Author: admin34

  • Życie to teatr!

    Życie to teatr!

    Ostatnio rozkoszuję się TEATREM ŻYCIA i nie mogę wyjść z tej bajki, matrixu, ułudy czy jak tam zwał :-).

    Pewnie znacie te uczucie kiedy to, co wiedzieliście od 20-30 lat, nagle staje się częścią Nas. Ja to nazywam olśnieniem. Czyli przejście z umysłu do ciała, do trzewi, do głębi nas, do podświadomości.

    W końcu poczułam do kości, że jestem AKTORKĄ W TEATRZE ŻYCIA. 

    I wiecie co czuję się z tym świetnie. Choć na samym początku doznałam chwilowego załamania i paniki. Jakbym straciła osobowość. Nie wiedziałam kim jestem przez chwilę i przestraszyłam się. Nerwowo zaczęłam poszukiwać KIM JESTEM i bardzo chciałam wiedzieć to już i teraz.

    Ale teraz wiem, że nie chodzi o to, żeby nagle zobaczyć KIM JESTEM. Mam na to całe życie. Przyszła nawet taka myśl – że jak już odkryję to, to trza się pakować z matrixu – tam skąd przyszłam. 

    Ale jakoś na razie nie śpieszy mi się aż tak bardzo hahahha.

    Więc postanowiłam grać te role. I wiecie co bawię się jak małe dziecko. Po prostu stwarzam TU I TERAZ. Skoro to Ja jestem aktorem, scenarzystą i reżyserem to w sumie czemu mam nie korzystać ile wlezie :-).

    I moja wyobraźnia, fantazja mają w końcu wielkie pole do popisu. Mogę być w KRAINIE CUDÓW. Mogę być królewną, rusałką, kwiatem, ziemią, babą jagą, czerwonym kapturkiem. Kurde czym tylko zechcę.

    I wiecie co ZAJEBIŚCIE jest :-).

    Jak zauważam, że w teatrze zaczyna być odgrywana tragedia jakaś albo dramat, to natychmiast to zauważam i nie tyle, że natychmiast zmieniam, bo to też nie o to chodzi. Czasem trzeba przeżyć, głęboko odczuć CIEŃ, wejść w niego i przepuścić go przez Siebie. Wtedy jestem (dokładnie w tym czasie jednocześnie) w tym i poza tym. I dzięki temu nie utożsamiam się z cieniem. Nie wchodzę w mentalność ofiary.

    To jest taka PRZEDNIA ZABAWA, kurde hahaha.

    NAPRAWDĘ 

    A na dodatek daje mnóstwo siły i energii. Okazuje się, że życie w matriksie BEZ ŚWIADOMOŚCI pochłania mnóstwo naszej energii życiowej. Jakby coś nas wsysało i wysysało z nas jednocześnie. A potem wypluwało ILUZJĘ NAS.

    Warto więc wyszkolić się w ŚWIADOMYM AKTORSTWIE i korzystać z teatru, ile wlezie dla Siebie i dla swojej Rodziny.

    Na razie jeszcze nie wiem czy to Ja czy to nie Ja, ale dobrze się bawię na tę chwilę. Wiem natomiast, że to kim byłam dotychczas – to na pewno nie była prawda o Mnie. To było raczej moje ego, moje wyobrażenie o Sobie i nieświadoma gra aktorska oraz wiele, wiele masek nałożonych, aby przykryć wszelkie niedoskonałości. 

    * I naprawdę odzyskałam mnóstwo SIŁY i też WIARY W SIEBIE. I nie potrzebuję już tyle akceptacji z zewnątrz.

    * I tak jakoś odważniej mówię, co myślę, bez chęci przypodobania się komuś czy nie urażenia go – jak bywało wcześniej. Przyszła do mnie taka pewność, że jeśli mówię, co czuję jest to dużo lepsze dla mnie i świata, nawet jeśli na dany moment jest trudnej. I nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu.

    * I ostatnio zauważyłam, że mam większą potrzebę, niż dotychczas uziemiania się. Najpierw w okresie paniki myślałam, że to po to, żeby nie zwariować od utraty “osobowości”. To też pewnie na tamten moment – tak ratowałam swą psychikę. Ale teraz mam poczucie, że to też dla RÓWNOWAGI i HARMONII, żeby nie odlecieć za bardzo z tymi rusałkami i krasnalami, królowymi śniegu itp. Bardzo cieszy mnie ten fakt, gdyż zaczęłam kontaktować się z mamą, z rodziną i dobrze mi z tym :-).

    Z ogromną Wdzięcznością dla Tantra Radosnych Chwil w Szamańskim Teatrze Życia oraz Wędrówka Bohatera – warsztat szamański, bo to pokłosie moich ostatnich wędrówek do Modrej Rzeki Modra Rzeka Rodzinny Dom Twórczego Życia

    Małgosia <3 <3 <3

  • Teatr życia – anioł czy demon?

    Teatr życia – anioł czy demon?

    Ostatnio dotarło do mnie, głęboko, tak do kości, że wszystko wokół to ułuda. Jestem aktorką w teatrze życia. 

    Ale gdzie Ja?

    Gdzie Prawda?

    Owe określenie – teatr życia – usłyszałam dawno temu. Nawet posługiwałam się nim i myślałam, że rozumiem o co chodzi. Jednak dopiero teraz POCZUŁAM o co tak naprawdę kaman.

    Często powtarzałam Sobie i uczyłam studentów, kursantów, że warto bardziej być obserwatorem, aniżeli uczestnikiem. Wówczas można złapać dystans do Siebie i nie angażować się emocjonalnie. 

    Mówiłam, żeby wyobrażać sobie, że jesteśmy aktorami na scenie i gramy swoje role. Wtedy to był po prostu jeden ze sposobów na to, aby sobie ulżyć. Taka technika, manipulacja, żeby przechytrzyć Ego, żeby nie czuć tego, co dopływa i żeby było po prostu lżej żyć. 

    Teraz już WIEM na pewno, dotarło to do moich trzewi, do kości, że to nie jest tylko technika. Okazało się, że naprawdę gram w teatrze i naprawdę jestem aktorką. 

    To jak się ubieram, jakim autem jeżdżę, co myślę, co mówię, jak wyglądam – to tylko kolejne przebrania.

    Kim więc JESTEM?

    Aniołem?

    Demonem?

    A może Rusałką? Albo Syreną? Słowianką? Polką? A może obywatelką świata?

    Albo dzisiaj taka, a jutro taka? 

    Normalnie komedia hahaha. Czasem tragedia. A czasem bajka :-).

    Wszystko fajnie, ale to tylko granie kolejnych aktów, scen.

