ŻYCIE W MATRIKSIE I POZA NIM (3,4,5 wymiar)
To prawda. Dawno nie pisałam. Od czasu kiedy rozpoczął się ten piękny i wyjątkowy czas. Od kiedy życie matriksowe stanęło. Od tego właśnie czasu wiele podróżowałam, wiele przeżyła, wiele odkryłam. Nie pisałam, bo to wszystko tak szybko się działo we mnie, że nie nadążałam sama w sobie tego poukładać, a teraz to nawet już nie próbuję
.
Bardzo dużo informacji otrzymuję poprzez sny, co jest dla mnie zaskakujące, gdyż od zawsze miałam na bakier ze snami. Teraz jest tak, że wstając jestem często zupełnie innym człowiekiem, niż byłam kładąc się. Zmiany w nas są co prawda w każdej chwili, bo rozwój idzie ciągle, lecz w snach są to jakby takie skoki kwantowe. Bardzo dużo dzieje się i szybkość informacji i odczuwania jest z pewnością ponad świetlna.
Takie skoki kwantowe miewam też w ciągu dnia, na jawie i wtedy czuję się jakbym na nowo się narodziła. A zdziwiona jestem hahha wtedy jak dziecko, które widzi coś po raz pierwszy i pieje z zachwytu. Wtedy dzieje się też tak, że zmienia się wszystko wkoło mnie albo raczej ja to tak widzę. Zmienia się otoczenie w którym żyję, inaczej wyglądają drzewa, niebo, kwiaty i wszystko, wszystko dosłownie.
Jak sięgnę pamięcią od dawna podróżuję po wymiarach, światach, rzeczywistościach. Tylko kiedyś było tego mniej i nie było tak fascynujące i magiczne jak teraz. Albo może ja nie chciałam, nie byłam gotowa tak tego odczuwać. Albo nie miałam czasu na to, bowiem pracując na kilku etatach bardziej skupiona byłam w innym kierunku. Kiedyś miałam wiele napięć i poprzez ekspresyjne działanie “wyrzucałam” je a raczej pogłębiałam hahah. Wydaje się, że poprzez szybkie i intensywne działanie wyrzucamy napięcia, ale jest inaczej, chyba że świadomie i celowo robimy coś w tym właśnie kierunku. Czyli dla przykładu idziemy na szybki spacer czy robimy medytacje dynamiczne i wtedy świadomie pracujemy, aby wyrzucić napięcia i emocje. Bez świadomości wygląda to przeważnie tak, że w coraz większym napięciu intensywnie działamy i pogłębiamy je.
Sięgając dalej pamięcią do dzieciństwa okazuje się, że wtedy owe podróże były normą, ale potem wybito nam je z głowy. Pewnie większość z Was podróżuje, lecz w pędzie nie zawsze jest czas na uświadomienie sobie tego, poukładanie i nazwanie.
************************************************************
Chciałam przekazać Wam drogie kobiety jak u mnie wyglądają podróże obecnie i jak ja to odczuwam.
Ogólnie przyjęło się i tak to zostało umownie nazwane, że mamy obecnie trzeci, czwarty i piąty wymiar. Tych wymiarów jest oczywiście dużo więcej. Wydaje się, że ich liczba jest raczej nieskończona niż skończona.
Skupię się teraz na wyjaśnieniu jak u mnie wygląda życie w matriksie i poza nim, bo tak to nazwałam dla swoich potrzeb. Wtedy można złapać szybciej tę różnicę.
Jak już wspomniałam wcześniej od dawna podróżuję pomiędzy wymiarami, ale kiedyś wyglądały one zupełnie inaczej, bo ja byłam inna. Teraz bardzo wyraźnie odczuwam kiedy wchodzę do matriksa i kiedy w nim jestem i kiedy z niego wychodzę.
Matriks to ten świat gdzie są korporacje, urzędy, prawo matriksowe, zasady zachowania, jedzenia, ubierania się, nawet siadania i uśmiechania się itp. itd.
