Category: Blog

  • COŚ WSPANIAŁEGO

    COŚ WSPANIAŁEGO

    “Witajcie Boginie, chciałam się z wami podzielić historią, która zadziała się parę godzin temu, a powiązana jest z rytuałem odcięcia, który robiłyśmy bodajże w sobotę. Jedną z osób z którą robiłam ten rytuał był mój Ojciec i w moim przypadku odcięcie ( a raczej transformacja relacji) odbyło się poprzez ucałowanie Jego stóp z miłością, szacunkiem i akceptacją.
    Wyobraźcie sobie, że szukając w pociągu swojego miejsca podróży, trafiam na współpasażera, który w dużym stopniu przypomina mojego własnego Ojca – oczywiście momentalnie poczułam falę gorącą przepływająca od stóp po czubek głowy. Po chwili okazuje się, że również sposób mówienia, ton głosu i poglądy na ten świat łudząco przypominają mi własnego Tatą.
    Nawiązuje się pomiędzy nami konwersacja w temacie kobiet, kościoła i religii. Słyszę, że jestem egoistyczna, pyszna, dzika i nieodpowiedzialna – nie chodzę do kościoła, nie mam poczucia grzechu, potrzeby spowiadania się poprzez pośredników, uznania autorytetów i nauk kościoła.
    W moim odczuciu Pan jest narzucający, autokratywny i wszechwiedzący w wypowiadanych opiniach. Wypisz wymaluj mój Tato.
    Osiadam w tej całej sytuacji w uważności obserwowania swoich emocji – budzącego się ego, które chciało ogłosić że moja prawda jest prawdziwsza; współczucia i oceny, że ktoś w moim mniemaniu jest zamknięty w schematach; doświadczam poczucia żalu i braku akceptacji na moje życie/wybory/postrzeganie świata; złości i buntu, że ktoś mówi mi co muszę/powinnam zrobić żeby uratować dusze swoją i mojej rodziny…

    I wiecie, piękne jest to że ostatecznie osiadłam w uczuci miłości, akceptacji i zaciekawieniu na drugiego człowieka bez potrzeby osądzania, korygowania i tłumaczenia się.
    Nasze spotkanie zakończyło się z uśmiechem, Bożym błogosławieństwem i nieoczekiwanym prezentem, który przyjęłam z wdzięcznością.
    I kiedy już zostałam sama przyszła do mnie myśl- intencja, że spotkania z moim własnym Tatą przebiegają właśnie w takich energiach miłości i akceptacji MOJEGO serca.
    Tak więc jeszcze dobrze nie zdążyłam wrócić do domu, osiąść w tym co doświadczyłam w naszym Kręgu a już dzieje się taka Magia.
    Agnieszka”

    Dziękuję bardzo Agnieszka za Twoją opowieść, piękną i szczerą. Tak właśnie dzieje się, kiedy przestajemy oceniać i przyjmujemy świat, ludzi jakimi są. Ja od dawna zadaje sobie pytanie: Jakie mam prawo oceniać co jest dobre a co złe i skąd wiem co czym jest? Skoro się dzieje i mnie spotyka, to jedynie cenna informacja właśnie dla mnie. Nie dlatego mam to przed oczami, żeby ocenić, ale żeby w pokorze i miłości przyjąć, co przychodzi i zastanowić się czy chcę, potrzebuję tego dalej doświadczać, czy może chcę i potrzebuję inaczej. Dlaczego mnie to dotknęło i akurat na mnie trafiło? Co chce się pokazać, uzewnętrznić, wyjść na jaw, na światło dzienne. Nigdy do tego nie dotrę, uważając, że to ludzie/świat są tacy czy tacy, czyli spoglądając na zewnątrz. Przyjmując, akceptując i rozważając po co i dlaczego w kontekście jedynie swojego losu – dokładnie o to mi chodzi.

    Dziękuję Kobietom, które brały udział w warsztacie za zaufanie, za Waszą otwartość i szczerość. Za każdą z Was tak piękną i jedyną w swoim rodzaju. Dziękuję za ten wyjątkowy czas dla mnie, kiedy dzięki Waszej energii mogłam otworzyć się jeszcze bardziej na prawdę o sobie, bez jej oceny i za to, że mogłam w RAdości i spontaniczności ją przekazywać ❤.
    Jesteście/śmy piękne i mądre i pamiętamy o tym.

    HASŁO TEGO WARSZTATU: COŚ WSPANIAŁEGO – tylko my wiemy o co chodzi, ale dobrze brzmi, więc możecie wziąć dla siebie ❤.

    PS. W tym roku to już ostatni warsztat podstawowy z gimnastyką słowiańską, mięśniami dna miednicy, oddechem i elementami tantry. Teraz w okresie ciepłym zapraszam na doświadczanie gimnastyki i tantry w żywiołach i nie tylko. Na warsztaty zaawansowane I, II, III i IV stopnia: https://sklep.metamorphosis.gs/ Oraz na przepiękny i kompleksowy przekaz on-line MOC ŚRODKA Sekret Zdrowia i Urody: https://produkty.metamorphosis.gs/…/moc-srodka-kurs-video/

    Całuski i dobrego dzionka, Gosia  ❤

  • Jak ma się Twoje ciało?

    Jak ma się Twoje ciało?

    Czy masz bóle/dyskomfort/niedogodności w ciele?
    Może boli Cię kręgosłup lędźwiowo-krzyżowy?
    Może masz przesunięte biodra, bolące pachwiny, kolana, stopy?
    Jak się ma Twoja żuchwa? Czy zaciskasz żuchwę i zęby? Gdzie leży Twój język na co dzień?
    A jak Ci się oddycha?
    Czy oddychasz pełną piersią, czujesz wolność?
    Czy może masz zapadniętą klatkę piersiową, wdowi garb czy bóle w okolicy łopatek?
    Jak Twoje ramiona i barki?
    Jak szyja?
    Czy czujesz sztywność i ciężar w ciele czy też giętkość i lekkość?
    Kochana Kobieto może Twoje ciało krzyczy, woła do Ciebie?

    Nasze ciało to taki pojazd dla nas do życia tutaj na ziemi. Fajnie jest, gdy jest sprawne i zadowolone. Z mojego doświadczenia wiem, że większość naszych bóli/chorób/dyskomfortów (może nawet wszystkie) wynika z NAPIĘĆ, które generujemy poprzez stare schematy myślenia, zachowania, działania, sposób wychowania, oczekiwania społeczne, oczekiwania wobec siebie, programy rodowe, ocenianie i brak akceptacji życia i świata, ciągłe zaspokajanie ego itd.

    Jeśli jesteś bardziej świadoma i uważna na siebie, zaczynasz widzieć i odczuwać te napięcia. Żeby je zauważyć, potrzeba naprawdę zatrzymać i wyciszyć się. Podczas wybuchów adrenaliny lub w trakcie permanentnych zachowań adrenalinowo-programowo-schematowo-stresowo-różnych nie jesteśmy w stanie dotrzeć do praprzyczyny naszych niedogodności. Dlatego fajnie jest zwolnić i popatrzeć, posłuchać, poczuć.

    Od kiedy zatrzymałam się i zwolniłam tempo życia cały czas obserwuję i czuję. Wyszło mi, że NAPIĘCIE jest głównym powodem twardego, bolącego i sztywnego ciała. Tym bardziej u kobiety, która z natury ma być mięciutka dla dzidziusia, dziecka, mężczyzny.

    Im bardzie jesteś w miękkości i relaksie ciała i umysłu, tym bardziej Twoje ciało się raduje i dobrze się ma. Rozluźnione stopy, miękkie kolana, swobodny i taneczny ruch bioder, otwarte łono, rozluźnione ręce, tułów, barki, twarz i głowa NA CO DZIEŃ, to to, co daje mi zdrowie, lekkość, miękkość i giętkość. Ponieważ ciało wpływa na umysł i odwrotnie, wówczas umysł też zmienia swoje nastawienie, co skutkuje zupełnie inną jakością myślenia, odczuwania i w konsekwencji działania. Życie staje się proste i przyjemne. Nawet w tak zwanej ciemnej stronie mocy jest super. Naprawdę.