    Fajne to, bo właściwie to już niczym nie trzeba się przejmować. To tylko GRA. UŁUDA. Nic poważnego zatem. Nie muszę się przejmować, zamartwiać czy katować, że nie jestem wystarczająco doskonała, wystarczająco dobra, ładna czy jakaś tam jeszcze …… 

    AMEN

    Tylko jeszcze muszę załapać, POCZUĆ do końca KIM NAPRAWDĘ JESTEM :-). Poczuć Źródło. 

    Jak odnajdę, to napiszę Wam.

    A póki co do później,

    DOSKONAŁA AKTORKA Małgosia <3

  • Kraina cudów

    Kraina cudów

    “Zwykło się uważać za cud

    chodzenie po powierzchni wody

    czy unoszenie się w powietrzu

    ale myślę, że prawdziwym cudem

    jest chodzenie po ziemi.”

    /Thich Nhat Hanh

    Znalazłam ten tekst tak zwanym “przypadkiem” dzisiaj. Aż mnie zatkało. Bo to moja Kraina Cudów. Był fragmentem tekstu o pełni księżyca i zaćmieniu w Koziorożcu. A Ja właśnie koziorożcem jestem. To też nie może być zbieg okoliczności :-).

    Na warsztacie Wędrówka Bohatera oprócz tego, że spotkałam się ze swoim Demonem (cieniem) o którym napisałam co nieco w poprzednim poście, to byłam też Bohaterem oraz byłam w Krainie Cudów. 

    Moja Kraina Cudów nie miała zwykłego podłoża, znaczy ziemi, a podłożem była woda. Ja chodziłam po tej wodzie, jak Jezus, tak jakbym chodziła po ziemi. Kiedy chciałam to mogłam też latać. Mogłam być czymkolwiek zamarzyłam. Kwiatem, deszczem, słońcem, wiatrem, ptakiem, tygrysem ….. Wszystko wokół było wypełnione światłem i słońcem. Światło było wszędzie i wszystkim i we wszystkim, jakby przenikało świat, a świat przenikał światło. Kwiaty, ptaki i wszystko, co spotykałam żyło. Kwiatom pulsowało serce, uśmiechały się do mnie. I wszystko świeciło złotym światłem. I w ogóle wszystko się uśmiechało do mnie. 

    Ostatnio wciąż miewam takie zbiegi okoliczności. Cuda. 

    Idę na przykład do rzeki i myślę: co ten zachodni wiatr chce mi powiedzieć. Tak rzadko tutaj wieje. I jak nigdy sprawia mi wiele przyjemności. Czuję jak mnie obmywa, oczyszcza ta chłodna bryza. I zastanawiam się czemu nie denerwuje mnie, bo zwykle silne wiatry powodują, że czuję się podenerwowana. Tym razem czuję się błogo, wręcz czuję jak schodzą ze mnie kolejne i kolejne warstwy emocji oraz gęstych energii. 

    Następnego dnia … “całkiem przypadkiem” haha, siedząc w kawiarence podchodzi do mnie mężczyzna i zaczyna opowiadać, że nazywa się West Wind (zachodni wiatr) i przyjechał ze Stanów od Indian, gdzie mieszkał przez ostatnie 15 lat. I mówi, że kolekcjonuje pióra, a Ja znajduję kilka dni wcześniej przed drzwiami domu pióro czarnego bociana. I w ogóle to podszedł do mnie, bo wącham olejki Young Living, a On też ma te olejki. I w ogóle olejków tej firmy mało kto w Polsce używa i dlatego postanowił podejść do mnie.

    I tak ciągle mam. Wy też tak macie?

    JESTEM W KRAINIE CUDÓW. 

    CODZIENNIE. 

    KAŻDEGO DNIA.

    I nieważne co mnie spotyka. Czasem jest też ciężko. Napłyną emocje. Coś w ciele się zagnieździ. Czasem jest szybko, a czasem wolno. Czasem działam jak szalona, a czasem ogarnie mnie marazm i beznadzieja. Ale to jest MOJA KRAINA CUDÓW. Niepowtarzalna. I tylko Moja. Święta. 

    Pozdrawiam Was z Krainy Cudów, Małgosia <3

  • Anioł czy Demon?

    Anioł czy Demon?

    KIM JESTEM?

    Człowiek zwykle chce widzieć tylko dobre swe strony, to co pożądane i akceptowane przez społeczeństwo.

    DLACZEGO?

    Przez lata wpajano mu, że ma być miły, uśmiechać się, ma być grzeczny, nie płakać, nie krzyczeć. Najlepiej zacisnąć zęby, spiąć całe swe ciało i tak chodzić jak ten cyborg. Najlepiej nie czuć, nie wyrażać się, siedzieć cicho i robić to, co większość. 

    I tak oto otoczyła go ciężka i gruba skorupa, która nie pozwala dostać się do głębin podświadomości oraz pamięci komórkowej w ciele. A tam zawarta jest cała nasza historia. Tam jest PRAWDA o nas samych. Tam jest też nasz siła i moc.

    GDZIE JEST SIŁA I MOC?

    Dopiero wróciłam z warsztatu szamańskiego Wędrówka Bohatera. Właśnie tam miałam możliwość skonfrontować w Sobie dwie jakości: piękne ideały, cechy Bohatera oraz ogromną siłę i moc Demona.

    KTO TO JEST BOHATER?

    To nasza jasna strona, światło. To góra, niebo. To energia męska w nas. To nasze marzenia, ideały, wartości.

    KTO TO JEST DEMON?

    To nasza ciemna strona. To ciemność. To ziemia. To energia żeńska w nas. To właśnie w naszym cieniu znajdziemy ogromną siłę i moc. Cudowny Bohater w nas nie da rady ruszyć z miejsca bez energii i mocy Demona. 

    KOMU ZALEŻAŁO NA ODEBRANIU MOCY CZŁOWIEKOWI?

    Nauczono nas, że Demon to coś złego. Potocznie uważa się, że to jakieś złe moce, siły. Nazywa się zamiennie Szatanem, którego mamy się bać i uciekać gdzie pieprz rośnie, bo nas opęta pastedGraphic.png:-). Wyrządzi krzywdę, zło itp itd. 

    A to właśnie ta jakość powoduje, że żyjemy, że mamy energię. Uwolniona i zaakceptowana daje poczucie totalnej WOLNOŚCI i połączenia z naturą, z Ziemią. Daje poczucie wyzwolenia z pęt, zacisków w ciele i umyśle. Daje dzikość, pozwala skontaktować się z pierwotną naturą.

