Tag: energia

  • Co robisz z negatywnymi emocjami?

    Co robisz z negatywnymi emocjami?

    CO ROBISZ Z NEGATYWNYMI EMOCJAMI?
    Strząsasz je?
    Odcinasz?
    Uwalniasz?
    Jak pracujesz z emocjami tak zwanymi negatywnymi. Dlaczego akceptowane są pozytywne emocje a negatywne nie? Czy i co tracimy odcinając się od negatywnej strony mocy?

    Jedną z podstawowych technik tao miłości jest Orbita Mikrokosmosu. Jest to obieg energii w ciele. Tak jak mamy w ciele układ krwionośny, limfatyczny, nerwowy, kostno-stawowy, mięśniowy, podobnie mamy obieg energii w ciele. Nazywa się to orbitą mikrokosmosu. W bardzo dawnych czasach ludzie byli bardziej połączeni ze swoimi ciałami, nie było tylu rozpraszaczy, co mamy teraz. Zaobserwowali, będąc w totalnym rozluźnieniu i w sobie, że energia w ciele ma zamknięty obieg i można swoją świadomością robić wiele dla siebie, aby utrzymać wysoki poziom energii we wszystkich narządach i gruczołach oraz można dzięki tej orbicie przekształcać surową energię z ziemi czy też energię podstawową, nazywaną często seksualną w energię życiową i duchową. Można także przekształcać tak zwane negatywne emocje i przede wszystkich wchłaniać z powrotem tę energię w siebie.

    Mieliśmy taki czas, że każdy chciał pozbyć się tej negatywnej energii. Jest ona nieakceptowana społecznie, najlepiej jakby każdy się uśmiechał i nie robił problemu. Łatwiej jest manipulować kimś, kto jest słaby, a ciemna strona mocy ma olbrzymią moc, więc fajnie jakby każdy myślał, że jest zła i jeszcze na dodatek miał wyrzuty sumienia, że ją ma i czuje. Jest ona nieprzyjemna w odczuwaniu, więc najlepiej jakby znikła. Nie chcemy jej czuć, ani się nią zajmować, najlepiej wyoddychać, wyrzucić, zakopać. Takie mieliśmy metody pracy, żeby było lżej, łatwiej i przyjemniej żyć. Ale … przez to pozbywaliśmy się z ciał ogromnej ilości energii, bo emocje to energia i nie ważne czy pozytywne czy negatywne. Niektórzy mówią, że negatywne emocje mają niskie wibracje i że to źle. Tak, o ile jesteśmy w mentalności ofiary, kata, czy oprogramowaniu, ocenie ich itp. Jeśli natomiast po prostu je odczuwamy, nie mając do nich stosunku, traktujemy je jako doświadczenie, wtedy dopiero zaczyna się jazda. Zaczynamy czuć ich moc i swoją pełnię. Wypierając, oceniając te emocje, oceniamy cześć siebie i dualność ziemskiego systemu życia, osłabiając tym samym siebie, wypierając energię żeńską w nas, księżyc, noc, ziemię. Czyli przyjmujemy tylko część siebie.

    PRZEKDZTAŁCANIE ENERGII NEGATYWNEJ W ENERGIĘ ŻYCIOWĄ. Poprzez otwarcie kanału energii w naszym ciele (orbity mikrokosmosu), wkładasz tam energię negatywną i wraz z energią seksualną i każdą inną – energia negatywna przekształca się tym samym w energię życiową. Dzięki temu zyskujemy nową energię życiową i automatycznie coraz mniej mamy negatywnej, trudnej energii.

    W innym przypadku, jeśli pozbywamy się czy zakopujemy głęboko, energia ta jest przekierowana na zewnątrz lub grzęźnie w naszych ciałach i wtedy konsekwencją jest coraz mniej sił życiowych i coraz więcej negatywnych emocji. Koło się zamyka i rośnie jak śnieżna kula. Im mamy mniej energii życiowej, tym bardziej i głębiej popadamy w mentalność ofiary/kata, a także szukamy paliwa w postaci dopalaczy, używek, sztucznych podniet czy też poprzez nadmierną aktywność seksualną. Prowadzi to do jeszcze większych strat i za każdym kolejnym razem musimy coraz więcej sobie dolewać paliwa, żeby te straty zrekompensować, ale okazuje się, że to oznacza, że poszukujemy coraz to bardziej wyrafinowanych sposobów, które nas niszczą i uzależniają, zamiast napełnić. I potem nastaje często czas, gdzie nie widzimy już wyjścia i sami nie dajemy rady, aby sobie pomóc.

    Dlatego zapraszam Cię kochana kobieto do transformacji swojego życia seksualnego i energii seksualnej, tak aby służyła Tobie, RODowi, RODzinie i światu. Do tego, abyś nauczyła się ją zachowywać i przekształcać w siebie nową. Tak dosłownie. Dzięki tej energii TWORZYMY SIEBIE. Energia seksualna bowiem służy tylko do jednego. Jest to energia STWÓRCZA. I jeśli nie tworzysz dziecka akurat, to warto z niej korzystać, zamiast tracić. Nie jest to jakaś metafora, porównanie, tylko dosłowne TWORZENIE SIEBIE. Wchodzimy dzięki temu na wyższy poziom świadomościowy. Jest to proces kształtowania i rozwijania ciała najpierw fizycznego, potem energetycznego, emocjonalno-uczuciowego, mentalnego i duchowego.

    Już jutro rozpoczynamy warsztat zaawansowany II stopnia w Szkole Miłości Metamorphosis. Zapraszam kobiety, które ukończyły podstawowy i pierwszy stopień. Jeszcze możesz dołączyć do kręgu. W programie tego warsztatu jest między innymi Orbita Mikrokosmosu, piramida pożądań i wiele innych transformujących zajęć i doświadczeń. Pracujemy poprzez ciało, dlatego warsztaty są tak skuteczne.

    Link do warsztatu: https://sklep.metamorphosis.gs/…/warsztat-zaawansowany…/

    Pozdrawiam, Gosia

  • Ośrodki mocy kobiety

    Ośrodki mocy kobiety

    Kobieta w swej mocy może wzbić się na miotle podczas lub po ćwiczeniach gimnastyki słowiańskiej. I wcale nie żartuję czy metaforyzuję. Tak dosłownie. W czasie plandemi działała czapka niewidka. Nikt mnie nie widział bez maski przez całe dwa lata. Nie raz czy dwa, ale dwa lata. Policjanci zdejmowali maski, jak ze mną rozmawiali, lekarze w swoich gabinetach też. Do szpitala wchodziłam bez maski, pomimo żołnierzy stojących w wejściu z bronią. Jedna z kobiet z moich warsztatów, wiedźma ma się rozumieć, w swojej mocy, latała samolotem po całym świecie nie robiąc ani razu testu i nie używając masek. Robiła zakupy w Berlinie bez maski, gdzie to teoretycznie nie powinno być możliwe. Na każdym moim warsztacie przez te dwa lata było zawsze po kilka kobiet z zagranicy, nawet kiedy samoloty nie latały. No to jak by przybyły, jak nie na miotle. A miotła oznacza właśnie moc kobiety. To dzięki niej możemy osiągać “niemożliwe”, to dzięki niej podróżujemy po światach i możemy bawić się, jak we śnie się bawimy, w życie niemożliwe według ziemskiej logiki.

    Ale to, co chciałam Wam opisać teraz to historia Karoli Karolina Cieślik, mojej instruktorki i słowiańskiej kapłanki miłości ze szkoły Metamorphosis.

