Author: admin34

  • Telegonia

    Telegonia

    [et_pb_section fb_built=”1″ admin_label=”section” _builder_version=”3.22″][et_pb_row admin_label=”row” _builder_version=”3.25″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″ _builder_version=”3.25″ custom_padding=”|||” custom_padding__hover=”|||”][et_pb_text admin_label=”Text” _builder_version=”4.0.7″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat” hover_enabled=”0″ custom_padding=”|||0px||”]

    “Dziękuję Gosiu za ten tekst i przekaz ❤️ dużo z niego wyniosłam i wiem, ze będę do niego wracać. Bo w perspektywie dalszego rozwoju, doświadczeń, każde kolejne zapoznanie się z nim, przypomnienie sobie, będzie odczytywane inaczej, z innej perspektywy, przyniesie NOWE, otworzy kolejne drzwi 😉

    Zastanawia mnie jednak to oglądanie filmów wojennych… przecież poprzez przyglądanie się wojnie, mordom, następuję podłączanie się pod te wzorce i programy… uruchamianie określonych emocji i podłączenie się pod emocje osób, które w filmie właśnie to przeżywają… tak, cześć tych programów mamy w sobie, uruchamiamy je poprzez to oglądanie, ale też podłączamy się pod kolejne… a potem, głównie w trakcie współżycia, my – Kobiety – przejmujemy te wzorce i programy od naszych Mężczyzn… przejmiemy to, co zobaczył w tv, co przeżywa… oczywiście, oczyszczając siebie, odpinając wzorce, oczyszczamy też Jego – naszego Partnera… ale czy jesteśmy w stanie to przetrwać? Taki silny napływ, przenoszenie tego przez naszych Partnerów na nas…

    z góry dziękuje Gosiu za odpowiedz ❤️”

    ——————————————————————-

    Dalsze rozważania dotyczące nas Kobiet rozwijających się i naszych Mężczyzn :-). 

    Tutaj link do pierwszego tekstu: https://www.facebook.com/…/a.22081314140…/1454231804725184/…

    ——————————————————————

    Autorka dalszych rozważań przytacza bardzo ważny temat, którym jest TELEGONIA – wymiana energetyczna w parze – przekazywanie cech Rodu z pokolenia na pokolenie.
    Na chwilę zatrzymam się przy zjawisku WYMIANY energetycznej jako takiej – nie tylko w parze.
    WYMIANA jest zawsze i wszędzie. Na zasadzie tej wymiany doświadczamy. Właściwa wymiana między ludźmi zależy głównie od motywacji jaką mamy. Czy kontakt z drugim człowiekiem jest na poziomie Miłości i dbałości, czy z poziomu zaspokojenia własnych żądz, chuci, zachcianek czy egoistycznych impulsów Ego. Ta pozytywna polega na tym, że “kręcimy między sobą energią”, powodując zawsze jej wzrost. A ten negatywny aspekt to tak najprościej można nazwać “wampirzeniem”. Pamiętajmy jednak, że ZAWSZE musi nastąpić wyrównanie i choć wydaje nam się na daną chwilę, że sobie “pojedliśmy”, to kiedyś oddamy to z nawiązką. W żaden sposób ten drugi sposób wymiany energetycznej się nie opłaca. Jest bardzo destrukcyjny i ciągnie się póki nie oddamy długu w całości. Pamiętając też, że na poziomie duchowym, nie ma “wampirzenia” – energia zawsze dąży do równowagi i zawsze dzieje się po coś, atak zwane “czarty”, “demony”, “wcielone zło” to nic innego jak MY i WSZYSTKO. My tworzymy po coś i one są nam w służbie. Nie ma nic poza tym, co ma być. Dlatego tak trudno jest opisywać pewne zjawiska, bo mogą być różne odpowiedzi, warianty. Bierzcie tylko to, co dla Was jest dobre na ten moment.
    —————————————————————–
    Jeśli chodzi o wymianę w parze, w związku, to albo wzmacniamy się nawzajem i odmładzamy albo niszczymy się.
    Właściwa, pozytywna wymiana następuje wtedy, gdy przestrzegamy praw natury podczas zbliżeń, czyli od tego jakiego rodzaju seks uprawiamy. Czy jest to seks WŁAŚCIWY czy NIEWŁAŚCIWY.
    I tak naprawdę nie ważne, co partner oglądał przed seksem, czy o czym myślał, jeśli seks jest WŁAŚCIWY. Zupełnie na odwrót jest w seksie NIEWŁAŚCIWYM. Wówczas wszystkie myśli, emocje, programy przechodzą z partnera prosto do Joni Kobiety. I wtedy razem kręcimy koło samsary.
    Czyli tutaj też jest ważna motywacja z jaką podchodzimy do zbliżeń. Jeśli łączymy się pragnąc przyjemności, kieruje nami chuć, pożądanie i egoistyczne pobudki, wtedy wymiana jest negatywna. A jeśli wszystko odbywa się z Miłością, to w takim przypadku partnerzy wymieniają się pozytywnymi i dobrymi cechami, podwyższają swój energetyczny potencjał, nabywają nowe możliwości, zdolności, talenty.
    Negatywna motywacja (chuć, żądza, zaspokojenie fizyczne, rozładowanie, dowartościowanie się, udowodnienie sobie czegoś itp.) powodują, że na poziomie duchowym “zrzucana” jest karma, wszystkie negatywne myśli, emocje, które później manifestują się w życiu poprzez “Ołtarz” – Joni, Ciało Kobiety – “Tygiel Tworzenia”.
    Kobieta “zapładnia” wszystkie myśli, pragnienia, zamiary Mężczyzny. Dlatego tak ważne jest, aby dochodziło do zbliżeń WŁAŚCIWYCH.
    ————————————————————–
    Reasumując: “Wymiana energią, uczuciami, wiedzą, informacją, cechami duchowymi, karmą i losami następuję zawsze, jeśli ludzie wchodzą ze sobą w relacje, ale tylko w przypadku egoistycznej, niewłaściwej motywacji, wymiana nosi negatywny charakter. Jeśli natomiast kontakt następuje z Miłością, czułością i potrzebą służenia partnerowi, to wymiana jest wtedy wyłącznie pozytywna.” Luczis
    ————————————————————-
    I jeszcze na koniec ciekawostka z tematu telegonii.
    Każdy partner seksualny Kobiety pozostawia w niej swój materiał genetyczny. Pierwszy partner jest najsilniejszy i decydujący. To pierwszy partner zakłada genotyp potomstwa. Dlatego może zdarzyć się tak, że dzieci rodzą się nie podobne ani do ojca ani do matki. Jeśli po drodze było wielu partnerów (dotyczy to i kobiet i mężczyzn) to dzieci mogą rodzić się zdeformowane, ze skoliozą, chorobami psychicznymi itp.
    W słowiańszczyźnie istnieją praktyki “odczarowania” i zmniejszenia lub nawet całkowitego pozbycia się skutków telegonii. Część z nich będziemy praktykować na warsztatach zaawansowanych III stopnia z Gimnastyką Słowiańską i Tantrą na które zapraszam kobiety, które ukończyły u mnie I i II stopień Warsztatu Zaawansowanego.
    ————————————————————–
    Tutaj posty o seksie WŁAŚCIWYM i NIEWŁAŚCIWYM. Seria postów z tej tematyki będzie wychodzić sukcesywnie. Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszam do polubienia fanpage.
    1. Część I – https://bit.ly/3lvuNp3
    2. Część II – https://bit.ly/3DeKTtj
    ———————————————————–
    Jeśli tekst podoba Ci się, uważasz, że jest przydatny, możesz udostępnić dalej.
    Pozdrawiam, Gosia ❤.

    [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

  • Ja się rozwijam, a on co?

    Ja się rozwijam, a on co?

    “Cześć Gosiu 🙂

    Dwa lata temu zajęłam się rozwojem, praktykuję Metodę Odpinania Gosi Wołukanis, troszkę gimnastykę słowiańską, stąd też trafiłam na Twoją stronę i z wielką inspiracją czytam i oglądam to, co udostępniasz i czym się dzielisz…

    i mam taką kwestię, nad którą się zastanawiam… poznałam jakiś czas temu mężczyznę, starszego lat 17. Człowiek twardo stąpający po ziemi, analityczny, myślący “zdroworozsądkowo”, przedsiębiorczy, jak twierdzi “prosty w sposobie myślenia”…

    no i ja… która też kiedyś taka była, silna, konsekwentna, stanowcza pani prawnik, rzadko chodząca na kompromisy, twardy charakter… która z biegiem rozwoju, praktykowania medytacji, odpinania, w mniejszym (jeszcze 😉 ) zakresie gimnastyki zaczęła dostrzegać, że można inaczej, że większość tego, co się dzieje to kwestia programów, wzorców, energii, podświadomości, znaków, które daje nam życie… która weszła na ten etap i zaczyna go coraz mocniej rozumieć, która inaczej już podchodzi tych tematów – życia, kobiecości, ludzi, systemów… 

    i tu pojawiają się rozkminy…. jak to jest z tymi mężami, partnerami kobiet, które praktykuję te metody, a którzy to mężczyźni podchodzą do nich sceptycznie.. delikatnie mówiąc..

    jak to było u Ciebie? Czy Twój mąż po prostu akceptuje to, co robisz, a sam “zajmuje się swoimi sprawami i swoim podejściem”, czy też praktykujecie te metody razem? Czy podchodzi albo podchodził na początku do tej tematyki sceptycznie i z czasem Jego podejście się zmieniło, czy też od początku był w nią zagłębiony, bo sam tego chciał?

    Dlaczego pytam?