    Dobrze, gdy te dwie natury, dwie energie połączą się, zrównoważą, dogadają. Nastaje równowaga i harmonia. Wszak jedna bez drugiej to rozdzielenie w nas, to zaprzeczenie, to walka w nas. To brak akceptacji, poczucia własnej wartości, brak podstawy i fundamentu istnienia w prawdzie. Wtedy można manipulować człowiekiem. A sam człowiek żeby żyć nakłada maski, udaje. I tak jest słaby, bo zaprzecza sile Demona (ze strachu wynikającego z przekonań), dodatkowo słabnie żyjąc w ciągłym dostosowywaniu się i udawaniu przed światem, ale przede wszystkim przed samym Sobą.

    Wszystko w środku aż się gotuje, często bardzo boli. I tak trwamy latami aż do wycieńczenia organizmu.

    Nie będę dziękować Mario Wisniewski, bo On i tak wie, że jest zajebisty haha, ale powiem, że robi kawał dobrej roboty. Polecam ten warsztat każdemu i choć było bardzo ciężko dla mnie, przeżyłam. I jestem dumna z Siebie.

    ODKRYŁAM, ŻE CIEŃ WCALE NIE JEST STRASZNY, JEST ZAJEBISTY – mówię Wam hahaha. 

    I do tego jeszcze taka MOC w nim że hej

    I WOLNOŚĆ. 

    I DZIKOŚĆ

    Zadziało się wiele we mnie. O szczegółach napiszę wkrótce. 

    Która Wam się lepiej podobam haha?

    ———————————————————————————–

    Droga Kobieto, jeśli chcesz, aby ta wiadomość dotarła również do innych Kobiet, jeśli podobał Ci się tekst albo w jakiś sposób pomógł Ci – proszę udostępnij :-).

    Życzę, abyście dotarły do swej Siły, Mocy, Energii Życia i Kreacji, Małgosia <3

     

  • Jak ćwiczyć gimnastykę?

    Jak ćwiczyć gimnastykę?

    Dużo Kobiet pyta jak ćwiczyć gimnastykę. To jest dobry czas na podanie kilku opcji dla Was :-).

    W wakacje nie będę podawać zestawów dnia w grupie, jak to robiłam zwykle.

    A dlaczego?

    Dlatego, że chciałabym abyście spróbowały innej jakości i POCZUŁY. Czucie bowiem to podstawa funkcjonowania w energii żeńskiej. Tak pomyślałam, że to przyda się nam wszystkim, żeby odpuścić trochę mental, niech sobie odpocznie przez wakacje, a postawić na czucie, na intuicję.

    ———————————————————————————–

    W JAKI SPOSÓB MOŻNA WYBIERAĆ KARTY?

    Mamy do wyboru mnóstwo opcji. Tak naprawdę ograniczeń nie ma żadnych. 

    Spróbujcie po prostu przestać zastanawiać się i myśleć, a po prostu zrobić ot tak. Dla zabawy. Dla hecy. Nie, to co Pani powie i każe (to taki schemat jeszcze ze szkoły nam został) – a szkoła wiecie, że produkuje roboty, coby nie myślały, a wykonywały polecenia. Zróbcie to, co SAME POSTANOWICIE, WYBIERZECIE, ZDECYDUJECIE. 

    ———————————————————————————–
    I takie oto opcje dla przykładu:

    1. Ćwiczyć swój zestaw rodowy

    2. Wylosować po dwa ćwiczenia z każdego świata oraz jedno z tych, co pozostały. Ułożyć je w takiej kolejności jak zestaw rodowy/dnia, czyli: Górny, Średni, Dolny, które odpowiadają za zdrowie fizyczne oraz Górny, Średni, Dony, które odpowiadają za zdrowie psychiczne. I na końcu ostatnie ćwiczenie, które wylosowałyście z tych, co pozostały.

    3. Wylosować siedem ćwiczeń ze wszystkich kart, pomieszanych razem. I tu może być fajna zabawa. A co jeśli wylosują się Wam same z Dolnego świata albo większość z Górnego, albo …. albo ….. . Można sobie wtedy pointerpretować i dobrze się bawić przy tym. 

    4. Wylosować sobie tylko z Górnego świata, albo tylko ze Średniego albo tylko z Dolnego. Na przykład po trzy. Albo tylko jedno i wtedy powtórzyć je większą ilość razy. 

    5. Wykonać wszystkie dziewięć z Górnego świata danego dnia albo dziewięć ze Średniego czy Dolnego. 

    6. Wykonać swój zestaw rodowy od końca.

    7. Można też ułożyć sobie te wylosowane odwrotnie, czyli najpierw zacząć od dolnego świata i zobaczyć jak ciało reaguje, jak psychika, co czujemy, jak nam lepiej. 

    8. Wykonywać przez cały tydzień tylko Dolny świat lub oczywiście tylko Średni/Górny.

    I wiecie tak mnie poniosło, że mogłabym jeszcze pisać do Was i pisać, podając mnóstwo przykładów, które mi teraz do głowy przychodzą. 

    Ale Wy Kobiety zróbcie po swojemu. Coś na pewno wymyślicie. I czekam na Wasze relacje. Jak Wam idzie z tym spontanem i co czujecie. 

    ———————————————————————————-

    Jeśli któraś z Was potrzebuje kart to tutaj znajdziecie szczegóły, jak wyglądają, ile kosztują, jak zamówić itp. https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/posts/1337446433070389?__xts__%5B0%5D=68.ARB7epkijnUPqLUPYb6E_8gvtZ06ULSQBmTw1fchg4yuSTFpPmdrubqB65mlTFMg4y1wkrq0WYxvwuowSh8rwgi9_Fos7HfmI7nTwrgdBLGHH0AKsh3iOVCsm-2xCPHoZoaBd9ZLUTNPPNCfNQSFAGl82r1MR-Itu_6H5PJwgYkUa8yjSpEQ0QQ8CFMGbxKmz9fla26DChu4Q9ftExfWQJ8UpH4VC5dekJ_i1k7J4TnLVL5O6mTpsjNiICJYxI-ZNWTemkZ8it84JHsQ-t9QKMom1WdWsYjR2ipuh243UclzKwzvXl8bc-LzjG6dBZlwSRXLQKQ0b2jhUd14svk8kO7YvaAsQVnACHhW0B6IgQGRqpWa6aCU2_l9SJyKXm3yqEtQ3t1iQoCV22dtQESLT8x6dqzLlOc6_68TCbU95i5AH-9f60QRlfTX_Guxjc_0X_b92cSgX6mO1EyhtKaR&__tn__=-R

    ———————————————————————————————————–

    Kobiety zainteresowane Gimnastyką Słowiańską zapraszam do naszego internetowego kręgu: Słowianka budzi się – gimnastyka dla kobiet. https://www.facebook.com/groups/1819927791590991/

    Jest to grupa zamknięta, w której można czuć się zaopiekowaną, wysłuchaną, no i można zasięgnąć informacji na temat gimnastyki i tematów powiązanych, kobiecych, rozwojowych itp. 

