Category: Blog

  • Kto kogo? O byciu w kobiecym i męskim.

    Kto kogo? O byciu w kobiecym i męskim.

    Oto historia Kobiety Słowianki, która ćwiczy Gimnastykę Słowiańską. 

    O BYCIU W KOBIECYM I W MĘSKIM

    —————————————————————————

    “Cześć Małgosiu, ostatnio regularnie ćwiczę w domu gimnastykę słowiańską i sporo się dzieje, dlatego do Ciebie piszę. Wiem, że masz spore doświadczenie, więc będę Ci bardzo wdzięczna za radę 🙂. Jak pewnie pamiętasz, mam teraz dwójkę małych dzieci (Jaś 3 lata i Dorotka 18 m-cy). Wcześniej miałam firmę z winami, ale ją zamknęłam. Teraz zaczęłam pracować jako agent ubezpieczeniowy, ponieważ można zarobić ale też nie trzeba spędzać 8 godz.w pracy. Mąż pracuje i zarabia całkiem dobrze i wolałby, żebym siedziała w domu i ogarniała dzieci i dom. Ja z kolei mam potrzebę zarobienia na swoje wydatki i poczucia, że nie jestem od nikogo uzależniona. Od kiedy ćwiczę gimnastykę słowiańską, wszystko jakoś tak zaczyna płynnie się układać, dużo łatwiej przychodzą do mnie rzeczy na których mi zależy. Ale jak tylko zaczynam się z tego cieszyć i wzrasta moje poczucie bezpieczeństwa, to w tej samej chwili wszystko szlag trafia. Na przykład, początek miesiąca w pracy był bardzo dobry, podpisałam dwie umowy z klientami i miałam zaplanowane kolejne dobrze rokujące spotkania. W momencie, jak zaczęłam się cieszyć, że będzie fajny miesiąc, wszyscy rokujący klienci odwołali spotkania. Ostatnio podobnie, w czwartek ćwiczyłam w intencji dobrobytu dla naszego domu i dla mnie rano, kiedy już nikogo nie było w domu. I nie byłam w stanie się skoncentrować, bo mąż akurat na koniec ćwiczeń zaczął wydzwaniać. Okazało się, że źle się czuje i muszę z nim jechać do szpitala. Po fakcie okazało się, że nic poważnego się nie działo. Piątek był super, mam wrażenie, że to zasługa ćwiczeń odezwał się klient na którym mi zależało i umówiłam się na ten tydzień z dwoma firmami na podpisanie umów. I znów mi skrzydełka urosły i cieszyłam się z perspektyw…do dzisiaj…mąż mój pojechał do lekarza na drugi koniec Warszawy i okazało się, że samochód mu padł…planowany dzień pracy zakończył się na jeździe po męża, odwiezieniu go do pracy oraz ogarnięcia mechanika i lawety.. w międzyczasie wszyscy ważni klienci na ten tydzień odwołali spotkania…

    Nie wiem o co chodzi…czy to źle, że chcę być niezależna i mieć swoich parę groszy? Zawsze po ćwiczeniach jest super, do momentu aż poczuję się pewniej i nie zacznę czynić planów albo pochwalę się, że jest fajnie . Wtedy wszystko się zmienia o 180 stopni i trafiam głową w mur dosłownie natychmiast…nie mam intencji zarabiać pieniędzy za męża ale chciałabym być niezależna od niego finansowo. Nie dlatego, że mi czegoś odmawia. Raczej po to, żeby nasza relacja zmieniła się na bardziej partnerską i żebym ja miała większe poczucie bezpieczeństwa. Mam straszny mętlik w głowie. Ostatnio po ćwiczeniach GS czuję dużo złości do niego, choć nie wiem o co. Zastanawiam się czy jestem jakaś przewrażliwiona, czy może powinnam zmienić podejście do swoich zarobków? Nie raz o tym myślałam, może to ego tak ich potrzebuje? Co Ty na to? Będę Ci bardzo wdzięczna za każde słowo i przemyślenie, choć pewnie takich jak ja jest wiele…Miłej nocki i do zobaczenia jutro o 18 😘😘😘”

    ——————————————————————————

    Przepiękna opowieść, w której przedstawione są “problemy” i jednocześnie między wierszami są przepięknie wplecione odpowiedzi. 

    Naprawdę Kobiety! 

    UWIERZCIE W SIEBIE. 

    Wszystko, dosłownie wszystko, cała wiedz Wszechświata jest w każdej z Nas. Kobieta, która napisała tę przepiękną opowieść, od razu dała Sobie odpowiedzi, ale nie potrafi na ten moment ich odczytać, gdyż za bardzo się identyfikuje z programami, które nie są Nią, aniżeli z trzewiami, z wnętrzem, gdzie zawarta jest cała Mądrość Pierwotnej Kobiety i pierwotnego Mężczyzny. 

    ——————————————————————————–

    Odniosę się do kilku programów zawartych w tekście.

    NACISK – Kobieta bardzo naciska na proces, dzięki czemu dostaje odwrotnie. Natura nie lubi nacisku i zawsze nacisk odwzajemnia naciskiem i dzięki temu zamiast płynąć, dostajemy odwrotnie. 

    A bycie w energii żeńskiej, to płynięcie z prądem. Kobieca energia to Woda. Płynie w nurcie, raz spokojnie, raz rwąco, ale PŁYNIE. Jak naciskamy, brutalnie zaprzeczamy temu Prawu Natury. 

    TRAKTOWANIE GIMNASTYKI PRZEDMIOTOWO – zdarza się, że niektóre Kobiety traktują Gimnastykę jak narzędzie do osiągnięcia celu. Bardzo ostro i egoistycznie. Tak chcę, i tak ma być! Tutaj też pięknie ukazuje się męska strona. A Gimnastyka jest w energii żeńskiej. Ona jest Nami, jest w Nas, jest częścią Nas. Jest po to, aby otwierać nas, abyśmy mogły zobaczyć swoją głębię. Abyśmy mogły odczuć ją w ciele. Być Tu i Teraz. Być uważną. Być w Miłości do Siebie, do swego Ciała – Świątyni, do całej swojej Istoty. Gimnastyka nie służy temu, aby spełniać nasze pragnienia, wynikające z Ego. Ona służy naszej Duszy i Duchowi. Co nie oznacza, że nie będzie spełniać. Będzie, ale to, co dobre dla Duszy, a nie to czego pragnie Ego. 

    PRZYWIĄZANIE SIĘ I OCZEKIWANIA – to temat podobny do powyższego. 

    Chcę zarabiać. Chcę być niezależna. Zaplanuję sobie. Wszystko dobrze rokuje i nagle masz tu babo placek hahahha. 

    A było się przywiązywać do rezultatu? 

    A było oczekiwać? 

    A było naciskać?

    Jak przestaniemy oczekiwać, żądać, a zaczniemy UFAĆ, zaczniemy MATERIALIZOWAĆ.

    BRAK – Czemu chcę sobie zapewnić poczucie bezpieczeństwa? Z poczucia braku. Tutaj kłania się – jako pierwsze – przerobienie Mamy. 

    A drugi temat: Do kogo należy zapewnienie poczucia bezpieczeństwa? Poczucie bezpieczeństwa – pierwsza czakra, otwarta u Mężczyzny. To On daje w tej przestrzeni. I dajmy Mu ku temu możliwości. Zaufajmy Mu i uwierzmy, że potrafi. To też programy w nas. Kto w domu rodzinnym zapewniał poczucie bezpieczeństwa? Jak było w Rodzie? Czy Mama karmiła nas piersią? Jak długo? 

    No a te wypadki Męża. Kurde no. Ale znaki! Szczęściara jesteś Kochana. Nie często zdarza się tak, żeby otrzymywać tak szybko znaki i takie ewidentne. 

    Mąż ewidentnie prosi o uwagę. Zobacz mnie. Ja tutaj jestem. Nie zabieraj mi mojej przestrzeni. Ja zarobię. Ja jestem od dawania rodzinie poczucia bezpieczeństwa. 

    Przypadek ogarniania lawety ewidentnie pokazuje, że chcemy wejść w męskie, w rolę swego Mężczyzny. Wszechświat pokazuje cały czas znaki, cały czas mówi do nas, tylko trzeba się otworzyć na to, zobaczyć, usłyszeć. Zdystansować się od swoich emocji, od tego, co nie jest NAMI. Popatrzeć z boku, jak widz, jakbyśmy w teatrze oglądali sztukę. Wówczas łatwiej zobaczyć i obiektywnie ocenić te znaki.