    Bo oto odpowiedź tego mężczyzny, którego poznałam i z którym można powiedzieć coś zaczyna się tworzyć… a moje pytanie brzmiało, czy nie przeszkadza mu to, co praktykuję i zadałam to pytanie po tym, jak przeczytał Twój tekst “O byciu w kobiecym i w męskim” z 22 października 🙂

    “Nie, absolutnie mi to nie przeszkadza. Ja wyrażam tylko swoje zdanie (–> to zdanie brzmiało tak: 

    – ale to nie mój świat… w sensie patrzenia na rolę mężczyzny i kobiety w taki sposób… niepotrzebnie nakomplikowane”,” 

    – “Cała rozkminka tekstu… przyciąganie, nieprzyciąganie, obudzić przestrzeń serca i takie tam… obawiam się, że większość ludzi nic z tego nie wyniesie… że to takie “przekołczingowane”.”, 

    – “Po prostu ja twardo stąpam po ziemi i takie rzeczy do mnie nie przemawiają… A wiem, że ludziom robią też wodę z mózgu… I nie naśmiewam się z tego… tylko mówię, że ludzie tracą na to czas… nie rozumiejąc i nie wyciągając dla siebie nic… I mam wątpliwości, czy 3-5% z tego korzysta… Moim zdaniem może… 0.5%”) 

    Bo widziałem mnóstwo “ofiar” tego typu praktyk… Zresztą nie tylko takich… Ale każdy obiera swoją drogę, którą podąża.”

    noooo…. i jak to “ugryźć”? Czy dwa aż tak różne podejścia mają rację bytu? 🤔🙄😑

    Z góry dziękuję ❤ ❤ Pozdrawiam serdecznie”.

    ———————————————————————-

    “JAK TWIERDZI PROSTY W SPOSOBIE MYŚLENIA” – to zdanie mnie poruszyło i jest – moim zdaniem – bardzo ważne i od niego chciałabym zacząć.

    Bywa tak, że ci prości w sposobie myślenia idą szybciej w rozwoju duchowym, niż ci którzy robią dużo, często, systematycznie, często naciskając na proces i oczekując wiele. Nie podejmowałabym zatem powierzchownych ocen naszych Mężczyzn, dlatego, że czasem jest tak, że wydaje się nam “coś” i te “coś” wydaje się prawdziwe, logiczne i bezdyskusyjne. A na poziomie głębokim wygląda zupełnie inaczej, a często zupełnie odwrotnie.

    ——————————————————————-

    Tak było i u mnie w początkach mojego rozwoju, ale już niejednokrotnie przekonałam się, że mój Mąż – choć wydaje się na pierwszy ogląd – bardzo zdroworozsądkowy, prosty w myśleniu właśnie, często zamknięty w pewnych tematach i wydawałoby się nic albo mało robiący w kierunku rozwoju duchowego, jest tak naprawdę na SŁUSZNEJ, WŁAŚCIWEJ i przede wszystkim SWOJEJ, NIEPOWTARZALNEJ DRODZE. I w tej Jego drodze widzę (na głębokim poziomie odczuwania) wielką Mądrość i Sens.

    Już od dawna 

    NIE CHCĘ GO ZMIENIĆ.

    I AKCEPTUJĘ W CAŁOŚCI z całym dobytkiem fizycznym, emocjonalnym, mentalnym, energetycznym i duchowym.

    **************************************

    I to jest według mnie KLUCZ

    💙TOTALNA AKCEPTACJA💙

    **************************************

    Tylko w takich warunkach możemy WĘDROWAĆ WSPÓLNIE. Inaczej rozjedziemy się w najlepszym przypadku, a pozabijamy w najgorszym.

    Od kiedy ujrzałam wielką Mądrość i Sens drogi mego Męża i nie próbuję tego zmienić, od wtedy widzę WIELKIE ZMIANY. Paradoks co?

    Oczywiście nie jest tak, że nie dyskutujemy, nie podaję Mu swoich przemyśleń, rozwiązań i nie mówię o tym, co widzę i co czuję. Wręcz przeciwnie. Coraz więcej rozmawiamy na różne tematy. Ale rozmowy z mojej strony są z pozycji AKCEPTACJI, MIŁOŚCI, ZROZUMIENIA drugiego człowieka, swego Męża. W SZACUNKU do Siebie, do Niego może dopiero coś się zadziać dla nas WSPÓLNIE. Inaczej każdy będzie kroczył własną drogą, często pozostawiając za sobą “trupy”, ubytki emocjonalne, rozgoryczenie, żal, złość, wrogość …. itp.

    ————————————————————————

    Jeżeli mój Mąż mówi do mnie treści typu jak w ostatniej części listu przytacza Autorka –

    AKCEPTUJĘ to w pełnym Zrozumieniu i Miłości. 

    AKCEPTUJĘ, że ma prawo tak mówić, myśleć. Że to jest Jego droga – ta NIEPOWTARZALNA i ŚWIĘTA.

    Potem dopiero – z takiej pozycji PRZYJMOWANIA I ODBIERANIA świata – można rozmawiać, wymieniać się doświadczeniem, odczuciami.

    I wtedy energetyka Mężczyzny się zmieni. Tylko wtedy. Możemy naprawdę robić wiele. Zmieniać się. Podwyższać swoje wibracje.

    Często jednak robimy to nagminnie i nadużywamy – jedząc wege, wprowadzając oddechy, medytując itp.

    Ale jeśli jest w nas OPÓR i chęć zmiany drugiego człowieka – z pozycji, że ja wiem lepiej i więcej rozumiem i rozwijam się, a Ty nie, wtedy bardzo szkodzimy sobie samym. Bo będąc w wyższych wibracjach mamy większą MOC SPRAWCZĄ, MOC STWARZANIA. I wtedy nasz opór, pretensje czy “zwycięskie” Ego czynią spustoszenie wokół, zamiast DOBROSTAN i OBFITOŚĆ. I wtedy nici z rozwoju duchowego. Tak nam się tylko wydaje, że ten rozwój idzie. Oczywiście to też jest DROGA. Więc tak do końca i zero-jedynkowo nie odbierajcie tego, co piszę. Często jest tak, że musimy przejść przez coś, żeby pójść krok dalej. I nie da się ominąć, nie ma drogi na skróty.

    Więc czasem musimy się pokręcić w kółko, zobaczyć, doświadczyć, że coś jest nie tak, że idę chyba nie w tym kierunku, żeby w końcu móc zawrócić, zmienić tory, zacząć inaczej. 

    ————————————————————————-

    UWIERZMY w swoim MĘŻCZYZN!

    DBAJMY o Nich.

    POKŁOŃMY się Im.

    ODDAJMY Im cześć, jako Pierwotnym.

    KOCHAJMY 

    SZANUJMY

    I RÓBMY SWOJE pastedGraphic.png🙂

    💜 A CUDA będą się wydarzać. Jedno za drugim. Zobaczycie. 💜

    ————————————————————————

    I jeszcze na koniec podam taki co prawda bardzo prozaiczny przykład ze swojego życia, ale dla lepszego zrozumienia myślę, że dobry pastedGraphic.png:-).

    Mój Mąż bardzo lubi oglądać sport i filmy wojenne, a mnie kiedyś bardzo to wkurwiało pastedGraphic.png:-). I tak myślałam sobie wtedy: dlaczego On to ogląda? Przecież w sporcie są takie emocje, rywalizacja, energia, której ja nie mogłam znieść. Chodziłam poddenerwowana albo totalnie wkurwiona czasem. A co w tych filmach wojennych On kurde widzi? Przemoc, strach, najgorsze ludzkie instynkty się ujawniają itp. I myślałam sobie: Ja to jestem wielka Pani Rozwijająca się duchowo, bo widzę to wszystko i czuję, a On nie widzi i nie czuje.

    Ale potem …..

    W miarę jak …. no i właśnie nie wiem jak to ująć …. rozwijałam się jednak duchowo hahhaha, zaczynałam przyglądać się temu głębiej. Zaczęłam dostrzegać, że Mąż szuka kogoś na wojnie, swojego dziadka, może pradziadka, a może samego Siebie. Że to jest dla Niego terapia. Że ta konfrontacja jest Mu bardzo, bardzo potrzebna. Że to programy, które ma w Sobie i pamięć komórkowa rządzi i kieruje Go w tym akurat kierunku.

    I to był pierwszy krok w drodze do pełnej AKCEPTACJI.

    ZROZUMIENIE

    A ze sportu bierze rywalizację i walkę oraz agresję, aby przetrwać w biznesie. To przecież typowa męska energia. Pierwotna. To męska natura.

    I znowu przyszło ZROZUMIENIE.

    A potem, NAGLE, mnie olśniło. Pamiętam jak siadłam, patrząc na Niego z MIŁOŚCIĄ prosto z Serca i z pełną AKCEPTACJĄ jak ogląda telewizor. Tak po prostu siedziałam i patrzyłam. A MIŁOŚĆ rozlewała się i uzdrawiała nasze relacje, nas.

    I to właśnie wtedy nastąpiło UZDROWIENIE i rozwój duchowy w moim rozumieniu.

    A wiecie co mój Mąż wtedy powiedział i zrobił?

    Mówi do mnie: wiesz, ja sobie kupię takie słuchawki do telewizora, żebyś nie słyszała tych odgłosów, co cię denerwują. TAAA DAAAM!!!

    I kupił. I teraz jak ogląda, choć aktualnie dużo mniej, to na słuchawkach, a ja sobie mogę czytać w tym czasie i rozwijać się duchowo hahhaha :-).

    ———————————————————————–

    Jeśli tekst podoba Ci się i chciałabyś, aby inne Kobiety rozwijające się duchowo 🙂 przeczytały tekst, podaj dalej proszę – udostępniając na swej tablicy.

    Całuję Was Kochane Kobiety w całej Swej, Waszej i Naszej Mądrości, Małgosia 

  • Jak działa gimnastyka słowiańska?

    Jak działa gimnastyka słowiańska?

    “Witaj Małgosiu. Kilka dni temu dowiedziałam się o gimnastyce słowiańskiej. Tak trafiłam do Ciebie. Zaczęłam od codziennego wykonywania pozycji wyjściowych, odtworzyłam Twój ostatni filmik i po troszeczku dowiaduję się coraz więcej. Do tej pory starałam się być aktywna, ćwiczyłam codziennie jogę i szukałam sposobów pracy z emocjami, które w ostatnim czasie porządnie dały mi o sobie znać. W 2018 r. dwukrotnie straciłam ciąże i dodatkowo zbiegło się to z nagłym odejściem mojego taty na moich oczach. Trzymałam się, ale po tym wszystkim odezwało się ciało, tzn. odczuwam ból w prawym górnym odcinku pleców (manualnie czuję, że w tym miejscu mam mocno pospinane mięśnie jak pręgi) . Zauważyłam, że ból się nasila, kiedy się czymś zdenerwuję. Jestem zdumiona, bo aż wstyd mi się przyznać… po samych pozycjach wyjściowych 3 światów zauważyłam, że zaczynam czuć pożądanie, jakieś pobudzone krążenie w dolnej części ciała Dodam, że od bardzo długiego czasu nie miałam najmniejszej ochoty na bliskość z mężem – około roku… Czuję, że muszę iść dalej, chociaż nie chcę oczekiwać, po prostu chcę ćwiczyć. Oczywiście czuję lekkie zakwasy, ale to chyba musi tak być… ? Planuję zamówić Twoje karty i pracować dalej. Wspominałaś, że możesz mi wyliczyć mój zestaw urodzeniowy i żebym w tej sprawie napisała do Ciebie. Pozdrawiam serdecznie. Dorota”

    ————————————————————————

    Przede wszystkim bardzo dziękuję Dorotko za list. Ważne kwestie poruszasz w nim. 