    ———————————————————————————————————–

    W KAŻDĄ ŚRODĘ O GODZ. 18.00 PRZEZ CAŁE WAKACJE ODBYWAJĄ SIĘ ZAJĘCIA ON-LINE. 

    Tutaj szczegóły: https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/photos/a.220813141400396/1337492566399109/?type=3&theater

    ———————————————————————————————————

    Pozdrawiam Was i życzę CUDowności i przyjemności podczas ćwiczeń, w pełni uważności, szacunku i godności, z miłością i wrażliwością na Siebie. Pamiętajcie o rozluźnieniu w ciele, o świadomości ciała oraz o miękkości. Żebyście nie wykonywały ćwiczeń z wysiłkiem, a z lekkością i Miłością do swojego ciała. 

    Bowiem nacisk, wysiłek to też pokłosie wychowania i schematów, które czasem powtarzamy nieświadomie, przekonań, które mieszkają w naszej podświadomości. 

    Takie słynne przekonania, które nie są prawdą, ale jeśli mieszkają w naszej podświadomości, to rządzą hahahah.

    “Bez pracy nie ma kołaczy”

    “Trzeba dużo pracować, żeby coś mieć”

    “Trzeba wysiłku, bo bez wysiłku nic nie osiągniemy”

    Te przekonania mówią do nas, że należy ciężko pracować, aby osiągnąć upragniony cel czy zwyciężyć. Praca jest środkiem do sukcesu i nie ma możliwości, aby bez wysiłku udało nam się spełnić marzenia.

    A tak naprawdę jest odwrotnie. Jeśli jesteśmy w rozluźnieniu, nie naciskamy, nie napieramy, jesteśmy w tak zwanym flow, dopiero tu zaczyna się STWARZANIE. 

    Owszem jak będziemy ciężko pracować, też coś osiągniemy, ale jakim kosztem. Ręce do ziemi, ledwo dyszymy, nogi już ciągniemy za sobą, zdrowie byle jakie, stres permanentny i tak dalej. 

    A MOŻNA INACZEJ. WYPRÓBUJCIE TO ĆWICZĄC, właśnie z lekkością, miękkością i przyjemnością. Potem o dziwo to się przenosi do życia codziennego.

    Pozdrawiam i całuję, Małgosia <3.

  • Szczęście czy nieszczęście?

    Szczęście czy nieszczęście?

    Tak dużo ostatnio wydarza się w życiu wielu kobiet. 

    I czasem wydaje się, że to już tak zwany “koniec świata”. 

    Jak się potem okazuje to często dopiero początek tego NOWEGO ŚWIATA, nowej jakości. 

    Warto odpuścić stare, żeby powstała przestrzeń na nowe. I zamiast psioczyć i użalać się nad sobą, warto wejść na nowe tory i otworzyć się dla nowego, lepszego – powiedzmy – bo i tak nie ma lepszego czy gorszego. ZAWSZE DZIEJE SIĘ DOBRZE. Tylko nasz umysł nie chce w to uwierzyć. Ego sabotuje wszystko, co wyprowadza go ze sfery komfortu. 

    Obecnie wszystko przyspieszyło absolutnie. W ciągu roku dzieje się tyle, co kiedyś w ciągu dziesięciu lat. Dlatego czasem warto tak zwyczajnie przysiąść i odpocząć. Niektóre z nas bowiem lubią iść na całość i zatracić się w zmianach, bez oddechu. 

    A niektóre nie mogą wytrzymać tego przestoju, który jest naturalny w przejściu w nową jakość. Bo stare już się skończyło, a nowe jeszcze nie nadeszło. 

    I w owym czasie, zamiast odpocząć, nabrać sił i poczekać z ufnością i akceptacją wszystkiego, co spotkałyśmy, to nerwowo działamy. Uruchamiają się takie programy, jak poczucie braku, wszelakiego braku. I tego w materii i tego w poczuciu własnej wartości. Może pojawić się strach, że nie damy rady. Też strach przed nieznanym. Do tego złość, może zawiść, że ktoś ma lepiej – choć nie wiemy tak naprawdę czy ma lepiej. To tylko nasza subiektywna ocena. Nie będąc w skórze innej osoby tak naprawdę nie wiemy, co kryje się wewnątrz. Nadal jeszcze dużo pozorów stwarzamy, choć już coraz więcej w nas autentyczności jest.

    ———————————————————————————–
    Na zakończenie przytoczę starą przypowieść, którą znam od jakiś dwudziestu paru lat, nie pamiętam już skąd.

    To jest przypowieść o Gospodarzu i koniu.

    Gospodarz miał konia. Pewnego dnia koń uciekł. 

    Przyszli do Gospodarza wieśniacy i mówią: – Ale Gospodarzu spotkało cię nieszczęście. Koń ci uciekł.

    Na to Gospodarz: – Nieszczęście albo szczęście ….

    Po kilku dniach koń powrócił na czele stada koni, które przyprowadził do gospody.

    Przyszli do Gospodarza wieśniacy i mówią: – Ale Gospodarzu spotkało cię szczęście. Masz teraz stado koni.

    Na to Gospodarz: – Szczęście albo nieszczęście ….

    Syn Gospodarza zaczął ujeżdżać konie, spadł i połamał sobie nogi.

    Przyszli do Gospodarza wieśniacy i mówią: – Ale Gospodarzu spotkało cię nieszczęście. Twój syn się połamał.

    Na to Gospodarz: – Nieszczęście albo szczęście ….

    Za kilka tygodni do wioski przybyli żołnierze, zabierając wszystkich chłopców na wojnę. Pozostał w wiosce tylko syn Gospodarza z połamanymi nogami. 

    Przyszli do Gospodarza wieśniacy i mówią: – Ale Gospodarzu spotkało cię szczęście. Wszyscy chłopcy poszli na wojnę, a twój syn został w domu.

    Na to Gospodarz: – Szczęście albo nieszczęście ….

    I tak dalej, i tak dalej ….

    ———————————————————————————–

    Pamiętam jak kiedyś ta przypowieść odmieniła moje postrzeganie wszystkiego, co się wydarza w moim życiu. 