    W okresie zaostrzonej kontroli maskowej Karola poszła do biedry na zakupy, bez maski ma się rozumieć. Stoi sobie przy warzywach i spokojnie ogląda, co jest do wzięcia. Nagle podbiega do niej kobieta, wyjmuje maskę z torebki i mówi: weźmie pani założy, bo policja jest w sklepie i szukają chyba pani, ktoś musiał zadzwonić, że jest pani bez maski. A Karola spokojnie i z uśmiechem odpowiada pani: dziękuję bardzo pani, ale ja nie noszę. I dalej sobie ogląda i chadza po sklepie. Nagle widzi jak policjanci kierują się w jej stronę. Było ich dwóch. Idą prosto na Nią szybkim krokiem.
    I …..
    Nagle ….
    około 2 metrów od Niej pierwszy zatrzymuje się, jak wryty, dosłownie nagle staje w miejscu, odwraca się, popycha swojego kompana i mówi: idziemy tam, pokazuje przeciwny kierunek, oddalają się w przeciwną stronę i wychodzą z biedry.

    Nie mogę Wam teraz tego pokazać, ale jak Karola to opowiadała i pokazywała, to wyglądało, jakby odbili się od Jej aury, dosłownie odbili z wielką siłą i jakaś siła/moc nie pozwoliła im jej przekroczyć i kazała sobie pójść.

    Dzisiaj pisząc swoją książkę o gimnastyce słowiańskiej (tak w końcu zabrałam się za nią i ukończę w tym roku – to dla zainteresowanych, co mnie pytają wciąż, jak tam książka), przeglądałam książkę Giennadija Adamowicza i natknęłam się na fragment tekstu. Od razu przypomniała mi się historia Karoliny.

    “Ale te dwie dziewczyny są w pewnym sensie unikalne. Natura podarowała im ogromne zdolności, które zostały odkryte za pomocą gimnastyki. Pierwsza (“uwodzicielka”) nabyła zdolności uwalniania energii z dolnej krynicy siły (okolica pępka) i gaszenia w ten sposób świecy z odległości dwóch metrów. Druga (“pociągająca”) może dzięki takiemu samemu uwolnieniu energii zawrócić szybko biegnącego psa o 180 stopni (wydaje się przy tym, że pies uderzył w niewidzialną ścianę i zawrócił, ale nawet tego nie zauważył i biegł z tą samą prędkością).”

    W tej historii było dokładnie tak samo. Policjanci nie zmieniając swojej prędkości, po prostu zawrócili i odeszli. Śmiem twierdzić, że nawet tego nie zauważając.

    Kochane naprawdę mamy tę moc, tylko, że większość z nas w to nie wierzy. Brak wiary to raz, ale inny powód to nasza ochrona. Tak jesteśmy chronione przed tą mocą, bo jeszcze nie jesteśmy gotowe na nią. Mamy taką moc, że mężczyźni przestraszywszy się jej chronili się patriarchatem. Tak potrzebowali się wtedy chronić, bo w takim stanie świadomości i wibracji naprawdę stałyśmy się niebezpieczne, nawet dla siebie samych, ale i dla świata. Wyobrażacie sobie taką nieokiełznaną moc, która potrafi zawrócić policjantów albo większą, bo podejrzewam, że to jest tylko namiastka – jak ona się wymyka i zaczyna rozpierduchę, niszczy miasta, ziemię. Widzę teraz kobieta w gniewie i nienawiści, która niszczy. Oczywiście gniew i nienawiść to nic złego na poziomie duchowym, jednak na ziemskim w dualności, ocenie i niezrozumieniu może zrobić niezłą rozpierduchę.

    Przypomniał mi się teraz sen, który miałam wiele lat temu. To była wizja raczej niż sen. Stoję w ogniu i nie spalam się. I to właśnie chodzi o taką moc. Moc, która zasila, jak trzeba oczyszcza, uzdrawia, wzmacnia, ale nie niszczy i spala bez ukierunkowania i świadomości. Czasem trzeba też zniszczyć, wiadomo, ale nie planetę jednym wydechem i bez powodu hahha. Ogrodnicy ziemi pilnują, nie pozwolą nam na to.
    ******************************************************
    W gimnastyce słowiańskiej mamy 3 światy, 3 główne ośrodki mocy w ciele. W każdym z tych trzech światów/ośrodków mocy jest po 9 ćwiczeń/kręgów/królestw/energii. Co daje nam 27 ćwiczeń.

    Wszystkie 27 ćwiczeń uaktywnia 3 ośrodki mocy (27 ćwiczeń podzielone na 9), nazwane przez Adamowicza krynicami, co w tłumaczeniu z języka białoruskiego oznacza „źródło”.

    Trzy podstawowe ośrodki mocy to:
    1. środek czoła,
    2. granica splotu słonecznego i serca
    3. okolice pępka.

    Te miejsca są zaznaczane znakami krzyży na haftowanych wizerunkach bogiń słowiańskich.
    1. Szczodruszka (Kolęda) ma krzyż na środku czoła. Jest to bogini przesilenia zimowego i jest symbolem świata prawi/górnego.
    2. Żytnia Baba, bogini obfitości ma krzyż na granicy splotu słonecznego i serca i symbolizuje świat jawi/środkowy.
    3. Bogini Matka, symbol pierwiastka żeńskiego, czczona jako Matka Rodzicielka ma krzyż na pępku i odnosi się do świata nawi/dolnego.

    Istnieją też boginie pomocnice i krzyże na ich wizerunkach zaznaczane są po dwa na stawach kończyn górnych i dolnych. I co jest ciekawe słowiańskie hafty na odzieży znajdują się właśnie dokładnie w tych miejscach. Natomiast na miejscach trzech podstawowych źródeł mocy w ciele stosuje się symbole ochronne na tradycyjnej odzieży słowiańskiej.

    Kochane jeśli jeszcze nie poznałyście systemu ćwiczeń dla kobiet, które zawierają się w trzech światach, czyli trzech krynicach/ośrodkach mocy – zapraszam do poznania ich. U mnie w szkole na ten moment nie ma już warsztatów podstawowych w tym roku, ale … będzie dodatkowy termin (prawdopodobnie 1-3 września w okolicy Warszawy). Możecie sobie popatrzeć, co dzieje się w Polsce u instruktorek szkoły Miłości Metamorphosis. Prowadzą zajęcia regularne w swoich miastach oraz organizują warsztaty dla kobiet. Kontakty znajdziecie tutaj: https://metamorphosis.gs/instruktorki-metamorphosis/

    A jeśli chcesz/potrzebujesz już teraz i on-line, to zapraszam do Programu MOC ŚRODKA – Sekret Zdrowia i Urody (filmy wideo), gdzie rozpoznasz swoje dno miednicy, nauczysz się prawidłowego oddechu oraz przejdziesz przez wszystkie 27 ćwiczeń. Dzięki programowi kobiety uczą się na nowo żyć, chodzić, siedzieć, sikać, podnosić, schylać się, chodzić po schodach… . Te wszystkie prawidłowe nawyki posturalne i czynności powodują, że wracamy do swojej mocy. Kobieta starzeje się i wiotczeje, gdy jej dno miednicy słabnie, dlatego jest to tak ważne. Kobiety po programie rosną o kilka centymetrów, także przekonanie, że z wiekiem się maleje, przestaje istnieć. Przestają popuszczać mocz, narządy kobiece wracają na swoje miejsce. Przestaje boleć kręgosłup, biodra, nogi, szyja …. i wiele, wiele innych dobrodziejstw się zadziewa. Także zapraszam bardzo: https://produkty.metamorphosis.gs/…/moc-srodka-kurs-video/

    Pozdrawiam w mocy i mądrości, Gosia ❤

  • Nigdy nie będzie lepiej.