    Niesamowite jest to jak szybko gimnastyka działa dla niektórych Kobiet. Czasem rezultaty są powolne i tym samym mało zauważalne. A czasem tak szybko coś spektakularnego się dzieje.

    Niedawno pisała do mnie Kobieta, że wchodząc w pozycję pączka – D6 natychmiast poprawia się jej wzrok. Widzi ostro, choć ma wadę wzroku. Po jakimś czasie to mija, ale za każdym razem jak wchodzi w pączek i inne ćwiczenia dolnego świata następuje zdecydowana poprawa.

    U innej Kobiety po wejściu w ćwiczenie Ś2 i Ś3 podniosła się opadająca powieka, choć wcześniej leczyła się kilka lat na to i żaden specjalista nie mógł pomóc, a wada powiększała się. To już pozostało, w sensie nie było chwilowe.

    Jeszcze u innej w G6 znikł garb jak dotknęłam jej pleców i przejechałam dłonią po nich. Tak w oczach, nagle i spektakularnie.

    Bardzo to jest dopingujące – takie spektakularne efekty, ale pamiętajmy, że gimnastyka i tak swoje robi, choć czasem tych efektów od razu gołym okiem nie ujrzymy. 

    —————————————————————————

    Kolejny ważny temat, to kwestia energii seksualnej, który została poruszony w liście. Ćwiczenia Gimnastyki Słowiańskiej bardzo uruchamiają przepływ energii w ciele, udrażniają kanały energetyczne. Działają na układ hormonalny oraz w sposób bardzo szczególny na pas bioder. A tu właśnie jest magazyn energii seksualnej – energii życiowej. To wszystko razem połączone daje takie efekty.

    Ale oziębłość seksualna to szerszy temat, który na pewno wkrótce poruszę w kolejnym poście z serii SEKS. 

    ————————————————————————–

    Podaję grafik nadchodzących warsztatów z Gimnastyką Słowiańską, na które zapraszam Was bardzo.

    Wiele Kobiet wyjeżdża z warsztatów i wraca już do innego świata. Świata Stworzonego i Świadomego, a nie matriksowej manipulacji. Gimnastyka bowiem bardzo wzmacnia Kobietę oraz daje wgląd do wnętrza, do intuicji i mądrości ze Źródła. Wtedy WIEMY i nie da się już nami sterować. 

  • Dziady, cz. I i cz. II

    Dziady, cz. I i cz. II

    SŁOWIAŃSKIE TRADYCJE WSPOMINANIA PRZODKÓW

    Część 1

    ————————————————————————-

    Mój Victorek już kontempluje Dziady. Czuje. Świece zapaliłam w intencji Przodków z okazji zbliżających się Dziadów.

    W tym tygodniu skupię się na tym szczególnym okresie, który tak naprawdę już trwa. Czuję bliską obecność Przodków już od około dwóch tygodni. 

    W dawnych czasach wspominano w sposób szczególny Przodków nawet do okresu równonocy wiosennej.

    ————————————————————————–

    Nowoczesnej kobiecie potrzebny jest solidny mężczyzna i zdrowe dzieci. W dawnych czasach wypraszano o to u Boga i u Przodków ze swojego Rodu. W każdym rodzie byli silni Przodkowie w linii męskiej i żeńskiej, i do nich właśnie zwracano się. Wspominanie Przodków – jest to stara tradycja, nawiasem mówiąc, nie tylko słowiańska.

    W historii innych starożytnych cywilizacji, Chiny i Indie, również wyraźnie widać kult Przodków i rytuałów upamiętnienia.

    Na przykład, w chińskich i tajwańskich tradycjach jest cały rytuał „Yin Feng Shui” – z opisaniem metodyki odpowiedniego rozmieszczenia grobów dla pochówków zmarłych krewnych, żeby ród mógł rozkwitać i wzrastać/stawać się silniejszym.

    W tradycji słowiańskiej jest specjalny rytuał pamięci o Przodkach: Деды – Dziady lub Дзяды – Dziady (białoruska tradycja). Uważa się, że sobota – to dzień, kiedy dusze przodków przybywają na Ziemię i obserwują jak żyją ich potomkowie. My potomkowie, wiedząc o tym, przygotowujemy się do wizyty. Sprzątamy dom, przygotowujemy bogaty stół, ubieramy się odświętnie. Na stole, należy umieścić pamiątkowe dania: jak kutia i naleśniki, zapalamy świece. I jeśli Przodkowie są zadowoleni ze sposobu w jaki ich wspominamy/gościmy, pomagają nam w każdy możliwy sposób: w zdrowiu i dobrobycie, w ustanowieniu pokoju i ładu/harmonii w rodzinie.

    Jeśli oni się rozzłoszczą, mogą także ukarać. Szczególnie obraża Ród zapomnienie, kiedy potomkowie ich już nie pamiętają. Prowadzi to do osłabienia i wymierania Rodu. Zazwyczaj dotyka to mężczyzn, przestają oni rodzić się w Rodzie, albo umierają, a Ród rozpada się/zamiera.

    Oddzielnie wspomina się żeńską część Rodu Baby, a także Dziatki – zmarłych w dzieciństwie, i do 7 lat, nienarodzonych i abortowanych dzieci. Uważa się, że wspominanie Dziatków pomaga ich duszom dostąpić konstelacji Plejad, gdzie jednoczą się z resztą Rodu.

    Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Małgorzata Daniło-Gorlewicz ze strony Женская славянская гимнастика

    SŁOWIAŃSKIE TRADYCJE WSPOMINANIA PRZODKÓW Część 2 – Rytualna kolacja Dziady

    ——————————————————————-

    “Dziadami” ludzie zwali dusze wszystkich zmarłych krewnych, bez względu na ich wiek. O zmarłym na Polesiu mówili, że “spotkał się z Dziadami” lub “chodzi z Dziadami “. Świętowanie lub upamiętnianie odbywało się od 3 do 11 razy w roku, ale za główne uznawane było 5 dni sobotnich i czwartkowych.

    Przodków wspomina się w gronie rodziny. Istnieją dowody na to, że jesienią wszyscy członkowie rodziny brali udział w rytuale Dziady i wówczas Dziadowie otaczali/poświęcali się całemu klanowi.

    W dniu świętowania Dziadów, dusze Przodków przychodzą zobaczyć, jak upamiętniają ich potomkowie, co robią w domu, w jaki sposób wychowują swoje dzieci. 

    ————————————————————–

    Rytualną kolację dobrze jest przygotować w sobotę tj. 2 listopada, po zachodzie słońca. Sobota to dzień Dziadów. Piątek jest dla Bab, a w czwartki najlepiej robić Dziatki.

    ————————————————————-

    Wieczerzę rozpoczynano od symbolicznego zaproszenia Dziadów do wspólnego stołu. W różnych miejscowościach robiono to w rozmaity sposób, ale najczęściej schemat był mniej więcej taki: cała rodzina modliła się przed obrazami, po czym najstarsza osoba wypowiadała zaproszenie – zaklęcie. Na przykład takie:

    “Święte Dziady, prosimy Was,

    chodźcie, lećcie do nas.

    Jedzcie i pijcie, co Bóg dał,

    com i ja dla was ofiarował,

    czym chata bogata…”.

    Wtedy otwierano drzwi, czasem okna, furtkę itd., aby Dziady swobodnie mogły wejść na wieczerzę do domu. Każdy uczestnik obrzędu, zaczynając od Gospodarza lub starszego w rodzinie, miał nabrać pierwszą łyżkę każdego dania i wylać ją do specjalnej misy „dla Dziadów”. Później to samo robiła Gospodyni, a po niej cała reszta. Po kolacji Gospodarz oddaje Matce Ziemi to, co zostało nazbierane do specjalnej misy.

    Jako wariant po każdym zaczerpnięciu łyżkę kładziono na stole, aby trochę poleżała, następnie nabierano znowu i tak dalej. Uważano wówczas, że podczas tych przerw z łyżki korzystają Dziady.

    Najstarszy w rodzinie odgrywał największą rolę w ceremonii z tej oczywistej przyczyny, że był pierwszym kandydatem na dołączenie do świata Dziadów. On również powinien był jako pierwszy odejść od stołu po wieczerzy.

    Na zakończenie:

    “Święte Dziady. 

    Jedliście i piliście. 

    Idźcie do Siebie”.

    Można też powiedzieć po swojemu, ale ważne, aby ich przywitać i pożegnać, odprowadzić. Choć po zakończonej kolacji możemy jeszcze przez trzy dni silnie odczuwać obecność Przodków oraz mieć jakieś wizje, retrospekcje, wspomnienia.

    ———————————————————-

    “Ilość dań wahała się od 5 do 15, ale zawsze była to liczba nieparzysta, co było semantyką tamtego świata, świata zmarłych. Natomiast aby nie zaszkodzić żywym, których broni symbolika parzystości, każde z dań wystawiano na stół w dwóch talerzach, aby w ten sposób dogodzić i żywym, i zmarłym.

    Nie istniało ujednolicone menu Dziadów. Wszystko zależało od miejscowości, od majętności rodziny oraz innych czynników”.

    Na Dziadach jemy tylko łyżkami. Chodzi o to, żeby nie było ostrych sztućców. Koniecznie musi być na stole mięso i alkohol. No i oczywiście kutia i naleśniki. Mężczyźni po ciężkiej pracy w polu musieli najeść się do syta.

    Kutia fajnie smakuje zrobiona z pęczaku, do tego miód, masa makowa i bakalie. Ale tez fajna jest z ryżu czy innych kasz. Naleśniki – same placki, bez nadzienia.