    To gimnastyka słowiańska postawiła mnie w pionie i w mocy mego ciała. Ukorzeniła mnie, dzięki czemu nikt i nic nie jest w stanie mnie wytrącić z mojej drogi. To dzięki niej zatrzymałam się i nie pędzę nie wiadomo dokąd, a jestem w tu i teraz ze sobą i dla siebie. To dzięki niej moja korona na głowie daje mi mądrość, prawdę i akceptację, a nie pychę, władzę i kontrolę.

    Kobieta, która jest nasycona i rozluźniona jest w stanie obdarować mężczyznę, rodzinę, świat. Stwarza wszystko, co najlepsze. Jeśli natomiast jest pusta, zmęczona, wciąż pędząca i zestresowana, tworzy dokładnie taki sam świat. To w Łonie kobiety znajduje się Tygiel Tworzenia wszystkiego, co widzimy i nas otacza.

    Całuję i pozostaję w lekkości ciała i ducha, Gosia ❤

  • PRZEJEDZONE i wciąż głodne

    PRZEJEDZONE i wciąż głodne

    Pragnienia, pożądania, żądze, wszystko, co składa się na piramidę pożądań oznacza ciągły niedosyt i w konsekwencji frustrację, złość, smutek, żal, nienawiść i ciągły narastający GŁÓD – nie do zaspokojenia itd. Co prawda niedosyt w seksie nr 2 jest ważny, żeby nie dopuszczać do przesycenia i w konsekwencji do odrzucenia. Ale w tym akurat niedosycie chodzi o orgazm genitalny, bo z reguły inny występuje rzadko. W głębszym przeżyciu, czyli na poziomie energii i duchowym nie ma mowy o niedosycie, bo tam jest całkowite nasycenie i wypełnienie się wzajemne przez kobietę i mężczyznę i/lub inne istoty, żywioły itp.

    Żeby zaspokajać ten głód wymyślamy przeróżne sposoby. Jedzonko, wakacje, zakupki, papieroski, drineczki itp. Nie wiem jak Wy, ale ja mam już tego po dziurki w nosie. Czuję, że te przejadanie nie daje żadnych rezultatów, mało tego mój organizm odrzuca już czekoladkę, kawusię – to moje zaspokajacze były akurat w ostatnim czasie. Kiedyś zakupy, sukcesy, pieniądze, podróże a w niedawnej przeszłości rozwój osobisty, duchowy. Oczywiście nie ma w tym nic złego, o ile nie jest to w zastępstwie i daje chwilowe, urojone zaspokojenie. Jest cienka granica – jak we wszystkim – pomiędzy delektowaniem się życiem i bycie w nim a zaspokajaniem swoich tęsknot, niedoskonałości poprzez tak zwane życie. I w tym nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że to kurwa nigdy nie da zaspokojenia. Może tylko doprowadzić do zrujnowania finansowego, zdrowotnego, energetycznego i innego, na każdym poziomie. A GŁÓD wciąż i wciąż będzie.

    Temat jest tak szeroki i głęboki, że zaledwie liznęłam go, ale wrócę do tematu seksualności, bo właśnie natknęłam się na opis jednego z badaczy podróży poza ciałem Roberta Monroe i chciałam Wam tutaj zacytować.

    “Stworzenia, którym się przyglądałem, nie były dżdżownicami – to byli ludzie! Po drugie, to skupisko kłębiących się istot wydzielało z siebie nieprawdopodobne, przyprawiające o zawrót głowy emanacje seksu, zarówno kobiecego, jak i męskiego. Po trzecie, oni wszyscy byli martwi pod względem fizycznym. Chciałem się odwrócić i uciec, ale druga część mego “ja” zatrzymała mnie na miejscu.
    … Byłem silnie przeświadczony o tym, że znów kiedyś powróci, ale wiedziałem, że już nigdy nie zawładnie (chodzi o energię seksualną) bez reszty moimi myślami czy postępowaniem. Kiedy poczułem w sobie ten przebłysk wiedzy, ogarnęła mnie jeszcze jedna emocja – głębokie współczucie dla tych istot uwięzionych w falującym kłębowisku, tak pochłoniętych poszukiwaniem przyjemności seksualnej, że nie zdawały sobie sprawy, iż można żyć w inny sposób, oraz gniew na system, który może tak zahamować, stłumić i wykoślawić, że aż doprowadzi do sytuacji, jaką miałem przed sobą. Czy te istoty pozbawiono szans rozwoju i skazano na pozostanie tutaj całą wieczność?”

    Potem jeszcze jest cały opis jak wyciągnął stamtąd mężczyznę i próbował do niego mówić, a on nie mogąc wyjść z tego kłębowiska opętano-szaleńczej energii, nawet go nie mógł dostrzec ani usłyszeć. Jego cała świadomość i uwaga były skupione tylko na tym, jak tu z powrotem tam wskoczyć.

    Zapraszam kochane kobiety na najbliższy warsztat podstawowy i ostatni w tym roku z gimnastyką słowiańską, mięśniami dna miednicy, oddechem i elementami tantry – 19-21 maja w Karczmisku na Podlasiu. Jeszcze jest kilka miejsc. Tutaj szczegóły: https://sklep.metamorphosis.gs/…/warsztat-podstawowy19…/

    Dlaczego gimnastyka słowiańska?

    Bo osadza mnie w tu i teraz. Spowalnia. Daje miejsce na pomyślenie, zatrzymanie się, poczucie. Poczucie tego, co istotne dla mnie. A mięśnie dan miednicy i poczucie ich podczas gimnastyki daje mi możliwość BYCIA W SOBIE, w MOCY ŚRODKA. Na życie fizyczne przekłada się to w dobrych nawykach posturalnych, mocnej i stabilnej sylwetce, zdrowym kręgosłupie, biodrach, nogach, mocnym gorsecie, który utrzymuje ciało, nie obciążając jego poszczególnych części, jak kręgosłup lędźwiowy, krzyżowy, kolana itd., które potem stają się napięte i bolą.

    A na poziomach subtelnych dają poczucie wartości, poczucie tego, co jest ważne, odwagę do stawanie przy sobie, odwagę do życia po swojemu, a nie tak jak chcą inni czy system. Ale też mądrość i możliwość postrzegania systemu i innych jako życia po prostu, a nie jakiś winowajców, a mnie w tym jako ofiary.

    No i wreszcie otwiera na oczyszczenie łona kobiety, oczyszczenie energii seksualnej i spojrzenie na nią z innej szerszej perspektywy, aniżeli czysto genitalny i cielesny seks. Czasem najpierw poprzez stanięcie twarzą w twarz ze wszystkimi największymi i najciemniejszymi cieniami i demonami. Ale warto. Ja przez to przeszłam i wiem, że warto.

    Jest to tylko jeden z wariantów i scenariuszy teatru, który tu odgrywamy, ale jak chcecie się tak pobawić, to serdecznie Was zapraszam do swojej piaskownicy w ten piękny majowy weekend 🙂

    Pozdrawiam, Gosia ❤

  • Czy ja zwariowałam?

    Czy ja zwariowałam?

    Zwariowałam?
    Takie oto wizje mają kobiety teraz już na warsztatach podstawowych. Ja osobiście swoje pierwsze spotkanie na jawie ze Źródłem, Pramatką, Początkiem, miałam podczas jednego z zaawansowanych rytuałów tantrycznych, a teraz jak widzicie wystarczy wejście w stan alfa, króciutka medytacja, aby kobiety osiągały takie stany.