    Nigdy nie będzie lepiej.

    Czyżby? Tak, tak właśnie chcę i potrzebuję. Dziękuję Nitya Patrycja Pruchnik.

    Dziś wylosowałam sobie kartę do medytacji (od Patrycji) na ten tydzień. I co widzę: “Nigdy nie będzie lepiej. W tym właśnie jest Spokój.”

    Może dla niektórych wydaje się niedorzeczne, przynajmniej na pierwszy rzut rozumu, ale ze mną tak mocno rezonuje, że postanowiłam się podzielić z Wami moimi przemyśleniami.

    Dawno temu sama uczyłam specjalnych pytań, typu: jak może być jeszcze lepiej, co najlepszego mogę dla siebie zrobić, jak najlepiej mogę to zakończyć, jak pięknie dzisiaj jest? I tak dalej. Takie pytania sugerują odpowiedź, zawsze pozytywną. I pewnie część z tych pytań jest ok i może wzmocnić, może czasem sztucznie i powierzchownie, ale to też czasem potrzebne. Zastanówmy się nad tym konkretnym: jak może być jeszcze lepiej? I zestawmy:
    Nigdy nie będzie lepiej vs Jak może być jeszcze lepiej.

    Często czekamy na COŚ. COŚ wyjątkowego, lepszego, ładniejszego, doskonalszego, nowszego, nowoczesnego, zdrowszego … . Czy nie zapędza nas to w kozi róg? Wyzwala oczekiwania, które są wynikiem pożądań i pragnień. Jest szkoła, że to pragnienia trzymają nas przy życiu. Trzymają czy powodują, że tracimy życie? Rzucam tak luźno, żeby każda z nas mogła się zastanowić, jak w naszym wnętrzu to wybrzmiewa i co się zadziewa, jakie emocje się rodzą.

    Dla przykładu. Jeśli dążymy do zdrowszego stylu życia, to czy dążenie to nas wyzwala, uzdrawia, wzmacnia czy też osłabia, powoduje, że wpadamy w samobiczowanie, kata, ofiarę, a może bycie lepszą, na czasie, mądrzejszą od innych.

    Z jednej strony dlaczego nie miałybyśmy dążyć do lepszego, zdrowszego, ładniejszego? Z drugiej dlaczego to robimy? I co nam ucieka, umyka w tym czasie, kiedy próbujemy zmienić życie na lepsze.

    Z mojego punktu ucieka nam tu i teraz. Większość tych fajnych i wydawałoby się dobrych dla nas działań, to podpięcie pod ideologie ziemskiego systemu życia. Nie potrafimy dostrzec tej chwili, tego życia które się żyje właśnie, często podświadomie oceniając je i nie akceptując, skoro chcemy ulepszać. A jeśli jesteś perfekcjonistką i masz na dodatek na wyposażeniu programy niewystarczającej albo za mało kochanej, zauważanej – a te raczej większość ludzi ma, to wtedy dopiero zaczyna się jazda. Jeszcze mogłabym lepiej, szybciej, perfekcyjniej, doskonalej.

    I jest różnica pomiędzy dążeniem do zdrowszego, lepszego życia a życia, które potrzebuje nasza dusza. Te pierwsze zwykle jest z ego a drugie z głębi potrzeb duszy. Tylko co jest lepsze ego czy dusza? Ego/dusza może przerabia przywiązanie do życia, chcemy długo żyć, wypieramy śmierć, degradujemy i stawiamy ją poniżej życia. Zaprzeczamy jednemu z podstawowych praw, prawu życia i śmierci. Jeśli z tego powodu dbamy o zdrowie, to taka pobudka oznacza utratę i ciągłe powtarzanie doświadczenia. Każde przywiązanie będzie się ciągnąć za nami w nieskończoność. Dusza przyszła coś przeżyć, doświadczyć. Ale czemu? Pewnie temu, że nie zaliczyła danej lekcji. I nie mając świadomości tego, co się wydarza, możemy zapętlić się w koło Samsary czy dzień Świstaka (różnie to można nazwać). Będziemy ciągle powtarzać to samo doświadczenie, tylko w różnych odsłonach, sceneriach i w innej obsadzie aktorskiej. W każdym razie dla mnie to duża sprawa, to dzisiejsze odkrycie. NIGDY NIE BĘDZIE LEPIEJ. Usadza mnie to w tym co JEST, w świadomości wszechrzeczy, wszechdziałań, wszechmyśli czy wszechemocji. Daje możliwość doświadczania i patrzenia bez oceny, pragnień, pożądań, programów czy schematów ziemskich. A to z kolei zostawia w moim ciele i aurze mnóstwo energii, którą traciłam na ulepszanie siebie i życia, nie daj boże kogoś 🙂. I wtedy nie muszę już tak dbać o zdrowsze i lepsze życie, bo one takie się staje właśnie. I to dzięki nie dążeniu do lepszego, a pozostaniu w tym jak jest, bez oceny i ulepszeń. Więcej energii, więcej spokoju równa się “lepsze” życie.
    Co nie oznacza, że mam nie wymienić kosza na śmieci w łazience na nowy. Robię to, ale pomijając oprogramowanie – tak w skrócie, czyli na przykład pokazanie teściowej czy koleżance, że mam taki ładny i jestem taka fajna i zaradna i jestem taka wystarczająca i lepsza (ten nowy przecież jest lepszy niż ten stary). Mało tego mogę się nasycać oglądając i wybierając taki kosz. Miałam tak wyraźne wglądy podczas remontu łazienki w to, kiedy traciłam energię a kiedy mnie to nasycało. Nasycałam się wtedy, gdy wchodziłam właśnie w ten Spokój i nie chciałam ulepszać z oprogramowania, pędu do … . Dziękuję za to i błogosławię tę uważność i mądrość w sobie.
    …….
    …….
    Teraz taka chwila konsternacji: a czy ja się nie usprawiedliwiam inteligentnie, czujnie, sprytnie i wyrachowanie. No właśnie to jest ten moment, kiedy uświadomiłam sobie, że to jest moje dążenie do perfekcji w świadomości, do ulepszania świadomości. Widzę, przyjmuję, akceptuję i szanuję tę część siebie. Pomyślałam sobie w tej chwili: może kiedyś dojdę do tego, aby nie ulepszać tak totalnie – jak pójdę do lasu, tam gdzie nic nie trzeba ulepszać. No … ale tam przecież też czasem trzeba szałas odnowić hahhaha. Także wewnętrzne pobudki i intencje, ale takie czyste i uświadomione są najważniejsze dla mnie na ten moment. Czyste i uświadomione – z podkreśleniem NA TEN MOMENT.

    W każdym razie oznajmiam dziś głośno, wyraźnie, z mocą i otwartym sercem do Uniwersum: Nigdy nie będzie lepiej. W tym właśnie jest Spokój.

  • JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI? Kto ważniejszy?

    JA CZY INNI. KTO WAŻNIEJSZY?

    Niedawno zrobiłam relację i napisałam tam: “Jestem. Widzę siebie.”
    Dostałam wiadomość z uzupełnieniem: “Jestem, widzę siebie i innych 💚❤️💙

    No i postanowiłam pochylić się nad tym tematem właśnie dzisiaj w dzień mamy.

    Pisząc teks w relacji: “Widzę siebie” miałam taką myśl: powinnam napisać: “i innych”, ale … ZATRZYMAŁAM SIĘ i postanowiłam świadomie i celowo nie napisać tego.