    Alkohol lejemy każdy sobie, nalewa się w stronę do siebie. Nalewamy sobie trzy razy. Butelki z alkoholem są odkręcone przez cały czas, podobnie jak wszystkie potrawy na stole (żeby nie stał na przykład zakręcony słoik).

    Nie obsługujemy się nawzajem przy stole, bez zbędnych grzeczności i uprzejmości. Nie rozmawiamy, siedzimy w skupieniu i w kontakcie z Przodkami i z tym co przychodzi do nas.

    Pamiętajmy o świecach. Dobrze jest siedzieć przy stole aż świece się dopalą.

    U nas zawsze najpierw siedzimy w skupieniu, każdy w Sobie, ze Sobą, zjadamy, medytujemy, łączymy się z Przodkami przez cały czas kolacji. Potem jeszcze siedzimy sobie, już rozmawiając i biesiadując, aż świece się dopalą. Traktujemy to też jako taki piękny czas dla Rodziny, dla nas, spędzony wspólnie, z uważnością.

    Ja osobiście nie przestrzegam tak dosłownie przekazów np. jeśli chodzi o ilość dań, czy podwójne talerze. Biorę z przekazów to, co czuję, a resztę robię po swojemu. Nie jestem za radykalizmem i fanatyzmem w żadnym wydaniu. A rytuały uwielbiam. Bawię się, cieszę nimi, a nie z miną grobową, żeby coś nie przeoczyć. Hahahha. Nasza podświadomość uwielbia rytuały, ale pod warunkiem, że robimy je ze spokojem w sercu albo z radością i miłością, a nie ze strachem, sztywnością czy radykalizmem.

    A i dobrze gdyby żadne telewizory, komórki, fb itp. nie przeszkadzają nam w tym ŚWIĘTYM CZASIE.

    Życzę Wam pięknego i mocnego RYTUAŁU oraz wynikającej z tego SIŁY RODU.

    Pozdrawiam, Małgosia

  • Mężczyzna, cz. I i II

    Mężczyzna, cz. I i II

    Droga Kobieto, mam propozycję.

    Siądź w odosobnieniu, żeby nikt Ci nie przeszkadzał, zrób sobie kawkę lub herbatkę. Weź kartkę i długopis. 

    Usiądź wygodnie. Wejdź w stan alfa, stan rozluźnienia i wyciszenia. Weź kilka głębokich oddechów. Przeskanuj ciało, rozluźnij je. Nie śpiesz się. 

    ——————————————————————————

    Tematem do rozważań i przeniesienia na kartkę papieru jest:

    MĘŻCZYZNA – czego nie lubię w Mężczyznach, co mnie najbardziej w nich denerwuje. 

    Weź pod uwagę wszystkie sfery życia i relacji. Związek. Mężczyzna partner, ojciec. Sfera seksualna. Praca. Finanse. Zdrowie. Wypoczynek. Rozwój osobisty….

    —————————————————————————–

    Nie śpiesz się. I bądź ze Sobą szczera. Żeby dojść do głębokich pokładów w nas, należy posiedzieć i popisać co najmniej 20 minut, a nawet pół godziny. 

    —————————————————————————–

    Masz już Swoją LISTĘ ŻYCZEŃ odnośnie Mężczyzn. Listę najskrytszych Swoich MARZEŃ. Najskrytszych dlatego, ze schowanych bardzo głęboko w skrytce w Twojej podświadomości i najgłębszych zakamarkach ciała fizycznego.

    Teraz usiądź wygodnie i przeczytaj ją na głos.

    Dla Kobiet, które nie zrobiły listy, zamieszczam pierwszy post z tego cyklu. Ale najpierw przeczytajcie pierwszy post. Zróbcie listę i dopiero zasiądźcie do przeczytania drugiego. 

    https://www.facebook.com/pg/MetamorphosisPoland/posts/?ref=page_internal

    ————————————————————————

    Każde zdanie tam zawarte odzwierciedla programy, które masz w Sobie. Programy otrzymaliśmy w darze od swoich Przodków. Mamy je w pamięci komórkowej ciała, rezydują też w podświadomości i mają to do siebie, że żądzą naszym życiem. 

    Żądzą wtedy, gdy są nieuświadomione albo gdy uważamy, że to jest coś z zewnątrz. Uważamy, że to taki nasz los, takich Mężczyzn spotykamy, może za karę, nie wiem … różne historie sobie tworzymy i wymyślamy przeróżne scenariusze tylko po to, aby nie przyznać się, że to jest nasze. A tak naprawdę na poziomie duszy to nawet nie jest nasze, a to tylko takie oprogramowanie, które tutaj na Ziemi, w tym ciele akurat sobie wybraliśmy. Tak wybraliśmy. Nasza dusza zanim się wcieliła w ciało dokładnie rozeznała, co jej potrzeba, żeby wzrosnąć.

    Teraz ważne, abyś ***UŚWIADOMIŁA*** sobie, że to są Twoje programy, które mają za zadanie Twój wzrost. Te programy służą Twojemu wzrostowi, więc lepiej sobie je uświadomić, przyznać się do tego, że są nasze, że po coś je mamy, żeby potem móc coś z nimi zrobić. Inaczej będą miały władzę nad nami oraz będziemy wzajemnie z Mężczyzną kręcić błędne koło samsary, nawzajem obwiniając się, będąc dla siebie raz katem, raz ofiarą.

    Programy te tworzą nasze życie a tym samym same kreujemy to jakich mamy Mężczyzn wokół siebie. Nie może być inaczej. Co wewnątrz, to na zewnątrz. Jako w niebie, tak i na Ziemi.

    Po tym jak sobie to uświadomimy i przyjmiemy do wiadomości, należy ***ZAAKCEPTOWAĆ*** te programy. Uznać je, przyznać się do nich, przyznać się, że to one stworzyły naszego Mężczyznę. A nie, że Mężczyzna drań, łachudra i łajdak. A My takie święte i dobre :-). To nic innego jak wejście w mentalność ofiary i kata. Takie myślenie powoduje duże spustoszenie w naszych emocjach, naszej karmie, energii rodowej, w naszym ciele fizycznym i wszystkich ciałach subtelnych. Powoduje albo poczucie winy, albo żal, albo niemoc, albo złość, nienawiść i wiele, wiele innych destrukcyjnych emocji.

    Potem możesz wyrazić swoją ***WDZIĘCZNOŚĆ*** za to wszystko, co Cię spotkało w następstwie posiadania takiego oprogramowania. Ale tak z Serca, prawdziwie. Nie zawsze jest to możliwe. Najpierw wdzięczność idzie bardziej z umysłu, ale z czasem – jak dotrzemy do głębokiego poznania tych procesów – ***PODZIĘKUJEMY*** naprawdę z Serca.

    I wtedy nastąpi ***ROZPUSZCZENIE*** się oprogramowania. Zniknie. Co może skutkować tym, że Wasz Mężczyzna się zmieni albo odejdzie. Bo On też ma swoje oprogramowanie i jeśli nie będzie chciał się zmienić, to zostanie z oprogramowaniem swoim i będzie szukał kolejnej “ofiary” – czytaj Anioła z którym będzie realizował w dalszym ciągu karmę swego oprogramowania. Ty wtedy staniesz się WOLNA. Zaświecisz Światłem i Miłością. Czyli tym czym naprawdę jesteś.

    I tego życzę Ci Droga Kobieto.

    Pozdrawiam z Miłością i Błogosławieństwem, Małgosia 

  • Kto kogo? O byciu w kobiecym i męskim.

    Kto kogo? O byciu w kobiecym i męskim.

    Oto historia Kobiety Słowianki, która ćwiczy Gimnastykę Słowiańską. 

    O BYCIU W KOBIECYM I W MĘSKIM

    —————————————————————————

    “Cześć Małgosiu, ostatnio regularnie ćwiczę w domu gimnastykę słowiańską i sporo się dzieje, dlatego do Ciebie piszę. Wiem, że masz spore doświadczenie, więc będę Ci bardzo wdzięczna za radę 🙂. Jak pewnie pamiętasz, mam teraz dwójkę małych dzieci (Jaś 3 lata i Dorotka 18 m-cy). Wcześniej miałam firmę z winami, ale ją zamknęłam. Teraz zaczęłam pracować jako agent ubezpieczeniowy, ponieważ można zarobić ale też nie trzeba spędzać 8 godz.w pracy. Mąż pracuje i zarabia całkiem dobrze i wolałby, żebym siedziała w domu i ogarniała dzieci i dom. Ja z kolei mam potrzebę zarobienia na swoje wydatki i poczucia, że nie jestem od nikogo uzależniona. Od kiedy ćwiczę gimnastykę słowiańską, wszystko jakoś tak zaczyna płynnie się układać, dużo łatwiej przychodzą do mnie rzeczy na których mi zależy. Ale jak tylko zaczynam się z tego cieszyć i wzrasta moje poczucie bezpieczeństwa, to w tej samej chwili wszystko szlag trafia. Na przykład, początek miesiąca w pracy był bardzo dobry, podpisałam dwie umowy z klientami i miałam zaplanowane kolejne dobrze rokujące spotkania. W momencie, jak zaczęłam się cieszyć, że będzie fajny miesiąc, wszyscy rokujący klienci odwołali spotkania. Ostatnio podobnie, w czwartek ćwiczyłam w intencji dobrobytu dla naszego domu i dla mnie rano, kiedy już nikogo nie było w domu. I nie byłam w stanie się skoncentrować, bo mąż akurat na koniec ćwiczeń zaczął wydzwaniać. Okazało się, że źle się czuje i muszę z nim jechać do szpitala. Po fakcie okazało się, że nic poważnego się nie działo. Piątek był super, mam wrażenie, że to zasługa ćwiczeń odezwał się klient na którym mi zależało i umówiłam się na ten tydzień z dwoma firmami na podpisanie umów. I znów mi skrzydełka urosły i cieszyłam się z perspektyw…do dzisiaj…mąż mój pojechał do lekarza na drugi koniec Warszawy i okazało się, że samochód mu padł…planowany dzień pracy zakończył się na jeździe po męża, odwiezieniu go do pracy oraz ogarnięcia mechanika i lawety.. w międzyczasie wszyscy ważni klienci na ten tydzień odwołali spotkania…

    Nie wiem o co chodzi…czy to źle, że chcę być niezależna i mieć swoich parę groszy? Zawsze po ćwiczeniach jest super, do momentu aż poczuję się pewniej i nie zacznę czynić planów albo pochwalę się, że jest fajnie . Wtedy wszystko się zmienia o 180 stopni i trafiam głową w mur dosłownie natychmiast…nie mam intencji zarabiać pieniędzy za męża ale chciałabym być niezależna od niego finansowo. Nie dlatego, że mi czegoś odmawia. Raczej po to, żeby nasza relacja zmieniła się na bardziej partnerską i żebym ja miała większe poczucie bezpieczeństwa. Mam straszny mętlik w głowie. Ostatnio po ćwiczeniach GS czuję dużo złości do niego, choć nie wiem o co. Zastanawiam się czy jestem jakaś przewrażliwiona, czy może powinnam zmienić podejście do swoich zarobków? Nie raz o tym myślałam, może to ego tak ich potrzebuje? Co Ty na to? Będę Ci bardzo wdzięczna za każde słowo i przemyślenie, choć pewnie takich jak ja jest wiele…Miłej nocki i do zobaczenia jutro o 18 😘😘😘”

    ——————————————————————————

    Przepiękna opowieść, w której przedstawione są “problemy” i jednocześnie między wierszami są przepięknie wplecione odpowiedzi. 