    Pamiętam jak podczas mojej wizji przeleciałam przez nieskończoną ilość wcieleń, czasów, wersji, rzeczywistości, aż do Adama i Ewy, Praojca i Pramatki. Jest to taki stan świadomości, że po nim już nic nie jest takie samo. Wtedy zaczyna się inaczej widzieć, rozumieć, doświadczać. Inaczej to znaczy bez logiki ziemskiej, z zupełnie innego punktu. Zaczyna się pojmować wszystko inaczej, ludzi, zdarzenia, emanacje. Zanika lub zmniejsza się znacznie ocena, krytyka, oczekiwania, dążenia. Nabiera większego znaczenia doświadczanie chwili, ludzie wokół stają się ważni, przychodzi szacunek dla siebie, ludzi i świata, pokora i inne, niezgodne z regułami ziemskimi, współodczuwanie i pojmowanie wszystkiego.

    Oto przepiękny opis/wizja od jednej z kobiet z ostatnich warsztatów podstawowych z gimnastką słowiańską, mięśniami dna miednicy, oddechem i elementami tantry. Bardzo dziękuję za podzielenie się i możliwość udostępnienia dalej.

    “Małgosiu,
    chciałam Ci jeszcze raz bardzo podziękować za warsztat, nie przypuszczałam, że tak się to skończy – zacznie raczej dla mnie. Do ostatniego dnia myślałam, że fajnie, że korzystam, że włączę praktykę słowiańską w moją jogę bo dobrze mi się pracuje ale stało się dla mnie oczywiste, że weszłam na drogę z której nie mogę zejść, że sama nie udźwignę, potrzebuję przewodniczki. Chcę żebyś wiedziała co mnie spotkało ostatniego dnia bo mam wrażenie, że to jest związane jakoś z Twoim snem. Nie powiem, że to nie jest moje bo już jest, ale jest to trochę albo nawet mocno niepokojące dla mnie, nowe i duże, więc wrócę do Ciebie w czerwcu mam nadzieję i poproszę o dalszą pomoc. Poniżej zamieszczam to co spisałam po wyjeździe z Podlasia, najwierniej jak umiałam chociaż słowa to za mało.

    19 marca, trzeci dzień warsztatów Słowianka budzi się na Podlasiu. Na sam koniec po zaplataniu bransoletek, po rozdaniu kart rodowych, po mojej niezgodzie na „ciągle naprawianie” i przyjęcie odpowiedzialności za swoje powołanie, po przyznaniu ze nie jestem biała i puchata tylko z mroku idę do światła i to jest trudne, po rozmowie o córkach i śnie Małgosi, po dolnym świecie był… relaks. Gosia puściła muzykę, która „zataczała kręgi”, prowadziła medytację rozluźniająca ale ja nie szłam za nią bo… miałam wizję. Wyraźną namacalną silną, zatopiłam się w tym i popłynęłam:

    Byłam z córką na jakiejś pustej przestrzeni, trzymałam ją za rękę, stałyśmy trochę wyżej jakby na pagórku, górce? Poczułam połączenie z nią i też coś jeszcze … połączenie jakby z innymi, poczułam, że zapraszam, przywołałam moją mamę – bez słów- to było czucie, jakby działo się samo, ja to obserwowałam, ale wychodziło ze mnie. Moja mama przyszła, pojawiła się, przytuliłam ją do siebie, do nas, było między nami światło na wysokości serca, ona zgięła kolana i usiadła obok nas pod kolanami przytulając się, potem zaprosiłam babcię pierwszą i drugą, były obie i żywa i nieżywa, podeszły i zrobiły to samo, klękając wtuliły się w nas, potem siostry babć, potem zorientowałam się, że przecież muszę zaprosić też moją siostrę i że chyba powinna być przed mamą ale nie byłam pewna czy przed czy za, czy obok, ogólnie powstało małe zamieszanie i finalnie chyba weszła obok mnie, ją też utuliłam i zlała się z nami z tą dziwną tworząca się figurą ciał, kobiet z której wyrastałyśmy.

    Napływały ze spokojem ze wszystkich stron, znane i nieznane, żywe i nieżywe, przychodziły i dołączały, były ich legiony.

    Przyszła mama mojego partnera, jego siostra, napływały ciotki, kuzynki, koleżanki. W pewnym momencie przyszła mama byłego męża, ją też utuliłam i zaprosiłam, zlała się z innymi blisko mnie. Wszystko było skąpane w jasnym lekko żółtym świetle. Kobiet było tak dużo, że rozpościerały się aż po horyzont z każdej strony i wciąż dołączały, stapiały się tworząc tę niezwykłą piętę. Nie wiem czy to była muzyka Małgosi czy szepty tych kobiet, ale ja z tym dźwiękiem, który stał się jakby moim rykiem uniosłam córkę nad głowę, trzymając ją w dłoniach ułożonych w kielich. Wyniosłam ją z ogromną mocą i siłą prosto w niebo, jak ofiarowanie, jak moc, czułam siłę i to, że to jest następna z nas, że jest najwyżej, że to dar życia, że to dar rodu, kontynuacja, potęga i moc stworzona ze mnie i z nas.

    Wtedy nagle zobaczyłam tę scenę z góry. Byłam nad tym wszystkim, unosiłam się i widziałam siebie z córką wyniesioną w górę w kielichu z moich rąk, wyrastające z góry wtulonych w siebie, posklejanych, ułożonych warstwami jakby kobiet. Miałam skrzydła i byłam smokiem, patrzyłam w dół rozglądałam się napawałam widokiem i usłyszałam głos Gosi żeby pójść do ogrodu pod złoty i srebrny prysznic, żeby wejść do ogrodu pełnego kwiatów i iść pod ten prysznic, że to jest ważne… nie chciałam, wahałam się, bo musiałabym zostawić tę piękną i przyjemną dla mnie scenę, rozstać się z nimi, ale ona powtarzała to tak, że stwierdziłam, że trudno, że wyjdę z tego stanu. Wzięłam młodą i znalazłyśmy się same na zielonej soczystej trawie, dałam jej do zabawy kwiaty lotosu i jaśminu i poszłam pod prysznic, który był pod pergolą z kwiatów. Gosia mówiła coś o srebrzystej i złotej wodzie, byłam naga i nie poczułam tego ale wiem, że mnie obmyło i wtedy z kobiety znów stałam się zwierzęciem. Uniosłam się z mocą do góry, byłam wielka potężna i … złota. CAŁA ZŁOTA, złote skrzydła, złote pazury, złoty ogon, pysk… wszystko miałam złote, tylko oczy zostały moje niebieskie. Widziałam moją córkę, zabrałam ją uniosłam wysoko w górę i wydałam tak potężny ryk… Znowu zobaczyłam całą scenę skąpaną w jasnym żółtym świetle. Górę łagodnie rozszerzającą się na boki i w przestrzeń. Wciąż napływające kobiety, dołączające, oblepiające, stapiające się ze sobą zastępy. Ja z córką na szczycie, przytulone do piersi a nad tym wszystkim ogromny wciąż się rozrastający, zawieszony, falujący jak jakiś motyl, potężny złoty smok. Smoczyca wydała ryk i wypuściła dookoła potężny ogień jakby zamykający wszystko w kole. To był ryk radości i triumfu, to było jak zwycięstwo, jakaś potężna siła, to było jak wyzwolenie, jak wyswobodzenie – widziałam to z boku, ale jednocześnie czułam i byłam tą mną na dole z przytuloną córką i byłam smoczycą. Powiększałam się i falowałam, rozpościerałam, ryczałam i zionęłam ogniem w górę i na boki triumfując – byłam Lilith i tysiącami innych imion. Byłam nią w tym momencie, pierwotną, łącząca, potężną i wolną. Złotą, błyszcząca, uwolnioną, oswobodzoną, falująca obejmującą PRAMATKĄ w pełni mocy, opiekunką strażniczką. Czułam, że trwam.