    Dlaczego? Ponieważ wyczułam, że impuls był nie z serca a z ego, z piramidy pożądań, z poczucia, że tak należy, wypada, że jak tak nie napiszę, to zostanę oceniona, upomniana … hahha i zostałam. Oczywiście od razu sama świadomość tego faktu, podziałała uzdrawiająco na mnie w tym momencie. Przyjęłam od razu te uczucia, przepuściłam przez siebie i teraz wyrażam. Dzisiaj wiem, że to musiało się wydarzyć, żebym mogła się pochyli nad tematem, ułożyć go sobie i przekazać dalej.

    Pisałam wielokrotnie o tym, że chcielibyśmy być biali i puchaci albo w mentalności ofiary – nie różnią się za bardzo między sobą te dwa programy. Praprzyczyna obydwu programów to: JESTEM LEPSZA. I aby to ukryć, trzeba wtedy napisać: “Widzę innych”.

    Naprawdę zobaczysz innych, ale tak prawdziwie – dokładnie wtedy, gdy zobaczysz siebie. Siebie Prawdziwie. Nie przez schematy, systemy przekonań, ego, ziemski system życia a przez INNE SPOJRZENIE – tak to nazwę. Spojrzenie czyste, pozbawione nakładek, przekonań, programów, scenariuszy, przeświadczeń, punktów widzenia, tez, światopoglądów, wyobrażeń, zapatrywań, stereotypów, doktryn, ideologii, ocen, stosunku, zasad, względów, sympatii, antypatii itp.
    Dopiero wtedy zobaczysz siebie. Innych zobaczysz też, ale nie jako innych a jako całość, część siebie, jako lustro, czyli Twoich aniołów, jako duchowych braci, istoty niefizyczne.

    Nie będziesz miała potrzeby rozgłaszania, że widzisz innych, żeby ktoś Ci nie zarzucił, że jesteś egoistką, pyszną, niewystarczająco dobrą, mało opiekuńczą, niewzruszoną, niewspółczującą i tak dalej, epitetów może być wiele. A kto zarzuca, poprawia, indoktrynuje, naucza? Ten kto chciałby ukryć te programy w sobie i nie zobaczyć ich. W psychologii nazywa się to przeniesieniem. Widzimy, zauważamy w innych dokładnie to, co mamy w sobie i najczęściej czego bardzo nie chcemy pokazać światu i sobie.

    Często słyszę określenie: to nie jest moje. To jest już w ogóle hit nad hity. Nie poczujesz, jeśli nie masz w sobie. Jeśli coś Cię spotyka, coś odczuwasz, to znaczy, że masz to w sobie. Każdy człowiek ma w każdej komóreczce swego ciała WSZYSTKO, co wydarzyło się powiedzmy od Adama i Ewy, czyli od początku, od źródła. Jeśli masz ciało fizyczne, to w genach masz każde doświadczenie, jeśli nawet nie każde, to miliony, a z pewnością te, o którym właśnie mówisz i rozprawiasz, że nie jest Twoje dla przykładu.

    Mamo, kobieto, siostro, córko, żono, kochanko, pracownico, przełożono, siostrzenico, synowo, bratowo, nauczycielko, uczennico – i jakiekolwiek inne role, w których jesteś – zobacz siebie na nowo. Zobacz siebie. Nie innych. Innych zwykle widzimy wtedy, kiedy mamy z tego korzyść, bo … napisali coś, powiedzieli, nie napisali, nie powiedzieli, zrobili, nie zrobili … I wtedy możemy się do tego odnieść (czytaj ocenić – przeważnie), żeby lepiej się poczuć, żeby mniej lub bardziej wyrafinowanie, dyplomatycznie pokazać (ocenić też, bo w ocenianiu też jesteśmy bardzo sprytne i wyrafinowane :-)) światu, że to JA JESTEM LEPSZA. Już tyle razy w życiu złapałam się na tym, że jak powiesz mi, że tak nie masz, to będę się modlić do Ciebie i zrobię pokłon, błogosławiąc i dziękując, że taka nauczycielka stanęła na mojej drodze. Przekręcę orbitą, żeby się wymienić i złożę dar.

    Droga mamo we mnie życzę Tobie prawdy, mądrości, mocy, zdrowia, szczęścia i wiele długich lat życia w doskonałym zdrowiu i dobrostanie, Gosia ❤

  • Jak ma się Twoje ciało?

    Jak ma się Twoje ciało?

    Czy masz bóle/dyskomfort/niedogodności w ciele?
    Może boli Cię kręgosłup lędźwiowo-krzyżowy?
    Może masz przesunięte biodra, bolące pachwiny, kolana, stopy?
    Jak się ma Twoja żuchwa? Czy zaciskasz żuchwę i zęby? Gdzie leży Twój język na co dzień?
    A jak Ci się oddycha?
    Czy oddychasz pełną piersią, czujesz wolność?
    Czy może masz zapadniętą klatkę piersiową, wdowi garb czy bóle w okolicy łopatek?
    Jak Twoje ramiona i barki?
    Jak szyja?
    Czy czujesz sztywność i ciężar w ciele czy też giętkość i lekkość?
    Kochana Kobieto może Twoje ciało krzyczy, woła do Ciebie?

    Nasze ciało to taki pojazd dla nas do życia tutaj na ziemi. Fajnie jest, gdy jest sprawne i zadowolone. Z mojego doświadczenia wiem, że większość naszych bóli/chorób/dyskomfortów (może nawet wszystkie) wynika z NAPIĘĆ, które generujemy poprzez stare schematy myślenia, zachowania, działania, sposób wychowania, oczekiwania społeczne, oczekiwania wobec siebie, programy rodowe, ocenianie i brak akceptacji życia i świata, ciągłe zaspokajanie ego itd.

    Jeśli jesteś bardziej świadoma i uważna na siebie, zaczynasz widzieć i odczuwać te napięcia. Żeby je zauważyć, potrzeba naprawdę zatrzymać i wyciszyć się. Podczas wybuchów adrenaliny lub w trakcie permanentnych zachowań adrenalinowo-programowo-schematowo-stresowo-różnych nie jesteśmy w stanie dotrzeć do praprzyczyny naszych niedogodności. Dlatego fajnie jest zwolnić i popatrzeć, posłuchać, poczuć.

    Od kiedy zatrzymałam się i zwolniłam tempo życia cały czas obserwuję i czuję. Wyszło mi, że NAPIĘCIE jest głównym powodem twardego, bolącego i sztywnego ciała. Tym bardziej u kobiety, która z natury ma być mięciutka dla dzidziusia, dziecka, mężczyzny.

    Im bardzie jesteś w miękkości i relaksie ciała i umysłu, tym bardziej Twoje ciało się raduje i dobrze się ma. Rozluźnione stopy, miękkie kolana, swobodny i taneczny ruch bioder, otwarte łono, rozluźnione ręce, tułów, barki, twarz i głowa NA CO DZIEŃ, to to, co daje mi zdrowie, lekkość, miękkość i giętkość. Ponieważ ciało wpływa na umysł i odwrotnie, wówczas umysł też zmienia swoje nastawienie, co skutkuje zupełnie inną jakością myślenia, odczuwania i w konsekwencji działania. Życie staje się proste i przyjemne. Nawet w tak zwanej ciemnej stronie mocy jest super. Naprawdę.

    To gimnastyka słowiańska postawiła mnie w pionie i w mocy mego ciała. Ukorzeniła mnie, dzięki czemu nikt i nic nie jest w stanie mnie wytrącić z mojej drogi. To dzięki niej zatrzymałam się i nie pędzę nie wiadomo dokąd, a jestem w tu i teraz ze sobą i dla siebie. To dzięki niej moja korona na głowie daje mi mądrość, prawdę i akceptację, a nie pychę, władzę i kontrolę.