    Naprawdę Kobiety! 

    UWIERZCIE W SIEBIE. 

    Wszystko, dosłownie wszystko, cała wiedz Wszechświata jest w każdej z Nas. Kobieta, która napisała tę przepiękną opowieść, od razu dała Sobie odpowiedzi, ale nie potrafi na ten moment ich odczytać, gdyż za bardzo się identyfikuje z programami, które nie są Nią, aniżeli z trzewiami, z wnętrzem, gdzie zawarta jest cała Mądrość Pierwotnej Kobiety i pierwotnego Mężczyzny. 

    ——————————————————————————–

    Odniosę się do kilku programów zawartych w tekście.

    NACISK – Kobieta bardzo naciska na proces, dzięki czemu dostaje odwrotnie. Natura nie lubi nacisku i zawsze nacisk odwzajemnia naciskiem i dzięki temu zamiast płynąć, dostajemy odwrotnie. 

    A bycie w energii żeńskiej, to płynięcie z prądem. Kobieca energia to Woda. Płynie w nurcie, raz spokojnie, raz rwąco, ale PŁYNIE. Jak naciskamy, brutalnie zaprzeczamy temu Prawu Natury. 

    TRAKTOWANIE GIMNASTYKI PRZEDMIOTOWO – zdarza się, że niektóre Kobiety traktują Gimnastykę jak narzędzie do osiągnięcia celu. Bardzo ostro i egoistycznie. Tak chcę, i tak ma być! Tutaj też pięknie ukazuje się męska strona. A Gimnastyka jest w energii żeńskiej. Ona jest Nami, jest w Nas, jest częścią Nas. Jest po to, aby otwierać nas, abyśmy mogły zobaczyć swoją głębię. Abyśmy mogły odczuć ją w ciele. Być Tu i Teraz. Być uważną. Być w Miłości do Siebie, do swego Ciała – Świątyni, do całej swojej Istoty. Gimnastyka nie służy temu, aby spełniać nasze pragnienia, wynikające z Ego. Ona służy naszej Duszy i Duchowi. Co nie oznacza, że nie będzie spełniać. Będzie, ale to, co dobre dla Duszy, a nie to czego pragnie Ego. 

    PRZYWIĄZANIE SIĘ I OCZEKIWANIA – to temat podobny do powyższego. 

    Chcę zarabiać. Chcę być niezależna. Zaplanuję sobie. Wszystko dobrze rokuje i nagle masz tu babo placek hahahha. 

    A było się przywiązywać do rezultatu? 

    A było oczekiwać? 

    A było naciskać?

    Jak przestaniemy oczekiwać, żądać, a zaczniemy UFAĆ, zaczniemy MATERIALIZOWAĆ.

    BRAK – Czemu chcę sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa? Z poczucia braku. Tutaj kłania się – jako pierwsze – przerobienie Mamy. 

    A drugi temat: Do kogo należy zapewnienie poczucia bezpieczeństwa? Poczucie bezpieczeństwa – pierwsza czakra, otwarta u Mężczyzny. To On daje w tej przestrzeni. I dajmy Mu ku temu możliwości. Zaufajmy Mu i uwierzmy, że potrafi. To też programy w nas. Kto w domu rodzinnym zapewniał poczucie bezpieczeństwa? Jak było w Rodzie? Czy Mama karmiła nas piersią? Jak długo? 

    No a te wypadki Męża. Kurde no. Ale znaki! Szczęściara jesteś Kochana. Nie często zdarza się tak, żeby otrzymywać tak szybko znaki i takie ewidentne. 

    Mąż ewidentnie prosi o uwagę. Zobacz mnie. Ja tutaj jestem. Nie zabieraj mi mojej przestrzeni. Ja zarobię. Ja jestem od dawania rodzinie poczucia bezpieczeństwa. 

    Przypadek ogarniania lawety ewidentnie pokazuje, że chcemy wejść w męskie, w rolę swego Mężczyzny. Wszechświat pokazuje cały czas znaki, cały czas mówi do nas, tylko trzeba się otworzyć na to, zobaczyć, usłyszeć. Zdystansować się od swoich emocji, od tego, co nie jest NAMI. Popatrzeć z boku, jak widz, jakbyśmy w teatrze oglądali sztukę. Wówczas łatwiej zobaczyć i obiektywnie ocenić te znaki.

    “Chcę być niezależna, mieć parę groszy swoich” – a czemu? Boję się, że mój Mężczyzna nie da rady, nie wierzę w Niego. Mam poczucie braku. W tym przypadku warto zawierzyć, warto pokłonić się przed Mężczyzną. Przeprosić Go za to, że nie ufamy Mu, że chcemy zabrać jego przestrzeń, Jego Czyn. Modlić się za swego Mężczyznę, za Jego zdrowie, powodzenie, za obfitość dla niego i pobłogosławić jak wychodzi z domu z uwagą i Miłością, zamiast myśleć jak tu “wyjść z domu i zarobić parę groszy dla Siebie”. 

    A czemu chcę wyjść z domu? To odrębny temat do przemyśleń.

    “Chcę być niezależna”. Nawet jeśli Kobieta zarobi swoje pieniądze – dla dobra wspólnego i zgodnie z prawami natury – powinna oddać swoje pieniądze Mężczyźnie i potem poprosić Go, żeby obdarował nas czymś, co chcemy. Ja obecnie się tego mocno uczę. :-). Potem On obdaruje nas całą obfitością i pięknem tego świata, ale najpierw musimy nauczyć się poprosić Go. Czemu nie chcę Go poprosić, czemu nie chcę być zależna? Ja rozumiem to wszystko (patriarchat, inkwizycja itp.), ale to już stare sprawy, stare schematy. Odczepmy już je od Siebie, zdejmijmy jak płaszcz z Siebie nie wracajmy do tego. Nie idźmy w przeszłość, w traumy kobiet, wykorzystywanie. To stare czasy, które były potrzebne, aby Kobieta mogła obudzić przestrzeń Serca i otworzyć się na Mężczyznę. Ale już nie wracajmy do tego. Wejdźmy w NOWE. Wejdźmy w Swoją Przestrzeń SERCA. Otwórzmy się na przyjmowanie. Rolą Kobiety jest przyjmować, Mężczyzny dawać. Nie zaprzeczajmy prawom natury, nie stawajmy im na drodze, nie budujmy murów. Otwórzmy się. I uwierzmy w Mężczyznę. To My tworzymy swego Mężczyznę. I jaki mu dajemy przekaz? Chodząc do pracy, żeby zarobić? Że nie jest wystarczająco dobry, nie nadaje się, nie da sobie rady. I tak będzie. 

    Co nie oznacza, że nie mamy zarabiać Możemy, ale z innej pozycji, z innej perspektywy, bez oczekiwań ego. Jedynie dla przyjemności i realizacji pasji lub w SŁUŻBIE (najwyższa forma) – żeby się doładować tym, a nie zarobić, żeby mieć swoje parę groszy :-. 

    “Żeby relacja zmieniła się na bardziej partnerską” – To Mężczyzna jest Pierwotny. On jest ucieleśnieniem Boga na Ziemi. Na początku był Mężczyzna. Kobieta powstała z Niego. Żeby być Boginią i pierwszą jako Kobieta, musimy uznać Mężczyznę jako pierwszego, pierwotnego. Potem połączyć się z nim w pełnym otwarciu. Wtedy dopiero będziemy na równi, będziemy partnerami. “Partnerstwo” to nie przepychanki na poziomie ego i mentalu. Prawdziwe PARTNERSTWO powstaje na poziomie Dusz, zgodnie z Prawami Natury. To ZJEDNOCZENIE MĘŻCZYZNY I KOBIETY. JEDNOŚĆ. Ty Jesteś we Mnie, a Ja w Tobie.

    “Czuję złość na męża” – Bardzo dobrze. Wszystko dzieje się DOBRZE. Gimnastyka ma to do siebie, że bardzo otwiera i uruchamia, kontaktuje nas z programami. Złość do Mężczyzn. Cóż. Wiele jej w nas. Taka nasza rola była przez lata ewolucji. Mężczyźni byli agresorami, a my ofiarami. Po co? Wszystko po to, aby powiększyć i otworzyć przestrzeń serca. Wszystko działo się dobrze. A teraz po prostu wychodzi to wszystko na jaw. Jako w Niebie, tak i na Ziemi. Bardzo dobrze, że jest złość. Wychodzi z czeluści, z głębin. Chce się oczyścić. Naszą rolą jest odczuć ją do końca, potem uwolnić. I podziękować swemu Mężczyźnie za to, że był agresorem, że dzięki temu mogłyśmy iść do przodu w ewolucji Świadomości. Pokłonić się przed Mężczyzną za wszystkie jego ataki na kobiecość, na Kobietę. Tylko wtedy się uwolni. I warto sobie uświadomić, że my nie jesteśmy tą złością. To tylko program, który pojawił się dla dobra naszej ewolucji. 

    ——————————————————————————

    Kobieto, jeśli uważasz, że temat jest wart podania dalej, do innych Kobiet, proszę udostępnij – niech idzie w świat.

    Ach, dziękuję Kobiety za to, że Jesteście i pozdrawiam czule, Małgosia <3

  • Osąd – białe czy czarne?