    “Chcę być niezależna, mieć parę groszy swoich” – a czemu? Boję się, że mój Mężczyzna nie da rady, nie wierzę w Niego. Mam poczucie braku. W tym przypadku warto zawierzyć, warto pokłonić się przed Mężczyzną. Przeprosić Go za to, że nie ufamy Mu, że chcemy zabrać jego przestrzeń, Jego Czyn. Modlić się za swego Mężczyznę, za Jego zdrowie, powodzenie, za obfitość dla niego i pobłogosławić jak wychodzi z domu z uwagą i Miłością, zamiast myśleć jak tu “wyjść z domu i zarobić parę groszy dla Siebie”. 

    A czemu chcę wyjść z domu? To odrębny temat do przemyśleń.

    “Chcę być niezależna”. Nawet jeśli Kobieta zarobi swoje pieniądze – dla dobra wspólnego i zgodnie z prawami natury – powinna oddać swoje pieniądze Mężczyźnie i potem poprosić Go, żeby obdarował nas czymś, co chcemy. Ja obecnie się tego mocno uczę. :-). Potem On obdaruje nas całą obfitością i pięknem tego świata, ale najpierw musimy nauczyć się poprosić Go. Czemu nie chcę Go poprosić, czemu nie chcę być zależna? Ja rozumiem to wszystko (patriarchat, inkwizycja itp.), ale to już stare sprawy, stare schematy. Odczepmy już je od Siebie, zdejmijmy jak płaszcz z Siebie nie wracajmy do tego. Nie idźmy w przeszłość, w traumy kobiet, wykorzystywanie. To stare czasy, które były potrzebne, aby Kobieta mogła obudzić przestrzeń Serca i otworzyć się na Mężczyznę. Ale już nie wracajmy do tego. Wejdźmy w NOWE. Wejdźmy w Swoją Przestrzeń SERCA. Otwórzmy się na przyjmowanie. Rolą Kobiety jest przyjmować, Mężczyzny dawać. Nie zaprzeczajmy prawom natury, nie stawajmy im na drodze, nie budujmy murów. Otwórzmy się. I uwierzmy w Mężczyznę. To My tworzymy swego Mężczyznę. I jaki mu dajemy przekaz? Chodząc do pracy, żeby zarobić? Że nie jest wystarczająco dobry, nie nadaje się, nie da sobie rady. I tak będzie. 

    Co nie oznacza, że nie mamy zarabiać Możemy, ale z innej pozycji, z innej perspektywy, bez oczekiwań ego. Jedynie dla przyjemności i realizacji pasji lub w SŁUŻBIE (najwyższa forma) – żeby się doładować tym, a nie zarobić, żeby mieć swoje parę groszy :-. 

    “Żeby relacja zmieniła się na bardziej partnerską” – To Mężczyzna jest Pierwotny. On jest ucieleśnieniem Boga na Ziemi. Na początku był Mężczyzna. Kobieta powstała z Niego. Żeby być Boginią i pierwszą jako Kobieta, musimy uznać Mężczyznę jako pierwszego, pierwotnego. Potem połączyć się z nim w pełnym otwarciu. Wtedy dopiero będziemy na równi, będziemy partnerami. “Partnerstwo” to nie przepychanki na poziomie ego i mentalu. Prawdziwe PARTNERSTWO powstaje na poziomie Dusz, zgodnie z Prawami Natury. To ZJEDNOCZENIE MĘŻCZYZNY I KOBIETY. JEDNOŚĆ. Ty Jesteś we Mnie, a Ja w Tobie.

    “Czuję złość na męża” – Bardzo dobrze. Wszystko dzieje się DOBRZE. Gimnastyka ma to do siebie, że bardzo otwiera i uruchamia, kontaktuje nas z programami. Złość do Mężczyzn. Cóż. Wiele jej w nas. Taka nasza rola była przez lata ewolucji. Mężczyźni byli agresorami, a my ofiarami. Po co? Wszystko po to, aby powiększyć i otworzyć przestrzeń serca. Wszystko działo się dobrze. A teraz po prostu wychodzi to wszystko na jaw. Jako w Niebie, tak i na Ziemi. Bardzo dobrze, że jest złość. Wychodzi z czeluści, z głębin. Chce się oczyścić. Naszą rolą jest odczuć ją do końca, potem uwolnić. I podziękować swemu Mężczyźnie za to, że był agresorem, że dzięki temu mogłyśmy iść do przodu w ewolucji Świadomości. Pokłonić się przed Mężczyzną za wszystkie jego ataki na kobiecość, na Kobietę. Tylko wtedy się uwolni. I warto sobie uświadomić, że my nie jesteśmy tą złością. To tylko program, który pojawił się dla dobra naszej ewolucji. 

    ——————————————————————————

    Kobieto, jeśli uważasz, że temat jest wart podania dalej, do innych Kobiet, proszę udostępnij – niech idzie w świat.

    Ach, dziękuję Kobiety za to, że Jesteście i pozdrawiam czule, Małgosia <3

  • Osąd – białe czy czarne?

    Osąd – białe czy czarne?

    Od lat mało mówiłam o tym, gdyż ludzie mnie nie rozumieli. Nawet najbliżsi. Gdy mówiłam, próbowali wpędzać mnie wręcz w poczucie winy. Że to jestem bezduszna, bez serca itp.

    A ja czułam, głęboko, że KAŻDA SYTUACJA/WYDARZENIE jest po coś i jest “DOBRE”. Piszę w cudzysłowie, gdyż na poziomie duszy nie ma dobrego i złego. Nasza ludzka etyka i zasady moralne nie mają nic wspólnego z etyką duszy.

    ——————————————————————————-

    Zawsze miałam takie poczucie, że nie mnie oceniać, co jest “dobre” a co “złe”. To nie moja rola. A poza tym wszystko dzieje się dobrze. Na poziomie duszy wszystko, co się dzieje jest uzgodnione i jest na to pełna zgoda i przyzwolenie, więc po co się wtrącać w umowę dusz. Piszę tu o przypadku “kat” i “ofiara”. Kiedyś mój znajomy powiedział, że najbardziej idealny związek to związek kat-ofiara, gdyż kat szuka ofiary, a ofiara kata. I zawsze siebie znajdą i trafią, jak to się mówi, swój na swego. 

    Co innego, jak ofiara nie chce być już ofiarą i coś z tym robi. Wtedy często szuka pomocy, wsparcia i wówczas można jej pomóc, ale nigdy bez jej zgody. 

    Inny temat to też taki, że ofiara jest katem, a kat ofiarą. W duchowości nie ma logiki rozumu. Tam są inne prawa. I dużo paradoksów – na ludzki rozum. Ofiara będąc w roli ofiary potrzebuje dużo energii z zewnątrz, więc będzie szukać jej, poprzez użalanie się, wciąganie w wyjaśnianie spraw, stosunków. I świadomość tego pozwala się uchronić, no chyba, że mamy coś do przerobienia w tym temacie i musimy wejść w ten schemat, razem z ofiarą. 

    W każdym razie ZAWSZE CHODZI O TO, ŻEBY WYBACZAĆ i KOCHAĆ. To dwa cele ŻYCIA. Nie ma innych. 

    I o tym traktuje książka i film Chata, które bardzo polecam przeczytać i obejrzeć: https://m.cda.pl/video/3373405c6?fbclid=IwAR3CZXd8rzwkZjozugRvorKUE9aiBfourpA2qvl-g6DerUzBz_TWd-T_IJs

    I żeby nauczyć się kochać i wybaczać czasem musimy wejść w schemat kat-ofiara, bo przecież nie sztuka kochać i nie ma czego wybaczać tym, którzy nas kochają. Nauczyć się tej sztuki można jedynie poprzez tak zwane “zło”. Czyli wszystko to, co po ludzku się osądza i mówi, że to złe jest. A to wszystko po to, żeby nas nauczyć dwóch podstawowych celów Życia. KOCHAĆ I WYBACZAĆ.

    ——————————————————————————

    Wiele razy w rodzinie mojej dochodziło do dyskusji o politykach czy innych zdarzeniach ze świata, że ktoś kogoś skrzywdził. 

