Author: Małgorzata Daniło-Gorlewicz
-

Dolny Świat
Dolny Świat. Świat naszych Przodków. Podświadomość. Głębia. Ciemna strona. Kobieta w nas. Nasza moc lub słabość. To tajemnica. Słowianie nazwali go Navi – niewidzialny. To wszystko co jest przyczyną, ale tego nie widać. Jak góra lodowa pod wodą.W świecie przejawionym to nasze działania. Konkret. Coś co się dzieje. Nazywany inaczej kępą. Kępa trawy na bagnie i człowiek na niej stojący jeśli będzie w równowadze, będzie miał się dobrze. Jeśli zaś straci równowagę w najlepszym przypadku skąpie się w bagnie, w najgorszym w nim utonie.Jeśli programy podświadome zaczną nami rządzić, rodzić emocje, to nasze czyny mogą nas pogrążyć – skąpiemy lub zatopimy się w bagnie. Czyli tak zwane życie bez świadomości, w nieświadomości, a we władaniu podświadomości.Podświadomość ma ogromną moc i możemy z niej czerpać tę moc, ale jeśli będziemy z nią współpracować w świadomości. Jeśli zaś pozostawiamy to w sferze nieświadomej, odbierze nam moc, będziemy słabły, traciły zdrowie i siły witalne.Jest to świat, przestrzeń, gdzie mieszkają nasze przekonania, wyparte myśli i emocje nasze oraz całej naszej linii rodowej. To w podświadomości zawiera się cała nasza historia rodowa i inkarnacyjna. To podświadomość materializuje i tworzy nas i materię. I albo ona to robi, poza naszą świadomością i wyznacza nam kierunki i nadaje jakości albo w sposób świadomy, wchodząc z nią w relację stwarzamy wedle naszych świadomych potrzeb.Żeby bardziej poczuć w ciele podświadomość zachęcam do zrobienia eksperymentu. Stań w pozycji wyprostowanej i unieś ręce ku górze, pooddychaj sobie tak stojąc. Potem zrób skłon i idź ku dołowi, ku ziemi i postój w skłonie i pooddychaj sobie.Co poczułaś?Ja będąc w górze czuję połączenie z niebem, z Bogiem, z nadświadomością. Oddech jest lekki. Uruchamiają się myśli i intencje. Będąc na dole oddech staje się ciężki, czasem nawet sapiący, wchodzę głęboko w ciało, czuję organy wewnętrzne, czuję siebie bardziej w ciele. W górze jestem bardziej w umyśle. W dole jest dosyć ciężko, acz interesująco i tajemniczo. Bardzo lubię być w dole, mimo niedogodności czuję jednak jakiegoś rodzaju ulgę i przyjemność. Jakby coś ze mnie schodziło, uwalniało się, szczególnie jak połączę to ze świadomym oddechem. W czasie praktyki Powitanie Jaryło bardzo przedłużam pozycję w dole, połączenie z Matką Ziemią. Daje mi to moc. Będąc w górze czuję przyjemność i ekstazę. Ostatnio również przedłużam pozycję górną, połączenie z Ojcem Słońce. Obecnie odczuwam harmonię między tymi dwoma światami i przepływ energii. Czuję połączenie trzech światów we mnie. Połączenie nadświadomości z podświadomością poprzez świadomość. Bardzo mnie to umacnia i daje równowagę i harmonię w cały mój świat, w rzeczywistość, która mnie otacza.Dolny świat, podświadomość to połączenie z energią stwórczą, energią kreacji, to tworzenie, kreatywność. To płodność i obfitość, dobrobyt. Lub niszczenie, degradacja, brak, w zależności jak zdecydujesz w swojej świadomości. Tutaj już raczej nie istnieje opóźnienie, jak w górnym świecie. Po prostu dzieje się wedle tego, co w Tobie. To Ty jesteś za sterem. Jak posterujesz, tam dopłyniesz.To z Dolnego Świata idzie moc do działania, którą w Średnim Świecie kumulujesz. „Bohater” (Górny Świat) ma piękne idee, ale bez mocy „Demona” (Dolnego Świata) nie ruszy z miejsca, nie da rady. To z Twojej podświadomości idzie wielka moc lub niemoc, jeśli zamiast wydobyć ją na zewnątrz i świadomie pokierować nią, kurczowo trzymasz się starych schematów, które stanowią konsekwencję ukrytej przyczyny zamieszkującej Dolny Świat.To co ukryte rządzi naszym działaniem i odbiera moc, to co odkryte traci moc sterowania, my przejmujemy stery i nadajemy jakość i koloryt naszemu życiu. Moc przechodzi do naszej świadomości i w nasze działanie.Dolny Świat to nasza podstawa, nasze ugruntowanie, nasze korzenie. Jak wyobrazisz sobie drzewo to jego korzenie stanowią Dolny Świat, pień to Średni Świat, a gałęzie są symbolem Świata Górnego. Im większe, solidniejsze, bardziej rozłożyste, potężne korzenie, tym całe drzewo solidniejsze i mocniejsze, bardziej żywotne i nie do ruszenia. Te korzenie to nasze doświadczenia, przeżycia zgromadzone przez całe istnienie.Im większe korzenie, tym starsza dusza. Im większe korzenie tym głębiej w ziemi, w ciemności. Jeśli nie ma połączenia z górą, czyli z Górnym Światem poprzez Średni Świat korzenie mogą wessać do środka ziemi, do czeluści ciemności i wtedy w świecie przejawionym może oznaczać to ciężką depresję (niemoc, niedziałanie).Stare dusze z dużymi, ogromnymi, rozłożystymi korzeniami mają wielkie doświadczenie i mądrość z tego wypływającą, ale pod warunkiem, że są scalone w każdym ze światów. Czasem zdarza się tak, że stare dusze decydują się na żywot w ciemności, ale zawsze z jakiegoś powodu (w służbie komuś przeważnie).Wyobraź sobie teraz sytuację, kiedy korzenie drzewa są wiotkie, słabe i mało rozłożyste, a olbrzymie gałęzie pną się w stronę nieba. To sytuacja, kiedy człowiek idzie w rozwój duchowy poprzez intelekt, mental. Zwykle nie kończy się to dobrze. Korzenie nie wytrzymają i drzewo runie. To bardzo osłabia całe drzewo, człowieka. Nie daje mu doświadczenia i mądrości z niego wynikającej a jedynie płynięcie na powierzchni. To takie powierzchowne, mało wpływające na rozwój duszy życie.A teraz wyobraź sobie jak to drzewo z wiotkimi, słabymi korzeniami ma wielki pień i gałęzie. Wtedy upadek jest jeszcze groźniejszy i szybszy. Dla mnie pień to ego. Czyli mental, intelekt plus ego, bez solidnej podstawy to najcięższy i najszybszy upadek z możliwych. W świecie przejawionym to może być na przykład szybkie, intensywne pompowanie bez ustanku swojej kariery, gromadzenie nadmierne materii wokół siebie lub zwyczajnie napieprzanie jak dziki osioł po to, aby pokazać na zewnątrz swoją „władzę, siłę, zdolności, umiejętności, mądrość itp.” – pisane wszystko w cudzysłowie oczywiście, bo jak wiadomo to są właśnie te programy/”braki” z