    Osąd – białe czy czarne?

    Od lat mało mówiłam o tym, gdyż ludzie mnie nie rozumieli. Nawet najbliżsi. Gdy mówiłam, próbowali wpędzać mnie wręcz w poczucie winy. Że to jestem bezduszna, bez serca itp.

    A ja czułam, głęboko, że KAŻDA SYTUACJA/WYDARZENIE jest po coś i jest “DOBRE”. Piszę w cudzysłowie, gdyż na poziomie duszy nie ma dobrego i złego. Nasza ludzka etyka i zasady moralne nie mają nic wspólnego z etyką duszy.

    ——————————————————————————-

    Zawsze miałam takie poczucie, że nie mnie oceniać, co jest “dobre” a co “złe”. To nie moja rola. A poza tym wszystko dzieje się dobrze. Na poziomie duszy wszystko, co się dzieje jest uzgodnione i jest na to pełna zgoda i przyzwolenie, więc po co się wtrącać w umowę dusz. Piszę tu o przypadku “kat” i “ofiara”. Kiedyś mój znajomy powiedział, że najbardziej idealny związek to związek kat-ofiara, gdyż kat szuka ofiary, a ofiara kata. I zawsze siebie znajdą i trafią, jak to się mówi, swój na swego. 

    Co innego, jak ofiara nie chce być już ofiarą i coś z tym robi. Wtedy często szuka pomocy, wsparcia i wówczas można jej pomóc, ale nigdy bez jej zgody. 

    Inny temat to też taki, że ofiara jest katem, a kat ofiarą. W duchowości nie ma logiki rozumu. Tam są inne prawa. I dużo paradoksów – na ludzki rozum. Ofiara będąc w roli ofiary potrzebuje dużo energii z zewnątrz, więc będzie szukać jej, poprzez użalanie się, wciąganie w wyjaśnianie spraw, stosunków. I świadomość tego pozwala się uchronić, no chyba, że mamy coś do przerobienia w tym temacie i musimy wejść w ten schemat, razem z ofiarą. 

    W każdym razie ZAWSZE CHODZI O TO, ŻEBY WYBACZAĆ i KOCHAĆ. To dwa cele ŻYCIA. Nie ma innych. 

    I o tym traktuje książka i film Chata, które bardzo polecam przeczytać i obejrzeć: https://m.cda.pl/video/3373405c6?fbclid=IwAR3CZXd8rzwkZjozugRvorKUE9aiBfourpA2qvl-g6DerUzBz_TWd-T_IJs

    I żeby nauczyć się kochać i wybaczać czasem musimy wejść w schemat kat-ofiara, bo przecież nie sztuka kochać i nie ma czego wybaczać tym, którzy nas kochają. Nauczyć się tej sztuki można jedynie poprzez tak zwane “zło”. Czyli wszystko to, co po ludzku się osądza i mówi, że to złe jest. A to wszystko po to, żeby nas nauczyć dwóch podstawowych celów Życia. KOCHAĆ I WYBACZAĆ.

    ——————————————————————————

    Wiele razy w rodzinie mojej dochodziło do dyskusji o politykach czy innych zdarzeniach ze świata, że ktoś kogoś skrzywdził. 

    Co dzieje się na poziomie energii przy takich dyskusjach. Osoby oceniające tracą energię, oddają ją w kierunku osądzanych – to pierwsza rzecz. A druga to taka, że wchodząc w rolę Boga, krzywdzą Siebie i swoje Rodziny i Rody. Nic bowiem nie rozpływa się w eterze. Jeśli osoba nie przerobi tematu (a osądzi, wtrąci się lub pomoże bez zgody), idzie to w Ród: na dzieci, wnuki itd., aż któryś z nich tak dostanie w kość w danym temacie, że musi coś z tym zrobić. Nie ma wyjścia. Ale wtedy jest już bardzo ciężko. 

    Jeśli coś oceniamy, znaczy, że nas poruszyło, a to znaczy, że nas dotyczy. Że to temat do przerobienia dla nas, a nie do osądu. Osądzając chcemy pokazać sobie, że jesteśmy lepsi od osądzanych. Przez to chcemy ukryć przed sobą, że to nas dotyczy. Im bardzie zagorzałe osądy, tym bardziej panicznie chcemy ukryć przed sobą. 

    Jeśli pomożemy komuś bez zgody powodujemy, że odbieramy osobie i jej rodowi przepracowanie sprawy, odbieramy karmę rodu i jednocześnie bierzemy tę karmę na swój ród. Jest to niekorzystne dla obu stron. 

    ——————————————————————————-

    Zatem, jeśli ktoś kogoś zabije, zgwałci, okradnie, pobije, skrzywdzi, znaczy, że tak ma być. Dusze się na to umówiły. Żeby nauczyć się WYBACZAĆ. Co nie oznacza, że jak ofiara chce świadomie wyjść z roli i poprosi nas o pomoc, mamy stać w bezruchu. Nie oznacza to też tego, że jeśli tak się stało, możemy to osądzać. Możemy coś zrobić, zadziałać, ale ważna jest intencja z jaką to robimy oraz przyzwolenie ofiary. 

    Czy robimy po to, aby podświadomie siebie wybielić, pokazać jacy my dobrzy, lepsi jesteśmy? 

    Czy, aby nie czuć, że rola kata jest w nas?

    ——————————————————————————-

    W każdym razie najlepiej jest robić swoje, patrzeć na siebie i swoje INTENCJE. Nie CZYNY, a INTENCJE.

    A o tym pięknie traktuje ta przypowieść:

    “– Czy ja umarłem? – zapytał człowiek.

    – Tak. – skinął głową Kronikarz, nie odrywając oczu od wielkiej księgi. – Umarłeś. Niewątpliwie.

    Człowiek niepewnie przesunął się nieco do przodu.

    – I co teraz?

    Kronikarz spojrzał na człowieka i ponownie zajął się studiowaniem księgi.

    – Teraz musisz iść tam – powiedział, wskazując palcem niepozorne drzwi. – Albo tam – palec Kronikarza zwrócił się w stronę innych, identycznych, drzwi.

    – A co tam jest? – zainteresował się człowiek.

    – Piekło – odpowiedział Kronikarz. – Albo raj. Zależnie od okoliczności.

    Człowiek stał i patrzył raz na jedne drzwi, raz na drugie, nie mogąc się zdecydować

    – A ja dokąd mam iść?

    – To ty sam nie wiesz? – Kronikarz uniósł brew.

    – No… – zawahał się człowiek. – Nie wiem. Chyba tam, gdzie mnie skierujecie, zgodnie z moimi czynami…

    – Uhm. – Kronikarz włożył do księgi zakładkę i po raz pierwszy dokładnie przyjrzał się człowiekowi. – Czynami, powiadasz…

    – No bo jak inaczej?

    – Dobrze – Kronikarz otworzył księgę na pierwszych stronach i zaczął czytać nagłos. – Tu jest napisane, że w wieku dwunastu lat przeprowadziłeś staruszkę przez jezdnię. To prawda?

    – Prawda – potaknął człowiek.

    – To dobry uczynek czy zły?

    – Dobry!

    – Zaraz sprawdzimy… – Kronikarz przerzucił stronę. – Pięć minut później ta staruszka wpadła pod tramwaj na następnej ulicy. Gdybyś jej nie pomógł, to minęłaby się z tramwajem i żyła by jeszcze jakieś 10 lat. Więc?

    Człowiek słuchał z przerażeniem.

    – Albo tutaj – Kronikarz otworzył księgę na kolejnej stronie – w wieku dwudziestu trzech lat wraz z kolegami pobiliście kilku chłopaków.

    – To oni zaczęli!

    – Ja mam tu napisane co innego – zaprotestował Kronikarz. – Tak czy inaczej, złamałeś siedemnastolatkowi dwa palce i nos. Za nic. To dobrze czy źle?

    Człowiek milczał.

    – W wyniku czego chłopak nie mógł już grać na skrzypcach, a zapowiadał się całkiem dobrze. Zniszczyłeś mu karierę.

    – Niechcący… – wyszeptał człowiek.

    – No jasne – przytaknął Kronikarz. – Szczerze mówiąc, chłopak nienawidził tej gry na skrzypcach od dziecka. Po waszej bójce został zajął się sztukami walki, żeby umieć się bronić, a po latach został mistrzem świata. Kontynuujemy?

    Człowiek skinął głową.

    – Uwiodłeś dziewczynę. Zaszła z tobą w ciążę, a ty uciekłeś. To było dobre czy złe?

    – Ale…

    – Urodził się chłopczyk. Został chirurgiem i uratował życie setek ludzi. Dobrze czy źle?

    – Chyba dobrze…

    – Wśród uratowanych osób był zabójca-psychopata. Dobrze czy źle?

    – Przecież…

    – Ten zabójca wkrótce udusi kobietę, która mogła zostać matką wielkiego naukowca. Dobrze? Źle?

    – Ja…

    – Naukowiec, gdyby się urodził, skonstruowałby bombę, mogącą unicestwić połowę kontynentu. Źle? Czy dobrze?

    – Ale ja przecież nie mogłem tego wiedzieć! – krzyknął człowiek.

    – No jasne – przytaknął Kronikarz. – Albo tutaj, strona 272 – nadepnąłeś na motylka!

    – I co z tego?

    Kronikarz w milczeniu przewrócił kilka kartek i pokazał człowiekowi zapisaną stronę.

    Człowiek przeczytał i włosy stanęły mu dęba na głowie.

    – Co za koszmar… – wyszeptał.

    – A gdybyś nie rozdeptał motylka, to byłoby tak – Kronikarz wskazał kolejną stronę.

    Człowiek spojrzał i zamarł.

    – Wygląda na to, że uratowałem świat?

    – Tak. Cztery razy – powiedział Kronikarz. – Kiedy nadepnąłeś na motyla, kiedy popchnąłeś staruszka, kiedy zdradziłeś przyjaciela i kiedy ukradłeś babci portmonetkę. Za każdym razem zapobiegłeś katastrofie, ocaliłeś miliony ludzi.

    – A… – człowiek zaczął się jąkać. – A do tej katastrofy to ja też się przyłożyłem…?

    – Tak, ty, bez wątpienia. Dwa razy. Kiedy nakarmiłeś głodnego kociaka i kiedy uratowałeś tonącą kobietę.