    Co dzieje się na poziomie energii przy takich dyskusjach. Osoby oceniające tracą energię, oddają ją w kierunku osądzanych – to pierwsza rzecz. A druga to taka, że wchodząc w rolę Boga, krzywdzą Siebie i swoje Rodziny i Rody. Nic bowiem nie rozpływa się w eterze. Jeśli osoba nie przerobi tematu (a osądzi, wtrąci się lub pomoże bez zgody), idzie to w Ród: na dzieci, wnuki itd., aż któryś z nich tak dostanie w kość w danym temacie, że musi coś z tym zrobić. Nie ma wyjścia. Ale wtedy jest już bardzo ciężko. 

    Jeśli coś oceniamy, znaczy, że nas poruszyło, a to znaczy, że nas dotyczy. Że to temat do przerobienia dla nas, a nie do osądu. Osądzając chcemy pokazać sobie, że jesteśmy lepsi od osądzanych. Przez to chcemy ukryć przed sobą, że to nas dotyczy. Im bardzie zagorzałe osądy, tym bardziej panicznie chcemy ukryć przed sobą. 

    Jeśli pomożemy komuś bez zgody powodujemy, że odbieramy osobie i jej rodowi przepracowanie sprawy, odbieramy karmę rodu i jednocześnie bierzemy tę karmę na swój ród. Jest to niekorzystne dla obu stron. 

    ——————————————————————————-

    Zatem, jeśli ktoś kogoś zabije, zgwałci, okradnie, pobije, skrzywdzi, znaczy, że tak ma być. Dusze się na to umówiły. Żeby nauczyć się WYBACZAĆ. Co nie oznacza, że jak ofiara chce świadomie wyjść z roli i poprosi nas o pomoc, mamy stać w bezruchu. Nie oznacza to też tego, że jeśli tak się stało, możemy to osądzać. Możemy coś zrobić, zadziałać, ale ważna jest intencja z jaką to robimy oraz przyzwolenie ofiary. 

    Czy robimy po to, aby podświadomie siebie wybielić, pokazać jacy my dobrzy, lepsi jesteśmy? 

    Czy, aby nie czuć, że rola kata jest w nas?

    ——————————————————————————-

    W każdym razie najlepiej jest robić swoje, patrzeć na siebie i swoje INTENCJE. Nie CZYNY, a INTENCJE.

    A o tym pięknie traktuje ta przypowieść:

    “– Czy ja umarłem? – zapytał człowiek.

    – Tak. – skinął głową Kronikarz, nie odrywając oczu od wielkiej księgi. – Umarłeś. Niewątpliwie.

    Człowiek niepewnie przesunął się nieco do przodu.

    – I co teraz?

    Kronikarz spojrzał na człowieka i ponownie zajął się studiowaniem księgi.

    – Teraz musisz iść tam – powiedział, wskazując palcem niepozorne drzwi. – Albo tam – palec Kronikarza zwrócił się w stronę innych, identycznych, drzwi.

    – A co tam jest? – zainteresował się człowiek.

    – Piekło – odpowiedział Kronikarz. – Albo raj. Zależnie od okoliczności.

    Człowiek stał i patrzył raz na jedne drzwi, raz na drugie, nie mogąc się zdecydować

    – A ja dokąd mam iść?

    – To ty sam nie wiesz? – Kronikarz uniósł brew.

    – No… – zawahał się człowiek. – Nie wiem. Chyba tam, gdzie mnie skierujecie, zgodnie z moimi czynami…

    – Uhm. – Kronikarz włożył do księgi zakładkę i po raz pierwszy dokładnie przyjrzał się człowiekowi. – Czynami, powiadasz…

    – No bo jak inaczej?

    – Dobrze – Kronikarz otworzył księgę na pierwszych stronach i zaczął czytać nagłos. – Tu jest napisane, że w wieku dwunastu lat przeprowadziłeś staruszkę przez jezdnię. To prawda?

    – Prawda – potaknął człowiek.

    – To dobry uczynek czy zły?

    – Dobry!

    – Zaraz sprawdzimy… – Kronikarz przerzucił stronę. – Pięć minut później ta staruszka wpadła pod tramwaj na następnej ulicy. Gdybyś jej nie pomógł, to minęłaby się z tramwajem i żyła by jeszcze jakieś 10 lat. Więc?

    Człowiek słuchał z przerażeniem.

    – Albo tutaj – Kronikarz otworzył księgę na kolejnej stronie – w wieku dwudziestu trzech lat wraz z kolegami pobiliście kilku chłopaków.

    – To oni zaczęli!

    – Ja mam tu napisane co innego – zaprotestował Kronikarz. – Tak czy inaczej, złamałeś siedemnastolatkowi dwa palce i nos. Za nic. To dobrze czy źle?

    Człowiek milczał.

    – W wyniku czego chłopak nie mógł już grać na skrzypcach, a zapowiadał się całkiem dobrze. Zniszczyłeś mu karierę.

    – Niechcący… – wyszeptał człowiek.

    – No jasne – przytaknął Kronikarz. – Szczerze mówiąc, chłopak nienawidził tej gry na skrzypcach od dziecka. Po waszej bójce został zajął się sztukami walki, żeby umieć się bronić, a po latach został mistrzem świata. Kontynuujemy?

    Człowiek skinął głową.

    – Uwiodłeś dziewczynę. Zaszła z tobą w ciążę, a ty uciekłeś. To było dobre czy złe?

    – Ale…

    – Urodził się chłopczyk. Został chirurgiem i uratował życie setek ludzi. Dobrze czy źle?

    – Chyba dobrze…

    – Wśród uratowanych osób był zabójca-psychopata. Dobrze czy źle?

    – Przecież…

    – Ten zabójca wkrótce udusi kobietę, która mogła zostać matką wielkiego naukowca. Dobrze? Źle?

    – Ja…

    – Naukowiec, gdyby się urodził, skonstruowałby bombę, mogącą unicestwić połowę kontynentu. Źle? Czy dobrze?

    – Ale ja przecież nie mogłem tego wiedzieć! – krzyknął człowiek.

    – No jasne – przytaknął Kronikarz. – Albo tutaj, strona 272 – nadepnąłeś na motylka!

    – I co z tego?

    Kronikarz w milczeniu przewrócił kilka kartek i pokazał człowiekowi zapisaną stronę.

    Człowiek przeczytał i włosy stanęły mu dęba na głowie.

    – Co za koszmar… – wyszeptał.

    – A gdybyś nie rozdeptał motylka, to byłoby tak – Kronikarz wskazał kolejną stronę.

    Człowiek spojrzał i zamarł.

    – Wygląda na to, że uratowałem świat?

    – Tak. Cztery razy – powiedział Kronikarz. – Kiedy nadepnąłeś na motyla, kiedy popchnąłeś staruszka, kiedy zdradziłeś przyjaciela i kiedy ukradłeś babci portmonetkę. Za każdym razem zapobiegłeś katastrofie, ocaliłeś miliony ludzi.

    – A… – człowiek zaczął się jąkać. – A do tej katastrofy to ja też się przyłożyłem…?

    – Tak, ty, bez wątpienia. Dwa razy. Kiedy nakarmiłeś głodnego kociaka i kiedy uratowałeś tonącą kobietę.

    Pod człowiekiem ugięły się nogi.

    – Nic nie rozumiem – powiedział kompletnie zbity z tropu. – Wszystko, co zrobiłem w życiu… wszystko, z czego byłem dumny i czego się wstydziłem… wszystko odwrotnie, do góry nogami, na lewą stronę… nic nie jest tym, czym się wydaje…

    – Dlatego właśnie nie możemy w żaden sposób sądzić cię według czynów – powiedział Kronikarz. – Tylko według intencji… ale w tym zakresie sam sobie jesteś sędzią.

    Kronikarz zamknął księgę i odstawił ją na regał, między inne księgi.

    – Więc jak się zdecydujesz, dokąd iść, to wejdziesz w te drzwi, które wybierzesz. A ja muszę już iść, mam masę pracy.

    Człowiek podniósł głowę i spojrzał na Kronikarza.

    – Ale ja nie wiem które drzwi są do piekła, a które do raju.

    – A to już zależy od tego, co wybierzesz. – odpowiedział Kronikarz.”

    Kobieto jeśli dobrnęłaś do końca 🙂 i post coś Ci rozjaśnił, pomógł w jakiś sposób czy spodobał się zwyczajnie, proszę udostępnij innym Kobietom. 

