kobieto, jeśli uważasz, że temat jest wart podania dalej, do innych Kobiet, proszę udostępnij – niech idzie w świat.
Ach, dziękuję Kobiety za to, że Jesteście i pozdrawiam czule, Małgosia <3