    Pod człowiekiem ugięły się nogi.

    – Nic nie rozumiem – powiedział kompletnie zbity z tropu. – Wszystko, co zrobiłem w życiu… wszystko, z czego byłem dumny i czego się wstydziłem… wszystko odwrotnie, do góry nogami, na lewą stronę… nic nie jest tym, czym się wydaje…

    – Dlatego właśnie nie możemy w żaden sposób sądzić cię według czynów – powiedział Kronikarz. – Tylko według intencji… ale w tym zakresie sam sobie jesteś sędzią.

    Kronikarz zamknął księgę i odstawił ją na regał, między inne księgi.

    – Więc jak się zdecydujesz, dokąd iść, to wejdziesz w te drzwi, które wybierzesz. A ja muszę już iść, mam masę pracy.

    Człowiek podniósł głowę i spojrzał na Kronikarza.

    – Ale ja nie wiem które drzwi są do piekła, a które do raju.

    – A to już zależy od tego, co wybierzesz. – odpowiedział Kronikarz.”

    Kobieto jeśli dobrnęłaś do końca 🙂 i post coś Ci rozjaśnił, pomógł w jakiś sposób czy spodobał się zwyczajnie, proszę udostępnij innym Kobietom. 

    —————————————————————————–

    Pozdrawiam Was bez osądu, Małgosia <3

    Jeśli ktoś osądza, też nie osądzam. Daję przestrzeń i wolność. Czasem coś powiem, żeby uświadomić, ale bez osądu i bez emocji. Jeśli zaskoczy ok, jeśli nie zaskoczy też ok. A w konsekwencji to wszystko i tak lekcja dla mnie.

  • Seks, część 1 i 2

    Seks, część 1 i 2

    A wszystko zaczęło się od obrazka, które przysłał mi mój Mąż na pocieszenie, bo byłam w czarnej dupie emocjonalnej 🙂 – obrazek w komentarzu. No i dzięki temu powstanie seria postów. 

    Dzięki też mejlom od Kobiet, które piszą do mnie prosząc o pomoc w bardzo intymnych sprawach.

    Obrazek wywołał wiele emocji u niektórych.

    Po pierwsze: Jeśli coś lub ktoś wywołuje emocje w nas znaczy, że temat jest NASZ. Zdecydowanie trza się temu przyjrzeć. 

    Jakie to są emocje?

    Czemu te emocje? 

    Co je powoduje?

    W takich sytuacjach naprawdę lepiej się przyjrzeć Sobie i temu, co we mnie w związku z daną sytuację, niż przekonywać kogoś, że nie miał racji. Bowiem racji jest tyle ilu ludzi. Nie ma jednej właściwej racji. Za wyjątkiem PRAW NATURY, które są niezmienialne i niepodważalne. 

    ———————————————————————————

    A teraz co z tym SEKSEM?

    Z reguły Mężczyźni potrzebują więcej seksu niż Kobiety.

    Z reguły Kobiety bardzo źle się czują lub mają słynne bóle głowy, migreny i inne cuda, żeby tylko nie uprawiać seksu.

    DLACZEGO?

    A no dlatego, że seks, który znany jest większości ludzi to seks NIEWŁAŚCIWY. To seks, który niszczy nas, osłabia nas, powoduje choroby i krótkie życie.

    Gdybyśmy uprawiali seks WŁAŚCIWY moglibyśmy żyć w zdrowiu i urodzie po kilkaset, a nawet kilka tysięcy lat.

    ———————————————————————————-

    I właśnie dlatego Kobiety – te Istoty bardziej czujące i czuwające nad energią w Rodzinie i Rodzie, odmawiają seksu NIEWŁAŚCIWEGO – często nie rozumiejąc co się dzieje, obwiniając się, wpędzając się w poczucie winy. Już nie wspomnę jakie to zabiegi wobec Kobiet stosują Mężczyźni pozbawieni seksu. To znaczy wspomnę – nieco później :-).

    Kobiety robią to dla dobra Swojego. Dla dobra Mężczyzny. Dla dobra Dzieci. Dla dobra Rodu. 

    ———————————————————————————-

    Jedyna walka na świecie to walka o energię i owa walka zaczyna się od komórki rodzinnej i idzie na cały glob ziemski.

    Ale MY LUDZIE, jako jedyni w Galaktyce potrafimy zwiększać poziom energii, czemu bardzo dziwią się inne cywilizacje i byty. Właśnie poprzez seks WŁAŚCIWY.

    ———————————————————————————-

    Zatem Kobiety czujcie Siebie i w dbałości o energię Waszą i Waszych Mężczyzn oraz całych Rodów, róbcie co NALEŻY na dany moment – według Waszego czucia, intuicji i mądrości.

    U mnie seks NIEWŁAŚCIWY był na 107 miejscu w życiu przez 4 lata. Czułam, że tak jest dobrze. Początkowo nie wiedziałam dlaczego, co się dzieje i skąd, ale CZUŁAM, ŻE TAK MA BYĆ.

    Dzięki temu uratowałam Siebie i Męża. Uratowałam nasz związek. Wzmocniłam energię rodową. 

    ———————————————————————————

    Szczegóły i ciąg dalszy nastąpi wkrótce. Jeśli chcesz poznać co dalej, śledź mój fanpage.

    Wyjaśnię szczegółowo:

    * Co oznacza seks NIEWŁAŚCIWY i WŁAŚCIWY? 

    * Dlaczego warto zająć się z zgłębiać wiedzę oraz praktykę seksu Nr 2 – WŁAŚCIWEGO?

    * Dlaczego Kobiety mają bóle głowy i migreny na myśl o seksie Nr 1 – NIEWŁAŚCIWYM?

    * Jakie są konsekwencje zarówno dla Kobiety jak i Mężczyzny, gdy uprawiają seks Nr 1?

    ———————————————————————————

    Będąc nastoletnią dziewczyną czułam WŁAŚCIWY seks. Czułam go bardzo głęboko i silnie. 

    Ale ….

    Wkrótce okazało się, że to, co Ja czuję nie pasuje do całej reszty. Wszyscy wokół mówili, pokazywali mi, że nie mam racji. Że, to co czuję jest błędne. 

    Na tamten moment nie miałam dość Siły i Wiedzy, aby się temu przeciwstawić. Mało tego, wpędziłam się w poczucie winy, że jestem inna, zła, że się nie nadaję, nic nie wiem i głupia na dodatek. 

    I w taki właśnie sposób wpędzamy się w poczucie niższości – to tylko jeden z przykładów, ale jest ich więcej w całym naszym życiu. Coś czujemy, coś wiemy, ale inni/większość uważają inaczej, więc nie pozostaje nic innego jak przyznać się do tego, że odstajemy i nie jesteśmy dość dobrzy. 

    Paradoks jest taki, że przez większość mego życia wydawało mi się, że walczę, że robię inaczej niż inni. A w najważniejszej sprawie poddałam się. 

    Gdyż jest to sprawa delikatnej natury – energii seksualnej. Najważniejszej energii jaką mamy do dyspozycji. I najsilniejszej. I decydującej o jakości naszego życia. I długości życia. O naszym zdrowiu. O relacjach. O pieniądzach. O obfitości. O wszystkim.

    ——————————————————————————–

    Właśnie natrafiłam na piękny opis energii seksualnej, który czułam jako nastolatka. Wszystko przypomniało mi się i powróciło. 

    “To było takie uczucie, jakbym dzień wcześniej uprawiał seks z tysiącami różnych kobiet we wszystkich możliwych pozycjach. Wydawało mi się, że już nigdy nie będę miał ochoty się kochać, że zostałem zaspokojony na sto lat do przodu. Odczuwałem głęboki wewnętrzny spokój. 

    Nie odczuwałem też głodu. Zdawało mi się, że nie ma takich potraw, produktów, które mogły mnie jeszcze zainteresować, których chciałbym spróbować. To było takie poczucie, jakbym najadł się na tysiąc lat do przodu. Nie należy mylić tego poczucia z przesytem, kiedy człowiek się obje i leży w fotelu z rozpierającym żołądkiem i nie ma siły, by się poruszyć, pomyśleć czy choćby zasnąć. Nie. W tym przypadku nasycenie nie było obciążeniem, a czymś bardzo lekkim i znanym mojej podświadomości.

    W dalszej kolejności zaspokojonych pragnień szły wszelkie rodzaje życzeń związanych z chełpliwością, dumą, poczuciem własnej wartości. Teraz te uczucia mnie opuściły. Było mi absolutnie wszystko jedno, co kto o mnie pomyśli, jak mogę wyglądać w czyichś oczach i w ogóle – czy jestem ważnym człowiekiem czy nic nie znaczącym, osiągnę coś w życiu czy nie osiągnę. Ten pełen spokój nie oznaczał obojętności w stosunku do samego siebie, a przyjęcie siebie takiego, jakim jestem, bez chęci zmiany czegokolwiek, osiągnięcia czegoś większego, absolutnie spokojny i satysfakcjonujący stosunek do własnego “ja”.

    Przez dłuższy czas po przebudzeniu siedziałem w ciszy. Przywarłem plecami do ściany jurty i analizowałem ten nieznany mi dotychczas stan. Nie chiało mi się ani pić, ani jeść, ani spać czy choćby się poruszyć, iść dokądkolwiek, coś osiągnąć … Nie chciało mi się absolutnie nic …

    Życie trwało dalej, biegnąc po nieprzerwanym kręgu wydarzeń. Ale ja opuściłem ten zaczarowany cykl i stałem się nieruchomą osią w kole życia. W tym momencie życie nie wzbudzało we mnie uczucia, że muszę z nim natychmiast coś zrobić czy coś w nim osiągnąć. Stan ten można było nazwać “JESTEM W DOMU”. Kiedy wszystko zostało już osiągnięte i nie ma już niczego, co chciałoby się chcieć. Pewnie właśnie ten stan mistycy określali wszelkimi pięknymi słowami. Ja je nazwałem najprościej: “JESTEM W DOMU”. (Luczis, Bóg lubi się kochać)

    —————————————————————————–

    To był stan po przeżyciu orgazmu głębinowego po praz pierwszy w życiu przez bohatera książki.

    Taki orgazm nie ma nic wspólnego z kilkusekundowym orgazmem, który znamy. 