    Kobieta, która jest nasycona i rozluźniona jest w stanie obdarować mężczyznę, rodzinę, świat. Stwarza wszystko, co najlepsze. Jeśli natomiast jest pusta, zmęczona, wciąż pędząca i zestresowana, tworzy dokładnie taki sam świat. To w Łonie kobiety znajduje się Tygiel Tworzenia wszystkiego, co widzimy i nas otacza.

    Całuję i pozostaję w lekkości ciała i ducha, Gosia ❤

  • Czy ja zwariowałam?

    Czy ja zwariowałam?

    Zwariowałam?
    Takie oto wizje mają kobiety teraz już na warsztatach podstawowych. Ja osobiście swoje pierwsze spotkanie na jawie ze Źródłem, Pramatką, Początkiem, miałam podczas jednego z zaawansowanych rytuałów tantrycznych, a teraz jak widzicie wystarczy wejście w stan alfa, króciutka medytacja, aby kobiety osiągały takie stany.

    Pamiętam jak podczas mojej wizji przeleciałam przez nieskończoną ilość wcieleń, czasów, wersji, rzeczywistości, aż do Adama i Ewy, Praojca i Pramatki. Jest to taki stan świadomości, że po nim już nic nie jest takie samo. Wtedy zaczyna się inaczej widzieć, rozumieć, doświadczać. Inaczej to znaczy bez logiki ziemskiej, z zupełnie innego punktu. Zaczyna się pojmować wszystko inaczej, ludzi, zdarzenia, emanacje. Zanika lub zmniejsza się znacznie ocena, krytyka, oczekiwania, dążenia. Nabiera większego znaczenia doświadczanie chwili, ludzie wokół stają się ważni, przychodzi szacunek dla siebie, ludzi i świata, pokora i inne, niezgodne z regułami ziemskimi, współodczuwanie i pojmowanie wszystkiego.

    Oto przepiękny opis/wizja od jednej z kobiet z ostatnich warsztatów podstawowych z gimnastką słowiańską, mięśniami dna miednicy, oddechem i elementami tantry. Bardzo dziękuję za podzielenie się i możliwość udostępnienia dalej.

    “Małgosiu,
    chciałam Ci jeszcze raz bardzo podziękować za warsztat, nie przypuszczałam, że tak się to skończy – zacznie raczej dla mnie. Do ostatniego dnia myślałam, że fajnie, że korzystam, że włączę praktykę słowiańską w moją jogę bo dobrze mi się pracuje ale stało się dla mnie oczywiste, że weszłam na drogę z której nie mogę zejść, że sama nie udźwignę, potrzebuję przewodniczki. Chcę żebyś wiedziała co mnie spotkało ostatniego dnia bo mam wrażenie, że to jest związane jakoś z Twoim snem. Nie powiem, że to nie jest moje bo już jest, ale jest to trochę albo nawet mocno niepokojące dla mnie, nowe i duże, więc wrócę do Ciebie w czerwcu mam nadzieję i poproszę o dalszą pomoc. Poniżej zamieszczam to co spisałam po wyjeździe z Podlasia, najwierniej jak umiałam chociaż słowa to za mało.

    19 marca, trzeci dzień warsztatów Słowianka budzi się na Podlasiu. Na sam koniec po zaplataniu bransoletek, po rozdaniu kart rodowych, po mojej niezgodzie na „ciągle naprawianie” i przyjęcie odpowiedzialności za swoje powołanie, po przyznaniu ze nie jestem biała i puchata tylko z mroku idę do światła i to jest trudne, po rozmowie o córkach i śnie Małgosi, po dolnym świecie był… relaks. Gosia puściła muzykę, która „zataczała kręgi”, prowadziła medytację rozluźniająca ale ja nie szłam za nią bo… miałam wizję. Wyraźną namacalną silną, zatopiłam się w tym i popłynęłam:

    Byłam z córką na jakiejś pustej przestrzeni, trzymałam ją za rękę, stałyśmy trochę wyżej jakby na pagórku, górce? Poczułam połączenie z nią i też coś jeszcze … połączenie jakby z innymi, poczułam, że zapraszam, przywołałam moją mamę – bez słów- to było czucie, jakby działo się samo, ja to obserwowałam, ale wychodziło ze mnie. Moja mama przyszła, pojawiła się, przytuliłam ją do siebie, do nas, było między nami światło na wysokości serca, ona zgięła kolana i usiadła obok nas pod kolanami przytulając się, potem zaprosiłam babcię pierwszą i drugą, były obie i żywa i nieżywa, podeszły i zrobiły to samo, klękając wtuliły się w nas, potem siostry babć, potem zorientowałam się, że przecież muszę zaprosić też moją siostrę i że chyba powinna być przed mamą ale nie byłam pewna czy przed czy za, czy obok, ogólnie powstało małe zamieszanie i finalnie chyba weszła obok mnie, ją też utuliłam i zlała się z nami z tą dziwną tworząca się figurą ciał, kobiet z której wyrastałyśmy.

    Napływały ze spokojem ze wszystkich stron, znane i nieznane, żywe i nieżywe, przychodziły i dołączały, były ich legiony.

    Przyszła mama mojego partnera, jego siostra, napływały ciotki, kuzynki, koleżanki. W pewnym momencie przyszła mama byłego męża, ją też utuliłam i zaprosiłam, zlała się z innymi blisko mnie. Wszystko było skąpane w jasnym lekko żółtym świetle. Kobiet było tak dużo, że rozpościerały się aż po horyzont z każdej strony i wciąż dołączały, stapiały się tworząc tę niezwykłą piętę. Nie wiem czy to była muzyka Małgosi czy szepty tych kobiet, ale ja z tym dźwiękiem, który stał się jakby moim rykiem uniosłam córkę nad głowę, trzymając ją w dłoniach ułożonych w kielich. Wyniosłam ją z ogromną mocą i siłą prosto w niebo, jak ofiarowanie, jak moc, czułam siłę i to, że to jest następna z nas, że jest najwyżej, że to dar życia, że to dar rodu, kontynuacja, potęga i moc stworzona ze mnie i z nas.

    Wtedy nagle zobaczyłam tę scenę z góry. Byłam nad tym wszystkim, unosiłam się i widziałam siebie z córką wyniesioną w górę w kielichu z moich rąk, wyrastające z góry wtulonych w siebie, posklejanych, ułożonych warstwami jakby kobiet. Miałam skrzydła i byłam smokiem, patrzyłam w dół rozglądałam się napawałam widokiem i usłyszałam głos Gosi żeby pójść do ogrodu pod złoty i srebrny prysznic, żeby wejść do ogrodu pełnego kwiatów i iść pod ten prysznic, że to jest ważne… nie chciałam, wahałam się, bo musiałabym zostawić tę piękną i przyjemną dla mnie scenę, rozstać się z nimi, ale ona powtarzała to tak, że stwierdziłam, że trudno, że wyjdę z tego stanu. Wzięłam młodą i znalazłyśmy się same na zielonej soczystej trawie, dałam jej do zabawy kwiaty lotosu i jaśminu i poszłam pod prysznic, który był pod pergolą z kwiatów. Gosia mówiła coś o srebrzystej i złotej wodzie, byłam naga i nie poczułam tego ale wiem, że mnie obmyło i wtedy z kobiety znów stałam się zwierzęciem. Uniosłam się z mocą do góry, byłam wielka potężna i … złota. CAŁA ZŁOTA, złote skrzydła, złote pazury, złoty ogon, pysk… wszystko miałam złote, tylko oczy zostały moje niebieskie. Widziałam moją córkę, zabrałam ją uniosłam wysoko w górę i wydałam tak potężny ryk… Znowu zobaczyłam całą scenę skąpaną w jasnym żółtym świetle. Górę łagodnie rozszerzającą się na boki i w przestrzeń. Wciąż napływające kobiety, dołączające, oblepiające, stapiające się ze sobą zastępy. Ja z córką na szczycie, przytulone do piersi a nad tym wszystkim ogromny wciąż się rozrastający, zawieszony, falujący jak jakiś motyl, potężny złoty smok. Smoczyca wydała ryk i wypuściła dookoła potężny ogień jakby zamykający wszystko w kole. To był ryk radości i triumfu, to było jak zwycięstwo, jakaś potężna siła, to było jak wyzwolenie, jak wyswobodzenie – widziałam to z boku, ale jednocześnie czułam i byłam tą mną na dole z przytuloną córką i byłam smoczycą. Powiększałam się i falowałam, rozpościerałam, ryczałam i zionęłam ogniem w górę i na boki triumfując – byłam Lilith i tysiącami innych imion. Byłam nią w tym momencie, pierwotną, łącząca, potężną i wolną. Złotą, błyszcząca, uwolnioną, oswobodzoną, falująca obejmującą PRAMATKĄ w pełni mocy, opiekunką strażniczką. Czułam, że trwam.