    Pamiętam chwile z serii: 

    Jak samochód stawał na środku skrzyżowania, a ja jechałam na ważne biznesowe negocjacje i miałam zarobić dużo pieniędzy i nagle na ułamek sekundy świat mi się rozpadał, a za chwilę wychodzę z samochodu, staję na środku skrzyżowania, unoszę ręce w górę i mówię: Dzięki Ci Boże, że nie pojechałam dalej. Dziękuję za tę chwilę tu i teraz. Zawsze z myślą, że to, co się teraz stało jest NAJLEPSZE dla mnie (bo przecież jadąc dalej mogłoby się stać coś “gorszego” – pisane w cudzysłowiu, bo wracając do przypowieści – ZAWSZE DZIEJE SIĘ DOBRZE). I czasem sama śmiałam się do Siebie na głos. Bo jak ta wariatka, na środku skrzyżowania, zima, minus 20, wichura, śnieżyca. A ja w szpileczkach i rajstopkach cienkich gotowa klękać na śniegu. W korpo mówili na mnie nawiedzona hahahha. Tak mieli rację. Poznali się na mnie. 

    Teraz przekazuję dalej, może komuś się przyda.

    Aaaa i jeszcze dobry tekst :-). 

    Jak wdepniesz w gówno, to się ciesz, bo na gównie przecież tak wszytko pięknie rośnie. To nawóz. Zasili i da plon. Często się wydaje, że tak wdepnęliśmy, że hej, a potem okazuje się, że to był początek PIĘKNEGO. I bywa też na odwrót. Czasem jesteś w euforii, bo tak wszystko pięknie się układa, a potem piździec. Zdaje się, że popadłaś w gówno. Hahah. Ale gówno to nawóz, Zasili i da plon. Więc tak wkoło Macieju. I powracam do przypowieści. 

    A tak na marginesie tego tematu: to warto oddzielić się od swoich emocji. One nie są nami i nie są nasze. My to Źródło, Światło i Miłość. Reszta to nie my. Czyli warto być obserwatorem życia, aniżeli uczestnikiem. Jak w teatrze, oglądając sztukę. Wtedy nie popadamy w mentalność ofiary. Nie taplamy się we własnych emocjach, nieszczęściu. Owszem zauważamy je, przeżywamy, akceptujemy i wypuszczamy. To nie nasze. Tak tylko sobie na chwilę przeszły przez nasze ciała, umysły i dusze. 

    Życzę samych DOBROCI dla Was, Małgosia <3

  • Kupała

    Kupała

    Miałam przygotowane dla Was tłumaczenie z języka rosyjskiego o tematyce przesilenia letniego, ale … nie zamieszczę tego. 

    Za dużo teorii. Za dużo mentalu. Za dużo kombinacji alpejskich. Jedni piszą palić ogniska, inni nie palić. A to ogień spala, niszaczy, a to wzmacnia i daje moc. Już mi się nie chce zastanawiać – czyja racja lepsiejsza pastedGraphic.png:-). 

    Mówię Wam róbcie co uważacie, a raczej co CZUJECIE pastedGraphic.png:-). I Ja tak zrobię.

    Może to jest właśnie doskonały czas na to, aby odczuć co jest w ciele, co nasze ciała mówią do nas i czego chcą. Żeby poczuć z trzewi. Z brzucha. Z łona. Nie z głowy. Mental ma to do siebie, że lubi zmyślać, wymyślać, kombinować, przypodobać się komuś czy sprostać zasadom, udowadniać coś sobie lub komuś itp. A ciało nigdy nie kłamie. Tam jest cała prawda i mądrość. Tam jest Źródło. Może warto właśnie poświęcić ten czas na kontakt ze Sobą. Dosyć już realizowania czyichś zachcianek, pomysłów, celów, marzeń itp. 

    OBIERZCIE SWÓJ KIERUNEK

    Dla mnie jest to najdłuższy dzień i najkrótsza noc w roku. Więc dużo Słońca, dużo światła, dnia. Mało nocy i ciemności. 

    Jest to dla mnie też czas kontaktu ze wszystkimi Żywiołami. Czas sprzyja temu. Słońce, woda, wiatr, ziemia. I mam zamiar to wykorzystać. Po SWOJEMU – pomimo, że wyjeżdżam na wcześniej zaplanowane spotkanie Kupalne w gronie wielu Kobiet. Będę świadoma Siebie, swojego pięknego (C)iała, (U)mysłu) i (D)uszy – CUDu i będę się tym upajać. Dla mnie to będzie czas miłości, obfitości, płodności, urodzaju i radości bardzo szeroko pojętych. Będę się nasycać. I będę jak najbardziej w SOBIE. Będę CZUĆ. I WYRAŻAĆ.

    Bardzo Wam polecam Kobiety obejrzeć – w tym pięknym czasie – wspólnie z Waszymi Ukochanymi ten oto film. O największym kochanku wszechczasów – Don Juan DeMarco. 

    Film przewspaniały. Polecam każdemu Mężczyźnie i każdej Kobiecie. Obejrzyjcie RAZEM, WSPÓLNIE, trzymając się za ręce, lub leżąc odłogiem na podłodze, albo na kanapie, albo jak sobie tylko chcecie.

    Link do filmu: https://www.cda.pl/video/22486061

    Droga Kobieto, jeśli chcesz, aby ta wiadomość dotarła również do innych Kobiet, jeśli podobał Ci się tekst albo w jakiś sposób pomógł Ci – proszę udostępnij pastedGraphic.png:-).

    Życzę CUDownego czasu, Małgosia pastedGraphic_1.png<3

  • Słowiański mężczyzna i słowiańska kobieta

    Słowiański mężczyzna i słowiańska kobieta

    Niegdyś, w dalekim kraju, za lasami, żył sobie Mężczyzna, który medytował miesiącami w jaskini. 

    Niegdyś w kraju bliższym inny Mężczyzna i inna Kobieta medytowali w klasztorach. 

    I tak oto Matka Ziemia podniosła swoje wibracje,

    A jak jest obecnie? 

    Teraz wibracje Ziemi podnoszą się najbardziej w RELACJI KOBIETA – MĘŻCZYZNA. To jest czas relacji, związków i podnoszenia swoich wibracji w parach. 

    Dlatego warto uzdrowić te relacje. Oczyścić energię seksualną. I zająć odpowiednie miejsce. 

    Kobieta – Woda

    Mężczyzna – Ogień

    Dwa Żywioły. Zupełnie różne. Przeciwstawne, ale UZUPEŁNIAJĄCE SIĘ, a nie walczące.

    Podziękujmy Patriarchatowi, Matriarchatowi, Feministkom, Inkwizycji. Nadszedł CZAS POJEDNANIA i HARMONII. 