podświadomości, których nie chcemy czuć i za wszelką cenę chcemy je schować najpierw przed samą sobą, potem przed całym światem. I tak żyjemy w wielkiej iluzji, pozbawione sił witalnych, energii i mocy wynikającej z solidnej podstawy i korzeni.Zatem podświadomość jest jakby początkiem wszystkiego co tutaj na ziemi. Od jej stanu i naszego połączenia z nią zależy jakie mamy życie. Zdrowie, relacje itd. Od niej warto zacząć i potem iść do góry. Wtedy jakby wszystko jest naturalnym wynikiem, stworzeniem, a nie pompowaniem i ułudą, które dają niemoc i osłabiają nasze ciało fizyczne i psychikę oraz resztę ciał subtelnych.Jeśli chcemy dokonać solidnych i trwałych zmian w sobie, warto pracować na poziomie Świata Dolnego. Jeśli pracujemy na poziomie mentalu, zmiany są możliwe, ale zabierają wiele energii i są bardzo nietrwałe, na krótko. Na przykład ciągłe, permanentne diety, aby się odchudzić czy lepiej czuć, rzucanie palenia przez całe życie. To są przykłady pracy na powierzchni.Jeśli zadziałamy na poziomie głębokim zmiany są stałe. Dlatego bawmy się, zamiast wysilać, wszak nasza podświadomość, nasza istota na poziomie Dolnego Świata jest jak dwuletnie dziecko. Nie rozumie mentalno-intelektualnych przekazów, a jedynie moc zabawy. Dlatego wszelakie rytuały w celu naszego rozwoju są najbardziej skuteczne i stanowią o stałych, dobrych zmianach.Zapraszam zatem do wchodzenia w energię dziecka oraz do kontaktu ze sobą na poziomie Dolnego Świata, aby uczynić życie jak to wielkie solidne drzewo z silnymi korzeniami. Zapraszam do zyskiwania mocy poprzez docieranie do przyczyny, a nie widzenie jedynie skutków. Zachęcam do zwracania się do wewnątrz, do swojej głębi i szukania właśnie tam podstawy całej ten układanki, które jak puzzle stanowi i układa się w obraz naszego świata.Pozdrawiam i zapraszam do praktyki Dolnego Świata w uważności, spokoju i miłości do swojego ciała, Małgosia
-

Zamierzone cierpienie
ZAMIERZONE CIERPIENIECóż to takiego i co daje?Należy złapać różnicę pomiędzy zamierzonym cierpieniem a mentalnością ofiary. Tu jest cienka granica i warto być uważną. Widzę po sobie, że jak tylko na chwilę stracę świadomość i uważność w tym temacie, natychmiast wchodzę w wibracje programu ofiara-kat. Już kilkakrotnie w życiu myślałam, wręcz byłam pewna, że pozbyłam się tego programu raz na zawsze, ale niestety. Na ten moment mam takie wrażenie, że w takim normalnym funkcjonowaniu chyba nie da się go tak pozbyć w 100%. Nie mówię o stanie wysokowibracyjnym, gdzie nie ma już nic poza błogością i pustką-pełnią, ale w takim stanie raczej nie bywamy na co dzień. Może kiedyś, wkrótce
.Jak ja obserwuję u siebie przechodzenie tej cienkiej granicy?Na przykład wstałam dziś o świcie na Powitanie Jaryło i live, który sobie zafundowałam hahha – właśnie w celu zamierzonego cierpienia i poszłam do łazienki umyć zęby, spojrzałam w lustro i co zobaczyłam. Ujrzałam twarz totalnej biednej ofiary, wykorzystywanej sama przez siebie, aby sobie chyba dopierdolić haha – tak z tego wynika. Widzę to po swojej twarzy, staje się starsza, szara i oczy! Oczy robią się małe i bez życia, bez iskry. Od razu dostrzegam to i staram się natychmiast zadziałać. Dlatego może teraz jestem młodsza i ładniejsza – jak mawiają moi bliscy. Czasem jak moja córcia ogląda stare zdjęcia, to za każdym razem mówi: mamo ty teraz wyglądasz młodziej niż kiedyś. Mąż nie ma odwagi tak powiedzieć haha, ale też czasem skomentuje, że chyba podpisałam pakt z diabłem, bo wyglądam ciągle tak samo jak mnie poznał, a wtedy miałam 23 lata. Tak podpisałam pakt z diabłem, co dosłownie oznacza, że skontaktowałam się ze swoją ciemną stroną, zaakceptowałam ją i nie daję się jej wkręcać. Tylko obserwuję. I żyję (na ile potrafię) poza programem kat-ofiara. Poza wyjątkami, kiedy to wstanę rano na live, który sobie zafundowałam i zapomnę o tym (czyli stracę uważność i świadomość po co to w ogóle robię) i wtedy zamiast ciemna strona ma mi służyć (dawać mi moc), ja służę jej (oddaję swą moc). Oddaję masę swojej cennej, pięknej energii życiowej.A tak niewiele potrzeba. UWAŻNOŚĆ I ŚWIADOMOŚĆ. I intencja.Ważna jest i pomaga bardzo jakaś intencja, dla której chcemy odbyć tę niedogodność i wejść w ZAMIERZONE CIERPIENIE.Ważne jest też, aby to coś było dla nas prawdziwą niedogodnością. Czyli, jeśli któraś z Was uwielbia wstawać o świcie i czuje się wtedy jak nowonarodzona, wyspana, szczęśliwa, to nie zadziała. To ma być prawdziwe wyrzeczenie się.To tak jak kiedyś za dziecka i młodu. Nie rozumiałam kompletnie postów, które jeszcze jako dziecko, nastolatka, młoda dziewczyna robiłam, a właściwie kazano mi robić, bo wtedy jeszcze miałam małą świadomość i po prostu podążałam za świadomością bliskich i rodziny. Czasem próbowałam o tym rozmawiać, ale albo mnie nie rozumiano albo udawano, że się mnie nie rozumie. Zawsze pytałam: czemu ja mam pościć i jeść w piątek naleśniki, pierogi z serem albo rybę, jak to były moje najlepsze dania obiadowe. Za to nie lubiłam mięsa, ale jadłam go, aby coś świętować. Teraz tak sobie myślę, że dobrze, że nie dostałam schizofrenii od tego.Jak jeszcze rozpoznać kiedy przekroczyłaś granicę oraz czy jesteś aktualnie w programie kat – ofiara?Zaobserwuj jakich słów, zdań używasz. Czy mówisz:* bo wszyscy, albo nikt* albo szef coś, albo mąż winien, albo dzieci, teściowa, sąsiad, lekarz* a może koronawirus albo rząd są przeciwko Tobie* a może pogoda słaba i nie daje żyć* albo programy rodowe wykorzystywania, gwałtów, przemocy, zawodów miłosnych itp.