W tej innej terminologii można nazwać to trzecim wymiarem. W obu światach (Matriks – 3 wymiar i Poza Nim – 4 i 5 wymiar) jest zupełnie inne odczuwanie, rozumowanie, intencje.
***W matriksie idziemy do pracy, żeby zarobić pieniądze, żeby potem móc sobie kupić samochód, żeby podwyższyć niskie poczucie wartości, poczuć się lepszą i “zachwycić sąsiadów”. Poza matriksem jest zgoła inaczej. Tam realizujemy swoje pasje, często w służbie i wtedy wydatkujemy swoją energię. Za tę energię czujemy, że musimy wziąć energię, żeby nastąpiła równowaga. I bardzo wyraźnie to czuć. I wtedy bierzemy za to na przykład energię pieniądza albo inną, ale najczęściej pieniądza, bo żyjemy jeszcze w matriskie i trzeba zapłacić za prąd. Za pieniądze kupujemy też samochód, ale dlatego że jest nam POTRZEBNY do realizacji pasji i służby. Nie musimy zachwycać sąsiadów ani czuć się lepszą, gdyż wiemy, że jesteśmy doskonałą Istotą Boską.
*** W matriksie jest osąd, pycha, zazdrość itp. itd. Nasze intencje nie są czyste. Jesteśmy interesowne, kombinujemy, przeliczamy. Poza matriksem też przeliczamy, ale po to, aby nie tworzyć długów energetycznych. W matriksie to wynika z poczucia braku i zachłanności, która jest konsekwencją braku.
*** W matriksie pędzimy, jesteśmy w wyścigu szczurów, żeby udowodnić sobie i innym jacy jesteśmy ważni i lepsi. Doświadczamy bardzo powierzchownie, inne doświadczanie jest wręcz niebezpieczne, bo możemy rozsypać się na miliony kawałków i potem wszelkiej maści psychiatrzy, psycholodzy i terapeuci nas składają. Poza matriksem medytujemy, jesteśmy w tu i teraz, doświadczamy siebie głęboko, z uważnością. Delektujemy siebie, świat. Doświadczamy siebie jako Istotę Boską, mamy kontakt ze swoją duszą. Widzimy, czujemy zupełnie inaczej.
*** W matriksie boimy się. Poza nim ufamy.
*** W matriksie żałujemy swoich “wyborów” (bo tam oczywiście nie ma wyborów, jedynie karma, podświadome programy, przyczyna i skutek). Poza nim wiemy, że wszystko dzieje się dobrze i po prostu JESTEŚMY.
***W matriksie jesteśmy bardzo poważni, to taka maska ważności. Znowu kłania się poczucie niższości i usztywnienie. Boimy się puścić, a poważność nam w tym pomaga. I wyglądamy jak bioroboty w skafandrach i myślimy, że to nasza ochrona. Poza matriksem jest dziecięca radość, szczery zachwyt, wygłupy, żarty, śmiech.
*** W matriksie gramy iluzję w nieświadomości w teatrze życia. Przeważnie są to melodramaty, tragedie, horrory. Komedie też, ale tylko po to, aby pośmiać się z kogoś z poziomu ego i poczuć się lepiej. Poza nim możemy bawić się grając, mogąc być w roli aktora i obserwatora jednocześnie. Możemy wybierać jaką rolę gramy i w jakiej sztuce.
*** W matriksie jest stres, złość, frustracja. Poza nim jest spokój, akceptacja i miłość.
*** W matriksie jest dualizm. Jest coś albo dobre albo złe. Przeważnie tylko moje zdanie się liczy i albo ktoś jest ze mną albo przeciwko mnie. Przyjaciel albo wróg. Poza nim wszystko się zlewa. Nie wiadomo co jest dobre a co złe. Nie wiadomo nawet czy chodzi o pieniądze czy o nie nie chodzi. Jednocześnie o nie chodzi i jednocześnie o nie nie chodzi. Wszystko jest we mnie i poza mną. Jestem wszystkim i niczym. Pełna, totalna mistyka, metafizyczność, enigma.