    —————————————————————————–

    Pozdrawiam Was bez osądu, Małgosia <3

    Jeśli ktoś osądza, też nie osądzam. Daję przestrzeń i wolność. Czasem coś powiem, żeby uświadomić, ale bez osądu i bez emocji. Jeśli zaskoczy ok, jeśli nie zaskoczy też ok. A w konsekwencji to wszystko i tak lekcja dla mnie.

  • Seks, część 1 i 2

    Seks, część 1 i 2

    A wszystko zaczęło się od obrazka, które przysłał mi mój Mąż na pocieszenie, bo byłam w czarnej dupie emocjonalnej 🙂 – obrazek w komentarzu. No i dzięki temu powstanie seria postów. 

    Dzięki też mejlom od Kobiet, które piszą do mnie prosząc o pomoc w bardzo intymnych sprawach.

    Obrazek wywołał wiele emocji u niektórych.

    Po pierwsze: Jeśli coś lub ktoś wywołuje emocje w nas znaczy, że temat jest NASZ. Zdecydowanie trza się temu przyjrzeć. 

    Jakie to są emocje?

    Czemu te emocje? 

    Co je powoduje?

    W takich sytuacjach naprawdę lepiej się przyjrzeć Sobie i temu, co we mnie w związku z daną sytuację, niż przekonywać kogoś, że nie miał racji. Bowiem racji jest tyle ilu ludzi. Nie ma jednej właściwej racji. Za wyjątkiem PRAW NATURY, które są niezmienialne i niepodważalne. 

    ———————————————————————————

    A teraz co z tym SEKSEM?

    Z reguły Mężczyźni potrzebują więcej seksu niż Kobiety.

    Z reguły Kobiety bardzo źle się czują lub mają słynne bóle głowy, migreny i inne cuda, żeby tylko nie uprawiać seksu.

    DLACZEGO?

    A no dlatego, że seks, który znany jest większości ludzi to seks NIEWŁAŚCIWY. To seks, który niszczy nas, osłabia nas, powoduje choroby i krótkie życie.

    Gdybyśmy uprawiali seks WŁAŚCIWY moglibyśmy żyć w zdrowiu i urodzie po kilkaset, a nawet kilka tysięcy lat.

    ———————————————————————————-

    I właśnie dlatego Kobiety – te Istoty bardziej czujące i czuwające nad energią w Rodzinie i Rodzie, odmawiają seksu NIEWŁAŚCIWEGO – często nie rozumiejąc co się dzieje, obwiniając się, wpędzając się w poczucie winy. Już nie wspomnę jakie to zabiegi wobec Kobiet stosują Mężczyźni pozbawieni seksu. To znaczy wspomnę – nieco później :-).

    Kobiety robią to dla dobra Swojego. Dla dobra Mężczyzny. Dla dobra Dzieci. Dla dobra Rodu. 

    ———————————————————————————-

    Jedyna walka na świecie to walka o energię i owa walka zaczyna się od komórki rodzinnej i idzie na cały glob ziemski.

    Ale MY LUDZIE, jako jedyni w Galaktyce potrafimy zwiększać poziom energii, czemu bardzo dziwią się inne cywilizacje i byty. Właśnie poprzez seks WŁAŚCIWY.

    ———————————————————————————-

    Zatem Kobiety czujcie Siebie i w dbałości o energię Waszą i Waszych Mężczyzn oraz całych Rodów, róbcie co NALEŻY na dany moment – według Waszego czucia, intuicji i mądrości.

    U mnie seks NIEWŁAŚCIWY był na 107 miejscu w życiu przez 4 lata. Czułam, że tak jest dobrze. Początkowo nie wiedziałam dlaczego, co się dzieje i skąd, ale CZUŁAM, ŻE TAK MA BYĆ.

    Dzięki temu uratowałam Siebie i Męża. Uratowałam nasz związek. Wzmocniłam energię rodową. 

    ———————————————————————————

    Szczegóły i ciąg dalszy nastąpi wkrótce. Jeśli chcesz poznać co dalej, śledź mój fanpage.

    Wyjaśnię szczegółowo:

    * Co oznacza seks NIEWŁAŚCIWY i WŁAŚCIWY? 

    * Dlaczego warto zająć się z zgłębiać wiedzę oraz praktykę seksu Nr 2 – WŁAŚCIWEGO?

    * Dlaczego Kobiety mają bóle głowy i migreny na myśl o seksie Nr 1 – NIEWŁAŚCIWYM?

    * Jakie są konsekwencje zarówno dla Kobiety jak i Mężczyzny, gdy uprawiają seks Nr 1?

    ———————————————————————————

    Będąc nastoletnią dziewczyną czułam WŁAŚCIWY seks. Czułam go bardzo głęboko i silnie. 

    Ale ….

    Wkrótce okazało się, że to, co Ja czuję nie pasuje do całej reszty. Wszyscy wokół mówili, pokazywali mi, że nie mam racji. Że, to co czuję jest błędne. 

    Na tamten moment nie miałam dość Siły i Wiedzy, aby się temu przeciwstawić. Mało tego, wpędziłam się w poczucie winy, że jestem inna, zła, że się nie nadaję, nic nie wiem i głupia na dodatek. 

    I w taki właśnie sposób wpędzamy się w poczucie niższości – to tylko jeden z przykładów, ale jest ich więcej w całym naszym życiu. Coś czujemy, coś wiemy, ale inni/większość uważają inaczej, więc nie pozostaje nic innego jak przyznać się do tego, że odstajemy i nie jesteśmy dość dobrzy. 

    Paradoks jest taki, że przez większość mego życia wydawało mi się, że walczę, że robię inaczej niż inni. A w najważniejszej sprawie poddałam się. 

    Gdyż jest to sprawa delikatnej natury – energii seksualnej. Najważniejszej energii jaką mamy do dyspozycji. I najsilniejszej. I decydującej o jakości naszego życia. I długości życia. O naszym zdrowiu. O relacjach. O pieniądzach. O obfitości. O wszystkim.

    ——————————————————————————–

    Właśnie natrafiłam na piękny opis energii seksualnej, który czułam jako nastolatka. Wszystko przypomniało mi się i powróciło. 

    “To było takie uczucie, jakbym dzień wcześniej uprawiał seks z tysiącami różnych kobiet we wszystkich możliwych pozycjach. Wydawało mi się, że już nigdy nie będę miał ochoty się kochać, że zostałem zaspokojony na sto lat do przodu. Odczuwałem głęboki wewnętrzny spokój. 

    Nie odczuwałem też głodu. Zdawało mi się, że nie ma takich potraw, produktów, które mogły mnie jeszcze zainteresować, których chciałbym spróbować. To było takie poczucie, jakbym najadł się na tysiąc lat do przodu. Nie należy mylić tego poczucia z przesytem, kiedy człowiek się obje i leży w fotelu z rozpierającym żołądkiem i nie ma siły, by się poruszyć, pomyśleć czy choćby zasnąć. Nie. W tym przypadku nasycenie nie było obciążeniem, a czymś bardzo lekkim i znanym mojej podświadomości.

    W dalszej kolejności zaspokojonych pragnień szły wszelkie rodzaje życzeń związanych z chełpliwością, dumą, poczuciem własnej wartości. Teraz te uczucia mnie opuściły. Było mi absolutnie wszystko jedno, co kto o mnie pomyśli, jak mogę wyglądać w czyichś oczach i w ogóle – czy jestem ważnym człowiekiem czy nic nie znaczącym, osiągnę coś w życiu czy nie osiągnę. Ten pełen spokój nie oznaczał obojętności w stosunku do samego siebie, a przyjęcie siebie takiego, jakim jestem, bez chęci zmiany czegokolwiek, osiągnięcia czegoś większego, absolutnie spokojny i satysfakcjonujący stosunek do własnego “ja”.