* a może los taki albo ciągłe zwroty w sytuacji, czyli tak zwany pechTak winowajcę/kata można znaleźć wszędzie. Wszystko na zewnątrz, aby tylko nie ja. Jeśli szukasz na zewnątrz, jesteś w programie kat-ofiara.Kat i ofiara to jedno i to samo, ten sam poziom i przeważnie jesteśmy i ofiarami i katami jednocześnie. Ofiara potrzebuje bardzo dużo energii z zewnątrz, gdyż sama ją traci w olbrzymich ilościach (to bardzo energochłonny program) i wtedy zaczyna żalić się do innych i wciągać ich w pomaganie, doradzanie, litowanie się nad nią. I takim sposobem staje się jednocześnie katem dla otoczenia. Ale jest też katem dla siebie samej, wprowadzając się w ten stan utraty energii, zdrowia, życiaCzemu służy ZAMIERZONE CIERPIENIE?Zamierzone cierpienie wyrównuje nas energetycznie. Czyli na przykład jesteś w ego, pożądaniu, pragnieniach, zrób post lub coś innego w energii zamierzonego cierpienia, a wyrównasz przyszłe skutki karmiczne z tego powodu. Ważne, żeby nadać temu intencję, ona zawsze wzmacnia, choć bez intencji też zadziała, jeśli będziemy w świadomości tego, co robimy. Zatem zamierzone cierpnie bardzo zmniejsza, nawet niweluje obciążenia karmiczne.Jeśli jesteśmy mocno w jakiś skrajnościach, emocjach (nie ważne czy tak zwanych „pozytywnych” czy „negatywnych”) poprzez zamierzone cierpienie wyrównujemy się na zero, czyli przechodzimy jakby w pozycję zero ze skrajności. Każda silna emocja odziera nas z energii, nawet radość, ekscytacja itp. Jeśli takie uczucia zamienią się w emocje, to pociągną z nas energię. Dlatego czasem obserwujemy taki stan, że po dużym szczęściu, nadchodzą łzy. Wtedy nieświadomie wyrównujemy się. Mawia się nawet: „Nie śmiej się tak, bo będziesz płakał.” I nie chodzi tu o zwykły śmiech, radość, a o taki, który nas wessie, pociągnie, czyli będziemy się nadmiernie czymś podniecać i wkręcać.Dużo ludzi traci dużo energii seksualnej/życiowej (nie ma bowiem edukacji w tej dziedzinie), a to jest energia rodu do przedłużenia gatunku a nie na trwonienie na przyjemności, zachcianki, żądze, pożądania, wyrzucanie napięć. Jeśli tak właśnie się dzieje, to też warto praktykować zamierzone cierpienie w celu zmniejszenia karmicznych obciążeń. Wszak marnotrawienie energii seksualnej bardzo obciąża naszą duszę karmicznie.Może pomyślisz, że ludzie, którzy trwonią na prawo i lewo swoją energię seksualną (energia seksualna jako przykład, bo chodzi o całokształt) mają większe skutki karmiczne niż Ty, która być może nie tracisz tak wiele. Tu nie chodzi bowiem o ilość czynów, a o świadomość. Jeśli jakiś człowiek nie jest świadomy tego, co robi, konsekwencje są dużo mniejsze, nić tego świadomego. Nie jest to może pocieszające hahha, ale niestety albo stety rozwój i większa świadomość pociągają za sobą większą odpowiedzialność i konsekwencje. Co nie oznacza, żeby z tego powodu popadać w mentalność ofiary czy poczucie winy. Z tego właśnie powodu niektóre z nas stają w miejscu na jakiś czas, aby złapać balans, a także nie powodować nadmiernej odpowiedzialności i konsekwencji. To taka ochrona nas samych przed skutkami.WAŻNA INFORMACJA JEST TAKA, że:* Wszystko co wyżej napisane może być prawdą lub fałszem dla Ciebie, wszystko zależy od tego czego Ty potrzebujesz na ten moment.* Dla mnie na ten moment ważne jest, aby nie popadać w skrajności, w tym temacie oznacza, żeby nie zrobić z siebie ascetki (lub drugiej strony – hedonistki). Ja potrzebuję dosięgać równowagi. Skrajności już znam.* Dla Ciebie natomiast może potrzeba doświadczyć skrajności albo iść po swojemu w tym temacie. Nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny. Czasem dusza wybiera jakąś drogę i na ludzki rozum może być to nielogiczne i niezrozumiałe. Im dalej i głębiej idę, tym mniej rozumiem, a jednocześnie więcej. Najwięcej kryje się poza rozumieniem.* Im więcej czuję, a w tym pomaga mi praca z ciałem (gimnastyka słowiańska oraz praca z energią seksualną), tym bardziej wiem czego potrzebuję na ten moment. Jeśli trafiłaś na ten post, to być może i Tobie przyda się świadome praktykowanie zamierzonego cierpienia.Życzę zatem sobie i Wam kobiety doświadczania, jakiekolwiek by nie było, w świadomości, uważności i miłości, Małgosia -

Co to jest masaż tantryczny
CO TO JEST MASAŻ TANTRYCZNY?Jest to piękna wymiana energetyczna pomiędzy dwoma istotami, może być pomiędzy mężczyzną i kobietą, ale nie tylko.Przepiękny rytuał połączenia dwóch istot.To połączenie na poziomie serca i miłości. Miłości czystej, bezwarunkowej. Bez żadnych oczekiwań i rezultatów.To bycie w tu i teraz.To oddanie się całkowitej drugiej istocie w prawdzie i miłości.To połączenie dwóch dusz, poprzez dotyk, poprzez świątynię ciała.Dotyk dłoni fizycznych i energetycznych. Dotyk w masażu jest jakby całym światem, wszechświatem. Jakby to wszechświat dotykał, scalał, uzdrawiał, harmonizował, łączył, jednoczył.Kwiat w łonie kobiety rozkwita, bez względu na to czy jest masowana czy masująca. Joni oddycha i uzdrawia się i wszystko wokół.Jest to niezwykły proces uzdrawiania, oczyszczania i wzmacniania.Energia zaczyna krążyć w dwóch ciałach, złącza się w jedno. Następuje olbrzymi wzrost energii zasilający całe rody i uzdrawiający wszelkie programy rodowe i inkarnacyjne, także eliminują się negatywne skutki telegonii.Ciało rozluźnia się totalnie i zaczyna żyć. Żyć prawdą, mądrością i miłością.Można by wymieniać bez liku pozytywne skutki masażu i chyba nie będę próbować. Przez chwilę właśnie jak dopłynęła cała ta wiedza, to zorientowałam się, że nie dam rady tego fizycznie opisać, ale wiem, że energia jest tu zawarta. Czytając wiersze, czytacie także przestrzeń między nimi. I już wiecie, tylko może jeszcze nie wiecie o tym, że wiecie hahhaa.**********************************************CZYM MASAŻ TANTRYCZNY NIE JEST?Nie jest masażem erotycznym. Choć w dalszych jego etapach można masować też genitalia, ale podobnie jak ucho, rękę, nogę czy głowę, nie doprowadzając do ejakulacji i u mężczyzny i u kobiety.Nie jest grą wstępną do seksu Nr 1, czyli seksu na poziomie pierwszych dwóch czakr. Sam w sobie jest seksem Nr 2. Nic więcej tam nie potrzeba.Nie jest zaspokojeniem żądz, chuci, wynikających z pierwotnych instynktów. Chciałam napisać zwierzęcych, ale skasowałam, gdyż zwierzęta są dużo bliżej prawdy w tym temacie niż współczesny człowiek ze starymi schematami seksualnymi.Nie jest przymusem i zadaniem do wykonania.Nie jest dostarczaniem przyjemności, choć przyjemności są oczywiste, lecz to nie jest celem.Nie jest żadną techniką.