    No, także tego…. Dlatego chcę wrócić na Podlasie i pracować dalej…i mam nadzieję, że nie zwariowałam 😉“.

    Całuję i czekam na Was, Gosia ❤

    Zdjęcie od: Emilia Bartkowska Selene The Korpo Witch Bartkowska photography

  • Korzyści z ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej

    Korzyści z ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej

    Gimnastyka słowiańska:
    1. Uaktywnia taśmy anatomiczne (powięziowo-mięśniowe) powierzchniowe, głębokie, spiralne, boczne, funkcjonalne, z których zbudowane jest całe nasze ciało. Czujemy je wtedy, gdy się zaciskają, ściągają, zmniejszają. Czujemy wówczas bóle w ciele. Czujemy, że jest nie rozciągnięte, trudność sprawia nam schylanie się, skręcanie na boki itp.
    2. Pozwala poczuć mięśnie dna miednicy, które wraz z przeponą oddechową, mięśniem poprzecznym brzucha oraz mięśniem wielodzielnym odgrywają istotną rolę w stabilizacji tułowia oraz profilaktyce bólów kręgosłupa. Jeśli nasze centrum jest słabe albo zbyt napięte (też słabe wtedy) obciążenie przejmują inne mięśnie, kręgosłup i części ciała, które zaczynają podupadać na zdrowiu.
    3. Otwiera klatkę piersiową oraz stymuluje pracę mięśni stabilizujących łopatkę.
    4. Reguluje pracę nerwu błędnego, wycisza układ współczulny i aktywizuje przywspółczulny poprzez spokojny oddech, uważność oddechu i ruchów ciała, świadomość ciała – co różni gimnastykę od szybkich i energicznych form treningowych nastawionych głównie na ilość powtórzeń, szybkie i intensywne ruchy.
    5. Polepsza pracę serca i płuc, natlenia krew, reguluje ciśnienie i metabolizm.
    6. Wpływa na układ immunologiczny i odporność.
    7. Zwiększa energię życiową, siły witalne.
    8. Wzbudza energię qi narządów, uaktywnia gruczoły wydzielania wewnętrznego.
    9. Reguluje pracę narządów wewnętrznych: serca, płuc, wątroby, śledziony, nerek oraz gruczołów: jajników, nadnerczy, trzustki, tarczycy, grasicy, przysadki mózgowej, szyszynki oraz wszystkich układów w ciele: m.in. układu pokarmowego, układu moczowo-płciowego, układu hormonalnego.
    10. Uwalnia emocje z powięzi, gdzie poprzez nieprzyjęcie ich, wyparcie osadziły się w ciele, tworząc napięcia i bóle.
    11. Przygotowuje do zajścia w ciążę, do ciąży, porodu, połogu, poprzez dobrze działające dno miednicy oraz wzmocnienie mięśni kręgosłupa na całej długości, szczególnie w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, bardzo obciążonym w ciąży przez rosnący brzuch.
    12. Pozwala powrócić do kondycji po ciąży, po cięciach cesarskich czy dla wieloródek, które często borykają się z nietrzymaniem moczu czy obniżeniem, opadaniem narządów i dna miednicy.
    13. Zapobiega obniżaniu/przemieszczaniu się pochwy, macicy, pęcherza, narządów wewnętrznych.
    14. Wzmacnia mięśnie wewnętrzne, w tym mięsień poprzeczny brzucha.
    15. Rozluźnia mięśnie zewnętrzne, które często przejmują funkcję osłabionych mięśni wewnętrznych, co powoduje bóle, choroby kręgosłupa i całego ciała, gdyż mięśnie zewnętrzne nie mają takiej siły, aby utrzymać ciało w prawidłowym napięcio-rozuźnieniu i stabilizacji.
    16. Kobietom ćwiczących szybko i intensywnie (w tym taniec) pozwala na prawidłowe rozłożenie działania mięśni w ciele, w tym mięśni stabilizatorów i odciążenia mięśni powierzchownych, które są zbyt mocno napięte.
    17. Wzmacnia mięśnie stabilizatory (mięsień wielodzielny, poprzeczny brzucha oraz czworoboczny lędźwi), które stabilizują dolną część pleców. Kiedy mięśnie stabilizatory są osłabione, ich pracę próbują przejmować większe mięśnie powierzchowne. Mięśnie powierzchowne nie są zaprojektowane tak jak stabilizatory, więc ich nadmierne obciążenie powoduje, że w końcu słabną, ponieważ nie mają odporności na taki rodzaj zmęczenia, jaki mają mięśnie stabilizatory. Mięśnie powierzchowne nie są tak zbudowane, aby utrzymywać stabilny kręgosłup podczas codziennych czynności i w konsekwencji, wykonując dużo większą pracę, stają się przepracowane i zaczynają się spinać. I to prowadzi do uczucia bólu.
    18. Wspiera kobiecą sylwetkę: unosi podbródek, wzmacnia i wygładza szyję, otwiera klatkę piersiową, ujędrnia piersi, podnosi pośladki, otwiera miednicę i biodra.
    *********************************************************************************
    Zapraszam Was Kobiety na 7 tygodniowy program on-line na którym poznasz wszystkie 27 ćwiczeń w połączeniu z oddechem i mięśniami dna miednicy. Jak poprzez ćwiczenia pracować ze swoim centrum oraz jak je wzmacniać lub rozluźniać w razie potrzeby w życiu codziennym. Jak je poczuć i posługiwać się nim, aby niepotrzebnie nie obciążać kręgosłupa i innych części ciała.
    Tutaj link do poczytania i zapisania się: https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-moc-srodka-2022/
    ZACZYNAMY 2 stycznia 2023!
    Pozdrawiam i czekam na Was,
    Gosia @Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤

  • Życie w spódnicy

    Życie w spódnicy

    Tak my Wiedźmy chodzimy nawet po górach w spódnicach. Zdjęcie z naszego ostatniego wejścia na szczyt Babiej Góry na wschód słońca. Wkrótce będzie krótka relacja z tego metafizycznego wejścia nocą w towarzystwie dzikich zwierząt.

    A WRACAJĄC DO ŻYCIA W SPÓDNICY

    Dostałam ostatnio pytania od jednej z kobiet, więc jak zwykle w ważnych tematach odpowiadam na forum, aby więcej kobiet mogło przeczytać i ewentualnie skorzystać.