    Przez dłuższy czas po przebudzeniu siedziałem w ciszy. Przywarłem plecami do ściany jurty i analizowałem ten nieznany mi dotychczas stan. Nie chiało mi się ani pić, ani jeść, ani spać czy choćby się poruszyć, iść dokądkolwiek, coś osiągnąć … Nie chciało mi się absolutnie nic …

    Życie trwało dalej, biegnąc po nieprzerwanym kręgu wydarzeń. Ale ja opuściłem ten zaczarowany cykl i stałem się nieruchomą osią w kole życia. W tym momencie życie nie wzbudzało we mnie uczucia, że muszę z nim natychmiast coś zrobić czy coś w nim osiągnąć. Stan ten można było nazwać “JESTEM W DOMU”. Kiedy wszystko zostało już osiągnięte i nie ma już niczego, co chciałoby się chcieć. Pewnie właśnie ten stan mistycy określali wszelkimi pięknymi słowami. Ja je nazwałem najprościej: “JESTEM W DOMU”. (Luczis, Bóg lubi się kochać)

    —————————————————————————–

    To był stan po przeżyciu orgazmu głębinowego po praz pierwszy w życiu przez bohatera książki.

    Taki orgazm nie ma nic wspólnego z kilkusekundowym orgazmem, który znamy. 

    Różnica zasadnicza jest taka, że ten WŁAŚCIWY dodaje nam życia, a ten NIEWŁAŚCIWY zabiera. WŁAŚCIWY nasyca, NIEWŁAŚCIWY osłabia.

    Po WŁAŚCIWYM seksie i nasyceniu się nie ma potrzeby przez dłuższy czas jednoczyć się. I po tym poznasz czy masz seks WŁAŚCIWY czy nie. Niektórzy potrzebują kolejnych połączeń po kilku miesiącach, a niektórzy nawet po kilku latach (nie mylić z oziębłością czy impotencją – które są konsekwencją seksu NIEWŁAŚCIWEGO).

    Hmmm…. trochę śmiesznie to zabrzmiało, aż się sama zaśmiałam. Po kilku latach …. Ale tak jest. I kolejna myśl mi się nasunęła: kurde czy to oby w tym życiu się wydarzy dla mnie hahhaha. 

    Obecnie dużo pracuję z energią seksualną. Ćwiczę sama i w parze. Żeby móc dotknąć seksu WŁAŚCIWEGO należy nauczyć się podciągać energię z podbrzusza do głowy. Czyli energia w czasie orgazmu nie idzie na zewnątrz, a do wewnątrz (jest to orgazm bez wytrysku). Nie tracimy wówczas energii seksualnej, a nasycamy się nią, wzmacniamy, przedłużamy życie, nie tworzymy karmy itd.

    Niestety albo stety seks NIEWŁAŚCIWY zrobił duże spustoszenie energetyczne u mnie. Dobrze, że w końcu rozeznałam to i mogę z pełną świadomością, bez kompleksów czy poczucia winy iść do seksu WŁAŚCIWEGO.

    ——————————————————————————–

    Dużo Kobiet obecnie nie chce już starych schematów seksualnych, ale nie wiedzą co z tym zrobić. Partnerzy często wpędzają je w poczucie winy i chcą dalej kontynuować stary schemat.

    Kobieto jeśli czujesz, że chcesz inaczej, zbierz wszystkie swe Siły i Moce i ruszaj w innym kierunku. Ty wiesz, co dobre. Czujesz to. U młodych Dziewczyn jest trochę inaczej niż u dojrzałych Kobiet, gdyż te pierwsze są w okresie tworzenia życia, przedłużenia rodu – co oczywiście nie zmienia faktu, że jeśli się zapędzą nie w tym kierunku, to nie zostawi to śladu w ich energetyce, zdrowiu i karmie.

    Pisałam już o tym wcześniej. U Kobiet w starych schematach seksualnych często “dzieża jest nie zamknięta”, co oznacza, że cały czas wypływa z nich energia. Są na tak zwanym “wdechu energetycznym”. I wówczas szukają energii wszędzie wokół, żeby się nasycać, bo ciągle tracą. Najpierw wezmą – co oczywiste – od swego Mężczyzny, który to spowodował tę olbrzymią jamę. Dlatego Mężczyźni w takich związkach z reguły żyją krócej. 

    ——————————————————————————-

    Co robić? Jak postępować? Oraz dalsze szczegóły Seksu WŁAŚCIWEGO i NIEWŁAŚCIWEGO w następnym odcinku.

    Tutaj znajdziesz część pierwszą cyklu SEKS: https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/photos/a.220813141400396/1410908832390815/?type=3&theater

    ——————————————————————————-

    Pozdrawiam, Małgosia <3

  • Kobieta czy demon?

    Kobieta czy demon?

    Kobiety piszą i proszą, abym napisała o byciu w kobiecym. Już pisałam o tym wielokrotnie, ale wszystko się zmienia, Ja się zmieniam, dużo się dzieje. 

    I za każdym razem odkrywam coś nowego, idę głębiej, dalej. Momentami nawet się wystraszam tego co odkryję, lecz niezmiennie przypominam Sobie, że to istny teatr, a Ja to jedynie Światło i Miłość.

    ——————————————————————————–

    Co tym razem się zadziało w kwestii Kobiety we mnie?

    Na początku weszłam w kobiecość rzucając korporację oraz działanie w męskim poprzez kontrolę, zarządzanie, kierowanie, manipulowanie, rywalizację, sukcesy, pieniądze. 

    Z czasem zaczęły sprawiać mi przyjemność i dawać siłę i energię czynności takie jak: sprzątanie, gotowanie i opieka oraz służba mojej Rodzinie – co wcześniej uważałam za czynności małej wagi i nie dla mnie. Ja byłam od wyższych celów.

    Z czasem poczułam co znaczy nosić długie, szerokie spódnice, które łączą z Ziemią. Potem bez bielizny – co jeszcze bardziej dało mi odczuć tę wolność i moc Kobiety. 

    Potem pokłoniłam się swojemu Mężowi. Obmyłam Mu nogi i uznałam za Pierwotnego. To również dało mi kolejne siły, moc i energię.

    Potem połączyłam się z Mężem w ekscytującym wirze energii seksualnej. Nie chodzi o taki seks jaki znamy. Ale o tym w innych postach. To już w ogóle jest “WYPAS” – który daje moc, której nie równa się nic. 

    ———————————————————————————

    Ale jak widzę, to był dopiero POCZĄTEK, takie preludium do głównego AKTU.

    W lipcu tego roku zrobiłam pierwszy krok, rozbieg (po bardzo mocnym warsztacie szamańskim Wędrówka Bohatera). Pisałam o tym wcześniej. To było moje pierwsze spotkanie z OGROMNĄ SIŁĄ we Mnie – z Moim DEMONEM.

    Wiele mnie to kosztowało. Można powiedzieć, że przeżyłam wstrząs. Musiałam zmobilizować wszelkie swoje zasoby na to, aby wyjść na powierzchnię. Trwało to około dwóch tygodni. Potem było już z górki. 

    I to było moje pierwsze spotkanie. Dzisiaj nastąpiło drugie. Tamto – jak się okazało było wprowadzeniem, taką fazą wstępną. Całe szczęście Bóg/Wszechświat przygotowują nas. Mawia się, że spotyka Cię tyle, ile jesteś w stanie unieść.

    Kobiecość Kobiety – to także ciemna strona. To wszystko, co widzicie u innych i Was bulwersuje, wstrząsa Wami itp. Jeśli coś nas bulwersuje, wywołuje jakiekolwiek emocje, znaczy, że jest to w nas. Nasza podświadomość to wie i z całych sił zaprzecza, poprzez właśnie obwinianie innych, złoszczenie się, odrazę wobec tego, co inni mówią, robią itd.

    Ja dzisiaj miałam okazję skonfrontować się z najciemniejszą stroną we mnie. Nie można już chyba ciemniej – tak mi się wydaje na ten moment haha. I jestem DUMNA z Siebie za ODWAGĘ i SZCZEROŚĆ wobec samej Siebie. 

    I życzę Wam tego samego Drogie Kobiety. Wszak bez konfrontacji z ciemną stroną, nie można stać się Kobietą w Pełni. 

    —————————————————————————

    PRAWDA WYZWALA! 

    I wtedy jest Moc.

    KOBIECOŚĆ – to Ziemia. To ciemność. To księżyc. To podświadomość. Także piękne sukienki, makijaże, delikatność, subtelność, zmysłowość. Ale bez PRAWDY, Kobietą w pełni nie staniemy się. 

    Prawda wyzwala, ale też daje wewnętrzną SIŁĘ. 