******************************************JAK SIĘ DO NIEGO ZABRAĆ?* Zrób pokłon serca. Jak na zdjęciu.* Masaż wykonuje się nago, pokłon też już może być nago.* Włącz muzykę. Najlepiej zrobić sobie składankę, ale może być też jakaś ulubiona jedna, ale długa, żeby się nie odrywać.* Rozłóż prześcieradło, płótno. Najlepiej na podłodze. Pod spodem mogą być maty lub coś miękkiego – koc itp.* Nie ma dwóch takich samych masaży, gdyż wynika to z energii obu istot oraz ich aktualnych potrzeb.* Jesteśmy totalnie w tu i teraz, bez żadnych oczekiwań czy nawet myśli.* Jesteśmy dotykiem. Myślę sobie, że może nawet łatwiej go wykonać osobie, która nie zna się na masażu, niż tej co się zna na nim, gdyż jest możliwość, że będzie próbowała włączać techniki i wyuczone ruchy.* Oddaj mądrość swemu ciału i podążaj za nim. Wyłącz mental.* Dotykaj tak, jak ciało Ci podpowiada. Ono wie. Ono połączone z drugą istotą odczyta jej potrzeby. Na początku oczywiście można pytać jak masować oraz osoba masowana może mówić jak chce być dotykana. Jak zaczynamy jak najbardziej możemy się posiłkować, a nawet wskazane. Inaczej może się skończyć tak, że wejdziemy w mentalność ofiary i zaczniemy oskarżać drugą stronę, że jak zwykle nic nie potrafi, a my tacy biedni w tym hahhaa.* Osoba masująca jest w totalnym rozluźnieniu, gdyż spięta będzie przekazywać napięcie masowanej. Jeśli wyłączysz mental i nie będziesz nastawiona na to, żeby dobrze wykonać zadanie, rozluźnienie przyjdzie samo. Ono pojawia się tylko wtedy, gdy oczekujemy określonych rezultatów.* Jak zaczynasz masować dobrze jest położyć najpierw dłonie, dłoń na sercu masowanego, bardzo delikatnie, z czułością i połączyć się sercami. Jak kończymy też można zatrzymać ruch ręki i potrzymać i potem delikatnie, w mikroruchach się odłączać.* Cały masaż od początku do końca jest rytuałem połączenia dusz, serc i ciał. Nie ma nic wspólnego z napięciowym, szybkim seksem, nastawionym na rozładowanie napięć i żądze. Choć czasem może być energiczny, a nawet dziki
.* Nie sklejamy się ze sobą w sensie przywiązania drugiej osoby do siebie, uzależnienia jej itp. Cały masaż przebiega w wielkim szacunku do niezależności, wolności i potrzeb drugiej osoby.*****************************************Zbliża się ważny i mocny czas wielkiej medytacji. Jeśli nie masz pomysłu na medytację, możesz na przykład połączyć się w przepięknym rytuale tutaj opisanym ze swoim partnerem. Możesz też potańczyć, pośpiewać, albo zwyczajnie posiedzieć w ciszy w połączeniu se swoim sercem, kontaktując się z miłością, spokojem i wszystkimi jak najlepszymi uczuciami w Tobie.Medytacja rozpoczyna się o godzinie 4.45 w niedzielę 5 kwietnia. Im więcej ludzi się zjednoczy w tym czasie w miłości, czułości, spokoju, prawdzie i odwadze, tym lepiej dla Ziemi.Nie polecam podłączać się do medytacji, która krąży po internecie i w swej treści przekazuje, aby ściągać z innych galaktyk poprzez swoje ciało do ziemi jakieś energie. Lepiej zrób coś po swojemu łącząc się ze swoim sercem.Możesz też dołączyć do nas. Będziemy medytować w grupie zamkniętej Słowianka budzi się – gimnastyka dla kobiet. Będzie to medytacja miłości, kobieca, łagodna a jednocześnie w odwadze i prawdzie, w tu i teraz. W połączeniu z mocą kobiety w sobie. W połączeniu z Przodkami, z Matką Ziemią i Bogiem Ojcem.Jeśli chcesz być z nami, poproś o dołączenie do grupy i koniecznie odpowiedz na dwa pytania wyświetlające się w procesie rejestracji, gdyż jest to wymagane i bez tego proces dołączenia jest niemożliwy.Link do grupy:https://www.facebook.com/groups/1819927791590991/?ref=bookmarksPozdrawiam w miłości, rozluźnieniu, prawdzie i spokoju, Małgosia
-

Gimnastyka w Polsacie
W tym amoku i z tej wszechogarniającej radości we mnie i wokół mnie zapomniałam, że wczoraj była emisja programu Nasz nowy dom. To jest program na polsacie, gdzie remontują domy dla potrzebujących.
Nie oglądam telewizji i Wy pewnie też, ale możecie zerknąć – o ile będą powtarzać.
W grudniu 2019 osoba, która reżyseruje ten program zadzwoniła do mnie i spytała czy poprowadziłabym gimnastykę dla Pani Danusi, bo Ona ma chory kręgosłup i stawy. I się zgodziłam.
I w styczniu, dokładnie w dniu moich urodzin było nagranie. Nagranie trwało 1,5 godziny. Poprowadziłam dla Niej całą lekcję gimnastyki, przećwiczyłyśmy Jej zestaw rodowy. Było tez mnóstwo niespodzianek i prezentów. Pani Danusia po gimnastyce wyglądała o 10 lat mniej, skakała i śpiewała jak dziecko, tak Jej wzrosła energia życiowa. Po prostu w zastałym ciele ruszyła energia i to wystarczyło. Było cudownie.
W odcinku jest tylko parę sekund, może minut nagrania. Ja jednak przeżyłam to w pełni. Nie widać pewnie tego w materiale. Wiadomo program jest o remoncie domu, a to tylko takie przygwizdy dla urozmaicenia.
I dziwna rzecz się zadziała. Jak zobaczyłyśmy się z Panią Danusią, to tak jedna na drugą patrzymy i obie naraz: A skąd my się znamy? Było między nami takie jakieś porozumienie dusz, jakbyśmy znały się od tysięcy lat, od zawsze i taka bliskość. Piękne to było spotkanie.
I jeszcze ciekawostka. Pani Danusia jest z Podlasia, jak ja i mieszka we wsi oddalonej tylko o kilkadziesiąt kilometrów od mojej wsi.
********************************************Pozdrawiam Was i całuję i zapraszam na gimnastykę on-line, która w okresie kwarantanny odbywa się od poniedziałku do piątku w grupie zamkniętej dla kobiet Słowianka budzi się – gimnastyka dla kobiet.
Jeśli jeszcze nie jesteś z nami, a chcesz razem ćwiczyć i rozruszać ciało oraz uruchomić energię do życia, poproś o dołączenie i odpowiedz na dwa krótkie pytania
Tutaj link do grupy: https://www.facebook.com/groups/1819927791590991/?ref=bookmarks
Całuski, Małgosia 😘
-

Uzdrowienie poprzez gimnastykę
UZDROWIENIE poprzez Gimnastykę Słowiańską i ciało, w którym zawarta jest cała nasza historia rodowa i inkarnacyjna.
“Dzień dobry 🙂
Lubię Cię bardzo słuchać przed gimnastyka,
Cieszę się, ze masz spokój w sobie teraz.
Ja tez mam coraz więcej spokoju.
A wirus ma na pewno takie plusy, ze 3 razy dałam radę poćwiczyć gimnastykę słowiańska w tamtym tygodniu, dziękuje bardzo 🙂🙂🙂(W UK jeszcze nie ma tak zaostrzonej kwarantanny jak w Polsce, ale myślę, że to jest kwestia czasu).
Chcę się podzielić z Tobą,
Że w czasie jednych ćwiczeń
Zaczęłam nucić piosenkę, tą którą nuciłam podczas sesji z Ustawień hellingerowskich, a ustawienia te miałam,
Kiedy mnie połamało po ćwiczeniach tej gimnastyki pierwszy raz,
Była to piosenka, którą nuciła moja babcia.I w pewnym momencie to smutne nucenie przemieniło się w wesołe nucenie
I zobaczyłam kobiety z mojego rodu
Tańczące w kręgu. Wtedy te 3 kobiety zaprosiły mnie do kręgu i tańczyłam z nimi.A teraz, jak to piszę
Znowu pojawił się krąg, z tym że wielu wielu kobiet z mojego rodu, ja też tam byłam, później mnie otoczyły, przytuliły i się oddaliły.
💖💖💖🥰🥰🥰I odkąd pamiętam
To moje ciało było skręcone w stronę prawą, w talii.
Żaden fizjoterapeuta czy osteopata czy chiropata nie był w stanie sobie z tym poradzić.
Pilates, joga, tai chi, pływanie przez kilka lat (to przed ciąża) również nie.Kilka sesji gimnastyki słowiańskiej
(Choć teraz myślę, że pewnie wszystko razem, ustawienia hellingerowskie, sesje z homeopatką, ja bardziej świadoma siebie)
I jestem wyprostowana 🙂
Napięcia w szyi też zniknęły 🤗🤗🤗Dziękuje bardzo 🙂🙂🙂
I och, jak ja czekam na tą Babią!Pozdrawiam serdecznie 🌸🌸🌸🌞🌞🌞🌷🌷🌷”
******************************************Taki przepiękny list otrzymałam dzisiaj i przekazuję dalej w świat.
******************************************A ja właśnie od dłuższego czasu studiuję historię pradawną istnienia tych TRZECH. Trzech Bogini. Białej, czerwonej i czarnej. O różnych imionach w różnych tradycjach, choć zawsze z tym samym rdzeniem lingwistycznym lub fonetycznym.
Wszystkie trzy opisują Boską Kobietę, związaną z obszarem śmierci i ponownych narodzin, czyli Boginię koła życia i przeznaczenia, jak i czarnego księżyca.
Piękne świadectwo, opowieść i uzdrowienie.
Błogosławię, ślę miłość i radość, Małgosia 💜💜💜
-

Szkoła Tantry
Kochane Kobiety. 15 marca 2020, dokładnie w dniu urodzin mojej córki, tylko 20 lat później ukończyłam Szkołę Tantry Serca.
Był to wyjątkowy dzień. Dzień Przejścia. Dzień Transformacji.
Tak to odczułam, aż do kości. I choć całe dwa lata to była sukcesywna i ciągła przemiana oraz ciężka wewnętrzna praca – jednak tego właśnie dnia jakby nastąpiło magiczne przejście w INNĄ KRAINĘ.
Krainę cudów,
krainę baśni,
krainę dziecięcych wrażliwości,
krainę otwartych serc,
krainę ciągłego zachwytu i ciekawości,
krainę bycia w tu i teraz,
krainę lekkości, błogości, subtelności,
krainę wzniosłych przeżyć,
krainę nowej ziemi,
krainę spokoju serca,
krainę pełnej ufności, wiary i nadziei,
krainę …Nie jestem w stanie opisać tego co teraz czuję. Odczuwam na ten moment uzdrowienie i napełnienie i dopełnienie na wielu płaszczyznach.
*************************************************
Przejście uwieńczyłam słowami:” Wartość i moc tej pracy prowadzi mnie przez życie.
Ze świadomością nadaję kierunek moim ruchom, by miały czystą, klarowną intencję, niosły prawdę, szlachetność i były wolne od złośliwości i intencji zaszkodzenia.
Angażuję się i działam dla uzdrowienia, nigdy dla ranienia;
dla pokoju, nigdy dla przemocy;
zawsze dla wolności i transformacji, nigdy dla dominacji czy kontroli.
I jestem za to w pełni odpowiedzialna.”************************************************
Wielką wdzięczność i szacunek za te dwa lata kieruję w stronę Mario Wisniewski, Gaya Wisniewski oraz wszystkich asystentów z Tantra Radosnych Chwil w Szamańskim Teatrze Życia.
Z Miłością, Pokorą i Odpowiedzialnością, w służbie dla świata, Małgosia

-

O kobiecym i męskim
To takie proste. Zbyt proste. A my lubimy komplikować. Rozumiem, że tworząc karmę musimy doświadczać, ale bez przesady hahha.
My tu rozkminiamy, filozofujemy, przekonujemy się, argumentujemy. Jeszcze wciąż trwa walka. Feministki swoje, męscy szowiniści swoje, zwolennicy patriarchatu swoje, matriarchatu swoje… itp. itd.
A tu proszę Rumcajs ratując Hankę z więzienia w jednym zdaniu wypowiada całą ISTOTĘ i sens.
Uwielbiam prostotę

******************************************
“Rumcajs właśnie mocował się z kratą.
Złapał ją, mocno rozbójnicką nogą wparł się w mur i ciągnął.
Od środka więzienia pomagała mu Hanka. Krata ani drgnęła.
Rumcajs chwilę się zastanawiał i powiedział Hance:
– Kiedy kobieta robi coś co przystoi mężczyźnie odbiera mu to siłę. Odsuń się i tylko się do mnie pięknie uśmiechaj!
Hanka puściła kratę i zaczęła się do Rumcajsa uśmiechać. Raz jak rozmaryn, raz jak fiołki, raz jak polna różyczka.”
******************************************* -

Emocje – jak sobie radzić
“Witaj Małgosiu,bardzo chcę Ciebie prosić o poradę, o ile oczywiście znajdziesz na to chęć i wewnętrzną przestrzeń. Zwracam się z tym, bo czuję, że to mnie przydusza wewnętrznie. Otóż, w weekend odezwała się w mnie dawna rana, dotycząca urazy do konkretnej kobiety, niejako reprezentantki innych kobiet, które kiedyś weszły w pole mojego związku z byłym partnerem. Rana się rozjątrzyła i ponownie pojawiły się żal i rozgoryczenie. Chcę przy tym zaznaczyć, że na szczęście ta wewnętrzna zadra nie wpłynęła na moje relacje z innymi kobietami. Nadal potrafię czerpać z siły kobiet i ich wsparcia. Jest jednak nadal we mnie niezrozumienie wobec kobiet, które wiedząc, że mężczyzna jest w związku, z premedytacją ? weszły w to pole. Uczę się być w bezwarunkowej miłości…na poziomie racjonalnym potrafię zrozumieć, że te kobiety i mój były partner także, nie potrafili działać inaczej i czerpać z mądrości serca, ale czuję ciężar urazy, która jeszcze widocznie we mnie siedzi. Chciałabym to wszystko “rozpuścić” w polu zrozumienia i wybaczenia, ale nie jest łatwo. Dlatego zwracam się do Ciebie, Małgosiu o poradę, jak na poziomie energetycznym i serca sobie z tym poradzić. Może jakieś konkretne ćwiczenie z gimnastyki pomaga “rozpuszczać” urazy wobec kobiet…Może jest jakiś sposób do praktykowania tu i teraz tego tematu. Mam świadomość i czuję to w każdej komórce, że ten ciężar nie służy zarówno mi jak i innym. Będę wdzięczna za jakiekolwiek wsparcie z Twojej strony.Pozdrawiam Cię serdecznie.”——————————————————————-List porusza tak dużo ważnych aspektów, że postanowiłam odpisać na forum, aby inne kobiety też mogły skorzystać, wszak najlepiej poszerza się świadomość na konkretnych przypadkach, które już w samym opisie przekazują wiele emocji, doświadczeń i mądrości życiowej – z którymi często same się utożsamiamy lub na ich podstawie po prostu uświadamiamy sobie co w nas jest głęboko, często mocno skryte przed światem i samą sobą.A dzięki odkryciu nieuświadomionego można dopiero pójść do przodu, inaczej będzie się manifestować na zewnątrz i kierować naszym losem, życiem bez naszego świadomego przyzwolenia. Nieuświadomione – tak w skrócie można nazwać – rządzi i kieruje naszym życiem. Będzie manifestować się na zewnątrz w postaci różnych zdarzeń do tej pory aż uświadomimy sobie w jakim celu to się dzieje i zajmiemy się sprawą, traumą, emocją.——————————————————————I tu w liście wyraźnie widać, że u kobiety manifestuje się zdrada mężczyzny, manifestuje się także wrogość wobec kobiet związana oczywiście z relacjami damsko-męskimi. Ten program prawdopodobnie idzie z rodu, czyli któraś kobieta z rodu miała podobne przeżycia, podobne emocje się rodziły, tylko nieco inne scenariusze mogły być.——————————————————————-I teraz co robić?Kobieta, która pisze ten list jest na dobrym tropie, idzie w dobrym kierunku. Wie i czuje, że musi coś z tym zrobić, tylko za bardzo nie wie jak i ciężko jej z tym. Tak cieszy, że współczesne kobiety mają tyle mądrości, że przepracowują tak wiele, że tak wiele robią dla Siebie i Rodów.Wracając do tematu. Historia będzie się powtarzać dopóty, dopóki któraś kobieta z rodu przepracuje ten temat i rozprawi się z nim raz na zawsze haha. Każda kolejna będzie miała ciężej w tym temacie, dlatego warto zająć się nią, żeby nie dawać w spadku swoim dzieciom i naszym przyszłym inkarnacjom w wersji XXL
.Z listu wyraźnie widać, że kobieta stłumiła w sobie te emocje złości i agresji wobec kobiet oraz złość i żal do mężczyzny. Dobrze, że wydarzyło się coś co pozwoliło na uzewnętrznienie tego z powrotem, żeby świadomość mogła ujrzeć, że to jest w nas. Wiecie to taki uśmiech od losu, taki DAR dla nas. Ja zawsze tak traktuję wszelkie doświadczenia.To jest pierwszy krok – ZOBACZYĆ. Zorientować się w ogóle, że jest to w nas. I już za to powinnyśmy być wdzięczne, zamiast rozpaczać. Wiem, że czasem trudno, bo emocje biorą górę, ale …. właśnie to jest bardzo ważne w pracy nad emocjami – NIE UTOŻSAMIAMY SIĘ Z EMOCJAMI. One nie są nasze, nie są nami. Ale ODCZUWAMY je w 100%. Jak najmocniej potrafimy odczujmy je w sobie, a potem pozwólmy żeby przeszły przez nas, odpłynęły, popłynęły sobie. One sobie pójdą, jeśli nie będziemy robić nacisku, walczyć z nimi czy mieć z ich powodu poczucia winy. W innym przypadku będziemy je bardziej przywiązywać do siebie. Potem wyraźmy swoją WDZIĘCZNOŚĆ za nie. Gdyż dzięki właśnie tym doświadczeniom nasza dusza wzrasta. Ona tego potrzebuje do swojego wzrostu. Jeśli dobrze zajmiemy się sprawą, wydzielimy chmiel (jak mawia Luczis), co spowoduje nasze wzmocnienie, odzyskanie mocy i energii. Inaczej moc i energia będą zablokowane w tym przeżyciu, w tej emocji. Mało tego emocje robią spustoszenie w naszej aurze, przebijają ją. Mało tego przyklejają nas do osoby wobec której emocje mamy.Mnie osobiście bardzo pomogło uświadomienie sobie, że nasze życie tutaj w matriksie to jedynie gra, to wielki teatr życia, gdzie my jesteśmy aktorami, reżyserami i scenarzystami. I mam taką zdolność teraz, że oglądam po prostu to wszystko, tak jakbym była z boku i patrzyła na osobę, którą jestem “Ja” hahahha, a tak naprawdę nią nie jestem. I wtedy jest lżej, a właściwie to już potem zaczyna bawić i powstaje taka ciekawość dziecka jaki będzie kolejny odcinek, co się wydarzy. Czekam z zaciekawienie co to dalej będzie odgrywane? Jaka sztuka będzie grana? Komedia, tragedia, dramat, romans…?—————————————————————-Podsumowując:Najpierw ZOBACZ, potem PRZEŻYJ, ODCZUJ do końca, nie negując, lecz AKCEPTUJĄC nasze uczucia. I potem PUŚĆ je, wypuść na zewnątrz. Nie wiem tupnij nogą, wypłacz, wyśmiej (bo “pozytywne” uczucia też trzeba umieć wyrażać, a czasem po prostu można pośmiać się z “negatywnych” – pamiętając, że nie ma pozytywnych i negatywnych, wszystkie są właściwe). I potem wyraź WDZIĘCZNOŚĆ. Wdzięczność za możliwość doświadczenia. Dopiero wówczas karma się wyzeruje. I nie wróci więcej – jak w piosence
.——————————————————————Jeszcze chciałam się odnieść do tego zdania:“Jest jednak nadal we mnie niezrozumienie wobec kobiet, które wiedząc, że mężczyzna jest w związku, z premedytacją ? weszły w to pole.”Pomijając już całą pracę z uczuciami i emocjami, którą należy wykonać….Dobrze jest sobie uświadomić, że wszystko co się dzieje wokół nas, to MY SAMI TWORZYMY. Więc zamiast niezrozumienia, warto od razu spojrzeć na to z innej perspektywy. To JA JESTEM TWÓRCĄ, REŻYSEREM, AKTOREM w roli głównej. To ja stoję za sterami. I tutaj nie należy zajmować się tamtymi kobietami, czy tamtym mężczyzną. Jedynie SOBĄ i tylko sobą. Oni mają swoje programy, swój los, swoje przeżycia i nam nic do tego.Mało tego. Oni są naszymi ANIOŁAMI. Tam na górze nasze dusze umówiły się na takie przeżycia. I te piękne dusze, w swej czystej postaci mają świadomość tam na górze, że będą musiały robić dla nas czasem “najgorsze rzeczy”, ale robią to. Z WIELKIEJ MIŁOŚCI do nas.Ja zawsze mam tę ŚWIADOMOŚĆ: Aha świat mi pokazuje. Wszak co wewnątrz, to i na zewnątrz. Jako w niebie, tak i na ziemi. Moi Aniołowie pomagają mi, pokazując czym mam się zająć dla zbawienia mojej duszy.O dziękuję ci Wszechświecie za to, że mi pokazujesz czym mam się zająć. Ja naprawdę jestem zawsze ogromnie WDZIĘCZNA za wszystko, co pokazuje mi Wszechświat. Tylko dzięki temu mogę wzrastać i iść do przodu. Inaczej jest śmierć. Życie jest w doświadczaniu.————————————————————-Oczywiście zawsze można się wspomagać. Czyli ćwiczyć gimnastykę słowiańską, która pięknie wyrzuca z ciała i oczyszcza ciało z blokad, emocji, napięć. Można chodzić na spacery, oddychać świeżym powietrzem, każdy wydech to oczyszczenie. Można świadomie oddychać. Jest wiele metod pracy wspomagającej. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.————————————————————-Przy okazji też bardzo bardzo polecam SZKOŁĘ METAMORPHOSIS, gdzie właśnie docieramy do głębin, gdzie poszerzamy swoją świadomość, gdzie następuje wielkie oczyszczenie i uzdrowienie. Gdzie przychodzi wielka mądrość i gdzie odzyskujemy swoją moc.Link do szkoły: http://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka/Pozdrawiam Was w pełnej akceptacji i wdzięczności, Małgosia
-

Gimnastyka a joga

Metamorphosis – Słowianka na Podlasiu budzi się –
Opublikowane przez: Małgorzata Daniło-Gorlewicz“Czy można pogodzić jogę i gimnastykę słowiańską? Czy te energię są przeciwne? Lubie jogę i nie chcę z niej rezygnować.”
Takie zapytanie dostałam od jednej z kobiet, a że temat pewnie dotyczy większej ilości kobiet, postanowiłam odpowiedzieć na forum
.
—————————————————————Po pierwsze primo hahhaha: Kobiety zawsze i wszędzie róbcie jak czujecie!
To jest najważniejsze. Jednocześnie wielki to atrybut żeńskiej energii. Energii, która płynie, która nie naciska, która nie wchodzi w rozkminianie rozumem, nie rozważa argumentów za i przeciw, nie kombinuje. To wszystko atrybuty męskie. Więc już samo to pytanie (samo w sobie) pochodzi z naszej lewej półkuli, czyli zapytała część męska kobiety. Skoro ją mamy, to też jest potrzebna nam. Nie można odrzucać, lekceważyć. I docelowo w momencie oświecenia nie jesteśmy ani kobietą ani mężczyzną, jesteśmy jednym. Póki co jednak rozważymy to na bardziej ziemskim poziomie.
Czyli po prostu wyluzujcie się, napijcie się kawusi czy coś
i POCZUJCIE co jest dla Was dobre, pamiętając, że co “dobre” dla mnie, dla innego może być “złe”. “Dobre” i “złe” też rozważamy na ziemskim poziomie, bo jak wiecie na poziomie duszy nie ma tych pojęć.Dlatego nikogo nie namawiam, nie przekonuję do niczego. Przekazuję swoje doświadczenie z którego można coś wziąć dla siebie.
——————————————————————Do rzeczy, bo filozofuję za dużo.
U mnie osobiście było tak, że kiedyś ćwiczyłam jogę, bardzo długo, kilka lat i bardzo sobie chwaliłam. Właściwie to dzięki niej nie miałam operacji kręgosłupa szyjnego. I jak wiadomo powszechnie joga bardzo pomaga na różne dolegliwości ciała, w głównej mierze kręgosłupa, który jest naszym trzonem i dlatego jest tak ważny.
Ale … gdy zaczęłam ćwiczyć gimnastykę dopiero poczułam prawdziwe efekty.
Co to znaczy?
Dla mnie joga to jakby zmniejszanie skutków dysfunkcji, czyli coś takiego jak rehabilitacja powiedzmy. A gimnastyka słowiańska dociera do przyczyn i likwidując przyczynę, likwiduje dolegliwość. Jakby to porównać, to joga jest medycyną skutków, a gimnastyka przyczyn. Ale POWTARZAM: to dla mnie tak się zadziało, choć widzę też takie efekty u innych kobiet ćwiczących gimnastykę. I ja tak postrzegam różnicę pomiędzy jogą i gimnastyką na poziomie fizyczności.
A teraz co z energetycznym oddziaływaniem?
Mówi się, że joga to energia męska, a gimnastyka słowiańska to żeńska. I pewnie coś w tym jest, nawet biorąc pod uwagę ułożenie dłoni, gdzie w jodze mamy w górę, czyli do nieba, a w gimnastyce w dół czyli do ziemi.
I co z tego wynika?
Ponieważ mamy w sobie dwie jakości energii i męską i żeńską, to obydwie są nam potrzebne. I jeśli jesteś typem męskim i chcesz takim pozostać, ćwicz jogę. Jeśli chce natomiast trochę zmienić proporcje, spróbuj przestać ćwiczyć jogę, a zacząć tylko gimnastykę. I zobacz co wtedy się dzieje. Jak się czujesz, jak zaczynasz myśleć, działać. Albo ćwicz i to i to i czuj. Może po jakimś czasie przestaniesz w ogóle ćwiczyć jogę, ale będzie to bardziej z Twego wnętrza, aniżeli z zewnętrznych źródeł. Tak było w moi przypadku akurat, że po prostu joga nie jest mi już potrzebna do niczego. Jeśli potrzebuję męskiej energii przytulam się do męża.
Też dziewczyny weźmy pod uwagę, że joga w wydaniu europejskim nie ma za bardzo nic wspólnego z jogą wschodnią. Ja się za bardzo nie znam na tym, ale mój nauczyciel z Syberii Luczis, który wychował się w tej tradycji mówi, że to nie jest joga – ta którą znamy. To bardziej takie fitnesowe u nas jest, nawet jeśli wprowadzane są oddechy, medytacje itp. Do 1981 roku joga oficjalnie na wschodzie była zakazana dla kobiet. Kobiety mogły ćwiczyć jogę, dopiero jak urodziły 10 i więcej dzieci. Ale to chodziło o tą prawdziwą jogę. Kobieta bowiem ćwicząc jogę (prawdziwą) nie mogła zrealizować siebie jako kobieta zgodnie z prawami natury, dlatego była zabroniona. Ale taka w wydaniu europejskim to myślę sobie, że nie ma takiego wpływu.
Co zauważyłam?
W swoje praktyce gimnastyki podczas korekty ciał kobiecych zauważyłam (ale to nie w każdym przypadku – są wyjątki), że kobiety ćwiczące jogę mają bardzo pospinane ciało (albo jeśli nie jest mocno spięte to takie … nie wiem jak to nazwać …. powiedzmy zadaniowe), jak mężczyźni, którzy muszą mieć mięśnie, bo trzeba dom zbudować, drewno porąbać, działają według określonych schematów, planów – takich z umysłu itp.
Joga bardziej nastawiona jest na wzmocnienie ciała. Gimnastyka na rozluźnienie, ale też na wzmocnienie – ale takie od wewnątrz, czyli mięśni wewnętrznych a nie zewnętrznych. Bo kobieta jest jak brzoskwinka na zewnątrz delikatna, subtelna i soczysta a wewnątrz twarda jak kamień. To jest nasza kobieca moc właśnie. I to dokładnie daje nam gimnastyka słowiańska. Kobieta ćwicząca gimnastykę staje się bardzo kobieca, jest mięciutka, ma mięciutki brzuszek, a nie kaloryfer. Kobiecy brzuch to jej moc i jednocześnie miejsce przyjmowania. I jak tu czerpać z mocy swej i przyjmować kiedy to miejsce jest zablokowane i spięte. Mężczyzna zaś jest jak kokos na zewnątrz twardy a wewnątrz mięciutki.
Podobnie ciała kobiece wyglądają po innych aktywnościach nastawionych na duży wysiłek. Są bardzo, bardzo spięte. Czasem jak jakaś stal, blacha, pancerz, aż mi dech zapiera jak podchodzę do takiej kobiety. Nie mogę oddychać wtedy. Czuję jak ona się dusi, jak chowa się przed czymś, jak się boi i dlatego buduje ten pancerz. Albo jak nie chce czuć i się opancerza. Albo nie che być zraniona itd.
Jeszcze wracając do jogi, to pewnie też dużo zależy jakiego mamy nauczyciela, zresztą w gimnastyce jest to samo. Im bardziej świadomy nauczyciel, tym lepiej dla nas. A jak sam z problemami i pospinany … chciałam napisać tym gorzej, ale niekoniecznie, gdyż na poziomie duszy przecież nie ma lepiej czy gorzej. Wszystko dzieje się dobrze.
Jestem pewna, że jest wielu pięknych i świadomych nauczycieli/nauczycielek (choć panów chyba jest więcej) jogi, którzy poprowadzą Was w magiczny sposób przez tę praktykę. A nawet jeśli traficie na mniej świadomego, to znaczy że tak miało być. Znaczy, że taki akurat, dokładnie w punkt, był Ci potrzebny. Takiego sobie sama wymarzyłaś i stworzyłaś, bo pamiętaj, że to wszystko Ty TWORZYSZ
. Po coś. Dla wzrostu Twojej duszy. I choć czasem nie pasuje to do logiki ludzkiej, jednak ta boska wie co robi.
————————————————————–Reasumując i wracając do pytania.
Joga i gimnastyka nie wykluczają się wzajemnie – jeśli tak uważasz, chcesz i czujesz albo wykluczają się – jeśli tak uważasz, chcesz i czujesz
. Hhahah no to Wam odpowiedziałam.Kobieta, która zadała pytanie pisze, że nie chce rezygnować z jogi. To jaka dla niej rada? Nie rezygnuj zatem. Ćwicz jogę, co nie przeszkadza ćwiczyć gimnastyki. Może nie jednego dnia, jedno po drugim, choć właściwie dlaczego nie. Wtedy można bardziej poczuć różnicę.
Mądrość kobiet jest wielka, dlatego CZUJCIE SIEBIE i SŁUCHAJCIE SIEBIE. Każda z Was jest najlepszym doradcą dla samej siebie. Możecie czasem poczytać mnie, ale i tak ostatecznie zdecydujcie same, co dla Was dobre.
Pozdrawiam jogowo-gimnastycznie, Małgosia

-

Mężczyźni doceniają
Dziś otrzymałam piękną wiadomość od kobiety.
Dzisiaj w dniu swoich urodzin otrzymała od męża swego prezent w postaci warsztatów z gimnastyką słowiańską na Babiej Górze. Napisała, że jest to jej wymarzony prezent i że jest bardzo zaskoczona tym, że mąż się tak idealnie wpasował, tym bardziej że nigdy mu bezpośrednio nie mówiła, że marzy się jej warsztat właśnie na Babiej Górze. A że napisała jeszcze, że ze mną się jej marzył, to tym bardziej jest mi miło i radośnie.
Odpisałam, że Wiedźma nie musi mówić, wystarczy, że pomyśli
. To nazywa się manifestacja marzeń za sprawą mocy kobiety.Na gwiazdkę otrzymała od męża karty do ćwiczeń, a teraz ten warsztat na urodziny. CUDowne jest to, że mężczyźni doceniają moc gimnastyki. Doceniają, gdyż widzą efekty i zmiany swoich kobiet.
Pamiętam jak mój mąż kiedy zaczęłam ćwiczyć tak chodził wokół mnie, przyglądał się, dotykała mnie i mówił: “Małgo ty jakaś inna jesteś, taka ładna ….”. On wtedy jeszcze sam nie wiedział o co chodzi, zresztą ja też, ale czułam, że we mnie zmienia się dużo. To zmieniała się energetyka moja i choć wyglądałam niby tak samo, bo nie zmieniłam nic w swoim wyglądzie, jednak zmiany energetyczne były już odczuwalne i widoczne na zewnątrz. Albowiem jako w niebie, tak i na ziemi. Jeśli kobieta zmienia się od wewnątrz, zmienia się na zewnątrz.
Kiedyś pamiętam jak jeden pan, mąż kobiety, która chodziła na krąg przyszedł do mnie i zapytał czy ja mogłabym codziennie prowadzić zajęcia w Białymstoku, że on zapłaci tak jakby chodziła cała grupa, tylko żeby żona chodziła częściej na zajęcia niż raz w tygodniu.
Inny wysyła co tydzień swoją żonę i przypomina jej o zajęciach, a jeśli ta zaszyje się w kocu na kanapie, mobilizuje ją i odwozi na zajęcia.
Kiedyś pewien pan wysłał swoją kobietę do mnie na warsztaty ze Stanów Zjednoczonych, kupił jej bilet i kazał lecieć.
Wiele przez te kilka lat miałam podobnych przypadków.
Kobieta, która zaczyna ćwiczyć gimnastykę zaczyna czuć swoją moc, źródło życia i istnienia, rozpoczyna swą podróż w głębinach swojego łona, w mocy świętego Graala. Zaczyna otwierać się i czuć. A mężczyźni dzisiaj bardzo potrzebują otwartych kobiet, bo sami nie są w stanie się zrealizować jako mężczyźni przy zamkniętych kobietach. Bardzo cierpią z tego powodu, tym bardziej, że mają od natury w darze jakby podwójną energię seksualną. Proszę nie zrozumieć tego opacznie. Tu nie chodzi o to, żeby kobieta oddawała swoje ciało na tak zwane bzyku bzyku mężczyźnie, żeby pozbył się energii seksualnej i osłabił siebie i ród. Chodzi o coś innego, głębszego i prawdziwego. Kobieta otwarta to ta, która rozumie, czuje i wie czemu służy energia życiowa/seksualna. To nie zaspokojenie na poziomie pierwszych dwóch czakr i chwilowych przyjemności. Mężczyźni choć świadomie dążą właśnie do tego, jednak podświadomie wiedzą i czują, że taki rodzaj seksualności i zbliżeń nie da im nigdy prawdziwego zaspokojenia, a prowadzi do osłabienia, chorób i przedwczesnej śmierci.
——————————————————–Zapraszam do uczestnictwa w warsztatach z gimnastyką słowiańską. Ruszyła też szkoła dla instruktorek. O szczegółach już w tym tygodniu.
Tutaj wszystkie wydarzenia z Metamorphosis i Gimnastyką Słowiańską. Na niektóre warsztaty już nie ma miejsc, także nie ociągajcie się kobiety za długo, jeśli chcecie posmakować tej jakości. W kwietniu albo maju jeszcze będą warsztaty w Szkocji. Niebawem ukaże się wydarzenie.
https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/posts/1302437623237937?__tn__=K-R
Pozdrawiam z mocą Wiedźmy, Małgosia