    Różnica zasadnicza jest taka, że ten WŁAŚCIWY dodaje nam życia, a ten NIEWŁAŚCIWY zabiera. WŁAŚCIWY nasyca, NIEWŁAŚCIWY osłabia.

    Po WŁAŚCIWYM seksie i nasyceniu się nie ma potrzeby przez dłuższy czas jednoczyć się. I po tym poznasz czy masz seks WŁAŚCIWY czy nie. Niektórzy potrzebują kolejnych połączeń po kilku miesiącach, a niektórzy nawet po kilku latach (nie mylić z oziębłością czy impotencją – które są konsekwencją seksu NIEWŁAŚCIWEGO).

    Hmmm…. trochę śmiesznie to zabrzmiało, aż się sama zaśmiałam. Po kilku latach …. Ale tak jest. I kolejna myśl mi się nasunęła: kurde czy to oby w tym życiu się wydarzy dla mnie hahhaha. 

    Obecnie dużo pracuję z energią seksualną. Ćwiczę sama i w parze. Żeby móc dotknąć seksu WŁAŚCIWEGO należy nauczyć się podciągać energię z podbrzusza do głowy. Czyli energia w czasie orgazmu nie idzie na zewnątrz, a do wewnątrz (jest to orgazm bez wytrysku). Nie tracimy wówczas energii seksualnej, a nasycamy się nią, wzmacniamy, przedłużamy życie, nie tworzymy karmy itd.

    Niestety albo stety seks NIEWŁAŚCIWY zrobił duże spustoszenie energetyczne u mnie. Dobrze, że w końcu rozeznałam to i mogę z pełną świadomością, bez kompleksów czy poczucia winy iść do seksu WŁAŚCIWEGO.

    ——————————————————————————–

    Dużo Kobiet obecnie nie chce już starych schematów seksualnych, ale nie wiedzą co z tym zrobić. Partnerzy często wpędzają je w poczucie winy i chcą dalej kontynuować stary schemat.

    Kobieto jeśli czujesz, że chcesz inaczej, zbierz wszystkie swe Siły i Moce i ruszaj w innym kierunku. Ty wiesz, co dobre. Czujesz to. U młodych Dziewczyn jest trochę inaczej niż u dojrzałych Kobiet, gdyż te pierwsze są w okresie tworzenia życia, przedłużenia rodu – co oczywiście nie zmienia faktu, że jeśli się zapędzą nie w tym kierunku, to nie zostawi to śladu w ich energetyce, zdrowiu i karmie.

    Pisałam już o tym wcześniej. U Kobiet w starych schematach seksualnych często “dzieża jest nie zamknięta”, co oznacza, że cały czas wypływa z nich energia. Są na tak zwanym “wdechu energetycznym”. I wówczas szukają energii wszędzie wokół, żeby się nasycać, bo ciągle tracą. Najpierw wezmą – co oczywiste – od swego Mężczyzny, który to spowodował tę olbrzymią jamę. Dlatego Mężczyźni w takich związkach z reguły żyją krócej. 

    ——————————————————————————-

    Co robić? Jak postępować? Oraz dalsze szczegóły Seksu WŁAŚCIWEGO i NIEWŁAŚCIWEGO w następnym odcinku.

    Tutaj znajdziesz część pierwszą cyklu SEKS: https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/photos/a.220813141400396/1410908832390815/?type=3&theater

    ——————————————————————————-

    Pozdrawiam, Małgosia <3

  • Kobieta czy demon?

    Kobieta czy demon?

    Kobiety piszą i proszą, abym napisała o byciu w kobiecym. Już pisałam o tym wielokrotnie, ale wszystko się zmienia, Ja się zmieniam, dużo się dzieje. 

    I za każdym razem odkrywam coś nowego, idę głębiej, dalej. Momentami nawet się wystraszam tego co odkryję, lecz niezmiennie przypominam Sobie, że to istny teatr, a Ja to jedynie Światło i Miłość.

    ——————————————————————————–

    Co tym razem się zadziało w kwestii Kobiety we mnie?

    Na początku weszłam w kobiecość rzucając korporację oraz działanie w męskim poprzez kontrolę, zarządzanie, kierowanie, manipulowanie, rywalizację, sukcesy, pieniądze. 

    Z czasem zaczęły sprawiać mi przyjemność i dawać siłę i energię czynności takie jak: sprzątanie, gotowanie i opieka oraz służba mojej Rodzinie – co wcześniej uważałam za czynności małej wagi i nie dla mnie. Ja byłam od wyższych celów.

    Z czasem poczułam co znaczy nosić długie, szerokie spódnice, które łączą z Ziemią. Potem bez bielizny – co jeszcze bardziej dało mi odczuć tę wolność i moc Kobiety. 

    Potem pokłoniłam się swojemu Mężowi. Obmyłam Mu nogi i uznałam za Pierwotnego. To również dało mi kolejne siły, moc i energię.

    Potem połączyłam się z Mężem w ekscytującym wirze energii seksualnej. Nie chodzi o taki seks jaki znamy. Ale o tym w innych postach. To już w ogóle jest “WYPAS” – który daje moc, której nie równa się nic. 

    ———————————————————————————

    Ale jak widzę, to był dopiero POCZĄTEK, takie preludium do głównego AKTU.

    W lipcu tego roku zrobiłam pierwszy krok, rozbieg (po bardzo mocnym warsztacie szamańskim Wędrówka Bohatera). Pisałam o tym wcześniej. To było moje pierwsze spotkanie z OGROMNĄ SIŁĄ we Mnie – z Moim DEMONEM.

    Wiele mnie to kosztowało. Można powiedzieć, że przeżyłam wstrząs. Musiałam zmobilizować wszelkie swoje zasoby na to, aby wyjść na powierzchnię. Trwało to około dwóch tygodni. Potem było już z górki. 

    I to było moje pierwsze spotkanie. Dzisiaj nastąpiło drugie. Tamto – jak się okazało było wprowadzeniem, taką fazą wstępną. Całe szczęście Bóg/Wszechświat przygotowują nas. Mawia się, że spotyka Cię tyle, ile jesteś w stanie unieść.

    Kobiecość Kobiety – to także ciemna strona. To wszystko, co widzicie u innych i Was bulwersuje, wstrząsa Wami itp. Jeśli coś nas bulwersuje, wywołuje jakiekolwiek emocje, znaczy, że jest to w nas. Nasza podświadomość to wie i z całych sił zaprzecza, poprzez właśnie obwinianie innych, złoszczenie się, odrazę wobec tego, co inni mówią, robią itd.

    Ja dzisiaj miałam okazję skonfrontować się z najciemniejszą stroną we mnie. Nie można już chyba ciemniej – tak mi się wydaje na ten moment haha. I jestem DUMNA z Siebie za ODWAGĘ i SZCZEROŚĆ wobec samej Siebie. 

    I życzę Wam tego samego Drogie Kobiety. Wszak bez konfrontacji z ciemną stroną, nie można stać się Kobietą w Pełni. 

    —————————————————————————

    PRAWDA WYZWALA! 

    I wtedy jest Moc.

    KOBIECOŚĆ – to Ziemia. To ciemność. To księżyc. To podświadomość. Także piękne sukienki, makijaże, delikatność, subtelność, zmysłowość. Ale bez PRAWDY, Kobietą w pełni nie staniemy się. 

    Prawda wyzwala, ale też daje wewnętrzną SIŁĘ. 

    Nie umiem tego nazwać i określić słowami dokładnie. Ale jest to taka MOC, której Kobiety się boją często. I dlatego wolą pozostawać w starym. Tej MOCY boją się też Mężczyźni, stąd narodził się patriarchat, wcześniej inkwizycja.

    I wiecie co.

    WIEM, że wiele w tej kwestii zrobiła dla mnie Gimnastyka Słowiańska, którą ćwiczę i nauczam od czterech lat. Ona mnie wzmacnia oraz powoduje konfrontację wciąż z nowym we mnie. Poprzez ciało, bowiem w ciele zapisana jest cała nasza historia. Ciemna strona też. 

    ————————————————————————–

    A impulsem do wyjścia na powierzchnię tej najciemniejszej strony i poczucia jej w Sobie, przyznania się do niej, potem ZAAKCEPTOWANIA tego i ukochania był film, który oglądałam przez ostatnie kilka dni. Dwuczęściowy film: Nimfomanka. Nie dałam rady obejrzeć go na raz. 

    ————————————————————————-

    Jeśli tekst coś Ci uświadomił, pomógł w jakiś sposób, udostępnij proszę innym Kobietom.

    Pozdrawiam w PRAWDZIE, Małgosia 💜

  • Słowiański mit o powstaniu świata

    Słowiański mit o powstaniu świata

    Na samym początku było drzewo. Wyrastało z bezkresu wód. Dookoła niego nie było niczego poza szumiącym morzem. Korona drzewa kosmicznego podtrzymywała niebo, a jego korzenie przebijały świat na pół, stanowiąc jego oś.

    Na drzewie, wśród gałęzi ozdobionych szerokimi liśćmi, siedziały dwa ptaki. Jeden z nich był biały, a jeden czarny. Odpowiednio nosiły imiona Białobóg i Czarnobóg. Długo dyskutowały o tym, jak stworzyć świat. W końcu czarny ptak postanowił zanurkować w morskiej toni i wydobyć z dna odrobinę piasku. Dwa razy próbował nabrać go pomiędzy pazury, ale za każdym razem wypływał z niczym. Za trzecim razem nabrał ziarenek w dziób.

    Gdy wypłynął na powierzchnię i wypluł piach, Białobóg zamienił go w ląd. W ten sposób powstała ziemia, z której pępka wyrastało drzewo kosmiczne.

    Czarnobóg chciał jednak oszukać drugiego ptaka i zatrzymał w ustach część piasku. Białobóg uderzył czarnego ptaka i ten wypluł piach, co sprawiło, że na lądzie wypiętrzyły się góry.

    Biały ptak wzniósł się do nieba, by władać nim za pomocą piorunów, ale przedtem za karę zepchnął Czarnoboga w głąb ziemi i przykuł go do korzeni drzewa, ustanawiając go władcą podziemi.

    K.B. Miszczuk

    ——————————————————————————–

    Niesamowity przekaz. Wyłania pięknie istotę energii męskiej i żeńskiej. Nadświadomości i podświadomości. Istotę dualizmu na Ziemi. Zachwyciłam się i odpłynęłam.

    Pozdrawiam kosmicznie, Małgosia <3