    Nie umiem tego nazwać i określić słowami dokładnie. Ale jest to taka MOC, której Kobiety się boją często. I dlatego wolą pozostawać w starym. Tej MOCY boją się też Mężczyźni, stąd narodził się patriarchat, wcześniej inkwizycja.

    I wiecie co.

    WIEM, że wiele w tej kwestii zrobiła dla mnie Gimnastyka Słowiańska, którą ćwiczę i nauczam od czterech lat. Ona mnie wzmacnia oraz powoduje konfrontację wciąż z nowym we mnie. Poprzez ciało, bowiem w ciele zapisana jest cała nasza historia. Ciemna strona też. 

    ————————————————————————–

    A impulsem do wyjścia na powierzchnię tej najciemniejszej strony i poczucia jej w Sobie, przyznania się do niej, potem ZAAKCEPTOWANIA tego i ukochania był film, który oglądałam przez ostatnie kilka dni. Dwuczęściowy film: Nimfomanka. Nie dałam rady obejrzeć go na raz. 

    ————————————————————————-

    Jeśli tekst coś Ci uświadomił, pomógł w jakiś sposób, udostępnij proszę innym Kobietom.

    Pozdrawiam w PRAWDZIE, Małgosia 💜

  • Słowiański mit o powstaniu świata

    Słowiański mit o powstaniu świata

    Na samym początku było drzewo. Wyrastało z bezkresu wód. Dookoła niego nie było niczego poza szumiącym morzem. Korona drzewa kosmicznego podtrzymywała niebo, a jego korzenie przebijały świat na pół, stanowiąc jego oś.

    Na drzewie, wśród gałęzi ozdobionych szerokimi liśćmi, siedziały dwa ptaki. Jeden z nich był biały, a jeden czarny. Odpowiednio nosiły imiona Białobóg i Czarnobóg. Długo dyskutowały o tym, jak stworzyć świat. W końcu czarny ptak postanowił zanurkować w morskiej toni i wydobyć z dna odrobinę piasku. Dwa razy próbował nabrać go pomiędzy pazury, ale za każdym razem wypływał z niczym. Za trzecim razem nabrał ziarenek w dziób.

    Gdy wypłynął na powierzchnię i wypluł piach, Białobóg zamienił go w ląd. W ten sposób powstała ziemia, z której pępka wyrastało drzewo kosmiczne.

    Czarnobóg chciał jednak oszukać drugiego ptaka i zatrzymał w ustach część piasku. Białobóg uderzył czarnego ptaka i ten wypluł piach, co sprawiło, że na lądzie wypiętrzyły się góry.

    Biały ptak wzniósł się do nieba, by władać nim za pomocą piorunów, ale przedtem za karę zepchnął Czarnoboga w głąb ziemi i przykuł go do korzeni drzewa, ustanawiając go władcą podziemi.

    K.B. Miszczuk

    ——————————————————————————–

    Niesamowity przekaz. Wyłania pięknie istotę energii męskiej i żeńskiej. Nadświadomości i podświadomości. Istotę dualizmu na Ziemi. Zachwyciłam się i odpłynęłam.

    Pozdrawiam kosmicznie, Małgosia <3

  • Bogacz

    Bogacz

    Święto, które symbolizuje zakończenie cyklu uprawy roślin.

    Nosi rytualno-mitologiczny charakter wdzięczności wobec Słońca za zebrane plony. Wyznaczone i obchodzone jest w dniu równonocy jesiennej, 22 września.

    Bogacz to pudełko z kory brzozy z żytem, w środku którego umieszczano świecę.

    Mieszkańcy z całej wsi przynosili żyto dla Bogacza. Następnie zapraszano do domu księdza. Po poświęceniu, Bogacza z zapaloną świecą, wspólnie wszyscy mieszkańcy wioski nosili po wszystkich domach i wokół stad. Na koniec procesji Bogacza zostawiano w domu, w którym znajdowały się najbogatsze plony zboża, i pozostawiano go do wiosny. Wiosną mieszkańcy żyto z pudełka – Bogacza dodawali do zboża przygotowanego do zasiewu.

    (Źródło – Słownik encyklopedyczny “Mitologia Białorusi”)

    ——————————————————————————–

    W naszych czasach, zamiast pudełka z żytem, wykonujemy Lalkę – Ziarnuszkę. W przypadku lalki szyjemy worek, do którego sypie się przygotowane ziarno oraz umieszcza się w nim miedzianą/złotą monetę. Gospodyni stawia w domu Ziarnuszkę w taki sposób, żeby lalka widziała palenisko/ogień, w którym przygotowuje się jedzenie. I w tej formie nasze bogactwo i dobrobyt są zachowane do wiosny, a nie zmarnowane.

    ———————————————————————————

    Ważnym elementem święta jest uczta. Wynika to z wiary Słowian w Белбога – Białoboga i Чернобога – Czarnoboga.

    Istnieje legenda, że są to dwaj bracia. Jeden jasny i miły, przynosi ludziom ciepło i światło, i zarządza rokiem od wiosennej do jesiennej równonocy. Чернобог – Czarnobóg, przeciwnie, jest ponury i porywczy, i nie należy go rozgniewać. Rządzi od jesiennej do wiosennej równonocy, w najzimniejsze i najbardziej głodne pory roku.

    Dlatego na jego przybycie należy się odpowiednio przygotować – nakryć bardzo bogato stół, na którym koniecznie musi być danie z kurczaka lub koguta. Fajnie jest świętować to święto, ze śmiechem i radością, zakrapiać alkoholem, aby Чернобог – Czarnobóg widział, że ludzie są szczęśliwi z jego przybycia i był łaskawy.

    Świętuj z nami!

    Źródło: Женская славянская гимнастика

    ———————————————————————————-

    Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Małgorzata Daniło-Gorlewicz

  • Kobieto, to Ty stworzyłaś!

    Kobieto, to Ty stworzyłaś!

    Może to Ci się podobać lub nie. 

    Możesz się z tym zgadzać lub nie. 

    To jest Twoja wolna wola. To jest Twój wybór. 

    Nie zmienia to jednak faktu, że PRAWO NATURY działa i tak – bez względu czy w to wierzysz, czy podoba Ci się, czy zgadzasz się z nim. 

    PRAWO NATURY: To Ty STWORZYŁAŚ wszystko, co Cię otacza. To Ty stworzyłaś swojego Mężczyznę. W ogóle cały świat jaki teraz mamy stworzony został przez Kobietę, energią żeńską. Oj Mężczyzna też nieco się do tego przyczynił, ale nieco :-). Głównie My. O taką mamy MOC na swój użytek. Ale też WIELKĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ w związku z tym.

    Dziewczyny piszą do mnie i pytają czy można odwrócić role po “kastracji” swojego Mężczyzny. Tak jak zdecydowałaś się Go wykastrować, tak też możesz to cofnąć. Ty STWARZASZ swojego Mężczyznę i swój świat. To Twoje myśli, Twoja wyobraźnia, Twoje programy, Twoja podświadomość STWARZA. 

    To Kobieta tworzy egregory Czynu Mężczyzny. To żeńska energia tworzy materię. Wszystko, co nas otacza stworzyła Kobieta. Cokolwiek Mężczyzna robi, “tworzy” – robi to poprzez/dzięki energii Kobiety. 

    —————————————————————————–

    Pisze Kobieta do mnie: 

    “Prawdą jest też, że ten system (chodziło Jej o wejście w żeńską energię i postawienie Siebie w naturalnej roli kobiety – zamiast “robić” to “być”) chyba nie sprawdza się w każdej relacji, gdy choćby ze względów finansowych trzeba zawodowo starać się utrzymać poziom.” 

    Teraz popatrzcie, co napisane wyżej. Kobieta ta ma przekonanie (tworzy egrergor), że Jej Mężczyzna nigdy nie zarobi wystarczającej ilości pieniędzy na utrzymanie poziomu. I jakie ZAMÓWIENIE złożyła, takie i OTRZYMA. To właśnie jest ta ENERGIA STWARZANIA. Tylko trzeba dobrze Siebie słuchać i być uważną, co wysyłamy (nie z woli, z głowy, a z wyobraźni, z podświadomości). Mężczyzna, który jest z Kobietą, która ma takie przekonanie, tak myśli (tworzy egregor) – nigdy nie da rady utrzymać rodziny. Bo Ona nieświadomie tak chce i takie zamówienie złożyła do Boga/Wszechświata. To Ona ma tę MOC TWORZENIA, poprzez egregory, które stwarza. 