    🦹‍♂️SŁOWIAŃSKI MĘŻCZYZNA – Ogień. Działa. Jego atrybutem jest Czyn. Mężczyzna zarabia pieniądze i zapewnia byt. Niechaj realizuje się w biznesie. Podejmuje decyzje. Kieruje. Zarządza. Rywalizuje. To jest męska energia.

    Kiedy ktoś mnie pyta czy jest Gimnastyka Słowiańska dla Mężczyzn zawsze dopowiadam. Tak jest. Mężczyzna niech idzie porąbie drewno na opał, rozkręci biznes. To jest Gimnastyka dla Słowiańskiego Mężczyzny. Czasy jaskiń i klasztorów się już skończyły. 

    A tu przepiękny tekst Monika Jakubczak na temat duchowości Mężczyzn. 

    To nie oznacza, że nie mają się rozwijać duchowo. Jak najbardziej. Lecz w inny sposób. Po męsku. I zgodnie z Duchem Czasów. Póki będziemy mieć politykę pieniężną Mężczyźni, aby zapewnić podstawowe potrzeby Kobietom, muszą zarabiać pieniądze. Jeśli – kiedyś – czasy się zmienią, będą inaczej realizować swoją Duchowość i Męskość.

    ——————————————————————————

    “Nie wciągajcie swoich mężczyzn w rozwój duchowy. 

    Może to niepopularne ale na ten moment wydaje mi się właściwe tak napisać.

    Dlaczego?

    Nie szukajcie koleżanek do rozmów w swoim domu. Mężczyzna jest od innej roboty w tym życiu. Koleżankę znaleźć możecie na zewnątrz i rozmawiać z nią o “tych rzeczach”, mężczyzna ma przywrócić w sobie energię męską, działającą jako racjonalność, logiczność, planowość, materialność i kompatybilność z realnym światem. Kobieta ma inną energię, niematerialną, mistyczną, odczuwającą, latającą poza czasem liniowym. Inspirującą i zmienną. Świat kobiet i mężczyzn ma się dopełniać, przenikać, współpracować. Nie kastrujcie swoich mężczyzn duchowością w pojęciu energii żeńskiej. On rozwija się po swojemu. Racjonalnie, w działaniach na zewnątrz, w materialnym świecie. 

    Nie nauczajcie swoich mężczyzn duchowości, nie karmcie ich własną ideologią Ducha. Niech mężczyzna zajmie się swoją robotą. Niech zarabia, niech będzie w świecie z mężczyznami, niech wraca do domu w wasze ramiona i eteryczność.Niech odpocznie, odpręży się i “naprawi” to co zużyło się w materii.

    A ty droga kobieto daj się zaopiekować, obdarzyć. Niech dla ciebie zdobywa świat. Chwal, przytulaj i lataj sobie w chmurach. Medytuj. On niech działa, ma zadania, to go rozwija, wzmacnia, uskrzydla. Nie odbieraj mu decyzyjności w jego życiu. Nie pakuj go w odczuwanie i kobiecą wrażliwość. Niech będzie chłodną, bez emocjonalną skałą. Wyjdzie to wszystkim na dobre. Szczególnie tobie droga kobieto!!!!

    Daj mu wolność działania, decydowania, niech stanie się przywódcą a jeśli mu nie ufasz odejdź i znajdź takiego, przy którym będziesz mogła być kobietą bujającą w obłokach. Mistyczną, wiedzącą, inspirującą. Daj się mu wykazać w życiu realnie, namacalnie, fizycznie. Przyjmuj, nie wymuszaj pastedGraphic.png🙂

    Chcesz być szczęśliwa i kochana? 

    Nie wciągajcie swoich mężczyzn w rozwój duchowy pojęty po kobiecemu. A może on ma być niewrażliwy, abyś ty mogła być bezpiecznie przy nim wrażliwa?

    Poczuj ten tekst, czy nie mam racji?

    KOBIETA I MĘŻCZYZNA – RAZEM ALE INACZEJ”

    ——————————————————————————

    💃SŁOWIAŃSKA KOBIETA – Woda. Płynie. Przelewa się miękko i rozkosznie. Wznosi się i opada. W swej otchłani widzi to, czego Mężczyzna nie jest w stanie ujrzeć. Prowadzi delikatnie i subtelnie w swym rytmie, w swoim nurcie. Przypływa i odpływa. Krąży. Daje ukojenie. I nasyca. Poi i karmi Mężczyznę. Daje mu wytchnienie. Oczyszcza. Zmywa kurz dnia po ciężkiej pracy. Utula. 

    Mężczyzna bez Kobiety uschnie. Nie wytrzyma bez Wody. 

    ALE KOBIETA, ŻEBY DAĆ, MUSI SAMA SIĘ NASYCIĆ. 

    Niechaj więc nasyca się poprzez swobodę, wolność, kontakt z Matką Ziemią, Naturą. Odpoczywa. Sprząta. Gotuje. Odpoczywa. Kreuje. Tworzy. Odpoczywa. Tańczy. Pląsa. Odpoczywa. 

    Kobieta potrzebuje żyć w swoim rytmie. W swoim nurcie. Inaczej rozleje się po świecie. I nie zostanie nic. Oprócz tęsknoty. Za życiem. Za zdrowiem. Za przyjemnością. Za oddechem. Za wytchnieniem. Za dawaniem swej kobiecości i MOCY. Mocy, która wypływa z wnętrza, z głębin oceanu.

    I tutaj też zacytuję Monika Jakubczak. To Jej artykuły natchnęły mnie do napisania. Kolejny przepiękny tekst o Kobiecie. 

    ——————————————————————————

    “Feministki, sufrażystki?

    Feministki dążące do niezależności, samospełniające swoje męskie żądze. 

    Dziękuję wam za to, że byłyście, walczyłyście ale ……

    Wystarczy. Moja wewnętrzna feministka się zrealizowała, zestarzała i umarła śmiercią naturalną. 

    Nie sprawdziła się do końca w moim życiu. Wykastrowała faceta, zmęczyła się życiem i padła z przepracowania, chcąc działać w życiu, jak mężczyzna – stale, wytrwale, co dziennie, odpowiedzialnie.

    Nie ma już we mnie chęci budowania dobrego bytu w energii męskiej, jest we mnie tęsknota za jego przyjęciem. Zapraszam więc życie, jako kobieta. 

    Kto we mnie jest dziś?

    Nimfa, eteryczna, zwiewna i ta która tęskni, aby odpocząć, zrelaksować się i robić to, co mam do zrobienia i przekazania, wtedy kiedy mam na to ochotę i siły.

    Kobieta cykliczna, zmienna z odpływami i przypływami. Życiodajna i zakańczająca. 

