Kraina cudów

“Zwykło się uważać za cud

chodzenie po powierzchni wody

czy unoszenie się w powietrzu

ale myślę, że prawdziwym cudem

jest chodzenie po ziemi.”

/Thich Nhat Hanh

Znalazłam ten tekst tak zwanym “przypadkiem” dzisiaj. Aż mnie zatkało. Bo to moja Kraina Cudów. Był fragmentem tekstu o pełni księżyca i zaćmieniu w Koziorożcu. A Ja właśnie koziorożcem jestem. To też nie może być zbieg okoliczności :-).

Na warsztacie Wędrówka Bohatera oprócz tego, że spotkałam się ze swoim Demonem (cieniem) o którym napisałam co nieco w poprzednim poście, to byłam też Bohaterem oraz byłam w Krainie Cudów. 

Moja Kraina Cudów nie miała zwykłego podłoża, znaczy ziemi, a podłożem była woda. Ja chodziłam po tej wodzie, jak Jezus, tak jakbym chodziła po ziemi. Kiedy chciałam to mogłam też latać. Mogłam być czymkolwiek zamarzyłam. Kwiatem, deszczem, słońcem, wiatrem, ptakiem, tygrysem ….. Wszystko wokół było wypełnione światłem i słońcem. Światło było wszędzie i wszystkim i we wszystkim, jakby przenikało świat, a świat przenikał światło. Kwiaty, ptaki i wszystko, co spotykałam żyło. Kwiatom pulsowało serce, uśmiechały się do mnie. I wszystko świeciło złotym światłem. I w ogóle wszystko się uśmiechało do mnie. 

Ostatnio wciąż miewam takie zbiegi okoliczności. Cuda. 

Idę na przykład do rzeki i myślę: co ten zachodni wiatr chce mi powiedzieć. Tak rzadko tutaj wieje. I jak nigdy sprawia mi wiele przyjemności. Czuję jak mnie obmywa, oczyszcza ta chłodna bryza. I zastanawiam się czemu nie denerwuje mnie, bo zwykle silne wiatry powodują, że czuję się podenerwowana. Tym razem czuję się błogo, wręcz czuję jak schodzą ze mnie kolejne i kolejne warstwy emocji oraz gęstych energii. 

Następnego dnia … “całkiem przypadkiem” haha, siedząc w kawiarence podchodzi do mnie mężczyzna i zaczyna opowiadać, że nazywa się West Wind (zachodni wiatr) i przyjechał ze Stanów od Indian, gdzie mieszkał przez ostatnie 15 lat. I mówi, że kolekcjonuje pióra, a Ja znajduję kilka dni wcześniej przed drzwiami domu pióro czarnego bociana. I w ogóle to podszedł do mnie, bo wącham olejki Young Living, a On też ma te olejki. I w ogóle olejków tej firmy mało kto w Polsce używa i dlatego postanowił podejść do mnie.

I tak ciągle mam. Wy też tak macie?

JESTEM W KRAINIE CUDÓW. 

CODZIENNIE. 

KAŻDEGO DNIA.

I nieważne co mnie spotyka. Czasem jest też ciężko. Napłyną emocje. Coś w ciele się zagnieździ. Czasem jest szybko, a czasem wolno. Czasem działam jak szalona, a czasem ogarnie mnie marazm i beznadzieja. Ale to jest MOJA KRAINA CUDÓW. Niepowtarzalna. I tylko Moja. Święta. 

Pozdrawiam Was z Krainy Cudów, Małgosia <3

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *