Category: Blog

  • Mówię Ci, nie słuchaj mnie!

    Mówię Ci, nie słuchaj mnie!

    Wiele Kobiet pisze do mnie w związku z wczorajszym postem “Nie umyłam naczyń”. Dlatego piszę, może wyjaśnię trochę w tym temacie. 

    Dziewczyny mówię Wam – NIE SŁUCHAJCIE MNIE 🙃.

    Chodzi o to, że traktujecie często zbyt zero – jedynkowo, dosłownie świat. Takie doświadczanie rzeczywistości i odbieranie impulsów zewnętrznych oznacza bycie w energii męskiej. 

    Dziewczyny CZUJCIE. Nie skupiajcie się na konkretach jakiś, to tylko przykłady. Na dodatek są to moje przykłady, moja rzeczywistość, mój świat. Nie Wasz.

    Czytajcie i czujcie.

    I zastanówcie się. 

    Jak zareagowałam na to, co przeczytałam? 

    Dlaczego akurat tak a nie inaczej zareagowałam?

    Jakie emocje się pojawiły we mnie po przeczytaniu danego tekstu?

    Dlaczego akurat takie emocje?

    Czego chcę?

    Do czego dążę?

    Jak chcę, żeby było?

    Dlaczego chcę, żeby akurat tak było?

    ———————————————————————————-

    Wyobraźcie Sobie, że na dany tekst przeczytany przez 100 osób, każda z nich zareaguje inaczej. W każdej z nich poruszy się coś innego. I ważne co się poruszyło w Was, a nie co napisane w tekście. 

    Czasem niektóre z Was próbują udowadniać lub forsować swoje “racje”. Ale to tylko przykrywka przed Sobą i kamuflaż przed światem. Trzeba w jakiś sposób wytłumaczyć, przekonać kogoś w danym temacie – tak nam się wydaje. A tak naprawdę jest to po prostu związane albo z poczuciem winy, które zostało uruchomione, złością do której nie chcemy się przyznać, strachem lub jeszcze inną emocję. Został aktywowany jakiś program w nas, który powoduje, że tak a nie inaczej reagujemy.

    Im większe emocje, wzburzenie w danym temacie, tym bardziej nas to dotyczy. I dlatego świat jest takim pięknym lustrem dla nas. To nasz Wielki Terapeuta. Pokazuje nam, daje na tacy. Ale to dla świadomych. Nieświadomi będą zaprzeczać, czasem nawet atakować. 

    ———————————————————————————–

    W temacie zmywania naczyń hahahaha – parę słów.

    Jedna Kobieta pisze do mnie: “Jak odebrać Mężowi harce w kuchni jak tak dobrze to robi i chyba się w tym realizuje.”

    Odpisuję:

    Niech harcuje, nie odbieraj Mu tego. Najwyżej potem posprzątaj. I podaj mu z Miłością do stołu, co ugotuje 🙂 – to tylko jedna z opcji podana przeze mnie i UWAGA – wcale nie musi mnie słuchać. 

    Napisałam też do Niej, że niech mu nie odbiera tego, chyba, że POCZUJE, że sprawy idą za daleko.

    * Bo wiecie ważna jest nasza świadomość, rozwaga i uważność na to, co dzieje się w Nas i w Naszych domach. 

    *Bo zamienić role męskie i żeńskie w związku nie jest trudno, gdyż to są programy rodowe, które się realizują, kontynuują niejako, Spotykamy się i pierwsze połączenie seksualne powoduje wzmocnienie programów rodowych i uruchomienie tych ukrytych głęboko. Potocznie mówi się, że małżonkowie docieraja się. A to nic innego jak najtrudniejszy okres, bo wiele programów się uruchomiło i wzmocniło, a my jeszcze nie mamy na to recepty, a w ogóle to jesteśmy w szoku, bo Mąż przed ślubem był zupełnie innym człowiekiem. Taki oto dostajemy posag :-). 

    Więc w odwrócone role możemy wejść niemal natychmiast – to jest kontynuacja tego, co w rodzie i nałożenia się programów rodowych.

    Nieco trudniej (ale nie jest to niemożliwe – czego jestem przykładem) jest potem odwrócić te role. Wymaga to od nas wiele uważności, wytrwałości, siły woli, siły spokoju, mądrości.

    W poście o naczyniach pisałam, że u mnie Mąż ma wręcz zabronione sprzątanie, gotowanie, zmywanie, pranie. Ale to dlatego, że u mnie akurat taki schemat się sprawdził. Ja po prostu wiedziałam, że jeśli radykalnie i mocno nie zareaguję, to nic z tego nie będzie. Wiecie dwie silne przeciwstawne energie, więc musiałam zawalczyć. Tak CZUŁAM i WIEDZIAŁAM, że to jest w punk. I nie pomyliłam się. Przez lata miałam wiele sytuacji, momentów kiedy byłam już o włos od zawrócenia, ale nie zrobiłam tego. Na przykład otrzymywałam intratną propozycję pracy w korpo. Naprawdę intratną. Nie sztuka odmówić jak proponują Ci kilka tysięcy zarobku, ale jak zaproponują kilkanaście lub kilkadziesiąt za miesiąc, to już jest sztuka :-). Wtedy siadałam i rozmawiałam sama ze sobą. I wiecie ile mnie kosztowało, żeby przekonać ego, że mi się to i tak nie opłaca. I wytrwałam. I jestem dumna z Siebie. 

    Ale powtarzam – to mój przykład i moje życie. Wasze nie musi być dokładnie takie same, a może być nawet zupełnie różne. 

    Przy odwracaniu ról u jednej Kobiety będzie to bardziej radykalnie, u innej bardziej subtelnie. U jednej szybciej, u innej wolniej. A może wcale nie będzie. I to też jest dobrze. 

    Bo wiecie, że nie ma dobrze czy źle. Wszystko dzieje się tak, jak ma być. 

    Może być też tak, że role są zamienione, a Wy nic nie chcecie widzieć, wszystkiemu zaprzeczacie, na posty o myciu naczyń reagujecie nerwowo albo atakujecie, czujecie się źle, słabe, bez energii i na dodatek wchodząc w ofiarę użalacie się nad Sobą, że takie biedne, słabe, wykorzystywane itp. To też jest opcja. Ale pamiętajcie, że każda z nas jest odpowiedzialna za swoje życie. I jeśli tak masz i chcesz żeby tak było, bo nie jesteś jeszcze gotowa – to niech tak będzie. Tylko miej świadomość w którym punkcie jesteś. Lepiej byś świadomą, że to jeszcze nie czas, niż się oszukiwać i kamuflować. 

    ——————————————————————————————————

    I jeszcze kilak słów o prawach natury oraz równowadze męskiego i kobiecego w Nas i naszych związkach. 

    Dlaczego zmywanie naczyń to kobiece?

    To druga czakra w nas. To nasze łono, nasz brzuch. Kiedy ta czakra jest w równowadze to zmywanie naczyń daje nam przyjemność, ale przede wszystkim ogromną siłę. Zmywanie naczyń jako przykład podaję tylko – nie traktujcie zero – jedynkowo 🤪. Może to być zorganizowanie posiłku w restauracji, którą Mąż lubi, dobrze się w niej czuje i odpoczywa tam. Może to być hamburger na meczu piłki nożnej. Weźmy mu podusie pod pupę, zadbajmy o Niego. A na deser cygaro i coś mocniejszego z piersióweczki. Kurde mamy XXI wiek. I nie musimy powielać schematów Kobiet średniowiecznych. Twórzmy nowe, swoje :-). Ważne, żeby szło z drugiej czakry w połączeniu z otwartym sercem. A serce może być otwarte tylko, kiedy druga czakra otwarta u Kobiety. Inaczej to tylko ułuda otwartego serca. Tak nam się wydaje, że mamy otwarte. Litość, poświęcanie się czy podszepty ego jak to Ja dobra jestem, bo tak się wszystkimi opiekuję – to nie jest otwarte serce. To tylko maski, żebyśmy tak myślały, które zresztą – bez świadomości i otwartości – same zakładamy i podtrzymujemy. 

    W każdym razie to kobieca rola, żeby dawać przyjemność, przygotować przestrzeń, żeby jak Mąż wróci do domu (do gniazda) to żeby czuł się dobrze, zadbany i zaopiekowany w domu. On za to daje opiekę inną dla nas – z pierwszej czakry: bezpieczeństwo finansowe i podstawowe potrzeby dla całej rodziny. Pilnuje porządku poza gniazdem, pilnuje gniazda w sense zewnętrznym – żeby było zaopiekowane. On opiekuje się z zewnątrz, My wewnątrz. To tak bardzo w skrócie ten temat. 

    Odwrócenie ról należy do Kobiety. 

    Też tak w skrócie. Jeśli Kobieta zdecyduje być w męskim to tak będzie. Żaden Mężczyzna nie wygra z Kobietą. On się wycofa. Na początku zawalczy raz i drugi, ale potem wycofa się. Mężczyzna walczy krótko, idzie na polowanie i albo zwycięża albo ginie. Dla Niego to krótka piłka. A dla nas uuuuuu …. może ciągnąć się i ciągnąć, będziemy walczyć do upadłego. I dlatego jeśli Mąż sprząta w domu i jest w kobiecym, to po pierwsze tylko my możemy to zmienić. Więc jeśli Kobieta nie chce tego zmienić, to zostanie po staremu. Wtedy często takie Kobiety uważają swoich Mężczyzn za pantoflarzy, słabeuszy i nie mają do nich szacunku. A szacunek do Mężczyzny to podstawa zbliżeń seksualnych i w ogóle podstawa w tym temacie. Więc Mężczyzna wykastrowany przez Kobietę nigdy nie zaspokoi Jej seksualnie. Mało tego takie zbliżenia często powodują utratę energii seksualnej/życiowej, utratę zdrowia i osłabienie całych rodów. U takich Kobiet tworzą się wielkie “Jamy”. Kobieta będąc wtedy na tak zwanym Wdechu energetycznym pobiera energię skąd może, w pierwszej kolejności od Mężczyzny. Dlatego Mężczyźni często umierają jako pierwsi w związkach. Oj temat ocean. Chyba na tym poprzestanę.

    Jak widzicie, zamiana ról w związkach decyduje o całym życiu, o rodzinie, o rodach, o wszystkim.

    Więc warto się nad tematem pochylić. W sposób bardzo osobisty, rzetelny i odważny. 

    A nie pytać mnie: “To co Mężczyzna w takim razie może robić w domu?” 🤩 I tak będzie robił, to na co Kobieta mu pozwala i na co zdecyduje – świadomie czy podświadomie (w wielu przypadkach odbywa się to na poziomie podświadomym). To Kobieta tworzy egeregory Czynu Mężczyzny. 

    CZUJĄC SIEBIE, a nie rozkminiając na rozum i żonglując argumentami czy udowadniając czyja prawda prawdziwsza i lepsiejsza :-). To zupełnie bez sensu jest. 🥳.

    ———————————————————————————————————

    Jeśli ten tekst w jakiś sposób pomógł Ci lub coś Ci uświadomił, rozjaśnił – udostępnij proszę dla innych Kobiet.

    Pozdrawiam z Miłością, Małgosia <3

  • Nie umyłam naczyń!

    Nie umyłam naczyń!

    Ostatnio upajam się archetypem Syna we mnie i stąd te zdjęcie :-).

    W czym rzecz? O co chodzi z naczyniami?

    Wypłynął temat od Kobiet, a że mi bliski, to naskrobię co nie co. 

    Poszukiwanie równowagi w Sobie, też harmonizowanie energii żeńskiej i męskiej, wprowadza trochę zamieszania czasem. Zawsze tak jest, żeby coś mogło się uporządkować, najpierw musi być chaos. To taka naturalna droga. 

    I ten chaos powoduje często frustrację w nas. Bo za bardzo utożsamiamy się z matriksem, ze swoim ego, ze swoimi emocjami, z tak zwaną “Sobą”. A to przecież tylko teatr, a my aktorzy. Więc wyluzujmy sobie i popatrzmy jak na sztukę, jak widzowie. To zdecydowanie ułatwia oraz uwalnia. 

    Kobiety w dzisiejszym świecie chcąc zharmonizować Siebie – będąc dotychczas mocno w energiach męskich – zaczynają doświadczać Siebie jako Kobiety. Kobiety w kuchni. Gotującej. Zmywającej naczynia. Sprzątającej. Chodzącej w sukienkach. Czującej bardziej niż myślącej. Bawiącej się magią w kuchni. Odkrywającej płynną kobiecą energię. Odkrywającej głos swojej intuicji. I to jest piękne. 

    Jednocześnie próbują funkcjonować dalej w biznesach, nieco inaczej niż kiedyś, zdecydowanie inaczej to robią – w wielu przypadkach. Ale jednak często zatracają się (na krótki moment albo na dłuższy moment) w męskim i w matriksie.

    Chcą wtedy wszystko zrobić na czas. Nie patrzą na swoją energię, na zasoby, na ciało. Przestają czuć, a bardziej myślą. I zatracają się w męskim. A potem nie czują się dobrze, tracą siły, energię i witalność. Zaczynają na powrót usychać. Zamartwiają się. Wpadają w poczucie winy. Biorą odpowiedzialność, zabierają czyn Mężczyznom. I myślą, że robią dobrze. Powracają do starych schematów. 

    PRZYPOMINAM: jedynym i najważniejszym CELEM Kobiety jest gromadzenie, nasycanie się i dzielenie się energią. Po to, aby Mężczyzna i Dzieci mogli żyć i być zdrowi. Celem Kobiety jest tworzenie egregorów, aby Mężczyzna mógł realizować czyn dla dobra Matki Ziemi. 

    Kobieta musi być w Sobie, w ciele, w trzewiach, w brzuchu, w sercu, aby mogło się to ziścić. Musi być spokojna, wyspana. Musi realizować swoje pasje, a nie zachrzaniać jak wół i popadać potem w mentalność ofiary jaka to zmęczona jest.

    Takie są prawa natury. I od kiedy poczułam je, nie dyskutuję z nimi. Gary stoją pod sufit w kuchni, kiedy mam wyjazdy i pracę. Jak postoją dzień lub dwa nic im się nie stanie. Naprawdę.

    Niektóre Kobiety powiedzą: ale można przecież Męża zagonić do zmywania czy innych obowiązków domowych. Pewnie, że można. Każda z nas jest w innym miejscu.

    U mnie jednak Mąż ma zabronione zmywanie, sprzątanie, pranie itp., chyba, że o to poproszę, bo okoliczności wymagają (ale jest to bardzo sporadycznie). 

    W sytuacji kiedy Mężczyzna wykonuje czynności domowe, nie ma przestrzeni na realizowanie męskiego. Wchodzi w przestrzeń kobiety. I niektórym bardzo się to podoba. I Kobietom i Mężczyznom. Mężczyźni nie muszą realizować czynu, przestają być odpowiedzialni. A Kobiety dobrze się czując mając władzę, kontrolę, czyn i odpowiedzialność. 

    Tylko że Natura woła. Kobieca Natura woła do Kobiet. Męska do Mężczyzn. 

    Jak nie słuchamy, to podupadamy na zdrowiu. Wszyscy. Energia rodu osłabia się. Trzymamy się dzięki kolejnym narodzinom dzieci, wnuków, które to często biorą na siebie i pomagają rodzicom/dziadkom. 

    Także NIE UMYŁAM NACZYŃ, ale nie oddam tej roli. Za nic! Hahahahha. To moje. Moja przestrzeń. I jeśli będę dbać o swoją energetykę, o Siebie, naczynia się umyją. Same. :-). O taka MAGIA. 

    Ostatnio zauważam, że zupełnie bez żadnego wysiłku wykonuję tak zwane “zaległe” prace. Odpuszczając. Nie pakując Siebie w poczucie winy. W chaos. W emocje. Wszystko robi się dokładnie wtedy kiedy ma się zrobić. Nie planuję. Nie wyliczam. Nie naciskam. Nie oczekuję. Płynie. Czuję. Żyję. Nasycam się. Realizuję pasje. Nie wchodzę w drogę ego/matriksowi, ale też nie daję się manipulować przez ego/matriks. Po prostu JESTEM. TU i TERAZ.

    ———————————————————————————————————–

    Jeśli teks w jakiś sposób pomógł Ci, coś uświadomił albo zwyczajnie podoba się, udostępnij proszę innym Kobietom :-).

    Pozdrawiam z Miłością i Błogosławię Matkę Ziemię, Ojca Słońce, Męskie i Żeńskie, Małgosia <3

  • Wolność wyboru

    Wolność wyboru

    Ludzie idą różnymi drogami w poszukiwaniu spełnienia i szczęścia. To, że nie idą twoją, nie oznacza, że się zgubili.

    Dalaj Lama XIV

    Każdy człowiek ma swoją ścieżkę życiową oraz ilość i jakość przeżyć, które musi przeżyć. Jego dusza tego potrzebuje. 

    Dajmy więc sobie nawzajem Wolność Wyboru. To takie proste. I nie absorbujące. Wszak wpieprzanie się w czyjeś życie i mówienie co ma robić albo czego nie robić, to dopiero strata energii życiowej i obciążanie swojej karmy. 

    Często nie zdajemy sobie sprawy z tego jak mocno obciążamy właśnie siebie i swoje rody takim postępowaniem. 

    Także nawet z najbardziej egoistycznych pobudek opłaca się zająć SOBĄ i swoim życiem.

    To, że Ja akurat wybrałam i ćwiczę Gimnastykę Słowiańską, nie oznacza, że to jedyna i słuszna droga dla wszystkich Kobiet. 

    Gimnastyka jest CUDowna i robi wiele dobrego dla mnie i kobiet z moich kręgów, ale nie jedyna. 

    Dziś sądzę, że będę ją ćwiczyć do końca życia, bo naprawdę jest w punkt dla mnie, ale jestem jednocześnie otwarta na zmianę. Nie zamykam się w radykalizmie i fanatyzmie. Mówię o jej zaletach, przytaczam przykłady uzdrowień, przekazuję dalej to, co zobaczyłam, poczułam i co się wydarza, kiedy ćwiczę.

    Ale jednocześnie też widzę mnóstwo innych metod, które są wspaniałe i dopomagają w dążeniu do bycia w stanie błogości, poczucia szczęścia czy zwyczajnie pomagają lepiej się czuć na co dzień. 

    Znam wiele osób, kobiet, które robią CUDowne rzeczy. I właściwie chciałam teraz wymienić kilka, ale jak uruchomiłam mózg, to okazało się, że mogłabym wyliczać je do końca życia. Najpierw zaczęły mi przychodzić do głowy kobiety, które na większą skalę coś robią i które znam, ale potem przychodziły kolejne i kolejne od których czegoś się nauczyłam. 

    Reasumując wyszło mi, że każdy kogo spotkam jest dla mnie wielkim NAUCZYCIELEM i DAREM. I za to jestem Wdzięczna <3. 

    I każdy jest w stanie OBDAROWAĆ czymś niesamowitym wartościowym, pięknym, użytecznym.

    WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO NIEBA <3 <3 <3.

    Pozdrawiam Was z wielkim Szacunkiem do każdego z osobna za to kim Jesteście, Małgosia <3

  • Jak powstaje plotka?

    Jak powstaje plotka?

    Ciąg dalszy uświadomienia Sobie energii archetypu Syna we mnie. 

    No myślałam, że się zsikam.

    Siedzimy oto przy wspólnym stole, jemy obiadzik, Ja donoszę pachnące, chrupiące placki ziemniaczane i tak gadam i gadam i nagle orientuję się co ja godom.

    “A wiecie co ciocia Monia powiedziała mamie, mama powiedziała Lilce, a Lilka mi, a Ja mówię Wam”. 

    I w tym momencie parskam śmiechem i orientuję się, że to miała być tajemnica. Oczywiście chodzi o tak zwaną sensację rodzinną. 

    No i kończę: “Ale to wszystko tajemnica”, no i parskamy śmiechem wszyscy.

    ———————————————————————————-

    Przy okazji parę słów o Archetypie Syna. 

    To ta część Duszy w nas, która nie zna litości, która mówi, co myśli, to rewolucjonista, to dorastający nastolatek. Szokuje. Wywołuje skandale.

    To ta część, która pragnie wolności. To dziki, nieujarzmiony głupiec. Wojownik i bojownik.

    Syn to też ta część nas, która ucieleśnia nasze marzenia, podąża za pasją. 

    To zdzira i złośnica w nas.

    W żeńskiej części nas jest odpowiednikiem Uwodzicielki w nas. 

    ———————————————————————————-

    I ta się upajam od rana dzisiaj tą częścią mnie. Nie wiem jeszcze jak to się skończy. Do wieczora daleko. A Ja wciąż kombinuję, co tu na “złe” hahha.

    I uświadomiłam Sobie, że to najbardziej i najgłębiej zakopana i utęskniona część mnie. Wreszcie dotarłam do niej. 

    Proces wychowania, kształtowania nas prowadzi czasem do zakopania tych części nas, które nie pasowały do obowiązujących reguł, zasad w domu, szkole, społeczeństwie.

    W temacie zmiany osobowości to też jest ciekawy temat. Często widziałam ludzi, u których pod wpływem procesu wychowania – Ja to nazywam tresurą została wręcz wyparta naturalna dominująca osobowość na rzecz osobowości przeciwstawnej. I wtedy żyją w nas jakby dwie osoby, które sabotują się nawzajem. I wprowadzają wielką dezorientację oraz wręcz mogą prowadzić do patologii w sferze umysłu. 

    Taka sytuacja sama w sobie nie jest zła – czasem nawet konieczna, ale pod warunkiem, że robimy to świadomie i sami zmieniamy pewne nasze cechy. Nieświadomość procesów w nas powoduje te zamieszanie. 

    ———————————————————————————-

    I jeszcze przy okazji dlaczego plotkę tak ciężko zdementować i dlaczego pozostaje w pamięci i świadomości. 

    Jest konsekwencją zasady pierwszeństwa, opisanej w literaturze, która mówi o tym, że pierwsza wiadomość, pierwsza informacja BUDUJE ŚWIATOPOGLĄD, a każda następna musi się dostosować. Czyli wręcz będziemy/mamy skłonność podciągać rzeczywistość i naginać tak, aby pasowała do pierwszej usłyszanej informacji.

    Dlatego tak ciężko potem wyjść z tej energii. 

    Na przykład: usłyszymy, że ktoś jest pedofilem albo złodziejem. To nic, że potem ktoś/prasa/media to sprostuje, ale my nadal patrząc na daną osobę, przywołujemy tę pierwszą informację. Trudno się tego pozbyć potem.

    Jest taki kawał, że rodzinie zginął złoty zegarek. Był u nich wtedy znajomy i został przez nich posądzony o to. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to on.

    Po jakimś czasie zegarek się odnalazł i znajomy chciał znowu ich odwiedzić. 

    Wszyscy na to jednogłośnie: “Nie Franek ty do nas nie przychodź. 

    Franek na to: Ale czemu? Przecież zegarek się odnalazł. 

    Rodzina na to: Ale smród pozostał. 

    ———————————————————————————

    Pozdrawiam w energii Syna mocno 😎🥳😠🤭, Małgosia

  • Równowaga energii i obfitości

    Równowaga energii i obfitości

    Kiedyś, jeszcze za czasów korporacyjnych, na wykładach przytaczałam teorię Roberta Kiyosakiego – Kwadrant przepływu pieniędzy. 

    Reasumując tę teorię wychodziło, że na świecie jest 95% ludzi, którzy posiadają 5% majątku świata oraz 5% ludzi, którzy posiadają 95% majątku świata. 

    Niektórzy powiadają, że obecnie jest nawet 99% do 1%. Wiele lat temu w NY młodzi ludzie wyszli na ulice i krzyczeli: 

    “We are ninety-nine”.

    Ale czyja to zasługa? Dlaczego tak jest?

    Ten tekst poniżej wspaniale opisuje ten proces po względem energii. Równowaga musi być. Nie ma inaczej. Natura dąży zawsze do równowagi.

    WNIOSEK: Im więcej ludzi będzie myślało o biedzie i niedostatku, tym mniej ludzi będzie posiadało owe bogactwo. Jednak u tej mniejszości obfitość będzie się przelewała. Wszak gdzieś energia dostatku musi się upchać. A nie ma gdzie, nie ma miejsca. Idzie więc wszystkimi możliwymi kanałami do tych, którzy się na nią otworzą. Będzie wręcz ich zalewać, osaczać, bo gdzieś musi się podziać. 

    I potem tak się zastanawiamy: Dlaczego niektórzy mają wszystko i to bez wysiłku. Po prostu urodzeni pod szczęśliwą gwiazdą – mawia się. A oni po prostu dają szansę tej energii. 

    Wyobrażacie sobie jaki ogrom obfitości muszą Ci nieliczni (5%) przyjąć!!! To dopiero wyczyn. Haha.

    Życzę Sobie i nam wszystkim, abyśmy w obfitości kąpali się co dzień. I tej w zdrowiu, i tej w relacjach, i miłości i w obfitości pieniądza, dostatku.

    Pozdrawiam pławiąc się w energii obfitości, czując ją do kości, Małgosia <3

    A oto ten tekst:

    ———————————————————————————–

    “Gdy powstał Wszechświat, zostało przewidziane wszystko: ilość atomów i molekuł, moc energetycznych zasobów, możliwy wzrost zaludnienia, grzechy i fluktuacja…

    – Każdy człowiek otrzyma taką samą Energię Dostatku, – zdecydował Stwórca. – To będzie sprawiedliwe! Przecież nie skrzywdzę żadnego człowieka! Stworzę niewyczerpalne Źródło Dostatku i powołam Bank Wszechświata, w którym automatycznie zostanie otwarty rachunek dla każdego noworodka. Zanim człowiek stanie się pełnoletni – otrzyma już niezły kapitał z oprocentowania wkładu. Prócz tego, każdy może przez całe swoje życie czynić dobro i zasilać swoje konto. W tym celu daję ludziom wolną wolę. Niech robią co chcą: zasilają konto lub korzystają z procentów. Jednym słowem – darowuję ludziom bogactwo! Koniec, idę odpocząć, o ludzkość jestem już spokojny!

    – Stwórca przekazał sprawy swoim zarządcom i pomocnikom i udał się na odpoczynek, a następnie zajął się tworzeniem innych wszechświatów. Minęło sporo czasu, zanim zdecydował się spojrzeć na swój poprzedni eksperyment.

    Na Ziemi kwitło życie i rozwijała się cywilizacja. Początkowo Stwórca był nawet zadowolony, ale potem przyjrzał się bardziej…

    – Co za cholera? Przecież stworzyłem ich świat w taki sposób, żeby każdy z nich żył w takim samem dostatku! Dlaczego jedni żyją w nędzy, a inni pławią się w luksusach? Kto jest odpowiedzialny za to niedopatrzenie???

    – Jakie niedopatrzenie!.. – spytał skonfundowany Archanioł Zarządca. – Pilnujemy Źródła, nie dopuszczamy do żadnych przecieków energii, zasilanie stale na tym samym poziomie, awarii żadnej nie było! Ale redystrybucja środków to już nie nasza sprawa, ludzie dostali wolną wolę i sami decydują!

    – Ale jak to się mogło stać?

    – Po prostu. Wielu ludzi zapomniało o swoim wkładzie na konto i przez całe życie nie skorzystali nawet z procentów od kapitału. Powiem więcej – wielu ludzi uznało, że bieda i niedostatek to zaleta, że to jest dobre i należy nędzę popierać. Zaś bogactwo to bezwstydność, źle, tępić. Musieliśmy oddać nagromadzone środki tym, którzy zechcieli wziąć, bo nam się cała równowaga światowa zburzyła! Energia Dostatku jest niewyczerpalna, nie mamy gdzie lokować nadwyżek, a Bank Wszechświata pęka w szwach…

    – Rozumiem… – zdumiał się Stwórca. – Równowaga… No cóż, nic nie poradzę, trzeba ją utrzymać.Mnie to jest akurat wszystko jedno czy oni są bogaci, czy biedni, ale chciałoby się, żeby doszli do jakiejś harmonii… I żeby wszyscy byli bogaci… Wiecie co? Zapalcie może każdemu jakieś światełko wiedzy, żeby każdy mógł, w razie czego, znaleźć i poznać własne prawa.

    Teraz każdy człowiek może spojrzeć w gwiazdy i przypomnieć sobie, że otrzymał takie same możliwości, że Wszechświat jest wypełniony różnymi cudami, a do dyspozycji każdy ma niewyczerpalne Źródło Dostatku, z którego może brać tyle, ile pozwoli sobie wziąć.”

    Elfika – Irina Siemina.

    Tłumaczenie Inga Zawadzka

    ———————————————————————————————————–

    Jeśli tekst przemówił do Ciebie i chcesz, aby poszedł dalej w świat, udostępnij proszę.

  • Życie to teatr!

    Życie to teatr!

    Ostatnio rozkoszuję się TEATREM ŻYCIA i nie mogę wyjść z tej bajki, matrixu, ułudy czy jak tam zwał :-).

    Pewnie znacie te uczucie kiedy to, co wiedzieliście od 20-30 lat, nagle staje się częścią Nas. Ja to nazywam olśnieniem. Czyli przejście z umysłu do ciała, do trzewi, do głębi nas, do podświadomości.

    W końcu poczułam do kości, że jestem AKTORKĄ W TEATRZE ŻYCIA. 

    I wiecie co czuję się z tym świetnie. Choć na samym początku doznałam chwilowego załamania i paniki. Jakbym straciła osobowość. Nie wiedziałam kim jestem przez chwilę i przestraszyłam się. Nerwowo zaczęłam poszukiwać KIM JESTEM i bardzo chciałam wiedzieć to już i teraz.

    Ale teraz wiem, że nie chodzi o to, żeby nagle zobaczyć KIM JESTEM. Mam na to całe życie. Przyszła nawet taka myśl – że jak już odkryję to, to trza się pakować z matrixu – tam skąd przyszłam. 

    Ale jakoś na razie nie śpieszy mi się aż tak bardzo hahahha.

    Więc postanowiłam grać te role. I wiecie co bawię się jak małe dziecko. Po prostu stwarzam TU I TERAZ. Skoro to Ja jestem aktorem, scenarzystą i reżyserem to w sumie czemu mam nie korzystać ile wlezie :-).

    I moja wyobraźnia, fantazja mają w końcu wielkie pole do popisu. Mogę być w KRAINIE CUDÓW. Mogę być królewną, rusałką, kwiatem, ziemią, babą jagą, czerwonym kapturkiem. Kurde czym tylko zechcę.

    I wiecie co ZAJEBIŚCIE jest :-).

    Jak zauważam, że w teatrze zaczyna być odgrywana tragedia jakaś albo dramat, to natychmiast to zauważam i nie tyle, że natychmiast zmieniam, bo to też nie o to chodzi. Czasem trzeba przeżyć, głęboko odczuć CIEŃ, wejść w niego i przepuścić go przez Siebie. Wtedy jestem (dokładnie w tym czasie jednocześnie) w tym i poza tym. I dzięki temu nie utożsamiam się z cieniem. Nie wchodzę w mentalność ofiary.

    To jest taka PRZEDNIA ZABAWA, kurde hahaha.

    NAPRAWDĘ 

    A na dodatek daje mnóstwo siły i energii. Okazuje się, że życie w matriksie BEZ ŚWIADOMOŚCI pochłania mnóstwo naszej energii życiowej. Jakby coś nas wsysało i wysysało z nas jednocześnie. A potem wypluwało ILUZJĘ NAS.

    Warto więc wyszkolić się w ŚWIADOMYM AKTORSTWIE i korzystać z teatru, ile wlezie dla Siebie i dla swojej Rodziny.

    Na razie jeszcze nie wiem czy to Ja czy to nie Ja, ale dobrze się bawię na tę chwilę. Wiem natomiast, że to kim byłam dotychczas – to na pewno nie była prawda o Mnie. To było raczej moje ego, moje wyobrażenie o Sobie i nieświadoma gra aktorska oraz wiele, wiele masek nałożonych, aby przykryć wszelkie niedoskonałości. 

    * I naprawdę odzyskałam mnóstwo SIŁY i też WIARY W SIEBIE. I nie potrzebuję już tyle akceptacji z zewnątrz.

    * I tak jakoś odważniej mówię, co myślę, bez chęci przypodobania się komuś czy nie urażenia go – jak bywało wcześniej. Przyszła do mnie taka pewność, że jeśli mówię, co czuję jest to dużo lepsze dla mnie i świata, nawet jeśli na dany moment jest trudnej. I nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu.

    * I ostatnio zauważyłam, że mam większą potrzebę, niż dotychczas uziemiania się. Najpierw w okresie paniki myślałam, że to po to, żeby nie zwariować od utraty “osobowości”. To też pewnie na tamten moment – tak ratowałam swą psychikę. Ale teraz mam poczucie, że to też dla RÓWNOWAGI i HARMONII, żeby nie odlecieć za bardzo z tymi rusałkami i krasnalami, królowymi śniegu itp. Bardzo cieszy mnie ten fakt, gdyż zaczęłam kontaktować się z mamą, z rodziną i dobrze mi z tym :-).

    Z ogromną Wdzięcznością dla Tantra Radosnych Chwil w Szamańskim Teatrze Życia oraz Wędrówka Bohatera – warsztat szamański, bo to pokłosie moich ostatnich wędrówek do Modrej Rzeki Modra Rzeka Rodzinny Dom Twórczego Życia

    Małgosia <3 <3 <3

  • Teatr życia – anioł czy demon?

    Teatr życia – anioł czy demon?

    Ostatnio dotarło do mnie, głęboko, tak do kości, że wszystko wokół to ułuda. Jestem aktorką w teatrze życia. 

    Ale gdzie Ja?

    Gdzie Prawda?

    Owe określenie – teatr życia – usłyszałam dawno temu. Nawet posługiwałam się nim i myślałam, że rozumiem o co chodzi. Jednak dopiero teraz POCZUŁAM o co tak naprawdę kaman.

    Często powtarzałam Sobie i uczyłam studentów, kursantów, że warto bardziej być obserwatorem, aniżeli uczestnikiem. Wówczas można złapać dystans do Siebie i nie angażować się emocjonalnie. 

    Mówiłam, żeby wyobrażać sobie, że jesteśmy aktorami na scenie i gramy swoje role. Wtedy to był po prostu jeden ze sposobów na to, aby sobie ulżyć. Taka technika, manipulacja, żeby przechytrzyć Ego, żeby nie czuć tego, co dopływa i żeby było po prostu lżej żyć. 

    Teraz już WIEM na pewno, dotarło to do moich trzewi, do kości, że to nie jest tylko technika. Okazało się, że naprawdę gram w teatrze i naprawdę jestem aktorką. 

    To jak się ubieram, jakim autem jeżdżę, co myślę, co mówię, jak wyglądam – to tylko kolejne przebrania.

    Kim więc JESTEM?

    Aniołem?

    Demonem?

    A może Rusałką? Albo Syreną? Słowianką? Polką? A może obywatelką świata?

    Albo dzisiaj taka, a jutro taka? 

    Normalnie komedia hahaha. Czasem tragedia. A czasem bajka :-).

    Wszystko fajnie, ale to tylko granie kolejnych aktów, scen.

    Fajne to, bo właściwie to już niczym nie trzeba się przejmować. To tylko GRA. UŁUDA. Nic poważnego zatem. Nie muszę się przejmować, zamartwiać czy katować, że nie jestem wystarczająco doskonała, wystarczająco dobra, ładna czy jakaś tam jeszcze …… 

    AMEN

    Tylko jeszcze muszę załapać, POCZUĆ do końca KIM NAPRAWDĘ JESTEM :-). Poczuć Źródło. 

    Jak odnajdę, to napiszę Wam.

    A póki co do później,

    DOSKONAŁA AKTORKA Małgosia <3

  • Kraina cudów

    Kraina cudów

    “Zwykło się uważać za cud

    chodzenie po powierzchni wody

    czy unoszenie się w powietrzu

    ale myślę, że prawdziwym cudem

    jest chodzenie po ziemi.”

    /Thich Nhat Hanh

    Znalazłam ten tekst tak zwanym “przypadkiem” dzisiaj. Aż mnie zatkało. Bo to moja Kraina Cudów. Był fragmentem tekstu o pełni księżyca i zaćmieniu w Koziorożcu. A Ja właśnie koziorożcem jestem. To też nie może być zbieg okoliczności :-).

    Na warsztacie Wędrówka Bohatera oprócz tego, że spotkałam się ze swoim Demonem (cieniem) o którym napisałam co nieco w poprzednim poście, to byłam też Bohaterem oraz byłam w Krainie Cudów. 

    Moja Kraina Cudów nie miała zwykłego podłoża, znaczy ziemi, a podłożem była woda. Ja chodziłam po tej wodzie, jak Jezus, tak jakbym chodziła po ziemi. Kiedy chciałam to mogłam też latać. Mogłam być czymkolwiek zamarzyłam. Kwiatem, deszczem, słońcem, wiatrem, ptakiem, tygrysem ….. Wszystko wokół było wypełnione światłem i słońcem. Światło było wszędzie i wszystkim i we wszystkim, jakby przenikało świat, a świat przenikał światło. Kwiaty, ptaki i wszystko, co spotykałam żyło. Kwiatom pulsowało serce, uśmiechały się do mnie. I wszystko świeciło złotym światłem. I w ogóle wszystko się uśmiechało do mnie. 

    Ostatnio wciąż miewam takie zbiegi okoliczności. Cuda. 

    Idę na przykład do rzeki i myślę: co ten zachodni wiatr chce mi powiedzieć. Tak rzadko tutaj wieje. I jak nigdy sprawia mi wiele przyjemności. Czuję jak mnie obmywa, oczyszcza ta chłodna bryza. I zastanawiam się czemu nie denerwuje mnie, bo zwykle silne wiatry powodują, że czuję się podenerwowana. Tym razem czuję się błogo, wręcz czuję jak schodzą ze mnie kolejne i kolejne warstwy emocji oraz gęstych energii. 

    Następnego dnia … “całkiem przypadkiem” haha, siedząc w kawiarence podchodzi do mnie mężczyzna i zaczyna opowiadać, że nazywa się West Wind (zachodni wiatr) i przyjechał ze Stanów od Indian, gdzie mieszkał przez ostatnie 15 lat. I mówi, że kolekcjonuje pióra, a Ja znajduję kilka dni wcześniej przed drzwiami domu pióro czarnego bociana. I w ogóle to podszedł do mnie, bo wącham olejki Young Living, a On też ma te olejki. I w ogóle olejków tej firmy mało kto w Polsce używa i dlatego postanowił podejść do mnie.

    I tak ciągle mam. Wy też tak macie?

    JESTEM W KRAINIE CUDÓW. 

    CODZIENNIE. 

    KAŻDEGO DNIA.

    I nieważne co mnie spotyka. Czasem jest też ciężko. Napłyną emocje. Coś w ciele się zagnieździ. Czasem jest szybko, a czasem wolno. Czasem działam jak szalona, a czasem ogarnie mnie marazm i beznadzieja. Ale to jest MOJA KRAINA CUDÓW. Niepowtarzalna. I tylko Moja. Święta. 

    Pozdrawiam Was z Krainy Cudów, Małgosia <3

  • Anioł czy Demon?

    Anioł czy Demon?

    KIM JESTEM?

    Człowiek zwykle chce widzieć tylko dobre swe strony, to co pożądane i akceptowane przez społeczeństwo.

    DLACZEGO?

    Przez lata wpajano mu, że ma być miły, uśmiechać się, ma być grzeczny, nie płakać, nie krzyczeć. Najlepiej zacisnąć zęby, spiąć całe swe ciało i tak chodzić jak ten cyborg. Najlepiej nie czuć, nie wyrażać się, siedzieć cicho i robić to, co większość. 

    I tak oto otoczyła go ciężka i gruba skorupa, która nie pozwala dostać się do głębin podświadomości oraz pamięci komórkowej w ciele. A tam zawarta jest cała nasza historia. Tam jest PRAWDA o nas samych. Tam jest też nasz siła i moc.

    GDZIE JEST SIŁA I MOC?

    Dopiero wróciłam z warsztatu szamańskiego Wędrówka Bohatera. Właśnie tam miałam możliwość skonfrontować w Sobie dwie jakości: piękne ideały, cechy Bohatera oraz ogromną siłę i moc Demona.

    KTO TO JEST BOHATER?

    To nasza jasna strona, światło. To góra, niebo. To energia męska w nas. To nasze marzenia, ideały, wartości.

    KTO TO JEST DEMON?

    To nasza ciemna strona. To ciemność. To ziemia. To energia żeńska w nas. To właśnie w naszym cieniu znajdziemy ogromną siłę i moc. Cudowny Bohater w nas nie da rady ruszyć z miejsca bez energii i mocy Demona. 

    KOMU ZALEŻAŁO NA ODEBRANIU MOCY CZŁOWIEKOWI?

    Nauczono nas, że Demon to coś złego. Potocznie uważa się, że to jakieś złe moce, siły. Nazywa się zamiennie Szatanem, którego mamy się bać i uciekać gdzie pieprz rośnie, bo nas opęta pastedGraphic.png:-). Wyrządzi krzywdę, zło itp itd. 

    A to właśnie ta jakość powoduje, że żyjemy, że mamy energię. Uwolniona i zaakceptowana daje poczucie totalnej WOLNOŚCI i połączenia z naturą, z Ziemią. Daje poczucie wyzwolenia z pęt, zacisków w ciele i umyśle. Daje dzikość, pozwala skontaktować się z pierwotną naturą.

    Dobrze, gdy te dwie natury, dwie energie połączą się, zrównoważą, dogadają. Nastaje równowaga i harmonia. Wszak jedna bez drugiej to rozdzielenie w nas, to zaprzeczenie, to walka w nas. To brak akceptacji, poczucia własnej wartości, brak podstawy i fundamentu istnienia w prawdzie. Wtedy można manipulować człowiekiem. A sam człowiek żeby żyć nakłada maski, udaje. I tak jest słaby, bo zaprzecza sile Demona (ze strachu wynikającego z przekonań), dodatkowo słabnie żyjąc w ciągłym dostosowywaniu się i udawaniu przed światem, ale przede wszystkim przed samym Sobą.

    Wszystko w środku aż się gotuje, często bardzo boli. I tak trwamy latami aż do wycieńczenia organizmu.

    Nie będę dziękować Mario Wisniewski, bo On i tak wie, że jest zajebisty haha, ale powiem, że robi kawał dobrej roboty. Polecam ten warsztat każdemu i choć było bardzo ciężko dla mnie, przeżyłam. I jestem dumna z Siebie.

    ODKRYŁAM, ŻE CIEŃ WCALE NIE JEST STRASZNY, JEST ZAJEBISTY – mówię Wam hahaha. 

    I do tego jeszcze taka MOC w nim że hej

    I WOLNOŚĆ. 

    I DZIKOŚĆ

    Zadziało się wiele we mnie. O szczegółach napiszę wkrótce. 

    Która Wam się lepiej podobam haha?

    ———————————————————————————–

    Droga Kobieto, jeśli chcesz, aby ta wiadomość dotarła również do innych Kobiet, jeśli podobał Ci się tekst albo w jakiś sposób pomógł Ci – proszę udostępnij :-).

    Życzę, abyście dotarły do swej Siły, Mocy, Energii Życia i Kreacji, Małgosia <3

     

  • Jak ćwiczyć gimnastykę?

    Jak ćwiczyć gimnastykę?

    Dużo Kobiet pyta jak ćwiczyć gimnastykę. To jest dobry czas na podanie kilku opcji dla Was :-).

    W wakacje nie będę podawać zestawów dnia w grupie, jak to robiłam zwykle.

    A dlaczego?

    Dlatego, że chciałabym abyście spróbowały innej jakości i POCZUŁY. Czucie bowiem to podstawa funkcjonowania w energii żeńskiej. Tak pomyślałam, że to przyda się nam wszystkim, żeby odpuścić trochę mental, niech sobie odpocznie przez wakacje, a postawić na czucie, na intuicję.

    ———————————————————————————–

    W JAKI SPOSÓB MOŻNA WYBIERAĆ KARTY?

    Mamy do wyboru mnóstwo opcji. Tak naprawdę ograniczeń nie ma żadnych. 

    Spróbujcie po prostu przestać zastanawiać się i myśleć, a po prostu zrobić ot tak. Dla zabawy. Dla hecy. Nie, to co Pani powie i każe (to taki schemat jeszcze ze szkoły nam został) – a szkoła wiecie, że produkuje roboty, coby nie myślały, a wykonywały polecenia. Zróbcie to, co SAME POSTANOWICIE, WYBIERZECIE, ZDECYDUJECIE. 

    ———————————————————————————–
    I takie oto opcje dla przykładu:

    1. Ćwiczyć swój zestaw rodowy

    2. Wylosować po dwa ćwiczenia z każdego świata oraz jedno z tych, co pozostały. Ułożyć je w takiej kolejności jak zestaw rodowy/dnia, czyli: Górny, Średni, Dolny, które odpowiadają za zdrowie fizyczne oraz Górny, Średni, Dony, które odpowiadają za zdrowie psychiczne. I na końcu ostatnie ćwiczenie, które wylosowałyście z tych, co pozostały.

    3. Wylosować siedem ćwiczeń ze wszystkich kart, pomieszanych razem. I tu może być fajna zabawa. A co jeśli wylosują się Wam same z Dolnego świata albo większość z Górnego, albo …. albo ….. . Można sobie wtedy pointerpretować i dobrze się bawić przy tym. 

    4. Wylosować sobie tylko z Górnego świata, albo tylko ze Średniego albo tylko z Dolnego. Na przykład po trzy. Albo tylko jedno i wtedy powtórzyć je większą ilość razy. 

    5. Wykonać wszystkie dziewięć z Górnego świata danego dnia albo dziewięć ze Średniego czy Dolnego. 

    6. Wykonać swój zestaw rodowy od końca.

    7. Można też ułożyć sobie te wylosowane odwrotnie, czyli najpierw zacząć od dolnego świata i zobaczyć jak ciało reaguje, jak psychika, co czujemy, jak nam lepiej. 

    8. Wykonywać przez cały tydzień tylko Dolny świat lub oczywiście tylko Średni/Górny.

    I wiecie tak mnie poniosło, że mogłabym jeszcze pisać do Was i pisać, podając mnóstwo przykładów, które mi teraz do głowy przychodzą. 

    Ale Wy Kobiety zróbcie po swojemu. Coś na pewno wymyślicie. I czekam na Wasze relacje. Jak Wam idzie z tym spontanem i co czujecie. 

    ———————————————————————————-

    Jeśli któraś z Was potrzebuje kart to tutaj znajdziecie szczegóły, jak wyglądają, ile kosztują, jak zamówić itp. https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/posts/1337446433070389?__xts__%5B0%5D=68.ARB7epkijnUPqLUPYb6E_8gvtZ06ULSQBmTw1fchg4yuSTFpPmdrubqB65mlTFMg4y1wkrq0WYxvwuowSh8rwgi9_Fos7HfmI7nTwrgdBLGHH0AKsh3iOVCsm-2xCPHoZoaBd9ZLUTNPPNCfNQSFAGl82r1MR-Itu_6H5PJwgYkUa8yjSpEQ0QQ8CFMGbxKmz9fla26DChu4Q9ftExfWQJ8UpH4VC5dekJ_i1k7J4TnLVL5O6mTpsjNiICJYxI-ZNWTemkZ8it84JHsQ-t9QKMom1WdWsYjR2ipuh243UclzKwzvXl8bc-LzjG6dBZlwSRXLQKQ0b2jhUd14svk8kO7YvaAsQVnACHhW0B6IgQGRqpWa6aCU2_l9SJyKXm3yqEtQ3t1iQoCV22dtQESLT8x6dqzLlOc6_68TCbU95i5AH-9f60QRlfTX_Guxjc_0X_b92cSgX6mO1EyhtKaR&__tn__=-R

    ———————————————————————————————————–

    Kobiety zainteresowane Gimnastyką Słowiańską zapraszam do naszego internetowego kręgu: Słowianka budzi się – gimnastyka dla kobiet. https://www.facebook.com/groups/1819927791590991/

    Jest to grupa zamknięta, w której można czuć się zaopiekowaną, wysłuchaną, no i można zasięgnąć informacji na temat gimnastyki i tematów powiązanych, kobiecych, rozwojowych itp. 

    ———————————————————————————————————–

    W KAŻDĄ ŚRODĘ O GODZ. 18.00 PRZEZ CAŁE WAKACJE ODBYWAJĄ SIĘ ZAJĘCIA ON-LINE. 

    Tutaj szczegóły: https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/photos/a.220813141400396/1337492566399109/?type=3&theater

    ———————————————————————————————————

    Pozdrawiam Was i życzę CUDowności i przyjemności podczas ćwiczeń, w pełni uważności, szacunku i godności, z miłością i wrażliwością na Siebie. Pamiętajcie o rozluźnieniu w ciele, o świadomości ciała oraz o miękkości. Żebyście nie wykonywały ćwiczeń z wysiłkiem, a z lekkością i Miłością do swojego ciała. 

    Bowiem nacisk, wysiłek to też pokłosie wychowania i schematów, które czasem powtarzamy nieświadomie, przekonań, które mieszkają w naszej podświadomości. 

    Takie słynne przekonania, które nie są prawdą, ale jeśli mieszkają w naszej podświadomości, to rządzą hahahah.

    “Bez pracy nie ma kołaczy”

    “Trzeba dużo pracować, żeby coś mieć”

    “Trzeba wysiłku, bo bez wysiłku nic nie osiągniemy”

    Te przekonania mówią do nas, że należy ciężko pracować, aby osiągnąć upragniony cel czy zwyciężyć. Praca jest środkiem do sukcesu i nie ma możliwości, aby bez wysiłku udało nam się spełnić marzenia.

    A tak naprawdę jest odwrotnie. Jeśli jesteśmy w rozluźnieniu, nie naciskamy, nie napieramy, jesteśmy w tak zwanym flow, dopiero tu zaczyna się STWARZANIE. 

    Owszem jak będziemy ciężko pracować, też coś osiągniemy, ale jakim kosztem. Ręce do ziemi, ledwo dyszymy, nogi już ciągniemy za sobą, zdrowie byle jakie, stres permanentny i tak dalej. 

    A MOŻNA INACZEJ. WYPRÓBUJCIE TO ĆWICZĄC, właśnie z lekkością, miękkością i przyjemnością. Potem o dziwo to się przenosi do życia codziennego.

    Pozdrawiam i całuję, Małgosia <3.