    No, także tego…. Dlatego chcę wrócić na Podlasie i pracować dalej…i mam nadzieję, że nie zwariowałam 😉“.

    Całuję i czekam na Was, Gosia ❤

    Zdjęcie od: Emilia Bartkowska Selene The Korpo Witch Bartkowska photography

  • Masturbacja nic tu nie da

    Masturbacja nic tu nie da

    „… masturbacja nic tu nie da, bo nie o taki seks mi chodzi i sam płytki orgazm na to nie pomoże …”
    ”… duża chłonna wkładka zmieniła się na maleńką wkładeczkę …”

    “Zmiany fizyczne się dzieją i następnym razem je opiszę, ale mi te twoje ćwiczenia libido wypieprzyły w kosmos, ja mam niemal bez przerwy ochotę na seks, nie na pieprzenie, takie że wszystko czujesz w dole ciała, orgazm i koniec, tylko na taki seks, co go czujesz w każdej komórce ciała, co niesie Cię Gdzieś w chmury, wypełnia Cię, stajesz się samą chmurą, tęczą a orgazm jeden przechodzi w drugi i masz wrażenie że nigdy się nie skończy, a kochanek daleko daleko 🤣 i masturbacja nic tu nie da, bo nie o taki seks mi chodzi i sam płytki orgazm na to nie pomoże 🤣 tak, że tak 🤣😁.

    A i najważniejsze, kochana moja, już popuszczam tylko jak siedzę po turecku (moje ulubione siedzenie) albo jak atak kaszlu jest NAPRAWDĘ mocny, a tak panuję nad tym, przy zwykłych wysiłkowych rzeczach PANUJĘ NAD TYM !!! Duża chłonna wkładka zmieniła się na maleńką wkładeczkę. Wiem też, że jak przejdę całą drogę to i wkładka i gacie pójdą w pindu.
    Niesamowity jest ten kurs ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
    Ania”

    Oto relacja Ani, która rozpoczęła Program MOC ŚRODKA – Sekret Zdrowia i Urody. Praca z mięśniami dna miednicy czyni nie tylko cuda na poziomie ciała fizycznego, ale wprowadza też w stany seksu nr 2.

    Na ostatnim warsztacie podstawowym w ten weekend poruszałyśmy właśnie temat zaspokojenia w seksie nr 1 i 2. To jest to o czym pisze Ania, żaden orgazm genitalny nie jest w stanie zaspokoić nas na dłużej. Mało tego zamiast zaspokojenia przychodzi coraz większa frustracja. Dlaczego? Nie można się nasycić za żadne skarby, a i energii ubywa, ciało staje się coraz mniej giętkie, a nawet sztywne, brak chęci do działania, wychodzi coraz więcej niedogodności w ciele fizycznym i psychicznym. Mężczyzna nasz też nie dostaje zaspokojenia i ciągle do nas wraca z nadzieją, że w końcu tym razem, ale znowu wraca, więc nie było ani zaspokojenia, ani prawdziwej wymiany energetycznej. Ania pięknie opisała ten stan, który pozwoli na wytchnienie i pełnię. Jest to właśnie seks na poziomie energii i ducha. Nazywa się to orgazmem energetycznym i głębinowym. Obejmuje całe ciało.
    Jak przeczytałam te słowa to mój konik na temat tantry oszalał, urwał się z kojca i pogalopował po stepie . Postanowiłam puścić to dalej w świat, za zgodą Ani.

    Gdy nasza seksualność i energia seksualna są kojarzone i kończą się tylko na osiąganiu orgazmów genitalnych, rozpoczyna się też wojna domowa między kobietą a mężczyzną. Wojna o energię. Obie strony tracą, więc potem podświadomie obwiniają się nawzajem. Dochodzi do sprzeczek, kłótni, manipulacji itp. Energia seksualna jest tak silna, że nie możemy się oprzeć, ja to nazywam czasem opętaniem. Poza tym jesteśmy tak nabuzowani emocjami i to jest najłatwiejszy sposób na choć chwilową ulgę. Ale ulga jest naprawdę i dosłownie chwilowa, a stan się zaostrza zamiast poprawiać. Wiem. Nikt nas nie nauczył jak wykorzystać energię seksualną dla siebie, dla zdrowia i tworzenia dla Natury i Mateczki Ziemi. Zostaliśmy z tym sami.
    Dlatego zapraszam na transformację w tym temacie do Szkoły Miłości Metamorphosis https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/

    Fragment relacji o inkontynencji Ania napisała po pierwszym spotkaniu weekendowym oraz jednym spotkaniu porannym. Już zmiany się zadziały. Mięśnie dna miednicy bardzo szybko są w stanie się zregenerować i wrócić do swoich naturalnych reakcji.

    Kochan Kobieto jeśli chcesz zgłębić i przepuścić przez swoje ciało najpierw elementy tantry, a potem zaawansowane techniki tantryczne i tao miłości, a także wzmocnić swój środek, swoje dno miednicy oraz cały gorset, tak abyś była na zewnątrz mięciutka jak brzoskwinka a wewnątrz poczuła tę twardą pestkę – MOC, to zapraszam Cię bardzo do mojej Szkoły Miłości na drogę Słowiańskiej Kapłanki Miłości i/lub Instruktorki Gimnastyki Słowiańskiej oraz na Program on-line MOC ŚRODKA.

    Moc wewnętrznych mięśni głębokich powoduje, że stajesz się pewna, wiedząca, zdrowa i piękna.

    Link do Programu MOC ŚRODKA: https://produkty.metamorphosis.gs/home/kursy/moc-srodka-kurs-video/https://produkty.metamorphosis.gs/…/moc-srodka-kurs-video/
    Link do warsztatów stacjonarnych: https://sklep.metamorphosis.gs/

    Pozostaję w służbie i błogosławię wszystko, co przynosi życie, Gosia  ❤

  • TAK dla wojny

    TAK dla wojny

    Tak wiem, że tytuł jest kontrowersyjny, ale dzisiaj już jesteśmy gotowi na prawdziwą pracę, a nie tam takie pitu pitu. Zainspirował mnie tekst jednej ze znajomych, która napisała “NIE dla wojny”. A zdjęcie moje oryginalne z warsztatów u Mario Wisniewski przed rytuałem konfrontacji Anioła i Demona we mnie. Nawet śmiem stwierdzić, że lepsza jestem od Awatarki w wymowie tak zwanego “zła”.

    Póki nie zaakceptujemy wojny w sobie, swojego cienia, dopóty świat zewnętrzny będzie nam go pokazywał. Nic innego na świecie nie dzieje się poza tym, co prezentujemy w swoich wnętrzach. Jako w niebie taki na ziemi – czyli jakie wnętrze takie zewnętrze.

    To jest naprawdę mega ważny i trudnych dla wielu czas ZAAKCEPTOWNIA swojego cienia i wojny, którą na wciąż toczymy w sobie. Bez tego nie pójdziemy dalej.

    Czytałam opinie niektórych z Was o filmie Avatar, że taka wojna tam, że tak źle w ciele się robiło i że chciało się wyjść z kina itp. A czemu źle w ciele się robiło i chciało się wyjść? Bo poruszyło głęboko schowaną wojnę wewnętrzną oraz cień i niekomfortowo się robi wtedy. Wiem. I chce się wyjść i uciec. A najlepiej przyodziać się w białe i puchate i zachowywać pozory wobec siebie i świata. Pewnie. Można malować Anioły, piękno tego świata, być w tak zwanym rozwoju duchowym, nie jeść mięsa, ale to wszystko ułuda, po to, żeby nie widzieć, nie konfrontować się z cieniem i walką. Wiem to z autopsji, ostatnio u terapeuty jak gadaliśmy i on coś powiedział, żeby walczyć o siebie, a ja na to: ja wolę robić z potrzeby, a nie z walki i za chwilę rozmowa potoczyła się tak, że uświadomiłam sobie, że walka jest we mnie nadal. I tak zaczęłam się śmiać z siebie, że już taka niby mądra i tyle pracuję z cieniem, a nadal mam to w sobie. Ale najważniejsze, że nie byłam tego do końca świadoma, a wydawało mi się, że jestem. Kobiety będące u mnie w szkole na warsztatach wiedzą jak dużo uwagi poświęcam na wyłonienie cienia na zewnątrz, skonfrontowanie się z nim i ukochanie, przytulenie, przyjęcie, a mimo wszystko jeszcze nadal nie do końca wszystko miałam uświadomione. To znaczy teraz po rozmowie u terapeuty już WIEM, ukazało mi się, za co bardzo dziękuję Rodowi, bo modlę się codziennie i dziękuję za mądrość.
    Na Avatarze akurat osobiście weszłam tak mocno w żywioł wody, że przez cały film i po nim aż do następnego dnia byłam w tej miękkości i lekkości ciała, w płynności i harmonii. Czułam jakby moje ciało rozpłynęło się w przestrzeni, przestało ważyć – dokładnie tak samo jak po rytuałach tantrycznych. A wojna tam po prostu sobie była i tyle. Skoro JEST TO JEST. I to właśnie jest prawdziwa akceptacja życia, wszystkiego, co nas spotyka. Wtedy nie musimy sztucznie wytwarzać “dobra”, dogadzać sobie na różne sposoby, a jesteśmy mistrzami w tym. Dzisiejsza forma świata bardzo nam to ułatwia zresztą: wycieczki, zakupeczki, sreczki itp. Oczywiście to wszystko może być, nie odczytujcie zero-jedynkowo, ale pod warunkiem, że nie jest to w zastępstwie jako substytut albo zapominajka czegoś, czego nie chcemy czuć lub widzieć.

    Niektórzy też czepiają się jakiś walk w kosmosie i tam idzie ich świadomość, zobaczcie jak daleko muszą wędrować, żeby nie być przy swojej walce i zapomnieć o niej. To tak zwane przeniesienie w psychologii. A nasza droga życia jest dokładnie kilka metrów obok nas a nie gdzieś w kosmosie albo na Ukrainie. I naprawdę nie trzeba daleko szukać. Nawet nie należy, jeśli chcemy mieć moc i zdrowie.

    NA ŚWIECIE JEST DOKŁADNIE TYLE SMO DOBRA CO I ZŁA.
    Niedawno słyszałam w filmie, że dobra jest więcej niż zła na świecie. To ułuda. Chcielibyśmy, żeby tak było, bo nie chcemy zaakceptować zła. I łapiemy się tych chwil, kiedy dobro “zwycięży”.

    Mamy dualny świat. Na razie tak jest i będzie, więc dlatego dobra jest dokładnie tyle samo co niezaakceptowanego zła. Gdyby 100% ludzi dzisiaj nagle przyjęło 100% cienia/zła w sobie, to zniknęło by całe dobro, ale wtedy świat pewnie nie mógłby istnieć. Zresztą jesteśmy tutaj po to, aby wytwarzać energię (a pięknie i duuużeee ilości wytwarzamy jej walcząc, emocjonując się, oceniając, wypierając itp.), taka fabryka energii – niektórzy nazywają. “Ktoś” “Gdzieś” tak to wszystko zaprojektował. Więc pewnie to się nie zdarzy, bo świat by zniknął, a może się wydarzy i świat się po prostu jakoś przetransformuje. Na razie jednak nam to nie grozi, bo dużo ludzi ma problem ze swoim cieniem i walką dobra ze złem w sobie. Czepia się wtedy walki na zewnątrz, ocenia ją, żeby odwrócić uwagę od siebie. Ale takim sposobem jedynie zaostrzamy swój stan i pogłębiamy problem.

    Dlatego mówię TAK wojnie, żeby już więcej nie musiała się ukazywać na zewnątrz i wołać: zobacz mnie, tutaj jestem! Tak wojna jest we mnie. Cień jest we mnie. Niedawno przyjęłam i ukochałam instynkt mordercy w sobie. I ponieważ moja świadomość pewnie by sobie nie poradziła z tym na jawie, więc zostało mi to dane we śnie. Widziałam mordercę, widziałam jego oczy wpatrzone w moje. Jak się obudziłam od razu wiedziałam, że to cząstka mojej duszy patrzy na mnie.

    Także życzę nam wszystkim odwagi do konfrontacji z cieniem i tak zwanym “złem. I nie jedzenie mięsa nic Ci nie pomoże, szczególnie jeśli nie jesz go dlatego, żeby nie zabijać, bo taka puchata i biała jesteś. Jest prawo życia i śmierci i niejedzenie mięsa z powodu śmierci/cierpienia, jest jednym z “najgorszych” argumentów. Nie działa, mało tego próbuje zaprzeczyć prawu natury, czyli zaprzeczamy samym sobie tak naprawdę.

    Pozdrawiam i ukochuję dziś mój CIEŃ, aby równowaga nastała we mnie, oj aż łezka mi się zakręciła z wdzięczności, Gosia

  • Intymność, seksualność, seks

    Intymność, seksualność, seks

    CHODZI O SEKS? A MOŻE JEDNAK NIE? O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI?
    CZEGO POTRZEBUJE KOBIETA?
    CZEGO POTRZEBUJE MĘŻCZYZNA?
    “Hej Gosia ❤️
    Zaczęłam cię słuchać na Twojej grupie, bo bardzo czuję to o czym mówisz…
    Ja wiem, że Ty nie odpowiadasz na prywatne wiadomości, ale może znajdziesz chwilkę, aby przeczytać moją wiadomość i być może znajdziesz przestrzeń, aby coś na grupie opowiedzieć na ten temat.
    Chodzi o seks.
    Ja nigdy nie byłam bogini seksu i raczej moja namiętność się gdzieś schowała. Kocham męża, ale nie mam prawie nigdy Energi/ochoty na seks (oczywiście nr 1, bo tylko taki znamy).
    Czuję, że chcę czegoś więcej, ale nie wiem czego… Mój mąż cierpi, bo ja prawie nigdy nie inicjuję seksu… Bardziej mi zależy na bliskości i czułości niekoniecznie kończącymi się typową intymnością.
    Żyję w ciągłym poczuciu winy, że nie jestem taka jak powinnam dla mojego męża… Uczę się kochać siebie i w wielu dziedzinach bardzo się poprawiło ale w Tym nie za bardzo.
    On się czuje odrzucony i ja też…
    Zastanawiam się, co możemy zrobić żeby poprawić nasze relacje, naszą bliskość i wydaje mi się, że w tym co uczysz mogę się tego nauczyć, ale nie wiem ile mam czasu, ile on wytrzyma i czy wytrzyma.
    Czy może mogłabyś ten temat kiedyś poruszyć w swoich lajwach?

