Ostatnio rozkoszuję się TEATREM ŻYCIA i nie mogę wyjść z tej bajki, matrixu, ułudy czy jak tam zwał :-).
Pewnie znacie te uczucie kiedy to, co wiedzieliście od 20-30 lat, nagle staje się częścią Nas. Ja to nazywam olśnieniem. Czyli przejście z umysłu do ciała, do trzewi, do głębi nas, do podświadomości.
W końcu poczułam do kości, że jestem AKTORKĄ W TEATRZE ŻYCIA.
I wiecie co czuję się z tym świetnie. Choć na samym początku doznałam chwilowego załamania i paniki. Jakbym straciła osobowość. Nie wiedziałam kim jestem przez chwilę i przestraszyłam się. Nerwowo zaczęłam poszukiwać KIM JESTEM i bardzo chciałam wiedzieć to już i teraz.
Ale teraz wiem, że nie chodzi o to, żeby nagle zobaczyć KIM JESTEM. Mam na to całe życie. Przyszła nawet taka myśl – że jak już odkryję to, to trza się pakować z matrixu – tam skąd przyszłam.
Ale jakoś na razie nie śpieszy mi się aż tak bardzo hahahha.
Więc postanowiłam grać te role. I wiecie co bawię się jak małe dziecko. Po prostu stwarzam TU I TERAZ. Skoro to Ja jestem aktorem, scenarzystą i reżyserem to w sumie czemu mam nie korzystać ile wlezie :-).
I moja wyobraźnia, fantazja mają w końcu wielkie pole do popisu. Mogę być w KRAINIE CUDÓW. Mogę być królewną, rusałką, kwiatem, ziemią, babą jagą, czerwonym kapturkiem. Kurde czym tylko zechcę.
I wiecie co ZAJEBIŚCIE jest :-).
Jak zauważam, że w teatrze zaczyna być odgrywana tragedia jakaś albo dramat, to natychmiast to zauważam i nie tyle, że natychmiast zmieniam, bo to też nie o to chodzi. Czasem trzeba przeżyć, głęboko odczuć CIEŃ, wejść w niego i przepuścić go przez Siebie. Wtedy jestem (dokładnie w tym czasie jednocześnie) w tym i poza tym. I dzięki temu nie utożsamiam się z cieniem. Nie wchodzę w mentalność ofiary.
To jest taka PRZEDNIA ZABAWA, kurde hahaha.
NAPRAWDĘ
A na dodatek daje mnóstwo siły i energii. Okazuje się, że życie w matriksie BEZ ŚWIADOMOŚCI pochłania mnóstwo naszej energii życiowej. Jakby coś nas wsysało i wysysało z nas jednocześnie. A potem wypluwało ILUZJĘ NAS.
Warto więc wyszkolić się w ŚWIADOMYM AKTORSTWIE i korzystać z teatru, ile wlezie dla Siebie i dla swojej Rodziny.
Na razie jeszcze nie wiem czy to Ja czy to nie Ja, ale dobrze się bawię na tę chwilę. Wiem natomiast, że to kim byłam dotychczas – to na pewno nie była prawda o Mnie. To było raczej moje ego, moje wyobrażenie o Sobie i nieświadoma gra aktorska oraz wiele, wiele masek nałożonych, aby przykryć wszelkie niedoskonałości.
* I naprawdę odzyskałam mnóstwo SIŁY i też WIARY W SIEBIE. I nie potrzebuję już tyle akceptacji z zewnątrz.
* I tak jakoś odważniej mówię, co myślę, bez chęci przypodobania się komuś czy nie urażenia go – jak bywało wcześniej. Przyszła do mnie taka pewność, że jeśli mówię, co czuję jest to dużo lepsze dla mnie i świata, nawet jeśli na dany moment jest trudnej. I nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu.
* I ostatnio zauważyłam, że mam większą potrzebę, niż dotychczas uziemiania się. Najpierw w okresie paniki myślałam, że to po to, żeby nie zwariować od utraty “osobowości”. To też pewnie na tamten moment – tak ratowałam swą psychikę. Ale teraz mam poczucie, że to też dla RÓWNOWAGI i HARMONII, żeby nie odlecieć za bardzo z tymi rusałkami i krasnalami, królowymi śniegu itp. Bardzo cieszy mnie ten fakt, gdyż zaczęłam kontaktować się z mamą, z rodziną i dobrze mi z tym :-).
Z ogromną Wdzięcznością dla Tantra Radosnych Chwil w Szamańskim Teatrze Życia oraz Wędrówka Bohatera – warsztat szamański, bo to pokłosie moich ostatnich wędrówek do Modrej Rzeki Modra Rzeka Rodzinny Dom Twórczego Życia
Małgosia <3 <3 <3

Leave a Reply