    Kobieta, która to napisała doskonale rozumie role, energie – świadomie. Program podświadomości wskazuje jednak na coś innego. Wskazuje na to, że Mężczyzna nie da rady utrzymać rodziny. Że bez Jej “pomocy” nic z tego nie będzie. Tu wchodzi też temat kontroli, którą chce mieć. Jeśli Kobieta chce mieć kontrolę (świadomie czy nieświadomie) – to będzie ją mieć. A Mężczyzna wówczas odpuści kontrolę. Bo Ona tak chce. Ona tak wybrała. Ona złożyła takie zamówienie. Ona stworzyła taki egregor. 

    ——————————————————————————————-

    Kobieta STWARZA swojego Mężczyznę. 

    Mężczyznę, który pije. 

    Mężczyznę, który bije.

    Mężczyznę, który nie potrafi zarobić.

    Mężczyznę biednego.

    Mężczyznę chorego.

    albo

    Mężczyznę, który jest odpowiedzialny. 

    Mężczyznę, który chroni i opiekuje się.

    Mężczyznę, który dba i utrzymuje rodzinę, zapewnia poczucie opieki.

    Mężczyznę bogatego. 

    Mężczyznę zdrowego.

    ———————————————————————————————

    Kobieta nawet może spowodować śmierć swoje Mężczyzny. Przez totalny drobiazg – zdaje się rozumem, ale energetycznie nie jest to drobiazg, to jest właśnie ta MOC.

    Pożyczy mu jak wychodzi z domu: ” A żeby Cię szlag trafił” albo “Jak nie nałożysz ciepłych butów, to zachorujesz” – tak mówi na głos, a myśli “szlag Cię trafi” (i wysyła energię w Jego kierunku: mam rację, zobaczysz, że mam, zobaczysz jak nie posłuchasz będziesz żałował). I trafić może. Dlatego zdarza się tak, że niektóre Kobiety są potrójnymi wdowami – dla przykładu. Program podświadomy unicestwienia Mężczyzny jest u Nich bardzo silny.

    Może to jest okrutne, co piszę, ale niestety (albo stety) Kobieta posiada właśnie taką MOC STWARZANIA. I albo stwarza konstruktywnie albo destruktywnie. 

    ————————————————————————–

    Pokłoń się zatem swemu Mężczyźnie. Obmyj Mu nogi raz w tygodniu. Błogosław Mu. Módl się o Jego zdrowie, szczęście i pomyślność. I dbaj o Niego. Wysyłaj w Jego kierunku tylko same pozytywne myśli i słowa. Inaczej się nie opłaca :-). Jeśli nawet zmienisz Mężczyznę, to i tak to nic nie da – jeśli nie zmienisz swoich wyobrażeń, myśli, które TWORZĄ ŚWIAT. Każdy kolejny będzie taki sam. Bo to Ty Go TWORZYSZ. 

    —————————————————————————-

    Piszę te słowa do Ciebie Kobieto, ale też do samej Siebie. 

    Aby przypomnieć Sobie i umacniać się w tej wiedzy, wynikającej z PRAWA NATURY. 

    Aby zrozumieć ją jeszcze bardziej. Aby poczuć jeszcze mocniej. 

    I aby przede wszystkim praktykować to każdego dnia.

    Pozdrawiam, składając teraz pokłon swojemu Mężowi, Małgosia <3

  • Dlaczego gimnastyka?

    Dlaczego gimnastyka?

    [et_pb_section fb_built=”1″ admin_label=”section” _builder_version=”3.22″][et_pb_row admin_label=”row” _builder_version=”3.25″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″ _builder_version=”3.25″ custom_padding=”|||” custom_padding__hover=”|||”][et_pb_text admin_label=”Text” _builder_version=”4.0.7″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat” hover_enabled=”0″]

    Jest wiele różności w dzisiejszym świecie. Mamy duży wybór. Otacza nas różnorodny świat.
     
    I co wybrać? Gdzie pójść? Co robić?
     
    Niegdyś było łatwiej. Jak ktoś rodził się w wiosce rybackiej, wiedział, że zostanie rybakiem. Teraz mamy wypas. I jest wesoło i bogato, ale czasem też trudno z tego powodu, gdyż mamy dylematy, stoimy na rozdrożach, kombinujemy, nie wiemy, który kierunek najlepszy dla nas, którą drogą pójść.
     
    I co wtedy?
     
    Ja mam dla Was Kobiety propozycję, aby zacząć ćwiczyć gimnastykę słowiańską, bo u mnie się sprawdziła i dzięki niej jestem dzisiaj w tym punkcie, w którym jestem i mam poczucie, że nie mogło być lepiej.
     
    Wiele by pisać i tak trudno wysączyć z tego, co najważniejsze.
     
    * Przede wszystkim Gimnastyka Słowiańska pozwoliła mi na poczucie swojego ciała, dzięki czemu teraz moje decyzje życiowe są bardziej z serca, trzewi, aniżeli z umysłu.
     
    Ponieważ decyzje są kierowane z serca, to i życie moje jest bardziej realizacją mojej duszy, aniżeli ego, umysłu czy manipulacji zewnętrznych. Potocznie mówi się, że mam intuicję. Po prostu czuję więcej i wiem więcej.
     
    * I owa intuicja powoduje, że życie zaczyna płynąć. Jestem bardziej wyczulona na znaki, które są wszędzie i po prostu czytam je i wiem. Mniej rozkminiam, nie jest mi to już potrzebne, jak kiedyś.
     
    * Ufam życiu. Ufam temu, co się wydarza. I wielokroć jak z umysłu idzie, że coś nie idzie jak trzeba, wtedy od razu wchodzę głęboko w siebie i układam to.
     
    Jak układam?
     
    Zaczynam głęboko i prawdziwie odpuszczać tę sytuację, która wydaje mi się z umysłu dobra, ale nie idzie do przodu. Ale tak prawdziwie odpuszczam – nie na niby. Te odpuszczenie ma być z serca, takie głębokie, a nie z rozumu – że powiem sobie “odpuszczam”, a czuję w środku coś innego. Przestaję żałować, przestaję kombinować. Po prostu UFAM. Docieram do takiego miejsca, w którym jestem ja i owa sytuacja odwrotna do tego, co umysł podpowiada, że jest dobre, czyli zgadzam się sercem na zupełnie inny obrót sprawy. Potem wchodzę w taką pustkę. W ciszę. I wtedy okazuje się, że powstaje przestrzeń na to, co ma się wydarzyć dla mnie najlepszego. Często okazuje się, że po takim odpuszczeniu sytuacja zaczyna iść jak po maśle – jak to się mówi albo przychodzi inne, lepsze rozwiązanie, scenariusz wydarzeń. Zaczyna się wszystko układać – SAMO. I to jest ta MOC i MAGIA zaufania i odpuszczenia.
     
    * Gimnastyka też powoduje równowagę dwóch przeciwieństw w nas: żeńskiego i męskiego. A to bardzo ważne jest, gdyż równowaga daje kosmiczną jakość życia. Tak mi przyszło słowo “kosmiczna” – chciałam przez to powiedzieć, że życie nasze nabiera przestrzeni, wolności a zarazem takiej bajkowej magii i ekscytacji oraz pewności i światła. Życie staje się wypełnione spokojem i mocą.
     
    No i to co oczywiste – nasze relacje z mężczyzną stają się jak trzeba. Jak u nas jest równowaga, wtedy i w relacjach, i w całym życiu też. Nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki wszystko zaczyna się układać. My mamy energię i siłę. Mąż wie, co ma robić. Nagle finanse się uzdrawiają. Kobiety, które nie mogły zajść w ciążę, nagle zachodzą. Nastaje obfitość najlepszego. Kobieta odkrywa, że pewne czynności dają jej energię, nasycają ją, a pewne odzierają z niej. Kobieta zaczyna szanować swego mężczyznę i na odwrót. Następuje właściwa wymiana energii seksualnej. Mężczyźni realizują czyn, a kobiety tworzą egregory czynu. Wszystko jest na miejscu. W doskonałej równowadze.
     