    “Dzień dobry,

    Interesuje mnie spódnica “Kobiecy Krąg”. Chciałabym, żeby mi służyła i była odpowiednia na sezon jesienno-zimowy. Widzę, że na wszystkich zdjęciach pozuje Pani w lecie, stąd moje pytanie jak gruba jest spódnica (chodzi mi o len) i czy nadaje się na jesień/zimę. Jakie ma Pani doświadczenia, ponieważ słyszałam, że chodzi Pani w spódnicach cały rok. Może inny materiał byłby odpowiedniejszy?
    z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam,
    Monika”
    💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃
    To moja odpowiedź dla Moniki:
    Len, który używam do szycia spódnic jest dosyć gruby (245-+5g/m2) i nadaje się na zimę jak najbardziej, ale latem też. Len jest prany, więc mięciutki i żywy. Przywożę go z Białorusi. Zdjęcia są robione zwykle latem, wczesną jesienią albo późną wiosną, bo wtedy bardziej aura sprzyja i można pokazać spódnicę w całości, a nie pod płaszczem. Tak chodzę cały rok w spódnicach i bez bielizny. Jak są bardzo duże mrozy, to wtedy zakładam zakolanówki i owijam biodra kaszmirem albo wkładam jeszcze dodatkowo halkę. I jest ciepło. Nawet bez majtek 🙂. Cieplej niż w spodniach, bo jest przepływ energii. Spodnie uciskają i powodują ochłodzenie miejsc intymnych.

    Ale Monika nie daje za wygraną hahha i dalej pyta:
    “Dziękuję za odpowiedź. A jak to jest “nie nosić bielizny”? Czy spódnica się nie brudzi? Trzeba ją często prać? I jeśli mogę zapytać jak często prasujesz spódnicę lnianą? Len kojarzy mi się z materiałem, który bardzo się gnicie. Zastanawiam się więc ile “pracy” trzeba włożyć w utrzymanie jej w ładnym stanie.
    Jeszcze raz dziękuję
    Monika”

    Często spotykam się z tym, że pierwsze wątpliwości kobiet co do nie noszenia bielizny, a konkretnie majtek są związane z wydzielinami z joni i higieną. No właśnie, niestety, większość najważniejszych tematów związanych z naszym zdrowiem, długim życiem, zachowaniem urody i energii funkcjonuje w powszechnej opinii zupełnie odwrotnie niż w rzeczywistości jest. I tak właśnie jest z noszeniem majtek. Ja nie noszę majtek od 8 lat. I wiem, że bardziej higienicznie jest bez niż z, za wyjątkiem miesiączki. W miesiączkę warto mieć majtki z naturalnych tkanin i w ogóle to, co jest blisko ciała dobrze gdyby było naturalne, reszta ubrań też fajnie jak jest naturalna. Robiono badania aury człowieka noszącego syntetyki i okazuje się, że aura takiego człowieka wygląda dokładnie tak samo jak aura osoby przyjmującej leki psychotropowe. Taki człowiek jest bardzo osłabiony i można łatwo nim manipulować. Okazuje się zatem, że dużo nie trzeba, wystarczy nas ubrać w sztuczności i już.
    Wracając do majtek, to wiem z własnego doświadczenia, że joni ma się dużo lepiej, jest cały czas w kontakcie z powietrzem oraz energią ziemi. Całe łono się oczyszcza i otwiera, uzdrawia. Zupełnie zmienia się zapach joni. Ona wtedy żyje i oddycha i ma się bardzo, bardzo dobrze. Wszystkie narządy miednicy mniejszej maja się wówczas lepiej niż pouciskane majtkami i na przykład obcisłymi spodniami, jak dżinsy. Do tego często jest jeszcze pasek skórzany i wtedy kobieta jest spętana na całego. Nie zazna nigdy prawdziwej wolności. Energia nie krąży, nie ma jak płynąć, uciśnięte narządy obumierają, czasem zaczynają chorować, już nawet w młodym wieku.
    Jeśli chodzi o wydzieliny z joni, to ja obecnie prawie w ogóle ich nie mam. Czasem coś tam widzę na sukience czy spódnicy w kolorze białym, ale są to tak znikome ilości i na dodatek bez jakiegokolwiek zapachu, że pranie naprawdę nie jest konieczne. Dlatego spódnice piorę bardzo rzadko, po prostu nie mam takiej potrzeby, sukienki nieco częściej, ale to ze względu na pachy aniżeli na wydzieliny z joni. No i sukienki są zwykle bardziej obcisłe od góry, więc mają styczność z ciałem bardziej niż szeroka spódnica.

    Lnu nie powinno się prasować, bo zamykają się otwory, dzięki którym właśnie len oddycha. Ja niestety mam jeszcze nawyk prasowania, ale uczę się odchodzić od tego i zdarza mi się coraz częściej wyjść nie wyprasowaną i nie chodzi tylko o len. Len najlepiej po prostu od razu po praniu powiesić. Jego natura, charakter, urok i elegancja to właśnie być pogniecionym. Taki ma być.

    JAK ZACZĘŁA SIĘ MOJA PRZYGODA ZE SPÓDNICĄ?

    Po podjęciu decyzji o odejściu z korporacji znalazłam gimnastykę słowiańską albo ona mnie znalazła, nigdy nie wiem jaka była kolejnośc. W korpo chodziłam w spódnicach, ale obcisłych i krótkich, takich bardziej garsonkowych. Długie, szerokie spódnice znalazły mnie albo ja je, kiedy rozpoznałam, że funkcjonuję w energii męskiej i odebrałam mężowi jaja i zaczęłam zmieniać swoją energię. Energia kobieca uruchamia zupełnie inne myślenie, postrzeganie, więc i działanie. Długa, szeroka spódnica bardzo spowalnia mnie we wszystkich pracach domowych dlatego do sprzątania zawsze jestem w spódnicy, w pracy też, żeby nie zapieprzać jak dziki osioł, a z gracją w uważności i spokoju duszy nasycać się wykonywanymi czynnościami i doładowywać energetycznie, zamiast tracić energię w pośpiechu stresie, nacisku. Zorientowałam się też, że w długiej, szerokiej spódnicy jest dużo cieplej, nawet zimą, gdyż nie ma ucisku, który zatrzymuje energię i powoduje wychłodzenie łona. W zamian za to jesteśmy w taki ochronnym kręgu, tworzy się lej do ziemi, skąd płynie w górę ciepła, uzdrawiająca energia. A doświadczanie wolności bez majtek i biustonosza jest niczym ekstatyczne doznanie odczuwane w całym ciele fizycznym, i wszystkich ciałach subtelnych.

    Dodatkowo energetycznie długa, szeroka spódnica chroni kobietę przed utratą energii seksualnej. Krótkie, obcisłe spódnice czy też obcisłe spodnie powodują, że wywołujemy pożądanie u napotykanych mężczyzn. Zainteresowanie mężczyzn jest wtedy typowo genitalno-seksualne podparte piramidą pożądań. Kobieta przez chwilę czuje się lepiej, bo zbiera tę energię od mężczyzn, lecz ponieważ jest to wynikiem działania piramidy pożądań, zawsze musi potem oddać/zwrócić tę energię. Może się to objawić poprzez wszelakie straty na zdrowiu, w finansach, majątku, relacjach itp. Kobieta zaś ubrana w długą, szeroką spódnicę, nie dość, że jest w pieczy od Matki Ziemi, to jest inaczej postrzegana przez mężczyzn, z innej pozycji i perspektywy, bardziej z poziomu serca, subtelnie, nie jako stricte przedmiot pożądania.

    💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃💃

    Zatem kobiety zachęcam Was do eksperymentowania z noszeniem długich i szerokich spódnic, także do zdjęcia biustonosza i majtek. I czekam z ciekawością na Wasze doświadczenia, piszcie co się zadziewa u Was 🙂.