    Zgodna z cyklami natury.

    Fluktuacyjna. Impulsywna i przyjmująca, to co życie podsunie w podpowiedzi. 

    Niestała. Jak fala urozmaicająca ocean. Pojawiam się i znikam. 

    Reaguję na prądy życia. Wybrzuszam się i opadam.

    Kobieta, jak Nike walcząca i zwyciężająca w niewidocznym planie energii eteru. 

    Chroniąca i broniąca, niewysublimowana w przestrzeni niewidzialnej, niematerialnej.

    Żołnierka na planie subtelnym, mocno zarysowana w odwadze wypowiedzi, tworzenia i realizowania.

    Nikt mi nie podskoczy, bezradność i spolegliwość nie są naturą kobiety. 

    Siła i moc energii jest jej zadaniem, jak mężczyzny na planie fizycznym, tak kobiety na planie eterycznym.”

    ——————————————————————————

    BŁOGOSŁAWIĘ Siebie, Swojego Mężczyznę, Swój Ród, Swoje Dzieci, Kobietę i Mężczyznę

    i pozdrawiam z Miłością, Małgosia pastedGraphic_1.png<3

  • Słowa – zaklęcia

    Słowa – zaklęcia

    DLACZEGO TO, CO MÓWIMY/WYPOWIADAMY JEST TAK WAŻNE?

    Temat niby znany i prosty, ale rozprawię chwilę dla przypomnienia, no i Kobiety prosiły o to. 

    Temat lingwistyki w rozwoju osobistym i duchowym jest poruszany od wielu lat, przez wielu ludzi. Dlatego, że jest ważny. 

    Jest wiele technik w biznesie, które nazywają się tak ładnie – technikami wywierania wpływu, które zresztą przez lata wykładałam. W mistrzowskiej formie nazywają się Systemami Sterowania Rozmową. Ludzie, którzy posiedli tę umiejętność potrafią, dla przykładu, zwolnić pracownika, a ten wychodząc, będzie się uśmiechał i życzył dobrego dnia. Dopiero po jakimś czasie zorientuje się, co się wydarzyło. Jest to naprawdę ogromna wiedza i ta w “najdoskonalszej” formie zwykłemu człowiekowi niedostępna. Nie ma materiałów w internecie na ten temat, a szkolenia kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tym samym tylko nieliczni mogą ją poznać. 

    Nie będę teraz się rozwodzić nad tym czy to etyczne czy nie. Wszak wszystko DZIEJE SIĘ DOBRZE. Osobiście uważam, że jeśli ktoś posiadł taką wiedzę, znaczy, że miał ją posiąść. Nawet, jeśli logicznie rzecz biorąc wykorzystuje ją do “niecnych” celów. Niecnych pisane w cudzysłowie, gdyż WSZYSTKO DZIEJĘ SIĘ DOBRZE. I jest jak ma być. Na górze już ci dwaj się na pewno dogadali i wyrazili zgodę (obaj, i kat i ofiara) na to, co ma się wydarzyć.

    KAŻDE SŁOWO POSIADA OKREŚLONĄ WIBRACJĘ. Niską lub wysoką. Słowo ma energię, jest energią. Idzie w przestrzeń. Słowo tworzone przez myśl, zasilone wyobraźnią i emocją tworzy myślokształty, czyli EGREGORY. Są to takie same twory jak na przykład ludzie i to, co widzimy, ale są niewidoczne i dlatego często uważamy, że tego nie ma. Nie zastanawiamy się nad tym. A właśnie te egregory – myślokształty, które tworzymy sami, kierują naszym życiem.

    Dlatego nie możemy na przykład być w harmonii, jeśli wciąż tworzymy (słowami i myślami) myślokształty o braku harmonii. 

    Dla przykładu: jeśli ktoś każdego dnia, dosłownie każdego, powtarza po kilka razy lub więcej słowo “masakra” ….. I jeszcze na dodatek podszywa je emocją ….. 

    To co? 

    Co tworzy w swoim życiu? 

    Pomyślcie teraz jak potężne egregory tworzymy myśląc, powtarzając i przeżywając to, co usłyszymy w telewizji. A tam 90% negatywnych informacji. Mówimy o tragediach, gwałtach, o wszystkim czego byśmy nie chcieli. A potem oczekujemy, żeby nasz świat był cudowny. 

    Podobnie jest z różnymi akcjami, pochodami, paradami – też często zakrojonymi na skalę światową. Czasem zastanawiam się czy ktos robi to celowo. Jakiś czas temu była akcja związana z tańcem. Temat mi bliski, gdyż jestem tancerką tańca brzucha. Akcja nazywała się: TANIEC PRZECIW PRZEMOCY WOBEC KOBIET. Kobiety tańcząc go na całym świecie zasilały i dawały MOC PRZEMOCY WOBEC KOBIET. Energetycznie niestety to tak poszło, choć każda z nich była przekonana, że robi dobrze. 

    Dlatego w tym momencie WZYWAM wszystkie Kobiety do odnalezienia kontaktu ze Swoim wnętrzem, po to, aby CZUŁY. Gdy Kobieta czuje, jest w swoich instynktach, połączona z Matką Ziemią nie robi takich rzeczy, bo po prostu WIE. Wtedy jest wolna od manipulacji.

    Wszystkie Wiedźmy zapraszam na Kręgi Kobiet. Budzić się!!!! BŁOGOSŁAWIĘ pastedGraphic.png<3.

    Temat SŁÓW wynikł podczas wypowiadania intencji w kręgach. 

    Jeśli mówimy intencję: “Żeby moje córki zdały egzaminy, żeby oceniający znaleźli w ich pracach wszystko, co najlepsze, żeby w przyszłości nie miały problemów i nie musiały się martwić”. Dobre nie? Pierwsze dwa człony są pozytywne i na koniec piździec! Zobaczcie jakie mamy programy. To idzie z naszej podświadomości. Tam czai się strach przez przyszłością i właśnie w ten sposób go komunikujemy.

    Ja często mówię do siebie na głos, żeby USŁYSZEĆ. Wtedy często wychwytuję, co podświadomość mówi do mnie. I wtedy już wiem jakie mam przekonanie i mogę pracować nad nim. 

    Dla przykładu: kiedyś rozmawiając z pewnym profesorem mówię do niego: 

    – “… bo wiadomo, jak rzuca się korporację to wtedy pieniędzy jest mniej….”. 

    On na to do mnie: 

    – “A dlaczego wiadomo?”. 

    Odpowiedziałam krótko:

    – “Dziękuję bardzo”.