    * Nie wspomnę o zdrowiu ciała fizycznego. Czuję jakby mój kręgosłup był tak mocny i prosty jak nigdy dotąd. Wcześniej garbiłam się, miałam zapadniętą klatkę piersiową. Teraz oddycham całą piersią. Czuję jakby moje piersi były tarczą – są tak mocne, a jednocześnie tak miękkie i otwarte. Czuję w nich wielką przestrzeń, z której czerpię wiedzę i mądrość. Zaakceptowałam mój brzuch. I w końcu może być miękki i wystający. W końcu może oddychać, przyjmować i dawać. Jest miękki na zewnątrz, ale w środku czuję jego moc. Mocne mięśnie wewnętrzne. No i kręgosłup lędźwiowy, czyli to samo miejsce, co brzuch – ale z tyłu. Tam też jest moc. Jednocześnie giętkość i miękkość. Miednica, dno miednicy weszły do naturalnej pozycji, a to wielka sprawa jest dla ciała fizycznego i całego kręgosłupa. A kręgosłup to równowaga, to jakość naszego życia. Mocne mięśnie dna miednicy to zdrowie, uroda i długie życie dla kobiety, bowiem jak wiotczeją mięśnie dna miednicy, kobieta też wiotczeje, a jak są mocne i wyćwiczone, to kobieta zachowuje urodę i zdrowie do końca swego życia.
     
    Wiele by pisać. Kontynuacja nastąpi, bo nie da się wszystkiego na raz.
     
    ———————————————————————————-
     
    Jeśli tekst podoba Ci, udostępnij proszę innym kobietom.
     
    I bardzo, bardzo zapraszam Cię na poznanie lub głębsze poznanie – jeśli już poznałaś – gimnastyki słowiańskiej. Bardzo polecam uczestnictwo w warsztatach podstawowych, które otwierają drogę do dalszego zgłębiania gimnastyki i transformacji energii seksualnej (warsztaty zaawansowane).
     
    W tym roku odbywają się jeszcze 3 warsztaty podstawowe (jeden za kilka dni, w tym jeden on-line trwający aż 42 dni). Zaplanowane są również warsztaty zaawansowane na pierwszą połowę przyszłego roku – na ten moment ogłoszone tylko zaawansowane I stopnia, niebawem będą ogłoszone kolejne stopnie.
    Wszystkie terminy i informacje znajdziesz w zakładce WARSZTATY na mojej stronie https://sklep.metamorphosis.gs/
     
    Pozdrawiam z miłością, Gosia <3

     

    [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

  • Jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia?

    Jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia?

    Jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia Gimnastyki Słowiańskiej i dlaczego to takie ważne❓

    ———————————————————————————

    Oprócz techniki wykonywania ćwiczenia, ważne jest aby Kobieta była świadoma swego ciała, aby czuła ciało. 

    Przez lata życia w męskich energiach zatraciłyśmy nieco czucie. Warto wrócić do swego ciała, gdyż w naszych ciałach zapisana jest cała nasza historia. Tam jest cała pamięć rodowa po przodkach, pamięć okresu projekt – cel – czyli okresu przed poczęciem, poczęcia, ciąży, porodu i pierwszego roku życia, pamięć całego naszego dzieciństwa i późniejszego życia, pamięć innych inkarnacji – jeśli któraś w to wierzy. 

    ———————————————————————————

    Kobiety, które zaczynają ćwiczyć Gimnastykę Słowiańską i ćwiczą ją przez jakiś czas regularnie, zaczynają bardziej CZUĆ. Czuć ogólnie. I ciało, i emocje, i to, co napływa z zewnątrz i nie jest nasze, a co jest nasze – czyli, co jest w ciele, w trzewiach, w brzuchu, w sercu.

    W ogóle bardzo dużo zaczyna się dziać. Inaczej widzimy, odczuwamy, ale tez inaczej zaczynamy działać i podejmować decyzje, co jest jakby konsekwencją zmiany czucia i myślenia. 

    Kiedy znajdziemy się w Sobie, w ciele, nikt już nami nie może manipulować, kontrolować. Zmienia się nasza energetyka i już nawet nie przyciągamy takich sytuacji. Stajemy się silne, mamy moc i to zmienia naszą energię, w związku z czym otoczenie się dostosuje. Według znanego przysłowia – że co wewnątrz, to na zewnątrz. Jako w niebie, ta i na ziemi.

    ———————————————————————————

    Ponieważ ćwiczenia Gimnastyki Słowiańskiej są bardzo mocne i działają dogłębnie, warto wykonywać je prawidłowo. Z mojego doświadczenia wiem, że jeśli Kobieta nie czuje ciała i źle wykonuje ćwiczenia, może pogłębiać napięcia w ciele, zamiast je rozluźniać. Warto więc ćwiczyć pod okiem Instruktorek – przynajmniej na początku, a potem co jakiś czas się korygować. A opcja full wypas to taka, że ćwiczy się regularnie w kręgu Kobiet, gdyż wtedy w kręgach dzieją się naprawdę CUDa, wielkie rzeczy. Energia grupy powoduje, że 2+2 daje co najmniej 5. 

    W tym roku planuję dwa terminy Warsztatów Podstawowych z Gimnastyki Słowiańskiej. Zapraszam bardzo do wspólnego kręgu. Na warsztatach poznajemy wszystkie 27 ćwiczeń. Dużo pracujemy z ciałem i uczymy się je czuć, tym samym prawidłowo wykonywać ćwiczenia. Wartość dodana to taka, że na warsztatach zawsze silniej wszystko się odbywa i działa. Podczas moich warsztatów było wiele uzdrowień. I takich natychmiastowych, cielesnych (na przykład znika garb nagle czy powieka opadnięta wraca na swoje miejsce), jak i uzdrowienia duszy, emocji, poprawa relacji, zmiana życia. Oj wiele się dzieje u Kobiet. 🙂

    Linki do warsztatów: 

    27-29 września https://www.facebook.com/events/347822802817677/

    13-15 października https://www.facebook.com/events/2476424465919097/

    ———————————————————————————-

    Jeśli tekst podoba Ci się, zainteresował Cię – udostępnij proszę innym Kobietom.

    Pozdrawiam z Miłością, Małgosia <3

  • Urodziłam

    Urodziłam

    W niedzielę o 5 rano narodził się mój pierwszy bęben szamański. Poród trwał od 12.00 w sobotę do 5.00 nad ranem w niedzielę.

    Wczoraj jak wróciłam do domu, zasiadłam w swoim fotelu, położyłam bęben na stoliku w salonie, zrobiłam sobie drinka z czerwonego martini i świętowałam tę chwilę. Tak witałam bęben w swojej przestrzeni. 

    Widać jak dłonie zmęczone. To był nie lada wyczyn. Piękny rytuał, ale też artystyczne rzemiosło. 

    Wiele się dla mnie zadziało podczas narodzin bębna. I ciekawe, że jechałam tam z zupełnie inną intencją stworzenia bębna, a wyjechałam z zupełnie inną. 

    Pierwotnie i tak logicznie pojechałam po bęben do rytuałów w kręgach, ale bardzo szybko, bo podczas pierwszych kilku godzin warsztatu narodzin bębna, ujawniła się prawdziwa intencja. Choć czuję, że ta intencja jest tylko drogą do czegoś większego. Jakby otworzył się dla mnie jakiś portal, którego jeszcze nie doświadczyłam. Czuję to w Sobie. Inaczej myślę i czuję. Bardzo inaczej. Nie potrafię tego dokładnie opisać, ale spróbuję co nie co. Odbieram rzeczywistość bardziej obrazami, bardziej poetycko, metaforycznie, wzniośle. I ta jakość jest we mnie. Zrodziła się wraz z narodzinami bębna. Coś niesamowitego i magicznego.

    Bęben dla mnie to symbol równowagi męskiego i żeńskiego we mnie, w moim związku, w życiu Jak go trzymam, czuję jak się równoważy. Bęben to żeńskie, a pałka męskie. Bardzo transcendentalne przeżycia miałam podczas narodzin, właśnie w tym temacie. I między innymi po to zrodził się bęben. Ponieważ jest to dla mnie bardzo osobisty temat, więc nie napiszę w szczegółach. Może kiedyś, może nawet wkrótce :-). 

    Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że mogłam go zrobić pod opieką Robert Prokeš oraz w takim akurat kręgu Kobiet. Dziękuję Kasi, gospodyni Gajówka Marynka za przestrzeń, którą dla nas otworzyła.

    Pozdrawiam w nowej jakości, Małgosia