I tak można by wymieniać bez liku tych różnic, ale żeby nie było za długo na tym poprzestanę.
**********************************************************
Jeszcze tylko napiszę jeden przykład z mojego życia, bo jest na czasie.
Mam do zapłacenia dużą kwotę podatku dochodowego do US. Kiedyś bym bardzo żałowała wydać tych pieniędzy. Od kiedy pamiętam zawsze tak kombinowałam, żeby nie płacić podatków w swojej firmie. Oczywiście będąc na etacie nie miałam wyjścia, ale we własnej firmie mogę tym zarządzić. Teraz płacę z radością, w służbie i z oddaniem. Daję energię pieniądza do matriksa i wiem, że mam dać. Czuję wręcz, że muszę je dać, aby wyrównać energię. Nie mogłoby być inaczej. I to jest takie naturalne i oczywiste. Kiedyś to bym zęby zagryzła, paznokcie zjadła i wyrzucała sobie, że nie zarządziłam dostatecznie podatkiem i oddałam go. Co nie oznacza oczywiście, że mam nie zarządzać swoim podatkiem i pieniędzmi. Zupełnie nie o to chodzi. Mam zarządzać i będę zarządzać. Tu chodzi o to, żeby czuć kiedy jest dług, a kiedy go nie ma. Zresztą wtedy samo się układa. Nagle przychodzą jakieś wydatki, jakieś pomysły inwestycje i wtedy kwoty podatku same się zmniejszą. Nawet powiedziałabym, ze słowo dług jest tutaj nie do końca dobre, to jest wyrównanie rachunków. Mało tego bardzo się cieszę, że te pieniądze trafią do matriksa i że zostaną rozdane wedle życzeń rządu. Rządu jaki jest. Nie ważne kto rządzi. No właśnie poza matriksem nie istnieje osąd. Wszystko jest na swoim miejscu i dokładnie takie jakie ma być. W szczerej miłości mogę medytować i modlić się o mądrość i silę, dobre decyzje i połączenie z Bogiem dla rządzących. I nie ważne kto nimi jest, jaka partia. Poza matriksem nie ma takich podziałów.
A w ogóle to jest tak fajnie, że jak się odpuści wszelaki osąd i myśli się, działa się z poziomu serca, to wtedy wchodząc do matriksa czuję jak rozkłada on przede mną czerwony dywan i jest bardzo, ale to bardzo przychylny. I im bardziej czuję, że jestem poza nim, tym bardziej mam wiele wdzięczności za to, że jest, jaki jest.
Jeszcze jeden przykład
. Króciutko. Miałam okazję ostatnio dostać z matriksa duże pieniądze. Skupiliśmy całe swoje siły, bo wymagało to sporo pracy, wszystko układało się pomyślnie, ale …. w konsekwencji nic z tego nie wyszło. Myślę sobie … no matriks najpierw rozłożył czerwony dywan, a potem go schował… myślę sobie… są tam zasadzki. I za chwilę olśnienie. ODPUŚĆ. W miłości, zrozumieniu, akceptacji. W prawdzie. I tak z całego serca, z wdzięcznością odpuściłam te pieniądze i “zasadzki” matriksa hahha. Oddałam je w miłości, obfitości komuś innemu. I wiecie co się stało? Pojawiła się kolejna możliwość. Także czystymi poza matriksowymi intencjami możemy zadziałać wszędzie i zawsze. Tu jest właśnie MOC KREACJI. Wtedy dopiero koryto rzeki poszerza się i można płynąć z nurtem, bez utraty energii i w dostatku.
************************************************************
Pozdrawiam Was w służbie, w sobie, w uważności, odpuszczeniu, w dostatku Małgosia 

Leave a Reply