CHODZI O SEKS? A MOŻE JEDNAK NIE? O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI?
CZEGO POTRZEBUJE KOBIETA?
CZEGO POTRZEBUJE MĘŻCZYZNA?
“Hej Gosia ❤️
Zaczęłam cię słuchać na Twojej grupie, bo bardzo czuję to o czym mówisz…
Ja wiem, że Ty nie odpowiadasz na prywatne wiadomości, ale może znajdziesz chwilkę, aby przeczytać moją wiadomość i być może znajdziesz przestrzeń, aby coś na grupie opowiedzieć na ten temat.
Chodzi o seks.
Ja nigdy nie byłam bogini seksu i raczej moja namiętność się gdzieś schowała. Kocham męża, ale nie mam prawie nigdy Energi/ochoty na seks (oczywiście nr 1, bo tylko taki znamy).
Czuję, że chcę czegoś więcej, ale nie wiem czego… Mój mąż cierpi, bo ja prawie nigdy nie inicjuję seksu… Bardziej mi zależy na bliskości i czułości niekoniecznie kończącymi się typową intymnością.
Żyję w ciągłym poczuciu winy, że nie jestem taka jak powinnam dla mojego męża… Uczę się kochać siebie i w wielu dziedzinach bardzo się poprawiło ale w Tym nie za bardzo.
On się czuje odrzucony i ja też…
Zastanawiam się, co możemy zrobić żeby poprawić nasze relacje, naszą bliskość i wydaje mi się, że w tym co uczysz mogę się tego nauczyć, ale nie wiem ile mam czasu, ile on wytrzyma i czy wytrzyma.
Czy może mogłabyś ten temat kiedyś poruszyć w swoich lajwach?

Poczułam, że tylko do Ciebie mogę o tym napisać, nie wiem czemu… Bo ja bardzo szanuje Twoją przestrzeń i nie chcę jej zakłócać i zabierać Twojej energii ale potrzebuję pomocy.
Latami mi się wydawało, że sobie z tym poradzę, że dam radę coś z tym zrobić, ale chyba jest coraz gorzej.
A my jesteśmy ze sobą od 16-stego roku życia…
Gosiu przez ostatnie kilka godzin czytam twoje posty o seksualności… rozumiem, że łatwo nie będzie i że mogę stracić męża…. ale ja chyba nie mam już drogi powrotnej, muszę stanąć przy sobie i nie zmuszać się do tego czego nie czuję.
Chcę dalszej transformacji, bo tylko wtedy mam szanse na wewnętrzny spokój i akceptację tego, co się wydarzyło i tego co jest. Boję się okropnie, nie wiem jak to będzie (ja i mój mąż, bo on to taki zwykły facet, w ogóle nie duchowy).
Mam nadzieję, że wszechświat będzie mi sprzyjał w dalszym uczestnictwie w Twoich warsztatach… i chce to zrobić przede wszystkim dla siebie i dla mojego męża(jeśli da radę wytrwać przy mnie) i dzieci.
Dziękuję za Twoją służbę dla nas… Budzących się kobiet” Monika
*************************************************

To jest tak ważny temat na teraz, że postanowiłam zrobić lajw w odpowiedzi na list od Moniki. Lajw będzie 6 grudnia (na Mikołajki ode mnie 🙂 o godzinie 12.12 tutaj na fanpage.
Powchodzimy sobie głębiej w tę przestrzeń i zobaczymy co nam się ukaże…
**************************************************

A póki co parę słów ode mnie w tym temacie. Tak jak pisze Monika – nie mamy już wyjścia, nie ma drogi powrotnej, czujemy bardzo dużo, zawsze czułyśmy, ale nie miałyśmy odwagi pójść za sobą. Teraz już nie mamy wyjścia. Czasy są takie, że wymagają od nas coraz więcej. Wraz z rozwojem, rośnie odpowiedzialność.

A jaka Kobieta taka Planeta.

To energia żeńska tworzy cały świat, materię, więc na nas spoczywa odpowiedzialność za to, co widzimy. To kobieta w swoim Łonie – Tyglu Tworzenia tworzy cały świat poprzez CZYN MężCZYzNy oczywiście. Aby czyn mógł służyć Mateczce Ziemi potrzeba, abyśmy zapładniały tylko to, co jej służy. Nie możemy niestety tego zrobić będąc pod piramidą pożądań, będąc niewolnicami własnych pożądań, rządzy, chuci i pragnień ego oraz stworzycielkami rządzy, chuci, pożądań i pragnień ego naszych mężczyzn.

Dlatego coraz więcej kobiet zaczyna stawać za sobą, a tym samym za ziemią i światem, nie dając zgody na dotychczasowe schematy seksualności. To oznacza też stawanie za mężczyzną, ale oni nie rozumieją tego na poziomie świadomym, gdyż są po prostu zaślepieni energią seksualną. Ona w nich tak buzuje i nie daje spokoju, wytchnienia.

Nasi mężczyźni nie znając nowych rozwiązań i jednocześnie będąc owładniętymi (ja to nazywam opętaniem, bo energia seksualna jest tak silna, że śmiało tak można to nazwać) – cierpią wraz z nami. Zanim nadejdzie nowe, a starego już nie chcemy – jest najciężej w temacie tak silnej energii, która chce się realizować, a nie może. Czyli nie chcemy już tego, co znamy, a nie wiemy jak po nowemu.

Mężczyźni gdzieś na poziomie głębokim też już wiedzą, że to im nie służy, ale świadomie energia daje im “popalić” jeszcze i dlatego nie chcą rezygnować z tego, co znają i potrzebują dać jej ujście. Mają poczucie, że zwariują, jak nie pozbędą się energii na zewnątrz. Ja bardzo, bardzo ich rozumiem, kiedyś dokładnie to poczułam, co czują mężczyźni i jak silną mają energię seksualną. Działo się to, kiedy pracowałam z piramidą pożądań i chciałam “okiełznać” swoją energię seksualną, którą też zawsze miałam bardzo silną. Może opowiem o tum na lajwie 🙂.

Opowiem też o tym jak sobie radzić i co można zrobić na już, na teraz, żeby było lżej, żeby związki nie podupadły. Postaram się dać konkretne rozwiązania, pomysły, inspiracje.
************************************************

Zatem do zobaczenia 6 grudnia o godzinie 12.12.
*************************************************

Bardzo dziękuję Monika za list i zaufanie i że miałaś odwagę napisać o tym, bo wiele kobiet przeżywa podobnie, ale z poczucia winy, wstydu nie mówią o tym. Dotyczy to szczególnie kobiet, które są w stałych związkach. Tam gdzie jest wymiana partnerów co dwa, pięć lat trochę to inaczej wygląda.
************************************************

Pozdrawiam i pozostaję w służbie, Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤

Zdjęcie: Bartkowska photography ❤❤