    Tutaj możesz zamówić i uszyć dla siebie spódnicę rękodzieło na wymiar. Każda spódnica jest wypieszczona i Tworzona w miłości i wdzięczności, bez pośpiechu, ze spokojem duszy. Wszystkie materiały są naturalne w 100%. https://sklep.metamorphosis.gs/

    Pozdrawiam w wolności, mądrości i mocy łona, Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz

    Fot: Ania Kozłowska

  • Wchłaniaj i gromadź energię

    Wchłaniaj i gromadź energię

    Przestań myśleć, że ktoś Ci “zabiera” energię. Skup się na tym, aby ją wchłaniać, gromadzić i obdarowywać, uzdrawiać siebie i wszystko wokół siebie, wszak każda kobieta ma moc uzdrawiania, ale pod warunkiem, że jest napełniona a nie pusta. Żyj tak każdego dnia, aby nie tworzyć deficytów energetycznych.

    Tutaj możesz skorzystać z wideo o mocy kobiety, jak i skąd ją czerpać: https://sklep.metamorphosis.gs/home/wsparcie-cwiczen/moc-kobiety-kurs/

    “Zabieranie” energii nie istnieje w Nowej Ziemi. Jest tylko w starych matriksowych schematach. Jeśli masz otwarte serce i jesteś w rozluźnieniu ciała fizycznego i ciał subtelnych, nic się nie zatrzyma na Tobie, nic Ci nie ubędzie, a jedynie będziesz kumulować, nasycać się każdą minutą życia, każdą relacją, aby potem móc obdarowywać w akcie służenia światu i Nowej Ziemi.

    Kiedyś napisałam trochę o wampiryzmie w matriksie: https://www.facebook.com/Metamorph…/posts/1255240314624335

    “PRZEZNACZENIE KOBIETY
    Starożytna chińska mądrość brzmi: kobieta ma tylko jedną ważną rzecz w swoim życiu, której powinna uczyć się od dzieciństwa – wchłaniać w siebie, gromadzić i przechowywać energię. Jest to jej przeznaczenie. Dla mężczyzny jest ona źródłem żywej wody, do którego powraca znowu i znowu, aby wypełniać się siłami. Zmęczona kobieta nie może pomóc mężczyźnie zregenerować się, jest jak wyschnięta studnia niezdolna do zaspokojenia cierpiącego pragnienie. Prace, które wywołują wewnętrzny konflikt i negatywne emocje, nie pasują do kobiety. Wszystko, czym się zajmuje, powinna robić z miłością. Dla siebie, dla swojej rodziny, aby spełnić swoje główne przeznaczenie. Pasuje wszystko, co sprawia kobiecie przyjemność i pozwala odnaleźć harmonię – śpiew, malowanie, taniec, muzyka, rękodzieło. Jeśli chce tym zajmować się – niech się zajmuje. Kobieta ma wielką misję – być niewyczerpanym energetycznym źródłem radości, optymizmu, piękna, światła dla całej rodziny.
    Dla każdej kobiety ważne jest wiedzieć, że jest wspaniała – stwarza to poczucie napełnienia. Od czułych słów i uznania jej piękna kobieta staje się miękka, delikatna, figlarna i jeszcze bardziej rozkwita. Mądry mężczyzna wie, jak pomóc ukochanej kobiecie stać się jeszcze wspanialszą. Im bardziej dba o kobietę, tym obficiej ona kwitnie i wypełnia swoją energią mężczyznę. Kobieta jest paleniskiem, któremu niezbędny jest ogień. Najdroższą kosztownością na świecie jest energia, nie można jej kupić za żadne pieniądze. Dlatego mężczyzna jest gotów oddać kobiecie za ten ogień wszystko co najcenniejsze. www.diagnostykakarmy.pl

    Zapraszam z miłością do Szkoły Metamorphosis na głęboką transformację w towarzystwie gimnastyki słowiańskiej i tantry: https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/
    Zostań Słowiańską Kapłanką Miłości i/lub Instruktorką Gimnastyki Słowiańskiej i nieś to w świat innym kobietom ❤.

    Pozdrawiam w rozluźnieniu, mocy i służbie, Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤

  • Totalna akceptacja

    Totalna akceptacja

    Wczoraj nad ranem miałam niesamowity sen. Poczułam i od razu się obudziłam. Ta świadoma jakość jest już we mnie.
    Rozmawiam ze swoim wujkiem. On mówi coś o szkole i podręcznikach. Ja na to coś w tym stylu: “Wujku ze mną raczej nie rozmawiaj na ten temat. Dzieci powinny być w lesie, a nie w szkole.” I się obudziłam. Niby nic, ale wydarzyło się coś magicznego w czasie tej krótkiej rozmowy z wujkiem Jurkiem, nota bene mój zmarły tato też miał tak na imię.

    Ważne było moje ODCZUCIE TOTALNEJ AKCEPTACJI*ODPUSZCZENIA*UKOCHANIA*BŁOGOSŁAWIEŃSTWA WSZYSTKIEGO (w tym przypadku tej konkretnej sytuacji ze snu, akceptacja mojego wujka z jego zgoła odmiennym stylem życia, świadomości itp.) – bez osądu. Odczucie kompletne, pozbawione w 100% jakiegokolwiek osądu. Tak do końca, do kości. Dotąd pomimo, że akceptuję wszystko, jednak częściowo była to akceptacja z głowy, bo wiem, czuję, że tak jest najwłaściwiej. A tu nagle pojawia się to w całej mojej istocie, w ciele, w świadomości. Takie czyste i świetliste odczucie o wielkiej mocy.

    Ale co stało się potem? Byłam zadziwiona, a nawet zszokowana.

    Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam inną twarz, a szczególnie moją uwagę skupiły usta, które były bardzo powiększone, jędrne i takie na zewnątrz. I szczęka. Szczęka była totalnie rozluźniona, tak rozluźniona, że aż jej nie czułam, jakbym nie miała tej części ciała. No i ciało. Całe ciało było jak nowonarodzone, jakbym dopiero wyszła z łona mamy. Miewałam takie stany zwykle po rytuałach tantrycznych, kiedy bardzo rosną wibracje ciała. Tym razem było podobnie, ale nie tak samo.
    Zwykle po obudzeniu się, muszę dać ciału uwagę, trochę się porozciągać, aby mogło służyć mi cały dzień, tym bardziej, że prawa strona ciała jest w dyskomforcie od wczesnej młodości.

    Przyszła świadomość, że totalna akceptacja i odpuszczenie, płynące z ciała i całej istoty (nie z mentalu), mogą w jednej chwili uzdrowić całe ciało. Niesamowite doświadczenie.

    Trwałam w tym stanie ciał przez cały dzień, ale czułam jak wracający mental “psuje” całą zabawę. Niemniej już WIEM. I to pozostanie ze mną już na zawsze.

    Wiedziałam od dawna, że praca z ciałem daje niesamowite efekty, uzdrowienia, zwiększa świadomość, daje moc itd., ale że aż tak…

    Przekazuję Wam drogie kobiety moje doświadczenie oraz bardzo, bardzo zapraszam na drogę pracy z ciałem oraz otwieranie przestrzeni serca do szkoły Metamorphosis, gdzie podczas spotkań warsztatowych w kręgach dzieją się CUDa dla kobiet i ich rodzin.

    Nową Ziemię możemy stworzyć tylko poprzez otwarte serce i miłość, a to właśnie znajdziesz w szkole Metamorphosis.

    Link do szkoły: https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/
    i zakładka “warsztaty” tutaj: https://sklep.metamorphosis.gs/

    Pozdrawiam w dążeniu do totalnej akceptacji, Gosia ❤