    Dlaczego po rzuceniu korpo przez dwa lata nie miałam pieniędzy? Bo miałam takie przekonanie. Ale wtedy, gdy się zorientowałam od razu zaczęłam pracować nad nim. I pewnie dlatego tylko przez dwa lata hahha. Chciałam napisać: “bo przecież mogło być gorzej”, ale się powstrzymałam hahha. A właściwie to napisałam już. 

    Dlatego teraz powiem głośno: “WYCIĄGAM TE SŁOWA SPOD PRAWA PRZYCZYNY I SKUTKU”. 

    Zawsze tak mówię, jeśli już coś wypowiem, albo moi bliscy. Oczywiście potem zastanawiam się i zatrzymuję chwilę nad tym, dlaczego to powiedziałam. Te słowa likwidują skutek, ale zatrzymuję się nad przyczyną. 

    Niegdyś Wiedźmy, Szamanki wypowiadały ZAKLĘCIA, które miały WIELKĄ MOC.

    Dzisiaj świat podwyższa wibracje. W związku z tym i człowiek ma wyższe wibracje. IM WYŻSZE WIBRACJE, TYM WIĘKSZA MOC SŁOWA.

    Dlatego uważajmy Kochane na to, co mówimy. Kiedyś słowa nie miały takiej mocy, jak obecnie. I to było dobre dla nas wszystkich. Inaczej byśmy się pozabijali słowami. Dlatego było opóźnienie. I nie realizowało się natychmiast. Teraz jest inaczej. 

    * BEZPIECZEŃSTWO – to bycie bez pieczy. Ja wolę zdecydowanie ZAOPIEKOWANIE lub JESTEM W PIECZY.

    * MARTWIĆ SIĘ – to czynić martwym. Lepiej zatem nie martwić się o dzieci, bo naprawdę bardzo je wówczas osłabiamy. 

    Za to KURWA MAĆ można używać zawsze i wszędzie hahha. Urwa Mater – 

    Bogini Matka z sanskrytu. Bardzo dobre słowo. 

    podobnie jak PIERDOLIĆ – to mówić o rzeczach wzniosłych.

    Bądźmy uważne na SŁOWA.

    Pozdrawiam z Miłością i BŁOGOSŁAWIĘ, Małgosia

  • Ale ładny garnitur!

    Ale ładny garnitur!

    Po przeczytaniu tej oto opowieści przypomniałam sobie Siebie z lat korporacji. Kiedy byłam biznesłumen jeździłam pięknymi samochodami, miałam najdroższe ubrania i byłam pięknie opakowana. Ale coś uwierało. Bardzo dobitnie przekazuje to opowieść, którą znalazłam w Biegnącej z wilkami i tutaj ją przytaczam. Warto przeczytać. Ten tekst dociera bardzo głęboko i porusza duszę, “ustawia” mental i ego. 

    Tak naprawdę teraz też mam wszystko, co mi trzeba, a właściwie jak się przyjrzałam, to nawet mam lepiej. Tylko, że wewnątrz już nie uwiera tak. A jak uwiera, to natychmiast kontaktuję się z tym i uwalniam. Kiedyś tego nie umiałam, bo nie kontaktowałam się z podświadomością. Wolałam widzieć tylko “miłość” i “radość”. Piszę to w cudzysłowiu, gdyż to była ułuda tylko. Wychowana na lekturze amerykańskich książek o pozytywnym myśleniu, zadbałam o zewnętrzną część Siebie i swojego życia. Jednocześnie skrywając i nie dopuszczając do Siebie programów z podświadomości, które często są brudne, śmierdzą i trzeba coś z tym zrobić. 

    Tak oto Ja na zdjęciach w pięknym opakowaniu. I niby szczęśliwa, ale …. jednak …. Jak wspominam tamte czasy to widzę taką niedowartościowaną dziewczynkę, która musiała Sobie i światu udowadniać, że jest wystarczająco dobra. Stąd te sukcesy, pieniądze, piękne opakowanie. Poszukująca swej Mocy we władzy, pieniądzach i sukcesie. A Moc Kobiety jest przecież w jej Łonie i Sercu :-).

    To nie oznacza, że sukcesy, pieniądze i piękne opakowanie są złe. Teraz też mam to wszystko, ale nie żyję dla sukcesów i pieniędzy. Cel jest inny. Zupełnie inny. Całkowicie inny.

    Cel to życie, podążanie. Cel to dbanie o Siebie, o Rodzinę. Cel to dbanie o energię Kobiety. Cel to bycie Kobietą, Żoną, Matką. Cel to Istnienie i Radość z Istnienia. Cel to Miłość, Harmonia i Równowaga. Cel to doświadczanie Natury, Żywiołów. Dotykanie liści i kwiatów. Dreptanie boso po trawie w zachwycie codzienności. I tak dalej, i tak dalej. 

    A sukcesy, pieniądze, obfitość i dobrobyt to jakby konsekwencja, skutek, coś wtórnego, coś co przychodzi w odpowiedzi na wewnętrzną obfitość. 

    A teraz czas na opowieść:

    “Pewien mężczyzna miał przymiarkę i szabo (krawca). Stając przed lustrem, zauważył, że kamizelka jest u dołu trochę nierówna. 

    – Och – powiedział krawiec – nie ma się czym przejmować. Musi pan tylko przytrzymać krótszy koniec lewą ręką i nikt nie zauważy.

    Kiedy klient zrobił, jak mu polecono, zauważył, że klapa marynarki odstaje, zamiast leżeć płasko.

    – To? – zdziwił się krawiec. – To drobiazg. Niech pan przekręci trochę głowę i przytrzyma klapę podbródkiem.

    Klient przystał na to i wtedy odczuł, że wewnętrzny szef w spodniach jest za ciasny i spodnie uwierają go w kroku.

    – To też nic wielkiego – uznał krawiec. – Prawą ręką niech pan pociągnie za szew i wszystko będzie dobrze.

    Klient się zgodził i zapłacił za ubranie. 

    Następnego dnia włożył garnitur, nie zapominając o radach krawca. Kiedy kuśtykał po parku z brodą przyciśniętą do klapy, jedną ręką ciągnąc kamizelkę, a drugą – spodnie w kroku, dwóch staruszków przerwało grę w warcaby, by mu się przyjrzeć.

    – M Isten, mój Boże – odezwał się jeden. – Spójrz na tego biednego kalekę!

    Drugi człowiek podumał chwilę, a potem mruknął:

    – Igen, rzeczywiście, ledwie idzie, ale wiesz …. zastanawiam się, gdzie on dostał taki piękny garnitur?”

    Clarissa Pinkola Estes

    Pozdrawiam z Miłością, Małgosia <3