    Poczułam, że tylko do Ciebie mogę o tym napisać, nie wiem czemu… Bo ja bardzo szanuje Twoją przestrzeń i nie chcę jej zakłócać i zabierać Twojej energii ale potrzebuję pomocy.
    Latami mi się wydawało, że sobie z tym poradzę, że dam radę coś z tym zrobić, ale chyba jest coraz gorzej.
    A my jesteśmy ze sobą od 16-stego roku życia…
    Gosiu przez ostatnie kilka godzin czytam twoje posty o seksualności… rozumiem, że łatwo nie będzie i że mogę stracić męża…. ale ja chyba nie mam już drogi powrotnej, muszę stanąć przy sobie i nie zmuszać się do tego czego nie czuję.
    Chcę dalszej transformacji, bo tylko wtedy mam szanse na wewnętrzny spokój i akceptację tego, co się wydarzyło i tego co jest. Boję się okropnie, nie wiem jak to będzie (ja i mój mąż, bo on to taki zwykły facet, w ogóle nie duchowy).
    Mam nadzieję, że wszechświat będzie mi sprzyjał w dalszym uczestnictwie w Twoich warsztatach… i chce to zrobić przede wszystkim dla siebie i dla mojego męża(jeśli da radę wytrwać przy mnie) i dzieci.
    Dziękuję za Twoją służbę dla nas… Budzących się kobiet” Monika
    *************************************************

    To jest tak ważny temat na teraz, że postanowiłam zrobić lajw w odpowiedzi na list od Moniki. Lajw będzie 6 grudnia (na Mikołajki ode mnie 🙂 o godzinie 12.12 tutaj na fanpage.
    Powchodzimy sobie głębiej w tę przestrzeń i zobaczymy co nam się ukaże…
    **************************************************

    A póki co parę słów ode mnie w tym temacie. Tak jak pisze Monika – nie mamy już wyjścia, nie ma drogi powrotnej, czujemy bardzo dużo, zawsze czułyśmy, ale nie miałyśmy odwagi pójść za sobą. Teraz już nie mamy wyjścia. Czasy są takie, że wymagają od nas coraz więcej. Wraz z rozwojem, rośnie odpowiedzialność.

    A jaka Kobieta taka Planeta.

    To energia żeńska tworzy cały świat, materię, więc na nas spoczywa odpowiedzialność za to, co widzimy. To kobieta w swoim Łonie – Tyglu Tworzenia tworzy cały świat poprzez CZYN MężCZYzNy oczywiście. Aby czyn mógł służyć Mateczce Ziemi potrzeba, abyśmy zapładniały tylko to, co jej służy. Nie możemy niestety tego zrobić będąc pod piramidą pożądań, będąc niewolnicami własnych pożądań, rządzy, chuci i pragnień ego oraz stworzycielkami rządzy, chuci, pożądań i pragnień ego naszych mężczyzn.

    Dlatego coraz więcej kobiet zaczyna stawać za sobą, a tym samym za ziemią i światem, nie dając zgody na dotychczasowe schematy seksualności. To oznacza też stawanie za mężczyzną, ale oni nie rozumieją tego na poziomie świadomym, gdyż są po prostu zaślepieni energią seksualną. Ona w nich tak buzuje i nie daje spokoju, wytchnienia.

    Nasi mężczyźni nie znając nowych rozwiązań i jednocześnie będąc owładniętymi (ja to nazywam opętaniem, bo energia seksualna jest tak silna, że śmiało tak można to nazwać) – cierpią wraz z nami. Zanim nadejdzie nowe, a starego już nie chcemy – jest najciężej w temacie tak silnej energii, która chce się realizować, a nie może. Czyli nie chcemy już tego, co znamy, a nie wiemy jak po nowemu.

    Mężczyźni gdzieś na poziomie głębokim też już wiedzą, że to im nie służy, ale świadomie energia daje im “popalić” jeszcze i dlatego nie chcą rezygnować z tego, co znają i potrzebują dać jej ujście. Mają poczucie, że zwariują, jak nie pozbędą się energii na zewnątrz. Ja bardzo, bardzo ich rozumiem, kiedyś dokładnie to poczułam, co czują mężczyźni i jak silną mają energię seksualną. Działo się to, kiedy pracowałam z piramidą pożądań i chciałam “okiełznać” swoją energię seksualną, którą też zawsze miałam bardzo silną. Może opowiem o tum na lajwie 🙂.

    Opowiem też o tym jak sobie radzić i co można zrobić na już, na teraz, żeby było lżej, żeby związki nie podupadły. Postaram się dać konkretne rozwiązania, pomysły, inspiracje.
    ************************************************

    Zatem do zobaczenia 6 grudnia o godzinie 12.12.
    *************************************************

    Bardzo dziękuję Monika za list i zaufanie i że miałaś odwagę napisać o tym, bo wiele kobiet przeżywa podobnie, ale z poczucia winy, wstydu nie mówią o tym. Dotyczy to szczególnie kobiet, które są w stałych związkach. Tam gdzie jest wymiana partnerów co dwa, pięć lat trochę to inaczej wygląda.
    ************************************************

    Pozdrawiam i pozostaję w służbie, Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤

    Zdjęcie: Bartkowska photography ❤❤

  • Korzyści z ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej

    Korzyści z ćwiczenia gimnastyki słowiańskiej

    Gimnastyka słowiańska:
    1. Uaktywnia taśmy anatomiczne (powięziowo-mięśniowe) powierzchniowe, głębokie, spiralne, boczne, funkcjonalne, z których zbudowane jest całe nasze ciało. Czujemy je wtedy, gdy się zaciskają, ściągają, zmniejszają. Czujemy wówczas bóle w ciele. Czujemy, że jest nie rozciągnięte, trudność sprawia nam schylanie się, skręcanie na boki itp.
    2. Pozwala poczuć mięśnie dna miednicy, które wraz z przeponą oddechową, mięśniem poprzecznym brzucha oraz mięśniem wielodzielnym odgrywają istotną rolę w stabilizacji tułowia oraz profilaktyce bólów kręgosłupa. Jeśli nasze centrum jest słabe albo zbyt napięte (też słabe wtedy) obciążenie przejmują inne mięśnie, kręgosłup i części ciała, które zaczynają podupadać na zdrowiu.
    3. Otwiera klatkę piersiową oraz stymuluje pracę mięśni stabilizujących łopatkę.
    4. Reguluje pracę nerwu błędnego, wycisza układ współczulny i aktywizuje przywspółczulny poprzez spokojny oddech, uważność oddechu i ruchów ciała, świadomość ciała – co różni gimnastykę od szybkich i energicznych form treningowych nastawionych głównie na ilość powtórzeń, szybkie i intensywne ruchy.
    5. Polepsza pracę serca i płuc, natlenia krew, reguluje ciśnienie i metabolizm.
    6. Wpływa na układ immunologiczny i odporność.
    7. Zwiększa energię życiową, siły witalne.
    8. Wzbudza energię qi narządów, uaktywnia gruczoły wydzielania wewnętrznego.
    9. Reguluje pracę narządów wewnętrznych: serca, płuc, wątroby, śledziony, nerek oraz gruczołów: jajników, nadnerczy, trzustki, tarczycy, grasicy, przysadki mózgowej, szyszynki oraz wszystkich układów w ciele: m.in. układu pokarmowego, układu moczowo-płciowego, układu hormonalnego.
    10. Uwalnia emocje z powięzi, gdzie poprzez nieprzyjęcie ich, wyparcie osadziły się w ciele, tworząc napięcia i bóle.
    11. Przygotowuje do zajścia w ciążę, do ciąży, porodu, połogu, poprzez dobrze działające dno miednicy oraz wzmocnienie mięśni kręgosłupa na całej długości, szczególnie w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, bardzo obciążonym w ciąży przez rosnący brzuch.
    12. Pozwala powrócić do kondycji po ciąży, po cięciach cesarskich czy dla wieloródek, które często borykają się z nietrzymaniem moczu czy obniżeniem, opadaniem narządów i dna miednicy.
    13. Zapobiega obniżaniu/przemieszczaniu się pochwy, macicy, pęcherza, narządów wewnętrznych.
    14. Wzmacnia mięśnie wewnętrzne, w tym mięsień poprzeczny brzucha.
    15. Rozluźnia mięśnie zewnętrzne, które często przejmują funkcję osłabionych mięśni wewnętrznych, co powoduje bóle, choroby kręgosłupa i całego ciała, gdyż mięśnie zewnętrzne nie mają takiej siły, aby utrzymać ciało w prawidłowym napięcio-rozuźnieniu i stabilizacji.
    16. Kobietom ćwiczących szybko i intensywnie (w tym taniec) pozwala na prawidłowe rozłożenie działania mięśni w ciele, w tym mięśni stabilizatorów i odciążenia mięśni powierzchownych, które są zbyt mocno napięte.
    17. Wzmacnia mięśnie stabilizatory (mięsień wielodzielny, poprzeczny brzucha oraz czworoboczny lędźwi), które stabilizują dolną część pleców. Kiedy mięśnie stabilizatory są osłabione, ich pracę próbują przejmować większe mięśnie powierzchowne. Mięśnie powierzchowne nie są zaprojektowane tak jak stabilizatory, więc ich nadmierne obciążenie powoduje, że w końcu słabną, ponieważ nie mają odporności na taki rodzaj zmęczenia, jaki mają mięśnie stabilizatory. Mięśnie powierzchowne nie są tak zbudowane, aby utrzymywać stabilny kręgosłup podczas codziennych czynności i w konsekwencji, wykonując dużo większą pracę, stają się przepracowane i zaczynają się spinać. I to prowadzi do uczucia bólu.
    18. Wspiera kobiecą sylwetkę: unosi podbródek, wzmacnia i wygładza szyję, otwiera klatkę piersiową, ujędrnia piersi, podnosi pośladki, otwiera miednicę i biodra.
    *********************************************************************************
    Zapraszam Was Kobiety na 7 tygodniowy program on-line na którym poznasz wszystkie 27 ćwiczeń w połączeniu z oddechem i mięśniami dna miednicy. Jak poprzez ćwiczenia pracować ze swoim centrum oraz jak je wzmacniać lub rozluźniać w razie potrzeby w życiu codziennym. Jak je poczuć i posługiwać się nim, aby niepotrzebnie nie obciążać kręgosłupa i innych części ciała.
    Tutaj link do poczytania i zapisania się: https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-moc-srodka-2022/
    ZACZYNAMY 2 stycznia 2023!
    Pozdrawiam i czekam na Was,
    Gosia @Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤

  • Sekret zdrowia i urody a mięśnie miednicy

    Sekret zdrowia i urody a mięśnie miednicy

    [et_pb_section admin_label=”section”]
    [et_pb_row admin_label=”row”]
    [et_pb_column type=”4_4″][et_pb_text admin_label=”Text”]***PROGRAM MOC ŚRODKA – Ruszamy od 1 stycznia 2023***

    WYPEŁNIJ SIĘ i OBDARZ SAMĄ SIEBIE – INACZEJ NIE MOŻESZ NICZYM OBDARZYĆ
    Jaki świat wtedy tworzysz, jeśli jesteś słaba, pusta i spięta? Łono kobiety to Tygiel Tworzenia, w którym zapładnia się i stwarza wszystko. To w jej łonie TWORZY SIĘ CAŁY ŚWIAT MATERII, który widzimy.
    Moc i Zdrowie Kobiety = Moc i i Zdrowie Planety

    Zdrowie i uroda kobiety zależą w dużej mierze od stanu jej łona, anatomicznie chodzi tu o mięśnie dna miednicy oraz cały gorset mięśniowy tułowia, energetycznie nazywa się to dzieżą, która może być MOCna albo dziurawa, przeciekająca dzieża.
    Jeśli kobieta przecieka, a większość niestety ma otwartą dzieżę (poprzez uprawianie seksu nr 1, podpięcie pod piramidę pożądań i brak zadbania o łono) – jej ciało słabnie, boli, wiotczeje i starzeje się. Nie tylko ciała fizyczne doświadczają dysfunkcji, bóli i chorób, ciała subtelne też słabną. Energia witalna wycieka i słabnie. Pojawiają się psychiczne, emocjonalne doły. Wkrada się pomieszanie mentalne i pustka duchowa.

    Od lat fascynuje mnie praca z mięśniami dna miednicy i właśnie powstał pierwszy Program Moc Środka – Sekret Zdrowia i Urody dla kobiet. Zaczynamy od 1 stycznia 2023. Jest to program on-line.

    Wiele kobiet pracuje już dziś z mięśniami dna miednicy, wiele też nie pracuje. Niektóre kobiety funkcjonując jeszcze w energii męskiej, starych schematach i przyzwyczajeniach za mocno, za silnie pracują mięśniami dna miednicy – czego konsekwencją może być odwrotny skutek do zamierzonego.

    Tak w telegraficznym skrócie: jeśli cały dzień będziemy trzymać szklankę w dłoni zaciskając na niej dłoń i potem ją puścimy to mięśnie dłoni i ręki osłabną. Zatem nasze mięśnie dna miednicy są z reguły za mocno zaciśnięte (przez kij w dupie, zasady/oczekiwania którym chcemy sprostać, stres, ucieczkę, walkę, ocenę, ego itp), co w konsekwencji powoduje, że są słabe i nie działają. W niektórych przypadkach są zastane tak, że w ogóle nie są w stanie się poruszać, są tak spięte. I myślimy, czujemy nawet, że nimi ruszamy, ale to nie one się ruszają, tylko wszystkie oboczne, z kręgosłupem lędźwiowym i krzyżowym włącznie próbują na siłę je podnieść. I wtedy boli kręgosłup, biodra, nogi, i w ogóle ciało się rozjeżdża. Często też zaciskamy po prostu nie to co trzeba, na przykład odbyt i pochwę, nie do końca mając świadomość co robimy i co się dzieje w ciele. Albo dla odmiany włączamy mięsień prosty i mięśnie skośne brzucha, nie uruchamiając mięśnia poprzecznego. Co nie oznacza, że nie należy uruchamiać wszystkich mięśni brzucha. To jest nasz gorset, który trzyma całe ciało i łączy klatkę piersiową z miednicą. Warto jednak, aby czuć i wiedzieć, co kiedy pracuje i jak używać tych mięśni, aby zapewnić optymalne działanie całego ciała, pamiętając o tym, że najlepsza ilość siły nie równa się maksymalnej, którą jesteśmy w stanie wygenerować.
    Albo wciągamy na siłę brzuch, co powoduje, że zawartość jamy brzusznej może zostać wtłoczona w kierunku przepony. Przepona wtedy zostaje zablokowana i jedynym sposobem na uzdrowienie może okazać się wypuszczenie jamy brzusznej, którą tak skrzętnie próbujemy ukryć.

    WYOBRAŹ SOBIE, że Ty to trzy balony (komory ciśnieniowe).
    1. balon piersiowy
    2. balon brzuszny
    3. balon miedniczny
    A teraz zdaj sobie sprawę, że w balonie piersiowym i miednicznym masz kości, które utrzymują całą Ciebie, a w balonie brzusznym (oprócz kręgosłupa) są praktycznie same mięśnie. I one mają utrzymać całą Ciebie. Mało tego w tym obszarze znajduje się większość twoich narządów wewnętrznych. A teraz wyobraź sobie, co może oznaczać dla tych narządów i całej Twojej postawy/ciała to, że te miejsce jest słabe lub za bardzo napięte, co też w konsekwencji powoduje, że jest słabe (dłoń, która zaciska cały dzień szklankę).
    Rozpoznasz w Sobie ten ŚRODEK (swój gorset) i odbudujesz go, aby poczuć MOC oraz być długo zdrową i piękną.

    Dlatego powstał ten program, bo poczułam, że kobietom bardzo jest to potrzebne. To ten czas.
    Bycie w ciągłym napięciu, stresie, pośpiechu, ale też w bezruchu (osiadły tryb życia) ZaMOCno nas osłabiły.

    O szczegółach można poczytać tutaj: https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-moc-srodka-2022/

    Cena jest niska, ponieważ moją potrzebą jest podzielić się z jak największą ilością kobiet.
    27 poranków i 6 weekendów. Na żywo, ale będzie można odtworzyć, bo spotkania będą nagrywane.

    Wejdźmy w nowy rok kalendarzowy 2023 w miłości i uważności na swoje ciało, które jest domem dla naszej duszy tu na Ziemi, Pozdrawiam Cię i czekam na Ciebie,
    Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤[/et_pb_text][/et_pb_column]
    [/et_pb_row]
    [/et_pb_section]

  • Z żadnym facetem nie doświadczyłam tego, czego doznałam w trakcie tego warsztatu

    Z żadnym facetem nie doświadczyłam tego, czego doznałam w trakcie tego warsztatu

    SEKS I ORGAZM GENITALNY vs TANTRA PRAWEJ RĘKI

    Kolejne świadectwo od Kobiety po warsztacie zaawansowanym I stopnia w Szkole Miłości Metamorphosis.

    Mężczyźni pięknie sczytują z pola kobiety i podążają drogą tantry prawej ręki. Niektórzy jednak nie są gotowi już na teraz, ale choć małe ziarenko zostanie zasiane, to nie zniknie, tylko czasem potrzebuje więcej czasu.

    *******************************************************************
    Tak pisze Renata:

    “Kochane Kobiety i Ty Gosiu dzięki której wiele się zadziało.
    Dziś dokładnie o 13.13 ( akurat zerknęłam na zegarek 🙂, zaczęłam pisanie wspomnień z warsztatów i nie tylko warsztatów. Nie umiem pięknie ubrać w słowa i opisać co dała mi gimnastyka słowiańska, poza tym mam wrażenie, że żadne słowa tego nie są w stanie oddać.
    Do gimnastyki słowiańskiej przybierałam się jak do przysłowiowego jeża. Co chwilę Wszechświat podrzucał mi informacje na jej temat, a ja podświadomie wiedziałam, że jest to coś dla mnie, coś co mnie woła, ale ciągle też znajdowałam wymówki, a to brak czasu, a to może jeszcze nie teraz, nie dziś i tak w kółko. Wyjazdy na warsztaty to też był jakiś szalony rollercoaster, z którego dosłownie dwa razy wypadłam. Na pierwszy krąg nie pojechałam, musiałam zrezygnować dosłownie na dwa dni przed wyjazdem. Na pierwszy warsztat zaawansowany, na który byłam zapisana też nie dotarłam, obudziłam się rano w dniu wyjazdu z mega gorączką. Temperaturę mierzyłam jak obłąkana co pół godziny i miałam nadzieję że termometr pokaże 36,6 , ale zarówno termometr jak i moje ciało droczyło się ze mną i mówiło, nie pojedziesz, nie teraz. Nie byłam w stanie zwlec się z łóżka. Zadzwoniłam do Gosi i powiedziałam płacząc, że ja wiem że ona mówiła, że każdy krąg jest dokładnie taki jak powinien być, ale kurwa dlaczego akurat ten krąg ma być beze mnie . Na warsztat zaawansowany dotarłam w tym roku, czyli rok później niż to pierwotnie zakładałam ( oczywiście ponownie nie obyło się bez zmiany terminu, ale tym razem tylko o dwa tygodnie). Wiem z całą pewnością, że to był mój krąg i czas kiedy powinnam uczestniczyć w warsztacie zaawansowanym. Każdy warsztat jest dla mnie odkryciem, pełniejszą akceptacją siebie, tego co przynosi mi los, dotarciem do głębi, do tego co ukryte we mnie, do tego co ciemne i mroczne i tego co świetliste. Ale warsztat zaawansowany to było coś zupełnie innego. Nie spodziewałam się , że tak wiele otrzymam , tak wiele się przetransformuje, uzdrowi, że uleczy się joni i sfera seksu. We własnym ciele doświadczyłam jak piękny jest seks nr 2, jak głęboki i zupełnie inny od tego co znane. Było to dla mnie wypełnienie, ukojenie, oczyszczenie, uzdrowienie. Orgazm, który jak wszystkie wcześniejsze orgazmy ( które nota bene były ze wszech miar cudowne, ale które odzierały mnie z energii )nie sprawił, że czułam się bez sił, dosłownie wypruta z energii, był to orgazm wypełniający, dający siłę i ogromny spokój, a właściwie pokój w sercu. Wiem, że gdybym rok wcześniej pojechała na warsztat zaawansowany, to zwiewałabym pieszo do domu. Tym razem wszystko co proponowała Gosia każde ćwiczenie tantryczne, każde zadanie przyjmowałam z ogromnym spokojem i zaufaniem, nic nie budziło mojego sprzeciwu, czy zdziwienia. Wszystko działo się tak jak powinno. Z żadnym facetem nie doświadczyłam tego, czego doznałam w trakcie tego warsztatu. I to pomimo tego, że seks i bliskość z mężczyzną, zawsze były dla mnie fajną a właściwie mega fajną sprawą. Zaraz po warsztacie zostawił mnie facet , najlepsze jest to, że wiem, że tak jest lepiej dla nas obojga. Byliśmy sobie potrzebni, w czasie gdy byliśmy razem, teraz każde z nas idzie swoją drogą, nadal się przyjaźnimy i jest mi z tym lepiej, mam większy spokój i głębokie przekonanie, że rozstanie to najlepsze co mogło nas spotkać. Gimnastyka daje mi ogromny spokój i otwarcie się na nowe, na to co każdego dnia przynosi mi życie, daje ekscytację dziecka i mądrość dojrzałej kobiety, umiejętność spojrzenia z dystansem na siebie , na innych, na życie. Czasami czuję się jak aktorka o wielu różnych twarzach grająca milion ról. Jestem kobietą, jestem piękna, wystarczająca, silna i słaba, jasna i mroczna, radosna, szalona, smutna. Jestem wszystkim, bo wszystko jest we mnie. Dziękuję za możliwość odkrywania siebie, Tobie Gosiu dziękuję za Twoją mądrość w prowadzeniu kobiet ku odkryciu ich mocy, Wam Kobiety z kręgów za dobro i akceptację, której od was doświadczyłam, za różnorodność, ciepło, śmiech i łzy.
    Dodatkowo, zakochałam się w długich spódnicach, chodzeniu bez majtek i biustonosza. Kij z dupy, korona na głowie, jak się zsunie to poprawiam i idę przed siebie czuć i doświadczać tego co przynosi życie z pełnym zaufaniem w to, że zawsze przynosi co najlepsze dla mnie w danym momencie.
    Dziękuję Renata.”
    *******************************************************************

    Po Szkole Miłości można zostać:
    1. Słowiańską Kapłanką Miłości (tantra prawej ręki) i/lub
    2. Instruktorką Gimnastyki Słowiańskiej
    Tutaj możesz poczytać o tej drodze: /https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/
    ❤ ❤ ❤ ❤ ❤
    Zapraszam bardzo bardzo na Program Moc Środka – Sekret Zdrowia i Urody – on-line
    Jeszcze zostały bilety z III puli (promocyjnej).
    Program rozpoczynamy od 1 stycznia 2023. Jego wartość jest dużo większa niż zaproponowana cena, ponieważ poczułam, że to ważne i że jest potrzeba podzielenia się z Wami kobietami tym, co odkryłam w sobie.
    Żeby nasza MOC wróciła do nas i żebyśmy nie traciły jej bez sensu. Żeby mieć moc i energię dla siebie, naszych mężczyzn i dzieci. Czym wypełnimy mężczyzn i ich CZYN, jak będziemy same puste?
    A Ziemia potrzebuje teraz CZYNU w mocy, mądrości i prawdzie, który będzie służył Mateczce Ziemi.

    Tutaj link do Programu (27 poranków i 6 weekendów): https://sklep.metamorphosis.gs/…/program-moc-srodka-2022/
    ❤ ❤ ❤ ❤ ❤

    Zapraszam z miłością i w służbie, Gosia Małgorzata Daniło-Gorlewicz ❤